-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
piszcie do ludzi na prv z linkiem do strony Pomyślałam o Bea1 - to dobry anioł dla jamników - już powiadomiona Zaraz wkleję link na jamniczych stronach Samo podnoszenie wątku to ZA MAŁO bo czas ucieka
-
Może jednak warto ustalić (choćby telefonicznie )czy uciekła przez ogrodzenie czy została wyadoptowana - chyba na informację że pies błąka się po ulicy takiej inf. schronisko udzieli. Jeśli ogrodzenia są tak niskie, że pies może przeskoczyć to jest to jakiś sygnał do działania. A w miejscu gdzie ją ostatnio widziano ( szkoła ?) można parę ogłoszeń powiesić.
-
Pani ma weterynarza 3 domy dalej i opiekę będzie miał super i od tej strony. Prawda jest taka, że świeżo przeszła chorobę i śmierć ukochanego sznaucera i panicznie boi sie rychłej "powtórki" -ma zwyczajnie uraz.Ja o tym wiem, rozumiem i dlatego chcę aby te jej świeże jeszcze emocje nie wpłynęły na jej decyzję. Może dmucham na zimne ale bardzo zależy mi żeby z jakiegoś durnego powodu Maksiowi nie przeszedł dobry domek koło nosa.Pracuję nad tym aby adopcja przebiegła w atmosferze wzajemnego zaufania i życzliwości, bo niby czemu miałoby być inaczej - wy kochacie Maksia a pani bardzo pragnie nowego przyjaciela. Jeśli blizna jest czysta i rzecz się sprowadza do usunięcia szwów to trzeba to będzie zwyczajnie powiedzieć... nie chciałam aby pani oglądając psa przypadkiem odkryła, że coś się paprze ( ale na szczęście już się wyjaśniło, że blizna jest OK- więc po problemie:multi:) Proszę tylko nie zapomnijcie zadzwonić i umówić się na poniedziałek (tylko wstępnie zaklepałam Waszą wizytę po tel. rozmowie z Karoliną)
-
No widzę że jakoś nie możemy się zrozumieć:oops: Jako że już odkręcałam efekty niedogadania się stron w tej sprawie więc pozwoliłam sobie zabrać teraz głos na wątku aby zawczasu zapobiec ewentualnej kolejnej wpadce. Gdyby pani mogła ryzykować poszłaby zwyczajnie do azylu - ma jednak taką a nie inną sytuację i bardzo zależy jej na psie [U]aktualnie[/U] zdrowym - to był warunek który obiecałam, że będzie spełniony. Pani nie żąda świadectwa zdrowia, wierzy nam na słowo - proszę więc to zauważyć nie robić z niej potwora, bo to nie jest w porządku. Cała "transakcja" opiera się na zaufaniu więc uważam ,że bez potrzeby nie ma powodu tego zaufania wystawiać na próbę. Natomiast zachowanie psa w nowym domu jest oczywiście nieprzewidywalne i wszyscy o tym wiemy i NIKT nie spodziewa się jakiś gwarancji w tym zakresie. I nie bardzo rozumiem - wybaczcie szczerość - skąd tyle nieskrywanej niechęci wobec osoby która chce przyjąć Maksa , tych pouczeń , uwag na temat relacji z psem, właściwej opieki poadopcyjnej itd. . Cieszę się że pani nie czyta tego wątku bo bez względu czy ostatecznie psa weźmie czy nie , z cała pewnością nie dała nikomu z piszących najmniejszego powodu do takiego traktowania.
-
[quote name='mar.gajko']Taks on nie jest w trakcie leczenia. On jest po zabiegu operacyjnym. ma bliznę, która jak zrozumiałam jest w pełni zagojona, a końcówki nici rozpuszczalnych albo trezba uciąc albo poczekać aż same odpadną. 99% psów interesuje się swoimi jajami i je wylizuje, z potrzebą i bez potrzeby. On nie jest wyjątkiem.[/quote] Czyli jesteś zdania, że wet nie jest potrzebny? I jeszcze mam pytanie czy mówimy o jajach czy bliźnie po operacji przpukliny? A nici ma ucinać Lizka czy pani czy może ktoś inny odważny.:oops: Ja nie rozumiem czemu nie można zwyczajnie wpaść do weta na najnormalniejszą wizytę po zabiegu ( jeśli to problem kasy to za wizytę zapłacę) - przy okazji będzie na 100% wiadomo że psiak zdrowy. Jak mówiłam pani też może "załatwić" weta ale tu chodzi o naszą wiarygodność - dlaczego bez potrzeby wzbudzać w pani nieufność , czy to pomoże jej podjąć decyzję na której nam tak zależy?
-
czyli jak rozumiem jeśli pani weźmie Maksia to będzie musiała zacząć od wizyty u weta? To niby nie problem ale trochę inna była umowa i wiarygodność trochę cierpi. Tu nie dotrzymamy słowa to skąd pani ma wiedzieć czy w innych sprawach też jesteśmy tacy słowni. Ja w tym jak dotąd pośredniczę i świecąc swoją gębą zapewniłam (bo taką dostałam inf. ) że pies będzie po zabiegu a nie w trakcie leczenia. Skoro się interesuje blizną to jest to trochę niepokojące i trzeba to wyjaśnić u fachowca a nie snuć przypuszczenia na dogo. Jeśli brak kasy to cóż zapłacę za tę wizytę ( uważam że powinien go zobaczyć wet który go operował). Zależy mi na tej adopcji, i zależy mi na wiarygodności -skoro pies był przedstawiony jako zdrowy a nie w trakcie leczenia to przynajmniej należy pani uczciwie powiedzieć co powoduje, że rana nie jest zagojona i "coś tam dynda". Jest jeszcze sobota i niedziela - może zdołacie coś wyjaśnić
-
No więc rozmawiałam i chyba Wasz niepokój jest przedwczesny. Pani jest zdecydowana na Maksa (wie od nas że pies spełnia wszystkie jej oczekiwania wynikające z warunków jakie może psu zapewnić) Do niedzieli ma tłum gości w domu (mówiła o tym już na początku - ustaliliśmy że w tym czasie pies dojdzie do siebie po zabiegu, wyjaśni się jego sytuacja prawna itd.) więc zupełnie słusznie chce psa wprowadzić do domu jak będą tam normalne warunki a domownicy będą się mogli zająć wyłącznie psiakiem. Pani zna psa tylko z 2 i to podłej jakości (moja drukarka:-() zdjęć więc zupełnie ją rozumiem że jednak zostawia sobie małą furtkę co do ostatecznej decyzji. CHCE PSA ZOBACZYĆ. Proponowała oglądanie w Krakowie (przypominam o gościach w domu) Aby nie robić Lizce dodatkowego kłopotu padł pomysł aby psa przywieźć na prezentację do pani do zakładu. Pani pracuje na zmiany ( ranne odpadają bo kto psa przywiezie?) pozostaje dzisiejszy dzień i dopiero poniedziałek ( zmiany popołudniowe). Dziś "Kundel..." czyli odpada. Wstępnie umówiłam więc panią z opiekunami Maksa na poniedziałek - i jeśli wszystko zagra to Maks od wtorku ma domek z ogrodem, stęsknione dzieciaki do wspólnego brykania ( a dzieci wychowywały się z poprzednim brodaczem m. więc wiedzą co wolno a czego pies nie lubi) i fajnych , doświadczonych opiekunów Pani chce Maksa ale jak mówi to jest poważna decyzja i nieodwracalna ( tu ma u mnie duży plus) więc musi zobaczyć istotę która ma zamieszkać w jej sercu - dziwicie się?
-
[quote name='mar.gajko']Ja jak ktoś zaczyan wydziwiać, tak bez sensu. [/quote] pani chce psa młodego ( właśnie straciła sznaucera i nie chce przeżywać kolejnej śmierci zbyt szybko) , średniej wielkości , łagodnego wobec dzieci (będzie częsty kontakt z 5 i 10 latkiem) i takiego który zniesie nieobecność domowników przez pare godzin bo nie chce psa zostawiać samego w ogrodzie. To wydają mi się całkiem przyzwoite wymagania. Nie ma wglądu na dogomanię a ode mnie wie że jest dużo psów szukających domów - stąd pewnie to pytanie o możliwość wyboru. Ja bym jeszcze nie skreślała osoby jednak...
-
sprobuję jak najszybciej zobaczyć się z Panią ( nie wiem na jakiej zmianie dziś pracuje) i rozeznam o co chodzi ona faktycznie b. ostrożnie wybierała ale gł. chodziło o dzieci i możliwość zostawienia psa samego na parę godzin. To nie jest dogomaniaczka więc nie kocha wszystkich psów jak my - po prostu myślę chce wybrać "najlepszego" dla siebie. Dom jest obiektywnie dobry i wart powalczenia ...Goście chyba faktycznie są (a to podała jako powód opóźnienia) no nic spróbuję ją "dopaść" i może czegoś się dowiem więcej....
-
[quote name='mtf zalesie']wpalcalam na watku Mily i Puchatka gdzie bylo napisane ze za zwrot kosztow benzyny jezdzi osoba o nicku beniamicha.,a jak nie to nie moze ktos pojechac pociagiem za zwrot kosztow biletu.[/quote] Chodzi chyba o BEAMICHA - sprawdziłam, była niedawno aktywna na dogo... dodatkowo w profilu podała namiary na komunikatory Tylko jeszcze raz - musimy wiedzieć czy dom poważnie zainteresowany bo inaczej szkoda Dziewczynie głowę zawracać:roll:
-
Zaraz niestety znikam z internetu aż do jutra rana ale może ktoś rzuci okiem na mapę pomocy dogo - trzeba też wpisać ( bo nie zdążę sprawdzić czy jest juz wpis) na wątek transportowy. Jak faktycznie jest dom to trzeba teraz ostro zadziałać. Jutro się włączę - teraz tylko ponawiam ofertę pomocy finansowej.
-
jestem, jestem wczoraj dzwoniłam do pani upewnić się czy jej się nie "odwidziało" bo po ostatnich wpadkach to już dmucham na zimne. Na szczęście pani nadal bardzo chce Maksia tylko ma teraz nalot rodzinny i w domu młyn - więc słusznie , że nie chce w "taki zwariowany" dom wprowadzać psiaka. Ta sytuacja ma potrwać jeszcze kilka dni. A i pani pytała czy Maksio umie zostawać sam w domu ( a umie?:evil_lol:) Lizka , chcesz tel pani na prv ?- myślę, że to już etap aby się kontaktować bezpośrednio.
-
Witajcie - domek autentycznie zainteresowany.W najblizszych dniach pani spodziewa się najazdu rodziny więc słusznie nie chce brać Maksia w taki młyn.Prosiła o parę dni zwłoki. Widziała zdjęcie, opowiedziałam wszystko o psiaku i wszystko "pasuje". A dom jest świetny (bliźniak z ogrodem, miejsce na kanapie, perspektywa wypadów samochodowych na wycieczki, za ścianą wnuki do wspólnych szaleństw, doświadczenie w opiece nad psem - bo pani ma psy od dziecka i "inaczej sobie nie wyobraża")Pies zostawałby sam (nie licząc obecności dzieci i ich opiekunki w drugiej częsci domu) na max. 6 godzin Oczywiście pani chce go zobaczyć przed ostateczną decyzją (cytuję:"bo nie wyobrażam sobie żeby psa przyjąć a za chwilę oddać bo coś jest nie tak - to jest za poważna sprawa") Jestem dobrej myśli choć cieszyć się będę jak już Maksio zamieszka w nowym domku- (życie jest czasem zaskakujące) a teraz trzymam kciuki....