Jump to content
Dogomania

szuwar

Members
  • Posts

    1577
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szuwar

  1. Koss! Dopiero trafiłam na wątek:placz: - rozpacz. Bądź dzielna, na pewno się uda. Ściskam kciuki z całych sił...
  2. Zara, tobie też się uda...
  3. Kurcze, co się dzieje w Sopocie? Po co oni zmieniają tak stary porządek rzeczy?
  4. Tak już zupełnie na zimno to stwierdzam, że on się na pewno pomylił:) Kaszel kenelowy już kiedyś przerabiałam w domu. Paskudztwo jest takie, że przecież pół schroniska by już kaszlało, bo to się tak koszmarnie roznosi...
  5. A moja jest aniolkiem i daje się kuć w tyłek wetowi bez problemu. Nie mam czasu totalnie, żeby wrzucić zdjęcia, ale uprzejmie doniosę, że mała postanowiła się udusić i kaszle koszmarnie. Diagnoza mnie zabiła, ale wet dał 15% szans, że się myli i to wcale nie jest kaszel kenelowy. Jak się nie myli i zarazie ulegną wszystkie psy w rodzinie to chyba się sprzedam sama na bazarku...
  6. Dogo nie pozwala mi nawet napisać posta, a co dopiero wrzucić fotki. Nie rozumiem filozofii właścicieli tego portalu, przecież chyba powinno im zależeć na użytkownikach, bo to od ich ilości zależy ile dostają kasy za chociażby reklamy...
  7. Ulv, pamiętasz, kiedyś Ci sprzedałam kaganiec dla dużego doga? Żałuję teraz strasznie, miałabym klatkę dla małej:)
  8. Mój kochany Czartek... Dlaczego akurat ty masz takiego pecha do ludzi?!?
  9. Problem na razie w tym, że mała to taki krótkodystansowiec. Trzy minuty spacerku i już drze na mnie ryjka, że wracamy. Póki pogoda paskudna to jej trochę odpuszczam, ale niech no tylko wyjdzie słońce to od razu pójdziemy na lans po bulwarze... Do tego czasu nikomu jej nie dam i tyle.
  10. W sumie masz rację. Przejdę się. Najfajniej się lansować w poczekalni u weterynarzy. W ramach treningu dla moich psów (że wet nie zawsze oznacza samo zło) zawsze zabieram jakąś dużą towarzyszkę dla Musztardy. Jesteśmy atrakcją samą w sobie dla wszystkich. Wczoraj poznałam psa o boskim imieniu - Deser. Mój następny pies musi mieć tak na imię.
  11. Wkleję wyniki wieczorem jak zeskanuję. Nie jestem przyzwyczajona do tak grzecznych psów - ona musi być chora ;)
  12. Betbet, prześlij mi zdjęcia to wystawię wspólnie z moimi.Będę bardzo wdzięczna.
  13. Aaaa, żadne małe stworzonka nie zostały w środku odnalezione. Uffff.
  14. Musztarda nie lubi tej dużej. A dożyca to chodząca łagodność. W nocy obudził mnie wrzask i jazgot godny lwa. To Musztarda wypędziła biedną dożycę z łóżka. Rzuciła się spod kołdry tak niespodziewanie, że biedna duża (która akurat próbowała się do nas wkręcić), aż przysiadła ze zdziwienia. I poszła spać do dzieci. Byłam wczoraj u weta. USG zrobione - ale wynik jak to wetka powiedziała "nie jest jednoznaczny". Coś się dzieje, na pewno, lewa nerka nie do końca jest w porządku - użyła stwierdzenia "zadarta" i "nie jest ładną fasolką". Przyczyn picia może być wiele, ale ilość wciąganej wody jest zdecydowanie za duża. Pobrałyśmy krew, odebrałam już wyniki i dziś idę do konsultacji. Cena za badanie krwi i USG mnie zabiła, no ale to mój bład, że nie chciało mi się jechać do Wejherowa. Chyba zrobię jakiś bazarek, bo taka już głupia jestem, że ufam tej wetce i te badania już skończę u niej.
  15. Skoro dogo nawet nieźle dziś na to pozwala to dorzucę jeszcze pare fotek z dziewczynami. Oglądanie dobranocki: ...głaszcz mnie... ...no dalej, głaszcz... ...ty też możesz... Na dworze też można sikać: Możemy wreszcie wracać?!?
  16. Byłyśmy dziś w odwiedzinach u mojej mamy. Dziwne, ale kobieta się zachwyciła urodą Musztardy. W sumie, co jeszcze dziwniejsze, moje dziewczyny też uważają, że ona jest cudowna, a od dzieciństwa wpajam im nieco lepsze poczucie estetyki. Cycki wiszą jej do ziemi, ogon ktoś wyciął przy samej doopce, oczy ropieją... Koszmar. Z resztą Wam pokażę wstydzę się: Z tego to miłości raczej się nie wykrzesa: Za to tą koleżankę o dziwo całkiem lubi:
  17. No chyba rzeczywiście nie wyobrażam sobie posiadania na stałe kuwety dla psa. Trudno, będę sprzątać. Tylko chyba zaczynam panikować, bo problem picia i sikania się nasila. Pierwszego dnia sunia ładnie prosiła o spacery (tak przynajmniej interpretowałam jej podskoki i szczekanie), ale z każdym dniem jest gorzej. Chodzimy z nią co dwie godziny, na spacerze kuca do sikania, ale na sniegu nie zostają jakieś wielkie ślady. Pół godziny po spacerze leje w domu wielką kałużę. I to już bez żadnego skrępowania. Chleje też koszmarnie. Ciężko to oszacować mając doga w domu, ale wciąga spokojnie ponad litr. Rzuca się wręcz na miskę z wodą. A chwilę później leje. Waham się czy jechać do dyżurnej lecznicy (kosztuje podwójnie w niedzielę) czy da radę do jutra...
  18. Co do kuwety też nad tym myslę, bo po co walczyć z czymś, co psiak miał przez całe życie. Tym bardziej, że na trening czystości w tygodniu nie mam za dużo czasu. A do pracy nie mogę jej brać póki nie opanuję tego sikania. Błędne koło troszkę. Nabieram przekonania, że ona mieszkała jednak w jakimś małym pomieszczeniu. Lubi wchodzić do małej łazienki, daje się tam zamknąć (bałam się ją na początku zostawiać samą z dużymi psami), sika do kociego kontenerka , zakopuje się w szmatkę i śpi. Śpi całe dnie. Do ludzi jest idealnie przyjazna - do wszystkich jednakowo. Każdego wita w ten sam sposób. Ciężko to wyrazić, ale ona jest takim "dobrym" psem bardzo zmęczonym przez życie. Całkowicie zmieniłam zdanie co do jej charakteru. Teraz nazwałabym ją królewną. Może tylko ściemnia, a może poczuła się bezpiecznie i już nie musi się tak kręcić i wszystkiego pilnować? Mam pytanie co do kuwety. To mam być taka zwykła, kocia? Wsypać tam żwirek, czy wyłożyć gazetami? Zostawiałabym ją tylko jak wychodzę...
  19. Aaaa, dopiero to zauważyłam!!!!! Gameta wypluj to!
  20. To nie tak TZ jest moim głosem rozsądku i zanim wzięłam małą to ustaliłam z nim, że to na jakiś czas. On się twardo trzyma tej wersji. Może się zdarzyć, że zmieni zdanie, ale na tym etapie ciężko przewidzieć. Sikanie nie jest fajne, ale on jeszcze nawet nie wie jaka jest skala tego problemu. Póki co zobaczył tylko dwie kałuże a to jest spokojnie wybaczalne. Na noc zakładam suni pieluchę, bo zwieracze coś szwankują, mimo, że kupa już normalna na spacerach. To jest strasznie cichy i spokojny pies. Nie widać go w domu w ogóle.
  21. No one nie przyjmują tej opcji do wiadomości. Z kolei TZ nie przyjmuje opcji, że zostanie. Póki co chcę ją podleczyć, sprawdzić i za jakiś tydzień rozpocznę działania w którymś kierunku. Po cichu Wam powiem, że ja bym ją zostawiła. Ona zupełnnie nie przeszkadza i jest baaardzo, baaardzo kochana.
  22. Po historii z Wacią to nie wiem gdzie najlepiej to zrobić. Wczoraj wetka nie wzięła ode mnie ani grosza, no ale wiadomo, że cały czas tak leczyć nie będzie. Umówiłyśmy się na rozmowę o sterylce w poniedziałek, bo tak sobie myślę, że niezależnie czy mała się od nas wyprowadzi (a dzieciaki wyją, że nie mam prawa pozbywać się ich pieska), czy zostanie, bardzo chciałabym, żeby ją wyciąć. A w ogóle ona jest rewelacyjna. Zaczęła rozumieć, że w tym domu się nie szczeka, bo to nic nie daje. Głównie śpi i sika, ale chyba też dość dużo pije. Nie wiem ile to jest "dużo" dla tak małego psa, ale ona wciąga spokojnie z litra w ciągu doby. Póki co z bazarkami nie ruszamy, bo gazety są super chłonne :) Z tym Wejherowem to obawiam się, że to średnia oszczędność, bo więcej zapłacę za paliwo.
  23. Po historii z Wacią to nie wiem gdzie najlepiej to zrobić. Wczoraj wetka nie wzięła ode mnie ani grosza, no ale wiadomo, że cały czas tak leczyć nie będzie. Umówiłyśmy się na rozmowę o sterylce w poniedziałek, bo tak sobie myślę, że niezależnie czy mała się od nas wyprowadzi (a dzieciaki wyją, że nie mam prawa pozbywać się ich pieska), czy zostanie, bardzo chciałabym, żeby ją wyciąć. A w ogóle ona jest rewelacyjna. Zaczęła rozumieć, że w tym domu się nie szczeka, bo to nic nie daje. Głównie śpi i sika, ale chyba też dość dużo pije. Nie wiem ile to jest "dużo" dla tak małego psa, ale ona wciąga spokojnie z litra w ciągu doby. Póki co z bazarkami nie ruszamy, bo gazety są super chłonne :) Z tym Wejherowem to obawiam się, że to średnia oszczędność, bo więcej zapłacę za paliwo.
  24. Suka dzieci kocha. Nie ma najmniejszego stresu z nimi związanego, wręcz sama się pcha do nich na kolana. Za to chyba była nauczona sikania w domu i tyle. Położyłam jej gazetę jak wychodziłam i ładnie trafiła w sam środek.
  25. A wczoraj byłam u weta. Mała ma bardzo poważne zapalenie spojówek, ale za kilka dni powinno być już dobrze. Generalnie jest w bardzo dobrej kondycji, waży 4,5 kg i z dziwnych rzeczy ma mleko w tych swoich wielkich cyckach. Brązowa, ten weterynarz pamięta kiedy robił tą cesarkę? Mam nadzieję, że nie zdążyli jej ponownie zaciążyć...
×
×
  • Create New...