-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
Jak się znam i swoją głowę do interesów to otworzenie firmy oznaczałoby natychmiastowy koniec i widowiskową upadłość:shake::diabloti: więc wolę jak jest tak jak teraz;) Ale sponsorować moich protegowanych chyba mogę więc tak sobie myślę, że uszyję Kostusiowi na mikołaja kubraczek (bo on ten biedny kregosłup to chyba powinien w cieple trzymać) Tylko kto się poświęci i wymierzy "Strzałę" - ja wiem że to nie będzie takie proste przy jego ruchliwości .Potrzebuję: obwód szyi, obwód w klacie (tuż za przednimi łapami) obwód brzucha ( tuz przed tylnymi łapami) i odległość od nasady szyi (ostatni krąg szyjny - lub inaczej tam gdzie obroża) do nasady ogona. Znajdzie się ktoś odważny podjąć to mordercze zadanie?:diabloti: Jeśli tak to dane na prv poprosze bo u mnie dogo dalej muli:-(
-
[quote name='Kar0la'] Nie rozumiem czemu nadal nie ma domu.[/quote] Z tego co się doczytałam na wątku to domki są -tylko problem z transportem:shake: Oby domki nie straciły cierpliwości....
-
Jamnik z jajami czy bez to i tak pies z jajami jest:diabloti:
-
[quote name='mariee']musimy pomyslec skad zdobyc kase, zeby uregulowac rachunek po zabiegu[/quote] na tojfelkowym bazarku jeszcze troszkę przybyło ale tylko troszkę:oops: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=87876[/url]
-
[quote name='wioletaa']Niestety ja nie skorzystam z propozycji Pajuni ponieważ nie znam ani angielskiego ani niemieckiego :shake: chciałam pojechac dzisiaj do Oleńki ale skoro to nic nie da to mój wyjad do niej nie ma żadnego sensu ( zaczynam się denerwować :angryy: )[/quote] Nie masz się co denerwować:shake: Zasady przyzwoicie zrobionej przez dogo adopcji są proste - to w domu gdzie ma zamieszkać pies ma być wizyta. To chyba oczywiste, że taka wizyta to nie tylko poznanie przyszłego właściciela ale i obiektywne sprawdzenie warunków oferowanych psu.Nie podejrzewam Cię oczywiście o ukrywanie czegokolwiek ale Kora dość już wycierpiała właśnie przez nieprzestrzeganie tych zasad więc może dla jej dobra i spokoju nas wszystkich warto tym razem zmienić sposób działania. A tak na marginesie to ludzie proponowani przez Pajunię może nie znają j. polskiego ale chyba ślepi nie są a podstawowe informacje to nawet językiem migowym można uzyskać, więc skoro tak Ci tak zależy na Korze ....
-
"Hodowle", Oddawanie suk po kilku miotach-czy mozna cos z tym zrobic?
taks replied to betty_labrador's topic in Hodowla
Zobaczcie tu co dziś znalazłam: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=93081[/url] chętnie zdobyłabym adresik tej hurtowni - zastanawiam się czy to własna produkcja czy ,strach pomyśleć ,inne źródło:-( -
Jamnik i kremowe cudo-Kremik adoptpwany,jamnik ma dom we Wrocławiu!
taks replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
[quote name='modliszka84'] A teraz trochę gorsza i liczę na pomoc jamnikomaniaków. Otóż jamniś przez pierwszy tydzień w schronisku był bardzo przerażony, łagodny. Teraz szczeka na obcych i pokazuje zęby. Podczas szczepienia chciał ugryźć lekarza. Czy to normalne ?? On idzie do starszych ludzi. Boję się, żeby nie było z nim problemów... :roll:[/quote] No chyba jego zachowanie można zrozumieć - na początku szok i bezradnośc a teraz zrozumiał że trzeba walczyć to walczy.Jamniki są bardzo inteligentne i samodzielne więc mnie to zachowanie nie dziwi.Zamiast się mazać podjął walkę o przetrwanie... Proponuję pogadać z ludźmi i szczerze powiedzieć jak się sprawy mają - skoro mieli już jamnika to powinni doskonale zrozumieć co się w tym biednym łebku dzieje. Jak na moje jamnicze doświadczenia jeśli trafi do spokojnego domu i tam nie dadzą mu wejśc na głowę to po paru dniach emocje opadną i wszystko wróci do normy. A tak w ogóle to jamniki baaardzo kochają swoich ale z obcymi to różnie bywa - ostatecznie konkurencja nie śpi:evil_lol: Z moich życiowych przegubowców to dopiero aktualna daje się bez protestu dotykać obcym no ale to dziewczyna. Schronisko to jednak potworna maszynka do mielenia psiej psychiki :-( im krócej tam będzie tym mniej spustoszenia w głowie... -
Kieszonkowa sznaucerka Szczoteczka już w nowym domku - do przeniesienia
taks replied to lika's topic in Już w nowym domu
no to zabawię sie w swatkę:eviltong: na tym wątku byłby transport Pabianice - Wrocław tylko brak kasy.Ma jechać jamnik więc może się jakoś dogadacie [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=87351&page=7[/url] -
Jamnik i kremowe cudo-Kremik adoptpwany,jamnik ma dom we Wrocławiu!
taks replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
[quote name='Madzik77']jest ogloszenie na watku transportowym?[/quote] Właśnie tam byłam- jest ogłoszenie A zaraz za nim prośba o transport Warszawa - Wrocław [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24359&page=29[/URL] Jak się znam na geografii to to by można połączyć - może wtedy koszty się podzielą;) -
[quote name='qarina_77']Tak, jest u mnie na DT, szuka domku. Jest śliczny:loveu: ale domki jak narazie trafiają się nieodpowiednie...[/quote] Czy rozważacie poważnie ew. sterylkę? On wygląda bardzo rasowo - byłoby dla niego bezpieczniej...i domy z suczkami można by brać pod uwagę Jeśli problemem są finanse to proszę napiszcie ile potrzeba
-
[quote name='Kar0la']Łakomy kąsek do rozrodu. Co się dzieje z tymi ludźmi. :x[/quote] Z ludźmi to się dzieje ze głowa boli :diabloti:ale tu to chyba brakło wyobraźni. Naiwnym się wydaje, że jak suka "cieczkuje" to wystarczy psy zamknąć w innym pomieszczeniu albo uważać :evil_lol: i po problemie. A prawda jest taka, że natura i jej zew dodaje skrzydeł:eviltong: i przez łącznie parę tygodni w roku pies szaleje, wchodzi do pomieszczenia suki razem z futryną wydziera się , nie je, nie śpi, suka przepuszcza podobny atak a domownicy i sąsiedzi są na granicy szaleństwa - i albo to wytrzymają (co graniczy z bohaterstwem) albo sięgają po zastrzyk (co graniczy z barbarzyństwem) albo dopuszczają ( co już z niczym nie graniczy tylko jest zwyczajnie draństwem)
-
[quote name='qarina_77'] Niestety okazało sie że Państwo mają niewysterylizowaną suczkę jamniczkę. Chcieli go już teraz bez sterylki, powiedziałyśmy że mogą go wziąć po kastracji [/quote] Wyrazy uznania za rozsądną decyzję:loveu: Dość już chodzi po świecie niechcianych jamniczków aby ryzykować kolejne.:shake: A jeśli dom fajny to może warto pomyśleć o usunięciu tojfelkowych klejnotów? To poza wszystkim i jemu wyjdzie na zdrowie i ryzyko wypraw "na dziewczyny" mniejsze i prostata...
-
Myślę, że Dianie79 chodziło o to czy pies który już ma dom adopcyjny musi przechodzić kwarantannę. Ja też nie bardzo to rozumiem bo sens kwarantanny widzę jeśli pies ma dołączyć do pozostałych w schronisku a skoro wychodzi w świat to powinno wystarczyć szczepienie na wściekliznę i badanie wet.... No ale widać przepisy schroniskowe takiej sytuacji nie przewidziały:-(
-
[quote name='eurydyka']uwazajcie z mlekiem bo ono straszliwie moczopedne i moze zaczac podsikiwac w domu, mleko w ogole dla starszych zwierzakow niewskazane chociaz lubia, lepiej dac bialy serek[/quote] święte słowa;)
-
[quote name='Agata-Poznań']Przed chwilą dzwoniłam do Rybc! i niestety umowa adopcyjna nie była podpisana. Przekazaniem Kory do nowego domu zajmowała się Mrówa. Prawdopodobnie matka z córką będą chciały zabrać Korunię ze schroniska:angryy::angryy:[/quote] No to gratulacje za mądre działanie:mad: Uważam że wiele mają do przemyślenia niektórzy...Niesprawdzony dom i pies oddany ot tak :shake: - brakło wyobraźni? A ten ogromny pośpiech czym był spowodowany? - pies się błąkał po ulicy? Ej Dziewczyny dałyście plamę Jeśli nie było umowy adopcyjnej to pies jest nadal własnością schroniska/osoby która go ze schroniska w Elblągu zabrała Mam nadzieję że Poznańskie Wolontariuszki uratują Korę przed dalszym koszmarem.
-
To już nie jest ich pies bo został oddany do azylu.Jeśli nie potrafiły temu się przeciwstawić to oznacza że nie potrafią/ nie mogą sprawować nad psem elementarnej opieki. Nawet umowa adopcyjna w takim wypadku wygasa bo ona powinna zastrzec przekazanie psa dalej bez zgody wydającego. Ten dom w świetle tego co sie stało w żadnym razie nie nadaje się dla psa i tego i każdego innego - przynajmniej teraz. Tu chyba nie ma dyskusji. Wizyty przedadopcyjne robi się właśnie po to aby takie domy wyeliminować. I nie jest prawdą że KAŻDY dom jest lepszy niż azyl - tu akurat jest odwrotnie. Zajmujemy się psami aby psom pomóc a nie uszczęśliwiać nawet bardzo skrzywdzonych przez los ludzi psim kosztem. Przynajmniej ja tak widzę priorytety moich działań na dogo
-
[quote name='mariee']Kariny nie ma w biurze, jest na kontroli, ale dzowila do mnie. Tojfel nie chcial wczoraj jesc. Polozyla sie pierwsza spac a Tojfel z nia, kiedy maz chcial sie polozyc zaczol na niego warczec, wiec poszedl do drugiego pokoju i tam spal. Rano Karina wstala pierwsza , Tojfel poszedl do Pawla i dalej spal obok niego, Karina podeszla do meza , warczal na nia![/quote] Pewno wredna ciotka jestem ale takie zachowania należy jednak w zarodku ucinać - jamniki to specyficzna rasa i raz zdobytego terenu nie oddają.:diabloti: Jeśli to dom tymczasowy to tym bardziej trzeba pilnować aby psiak nie nabrał złych nawyków bo może być problem w nowym domu - ze zwróceniem psa (bo agresywny) włącznie. Dopieszczanie sierotki owszem ale zgoda na dominację -gorąco odradzam. Niech ostateczny własciciel sam zadecyduje kiedy generał Tojfel przejmie dowództwo - teraz zostawmy go w randze najwyżej kaprala;)
-
Błagam Poznaniacy - zróbcie coś:-( Historia tego psa [U]juz pod opieką dogo[/U] to jeden wielki wyrzut sumienia dla nas wszystkich dogomaniaków. Najpierw tajemnicze zniknięcie z azylu i pies błąkał sie po mieście.Kolejna porażka to wyadoptowanie do domu który nigdy nie powinien być zaakceptowany. Dziecko w domu dziecka, patologiczny syn , matka na jego utrzymaniu....czy to w ogóle jest dom:shake: samo "chcenie" psa to trochę mało.Nie wiem czy zrobiono wizytę przedadopcyjną a była przeciez taka propozycja od osoby z Poznania -czy tylko bazowano na deklaracjach dziecka i pies wyruszył kilkaset kilometrów w nieznane. [COLOR=Red]Ten pies absolutnie nie powinien wrócić do tego domu [/COLOR]- to nie jest dom dla żadnego zwierzaka. Uważam ,że nawet należy zastrzec tym ludziom adopcje w schronisku. Jeśli kobiety w tym domu nie potrafiły przeciwdziałać oddaniu psa do azylu to oznacza, że nie mają siły aby bronić Saby przed agresją drania. Patologia, konflikty i niedostatek to powody dla których psy lądują na ulicy. Adopcja do takiego domu to .... (nie bedę pisac co o tym myślę bo tragedia Saby jest dostateczną karą). Jeśli wysyła sie psa na drugi koniec Polski to [COLOR=Red]wizyta przedadopcyjna jest zwyczajnie obowiązkiem[/COLOR]. Ktoś tu z pewnością chciał dobrze ale nie wykazał się konieczną w takim wypadku ostrożnością i to dla wszystkich niech bedzie nauczką jak nasze zaniedbanie mści się na psach. I jeszcze jedną mam uwagę / spostrzeżenie - im więcej prowadzący adopcję pisze na wątku o szczegółach akcji którą prowadzi tym większa szansa na dobrą radę w porę udzieloną przez bardziej doświadczonych ( albo bardziej wypoczętych = przytomniejszych) dogomaniaków. A jak widać rady by się przydały bo nikt nie jest nieomylny. Przepraszam za ostry ton ale ja też sie zdenerwowałam:angryy: I może coś w tytule wątku by trzeba zmienić...
-
Wczoraj wieczorem miałam przemiły telefon od Pani Ewy. Aksio podbił serca domowników na amen. Chłopak ( wnuk)po prostu szaleje ze szczescia i broją z Akselkiem na potegę ale oczywiście z pełną aprobatą starszych. Aksik lubi sie wypuszczać na wycieczki za bramkę więc po pierwszej próbie pan domu pouszczelniał wszystkie dziurki w ogrodzeniu, obniżył bramkę i teraz to prawdziwa twierdza:diabloti: bo " chyba byśmy się zapłakali jakby Aksiowi coś się stało" Generalnie były same achy i ochy jaki Aksio kochany i że minął dopiero tydzień a wydaje się jakby był od zawsze;) Cieszę się bo to była chyba bardzo trafiona adopcja:multi::multi::multi:
-
komórkę naprawiłam , może jeszcze się odezwie bo była zainteresowana bardzo.... kurcze ale pech:-(
-
[quote name='tanitka']napisała do mnie Pani z Krakowa wzruszoan historią Tojfelka, ma już jednego jamnika i chce adoptować Tojfelka. Karina piszę do Ciebie prw.:lol:[/quote] Czy ta Pani dowiedziała się o Tojfelku przez Allegro? Pytam w nadziei ,że to ta sama osoba , która dzwoniła do mnie z ogłoszenia i niestety nim zdążyłam zapisać jej numer padła mi komórka i straciłam kontakt:-( ona też już ma jamnika...
-
qarina_77:iloveyou: i mam do Ciebie prośbę:modla: - zwróć uwagę na spacerkach czy on startuje do kotów. Gdyby okazał się kocioodporny nerwowo :diabloti:to krąg poszukiwań domku znacznie się rozszerzy