-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
SZKIELET, chory, ledwo żywy, zapalenie płuc... NATAN [']
taks replied to malawaszka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Sarunia-Niunia'] Nie wiem, co Wam doradzić kochane cioteczki.... [/QUOTE] To my tu mamy doradzać?:crazyeye: W kwestii czy psa uspić czy nie? A na jakiej podstawie? Mamy wiedzę aby ocenic stan psa i jego szanse? Może jednak o tym powinien zdecydowac weterynarz leczący psa a nie dyskusja na forum:shake: -
Szew był konieczny Skóra w tym miejscu i przy tej rozległości urazu nie zasklepiłaby się sama a założone dreny powodują ,że miejsce "jest otwarte" czyli wydzielina z rany ma ujście oraz ryzyko rozwoju infekcji beztlenowcami jest ograniczone Samo miejsce założenia drenów też w porządku - właśnie tam gdzie są założone zbierała by się ew. wydzielina z rany ( prawo grawitacji;)) Działania Twojego weta nie budzą moich wątpliwości A swoją drogą to biedna psinka:placz: Staje normalnie na łapki , ma w nich czucie? Splot barkowy nie został uszkodzony?
-
Dunia - MA DOM!! Najlepszy na świecie!!! Dziękujemy!!
taks replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='feliksik'] nie widziałaś może wątku, na którym szukają jamnika, który został uprowadzony wraz z samochodem - samo zdjęcie gdzieś jest wklejone i szukam po wątkach, bo na innym właśnie o takim piszą, że biega[/QUOTE] Wątku na dogo pies chyba nie ma jest tylko tekst rozpowszechniany na róznych watkach a w nim i namiary na właścicieli np. tu [URL="http://www.dogomania.pl/threads/173573-Jamniki-i-jamnikowate-w-potrzebie-z-ca%C5%82ej-Polski-%21%21%21%21%21%21?p=17190932&viewfull=1#post17190932"]http://www.dogomania.pl/threads/173573-Jamniki-i-jamnikowate-w-potrzebie-z-ca%C5%82ej-Polski-!!!!!!?p=17190932&viewfull=1#post17190932[/URL] -
Pokrętna i kompletnie nielogiczna argumentacja . I zobrazuje to przykładem z innej dziedziny posługując sie takim jak u pana tokiem rozumowania: skoro są kierowcy łamiący przepisy ruchu drogowego , jeżdżący po pijaku itd mimo ,że mają prawo jazdy to w takim razie oznacza że ten "papierek" nie ma żadnego znaczenia jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drodze. Czyli wymóg aby człowiek zanim siądzie za kierownicą zdał egzamin czy przeszedł jakąś weryfikację umiejetności jest bez sensu skoro nie zapewnia on automatycznie 100% bezpieczeństwa. Fakt że na drogach są wypadki jest w tej logice niezbitym dowodem nieprzydatności prawa jazdy i limitowania dostępu do ruchu drogowego tylko dla uprawnionych. To wyłącznie jakaś "klika" znalazła sposób na zarobienie kasy i tyle W logice tego pana należałoby w takim razie nie tyle zaostrzyć kontrole i wyeliminować z ruchu osoby nie stosujące sie do przepisów a raczej znieść "papierek". Pana postulat jako rozwiązanie na całę zło - zostawić sprawę otwartą i niech kazdy w swoim sercu oceni czy czuje się na siłąch ruszyć w drogę. Jak kocha motoryzacje i wiatr we włosach to w zupełności wystarczy:diabloti: Strach się bać...:shake:
-
W trakcie opieracji usuwania guzów listwy mlecznej ( bo o tym jak rozumiem piszesz) raczej nie ma szans sprawdzić wizualnie czy sa przerzuty na narządy wew.. Piszę "raczej" bo wszystko zależy od przebiegu operacji i głebokości interwencji chirurga. Jesli zajdzie konieczność otwarcia otrzewnej czy opłucnej ( az tak rozległa operacja to mało prawdopodobnme ale nie całkowicie wykluczone) to tak, jest wtedy szansa zobaczyć zmiany nowotworowe i na innych organach ale "normalnie" przy usuwaniu listwy nie robi sie takich rzeczy . O dużym prawdopodobieństwie przerzutów może też swiadczyć stan/wygląd węzłów chłonnych no i sama struktura wypreparowanego guza. Ale to wszystko co nawet uda sie zobaczyc wetowi to dopiero podstawa do wstepnej klasyfikacji zmiany. Ostatecznie o jej charakterze decyduje włąśnie badanie histopatologiczne czyli mikroskopowa analiza struktury tkanki poddanej badaniu , jej budowa morfologiczna itd. I uścislając - o tym że są w [U]danym miejscu[/U] przerzuty dowiadujemy się z badania tkanki pobranej [U]w tym[/U] miejscu. Czyli jak chcesz się dowiedzieć na 100% czy i jakie są zmiany w wezłach to trzeba wycinek z ich tkanki podadć badaniu histo. Nawet potwierdzenie złośliwości guza pierwotnego (poprzez badanie preparatu z tkanki tego guza) nie oznacza automatycznie pewności że przerzuty są - a jedynie że jest prawdopodobieństwo ich istnienia ( wielkości zaleznej od stopnia "złośliwości" guza , zaawansowania choroby itd).
-
Boję się kochać bo znowu dostanę BATY!!! Terry juz w swoim domku :)
taks replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
Tu nie ma co kombinować ani się bać Pies to nie "masa spadkowa" więc fakt, że ktos jest z rodziny, znajomych, sąsiadów czy czort wie jakie jeszcze ma powiązania w żaden sposób go nie ustawia w uprzywilejowanej sytuacji. O zabranego w wyniku interwencji psa może się upominac jedynie właściciel jeśli wykaże że faktycznie nim był i nie było podstaw do odebrania mu psa Natomiast kazdy inny chętny do zabrania psa z miejsca tymczasowej opieki jest po prostu jednym z kandydatów na przeprowadzenie adopcji i tyle. To tymczasowy opiekun ( [U]formalny[/U] tzn taki któremu pies został oddany w wyniku interwencji i na podstawie lokalnych przepisów/ umów tego dotyczących - np schronisko) po wygasnięciu, zrzeczeniu się lub odebraniu praw własności dotychczasowego opiekuna przejmuje wszelkie prawa dotyczące dysponowania zwierzakiem ( w porozumieniu oczywista z organem który mu taką usługę przetrzymania psa zlecił - a jest nim najczęściej lokalna władza samorządowa ). Poza tym ( jesli podejść do sprawy juz tak mniej formalnie) to mieszaniec więc jego"wartość handlowa" jest zerowa czyli tak na prawdę poza ew. kłopotami jakie mogłoby mieć schronisko ( a te sprowadzają się co najwyżej do zarzutu przeoczenia i wydania do adopcji psa z "depozytu") to jako że wartość przedmiotu sprawy jest żadna to i konsekwencje z prawnego punktu widzenia takież. No i ... psy umierają a o ciało raczej nikt się upominać nie będzie, byle w papierach był porządek -
Gapa - malutka jamnicza chudzinka ZA TM :(
taks replied to jofracy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Stupek? Nie poznałabyś go:diabloti: Zmężniał , zhardział i rządzi całym domowym stadem a suki wpatrzone w niego jak w obrazek.( ja zresztą też bo to mój kochany pupilek:eviltong:) Podeślę Ci fotki po wakacjach;) A z tym chorowaniem po wyjsciu z tragicznych warunków to prawda. Ja to nazywam "odmrażaniem":evil_lol:. Jak pies walczy o życie to organizm nie ma czasu na "głupstwa"- stres działa jak narkotyk, znieczula, zawęża skalę odczuć i reakcji... Ale gdy zwierzaczek znajdzie sie w domu to nagle a to katarek bo go zawiało a to karma nie podchodzi . a to skóra swędzi a to łapka boli -
[quote name='Patsi']Kręcić można w dowolną stronę, kleszcz nie śruba ;)[/QUOTE] Dokładnie tak - cała tajemnica polega na tym że kleszcz wczepia sie w skóre rozkładając odnóża w kształt jakby kotwiczki więc wyrywanie może spowodować że urwiemy wystajacy kawałek a reszta zostanie w skórze. Natomiast wyciagając płynnym, delikatnym ruchem i lekko go przekrecając wokół osi powodujemy że ta "kotwiczka" się składa i całośc wychodzi bez większych problemów. Najlepiej ( najprecyzyjniej) robic to bezposrednio palcami bo i wyczucie siły uchwytu jest najlepsze. Chodzi o to aby uchwyt był pewny a nie tak silny aby przy okazji rozgnieść odwłok. Jak pinceta to tzw [U]anatomiczna[/U] czyli taka z prostym i [U]płaskim[/U] ( czesto dodatkowo karbowanym) noskiem. Nie nadają się do tego pincetki dołączane np. do zestawów kosmetycznych , takie do depilacji. One zwykle mają koncówkę lekko podgiętą i zeszlifowaną na ostro i nie tylko chwytają ale i tną. Mozna tez zrobic samemu w prosty sposób narzędzie, które nie tyle wyrywa co wysysa kleszcza i nie ma sie przy tym zabiegu bezposredniego kontaktu z pasożytem;) potrzebna jest zwykła , jednorazowa strzykawka ( do kupienia w kazdej aptece za grosze) 5 ml Trzeba ją rozmontować czyli wyjąć tłok z cylindra. Ostrym nożem odciąć końcówke cylindra od strony gdzie jest tuleja do montowania igły I złożyć strzykawkę tyle że [U]tłok wkładamy w cylinder odwrotnie[/U] czyli od tej obciętej strony I "pompka " gotowa Aby wyciagnąć kleszcza trzeba dokładnie przyłozyć końcówkę strzykawki do skóry i przycisnąc żeby nie było szczeliny przez którą może przejśc powietrze i zdecydowanym ruchem pociągnąc za tłok - powstałe w cylindrze podciśnienie wessie kleszcza do wnętrza strzykawki
-
Gapa - malutka jamnicza chudzinka ZA TM :(
taks replied to jofracy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak nie ma gorączki, przełyka normalnie, nie pokasłuje i tylko katar to możesz jej podać rutinoscorbin przez 2-3 dni tabletkę. Nie zaszkodzi na pewno a katarek szybciej przejdzie Przy tej pogodzie pewnie się kruszyna podziębiła -
Mam RAKA..i 14 lat....PRZERZUTY :( Sabcia za TM :(
taks replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
Budrysku podeślę trochę grosiwa na operację tylko podrzuć mi konto -
SZKIELET, chory, ledwo żywy, zapalenie płuc... NATAN [']
taks replied to malawaszka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W Arce ( Kraków) mają namiot tlenowy i oczywiście szpital. Tyle, że nie mam pojęcia jak wygląda tam teraz opieka bo dawno nie byłam Parę lat temu wyciągneli mi kota z cięzką niewydolnością oddechową w powikłaniu infekcji- właśnie to intensywne natlenianie pomogło zwierzakowi przetrwać kryzys http://www.arka-vet.pl/go/aktualnoscii-Stacjonarne-leczenie/ -
DRASTYCZNE ! Suka ON przebrana w sukienkę i skatowana
taks replied to Biafra's topic in Okrucieństwo
Na litość przestańcie fantazjować bo z poważnego wątku robi się kiczowaty kryminałek -
Wszystko racja tylko z małym zastrzeżeniem ,że tym zagrożeniem "wiatropylnym" to nie do końca tak prosto przebiega jak napisano Większość pasozytów ma tzw. żywicieli posrednich i człowiek się bezposrednio "z gówienka" nie "zarazi". Dlatego równie jak psie odchody albo i większym zagrożeniem są tabuny gryzoni żyjących w dobrobycie na odpadkach jedzeniowych wyrzucanych radośnie przez okna na przydomowe trawniki, zalegających w koszach itd Takie "dokarmianie zwierzątek" ( szkoda wyrzucić do smietnika , niech sie ptaszki, kotki , pieski pożywią) to istna miejska plaga Do tego zagracone piwnice, tzw "trzepaki" tuz pod oknami to dopiero siedlisko np. pcheł (kolejny żywiciel posredni np. tasiemca) A "słodkie" scenki gdy mamusia wpuszcza bobaska w stado gołąbków aby je nakarmiło bułeczką - to dopiero groza epidemiologiczna. I nie chodzi tylko o ptasie odchody ale i tę całą menażerię pasozytów którą gołąbki mają na piórach i sieją wokół. Po prostu trzeba pogodzic się z tym że ( co oczywiście nie zwalnia od sprzątania po sobie i swoich podopiecznych) życie w skupisku miejskim nie jest ani przyjemne ani higieniczne
-
[quote name='Chiquita&DeeDee'] Ja się cieszę, że moja wet nie szczepi psa chorego, bądź w trakcie leczenia. Skoro Wasi wet mówią inaczej to ich zdanie, ja się trzymam tego co mi tłumaczono.[/QUOTE] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: czy jest jakaś inna wersja tego forum do której nie mam dostępu? Bo jako żywo w dostępnym mi tekście tego wątku nie mogę się doczytać aby ktos tu twierdził, że chorego psa można szczepić - a juz ja na pewno nic takiego nie pisałam. Oczywiście, że nie wolno szczepić . W podbramkowych sytuacjach podaje się surowice ale mechanizm ich działania jak zapewne wiecie jest inny niz szczepionek. Przy szczepieniu należy tez brac pod uwagę podawane leki - np. sterydy , antybiotyki , wszelkie preparaty antyhistaminowe. W takim wypadku obowiązuje karencja
-
Dziewczyny nie panikujcie z tą krwią:evil_lol: Przeciez to kastracja. Usuwane są nie tylko jądra ale i powrózki nasienne, cała okolica jest w wyniku zabiegu mocno przekrwiona, szereg małych naczyń otwartych ( nie na wszystko mozna założyć szwy, wiele drobnych naczyń zostawia sie do samoistnego zasklepienia). Obecnośc odrobiny krwi w moczu jest tuz po zabiegu zupełnie normalna. Co da teraz badanie moczu? NA PEWNO wyjda erytrocyty , pewnie i leukocyty i trochę bakterii ale to absolutnie nie swiadczy o jakiejś patologii- jak najnormalniejsza konsekwencja zabiegu i za parę dni minie. Poza tym wet zwykle podaje po zabiegu osłonowo antybiotyk więc na najblizsze dni pies i tak jest zabezpieczony. Na prawde najgorsze co mozna "zafundować" psu po zabiegu to nerwy opiekuna-pies doskonale wyczuwa nastrój więc i dla jego i Waszego dobra nie nakręcajcie się niepotrzebnie:eviltong:
-
[quote name='Chiquita&DeeDee']Co do suczki od koleżanki, wiem, bo sprawa była konsultowana z innym lekarzem i to był błąd lekarza na 100%-[/QUOTE] A mogłabys to rozwinąć bo autentycznie zaintrygowało mnie jaki to błąd popełnił wet podając szczepionkę że inny lekarz mógł na 100 % z samej relacji własciciela okreslic to jako przyczynę zgonu psa. Pies był w chwili szczepienia na jakis lekach?
-
Nie tyle zarażony ( choc i tego nie mozna wykluczyc, że rozwinęła sie u niej akurat wtedy i zupełnie niezależnie jakas bardzo "zjadliwa" infekcja o piorunujacym przebiegu) co raczej stawiałabym na to, że po tych zastrzykach hormonalnych dawanych przez 4 lata suka miała solidnie "zrypaną" macicę (np jakiś przewlekły stan zapalny, infekcję i zmiany co najmniej w sluzówce a kto wie czy nawet nie nowotworzenie w macicy ) a samo krycie i srodek poronny "dołożyły" swoje i gwałtownie zaostrzyły chorobę. Stad ten wyciek ( pewnie ropny) podwyższona temp. itd. Pamietaj że działanie środka poronnego jest dośc brutalne więc jesli "trafi" w juz chory narząd to skutki mogą być nawet tak fatalne jak w wypadku Twojej suczki. Na dobrą sprawę to z tego co opisałas mozna by przyjąc że to było ropomacicze które błyskawicznie rozwinęło się w sepsę. Być może USG czy chocby podstawowe badania krwi mogły wykazac że cos jest nie tak ale... No własnie , mądry Polak po szkodzie. Kto robi takie badania przed podaniem srodka poronnego gdy liczy się czas ? Odpowiem - gdy ogólny stan suki nie budzi zastrzeżeń i nie jest w zaawansowanym wieku to w praktyce takie badania sa baaardzo rzadko stosowane a pewnie szkoda:roll: Jesli juz to miałabym żal do weta nie tyle o zastrzyk poronny a o to że wczesniej podawał suce przez tak długi czas srodki antykoncepcyjne zamiast namówić Cię na sterylkę. No chyba, że namawiał a Ty się nie mogłaś zdecydować;)
-
[quote name='Chiquita&DeeDee'] Szkoda tylko, że ukochany Przyjaciel zapłacił życiem za błędy lekarza... ([/QUOTE] a na jakiej podstawie rzucasz tak cięzkie oskarżenie? Masz wystarczającą wiedzę aby tak twierdzić? wstrząs anafilaktyczny po szczepieniu nie ma nic wspólnego ze źle dobraną dawką. Szczepionka to preparat białkowy i może się zdarzyć że pies zareaguje na niego ostrą reakcją alergiczną - ja w tym winy lekarza nie widzę . A przykład nie ma nic wspólnego z sepsą u zmarłej suczki Suka z tego watku była cały czas leczona ( zastrzyki , kroplówki) więc nie sądzę aby wet " nie zauważył, że po 3 dniach Kicza niknie w oczach" - wręcz przeciwnie , skoro wstrzymywał sie z operacyjnym czyszczeniem źródła zakaźenia to najwidoczniej zdawał sobie doskonale sprawę z ciężkiego stanu suki. Czy na prawdę tak trudno przyznać że nawet najlepszy lekarz nie ma nieograniczonych możliwości i nie zawsze wygrywa z chorobą czy jej powikłaniami?
-
Podstawową przyczyną śmierci suczki było to, że dopuszczono do jej pokrycia - cała reszta to tylko konsekwencje. Niestety zarówno hormonalne blokowanie cieczek jak i zastrzyki wczesnoporonne mają niemały margines ryzyka powikłań i stosuje się tylko w wyjątkowych sytuacjach a nie jako lekarstwo na całe zło czy alternatywę pilnowania suki podczas cieczek Nie szukałabym więc winny w błędach lekarza- jesli suka traktowana tyle lat hormonami zostaje kryta a następnie dostaje srodki poronne to ryzyko, że w efekcie pojawi sie masywny stan zapalny narządów rodnych jest na prawdę ogromne. Rozumiem jak trudno to przyznać ale uważam że niestety to nie wet winien, że nie dokonał w pewnym sensie cudu ( rozległa infekcja w obrębie macicy bardzo szybko doprowadza do sepsy a z tej wyprowadzić się najczęściej juz nie da) a raczej opiekun że do takiej sytuacji dopuscił szeregiem wcześniejszych błędów. Szczerze współczuje utraty suczki i mam nadzieję , że drugi raz takich błędów nie popełnisz
-
DRASTYCZNE ! Suka ON przebrana w sukienkę i skatowana
taks replied to Biafra's topic in Okrucieństwo
Dziewczyny przestancie juz "jeździć" po SleepingSun Pewnie faktycznie wpis był, zwłaszcza w tym kontekscie mało fortunny, ale w z drugiej strony Ją rozumiem. Sama tez chwilami boję się otwierać pocztę dogo bo są przeciez u kazdego jakies granice wytrzymałości i odporności na ogrom cierpienia. Jak ktos ma bardziej "popularny" na dogo nicek to wie o czym mówię. Jesli codziennie w skrzynce znajduje sie po kilka , kilkanascie błagalnych maili i koszmarnie tragicznych psich historii to można mieć dość . I nie dlatego że jest się złym na piszących( bo doskonale ich rozumiem, że szukaja pomocy gdzie się da) - po prostu taka dawka nieszczęscia w zestawieniu z własnymi bardzo ograniczonymi możliwościami odbiera czasem wiarę czy cała ta praca nie jest syzyfowym wysiłkiem i zatykaniem wyrwy w tamie workiem piasku. I własnie dlatego że nie po kazdym takie maile "spływają" bywa na prawdę trudno i ma się ochotę choć na chwilę zamknąć oczy na te tragedie i nabrać oddechu. Nie uważam aby to była zbrodnia. SleepingSun - widziałam juz na dogo takie rozwiazanie ,że ludzie wpisywali sobie w podpis tekst typu " proszę nie pisać PW w sprawie pomocy psom - sama je wyszukuję" - nie wiem na ile to skuteczne ale przynajmniej daje innym delikatny sygnał że sobie takich maili nie życzysz;) -
Gapa - malutka jamnicza chudzinka ZA TM :(
taks replied to jofracy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='jofracy']a ta dobra karma wysokoenergetyczna to jaka ma być? Royal odpada? oczywiscie że Royal to nie jest dobry wybór Royal dla jamników jest karmą ( jak to nawet sam producent reklamuje) niskoenergetyczną - przewidziana dla rasy z tendencja do nadwagi. Poza tym duża ilośc wypełniaczy zbozowych, białko/proteiny w większosci pochodzenia roslinnego no a cena niewspółmierna do zawartości... Wszystko w tym przypadku ją dyskwalifikuje Wyniszczony pies powinien dostawać karme nie tylko wysokoenergetyczną ale i łatwoprzyswajalną , bogatą w proteiny zwierzece ( chodzi nie tylko o "utuczenie" ale i odbudowanie tkanki mięśniowej a tego bez pełnowartościowej miesnej karmy nie uzyskacie) Dlatego przynajmniej na pierwszy okres radziłabym cos z karm na prawdę porządnych Jest tego troche na rynku chocby pierwsze z brzegu: http://www.acana.com.pl/acana/pdf/Acana-ASB-PL.pdf -
SZKIELET, chory, ledwo żywy, zapalenie płuc... NATAN [']
taks replied to malawaszka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
konto, konto poproszę -
kavala - uchwała Rady Miejskiej Skawina którą przytoczyłaś jest nadal aktualna a takie jest stanowisko tamtejszej policji [url]http://skawina.malopolska.policja.gov.pl/default.aspx?docId=1700[/url]
-
[quote name='kavala'] Jeśli zaś chodzi o Kraków to gdzieś wyczytałam, że z biegać luzem bez kagańca mogą szczeniaki do 5 czy 6 miesiąca, ale nie pamiętam, gdzie to widziałam. Ktoś potwierdzi?[/QUOTE] Nie potwierdzi W przepisach nie ma żadnej taryfy ulgowej dla szczeniaka ani pieska do jakiejś tam wagi - kiedys było takie rozróżnienie ale to juz daaawno nieaktualne