Jump to content
Dogomania

szuwar

Members
  • Posts

    1577
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szuwar

  1. Niestety, facet milczy. Na razie pisałam mu tylko smsa, ale nie odpowiedział. W weekend chcę do niego zadzwonić, może odbierze...
  2. szuwar

    Brązowa sucz

    Brązowa, a po co Ty ją uczyłaś przynosić klapki? Torebka byłaby fajniejsza...
  3. Brązowa, no weź nie trzymaj w niepewności... Gdzie wieziesz Racucha i Violcie?
  4. Betbet, żałować to mnie można, że taka naiwna jestem... Prawda jest taka, że niezależnie od wszystkiego Muszatrda na pewno należała do tego faceta i zupełnie tego faktu nie kwestionuję. Z myślą, że będę ją musiała oddać byłam pogodzona od początku. Z myślą, że akurat jemu może nie do końca... Co do schroniska, to musze niestety przyznać, że nie miałam prawa oskarżać kogokolwiek o spisek z facetem. Za pomówienia przepraszam oficjanie - pan z OTOZu jak mówiłam był miły i sympatyczny, a przestałam go "lubić" po spotkaniu z właścicielem Musztardy. To on i jego zachowanie sugerowało, że ktoś go pouczył jak mnie wykiwać z kasą. Ale też umówmy się, że się specjalnie nie musiał wysilać, bo ja mało asertywna jestem. Tak czy tak postanowiliśmy wspólnie nie weryfikować tego tematu bezpośrednio u faceta, bo nadrzędnym dobrem jest dobro psa i najbardziej zależy mi, żeby mieć z tym człowiekiem pozytywny kontakt i móc go realnie sprawdzić za jakiś czas czy dba należycie o moją Tardzię... Nie chcę mu robić awantury, bo chcę móc do niego zadzwonić i spytać co u małej słychać. Schronisko sprawdzi naocznie jak moja kochana chuda Muszta tyje.
  5. Tak, była ciachnięta. Na szczęście się udało. Wiecie, nie oddałam jej na łańcuch czy do budy. Facet raczej jej nie bił, nie znęcał się nad nią, nie głodził. Dbał o nią, miała czyszczone zęby, cesarki i pełną opiekę weterynaryjną...Tylko "zgubił" ją w największe mrozy i tak marnie jej szukał. Ale ona go kochała całym swoim psim serduszkiem i jej na pewno nie będzie źle i żal. Tylko tak się boję, żeby ona się znowu nie "zgubiła". Boję się, że jej tym razem nikt na czas nie znajdzie....
  6. Czuję się jak frajerka. Dałam ciała. I odkrywam rzeczywistość, że dałam się facetowi wmanewrować. Nie nadaję się do tego zupełnie. Komu jak komu, ale mi się tu współczucie nie należy. Jestem naiwna, że ją oddałam bez kasy. Generalnie nie o pieniadze tu chodzi, one miły być moim sposobem na "zmierzenie" miłości pana do psa. Nic nie zmierzyłam, niczego się nie dowiedziałam o jej domu, nie wiem, czy kiedyś znowu jej nie wyrzuci... Przepraszam cię Musztardko kochana i mam szczerą nadzieję, że będzie ci dobrze. Ze względu na dobro psa, bardzo prosze powstrzymajmy emocje. Jedyny sposób, żeby wiedziec co u małej to utrzymac jako taki kontakt z facetaem. Mam jego nr telefonu i zamierzam z niego korzystać. Pozostaje mi nadzieja, że jak będzie już chciał ją wyrzucić to wyrzuci ją do mnie...
  7. Pozwać to by go mogło schronisko. Generalnie to schronisko było prawnym opiekunem i oni mogli załatwić wszystko formalnie. Lilka, ja wiem, że popełniłam błąd zabierając ja ze sobą. Z drugiej strony zatrzymując ją u siebie dopuściłabym się kradzieży czyjegoś "mienia" - nie mogę sobie na to pozwolić. To schronisko mogło wymusić na facecie zrzeczenie się psa, odpowiednio go przekonać, postraszyć kosztami. Zrobili dokładnie odwrotnie i to za moimi plecami. Nie mogę sobie sama zabrać psa, bo mi się wydaje, że u mnie będzie mu lepiej. Od tego są uprawnione instytucje, które niestety działają jak dziełają...
  8. Pech chciał, że weekend spędziłam w szpitalu z podejrzeniam wyrostka. Nie miałam jak Wam opowiedziec... W piątek znowu zadzwonił "przyjacielski" pan ze schroniska, że jest właściciel Musztardy i że chce ją odebrać. Nie posłuchałam dobrej rady Brązowej i przyznałam się, że pies jest u mnie. Podałam cene zaporową kosztów leczenia suki i jej utrzymania. "Przyjacielski" pan pouczył mnie, że biorąc psa na tymczas chyba liczyłam się z kosztami. Po krótkiej dyskusji służącej uświadomieniu temu facetowi z OTOZu, że nie chodzi o kasę tylko o to, żeby pseudowłaściciel poczuł, że jest odpowiedzialny za psa i żeby się dobrze zastanowił, czy aby na pewno chce go odzyskać. Niby miło i sympatycznie i "przyjacielski" był bardzo fajny i rozumiejący. Dał mój telefon facetowi, podającemu się za wspaniałego opiekuna Cinki. Ten już przez tel ściemniał, żeby mu rozłożyć na raty i że tak mu zależy, że tak strasznie tęskni... Głupia baba ze mnie, bo się z nim umówiłąm na dworcu. Głupia jestem, bo pojechałam tam z psem. A jeszcze głupsza, że pojechałam tam z dziećmi, które bardzo chciały poznać pana, który będzie mieszkałą z Musztardą... Facet przyjechał do mnie bez grosza, za to z podpisaną umową ze schroniskiem, że wykupił psa za 30 zł. W schronie dostał też szczegółowy instruktarz, że może mnie olać i nic mi nie musi płacić, bo ja psa wzięłam dobrowolnie i dobrowolnie go leczyłam. Uświadomiony facet po prostu zabral mi Musztardę :( Mam wielki, wielki żal do schronu, że staneli po stronie faceta, że nie przejmmowali się tym, że gość oddał ostatnio kilka psów, że w najmniejszym stopniu nie ułatwili mi walki o sukę - a największy żal mam o to, że udawali, że są po mojej stronie. Gdybym nie uwierzyła, że im też zależy, żeby suka miała najlepiej nigdy bym nie dopuściła do zaistniałej sytuacji. I nie wykazałabym takiej głupoty...
  9. Normalnie Wam nie zazdroszczę. Trzeba mu szybko znaleźć dom, bo Wam rozbije super stado. Psiak jest młody i jeszcze dużo się może nauczyć. A póki co ja osobiście doradzam klatkę - nie może być tak, że Wasze dziewczyny muszą się chować po kątach, mają w końcu swoje prawa. A jak się do tematu podejdzie odpowiednio i pozytywnie to psiak pokocha klatkę jako oazę spokoju i bezpieczną bazę.
  10. Nie martwcie się, szczeniaków z tego nie będzie. Ale zapach pozostał i na pewno "drażni' zmysły. A dziewczynki są cudowne po prostu.
  11. Nie martwcie się, szczeniaków z tego nie będzie. Ale zapach pozostał i na pewno "drażni' zmysły. A dziewczynki są cudowne po prostu.
  12. Ja mu w żadnym wypadku nie chcę jej oddać. Ale chcę jej znaleźć najlepszy domek, bo niestety u nas zostać do końca swego życia nie będzie mogła. Mam troszkę za dużo zwierzątek i trzeba zachować rozsądek (to słowa mojego TZ - w sumie słuszne). Chciałam dać ją pod opiekę mojej mamie i ta opcja wydawała mi się bardzo dobra, dopóki nie spędziłam weekendu u niej wraz z moim zwierzyńcem i dzieciakami. W mieszkaniu 45 m były na raz dwie stare baby, dwoje dzieciaków, dwa owczarki, dog, Musztarda i suka mojej babci, którą na noce mama musi zabierać, bo babcia słabo chodzi, Na szczęście nie było mojego TZta i naszego kota. Za to był jeszcze kot mojej mamy. Czułam się jak wariatka wychodząc z tym towarzystwem na spacer. A prawda jest taka, że to mojej mamie podrzucam i dzieci i psy jeśli muszę gdzieś wyjechać (na szczęście niezbyt często). No i niby Musztarda jest maleńka, ale wydaje mi się, że jest przysłowiową kroplą przepełniającą nasze możliwości...
  13. Już to kiedyś pisałam, ale muszę sie powtórzyć. Mucha dla mnie stała się strasznie "labowata". Te jej miny, spojrzenie i pozycje... Normalnie najprawdziwszy labek.
  14. Troszkę jestem w kropce... Dzwonił do mnie człowiek ze schroniska, że się właściciel znalazł i że bardzo chcę Musztardę odzyskać. Podobno chce pokryć koszty leczenia i generalnie po sprawdzeniu gościa okazuje się, że psy ma zadbane i w dobrym stanie. Podobno szukał psa wieszając ogłoszenia i podobno dzwonił od schronu dużo wcześniej pytać o sunię, ale dowiedział się, że pies został oddany nowemu właścicielowi i że już go nie może odzyskać. Facet z OTOZu miał do mnie dzwonić w sobotę i powiedzieć co dalej robimy, a tu cisza... W sumie jestem w nieciekawym zawieszeniu i zupełnie nie wiem co dalej robić. Zrobiłam małej ogłoszenia, na szczęście tylko u lokalnych wetów i w zaprzyjaźnionych sklepach - wszystko łatwo było zebrać. Ale przecież w końcu będę musiała zacząć ją ogłaszać a nawet nie wiem do kogo należy pies...
  15. Gratulacje!!! To naprawdę osiągnięcie. Z każdym rokiem Mucha wygląda na młodszą :)
  16. Brązowa, zgadłaś! Ona rzeczywiście pytała ;) A Musztarda mówiła groźne "NIE". Ale w końcu uległa...
  17. Dzięki Izis za pomoc. To mi naprawdę bardzo ułatwiło sprawę.
  18. A jeszcze Wam powiem, że w ramach testu zawołałam ją jej imieniem. Ucieszyła się jak gwizdek... Kochane sa te biedne psy, wszystko umieją wybaczyć..
  19. O rany! Musze jej zdjąć tą obrożę, ona charakterystyczna jest... Bo jeszcze jacyś znajomi o dobrym sercu doniosą. A tak poza tym, Brązowa, bo ja może słabo fakty łączę - facet był w schronisku, dowiedział się, że pies tam był, usłyszał, że musi zapłacić za leczenie i zniknął. A teraz wypisuje apele na stronie schroniska?
  20. Wiesz co Brązowa, ja już normalnie nie mogę na dogo zaglądać. I to wszystko przez Sopociaki. Tak naprawdę to je najbardziej lubię, bo przez nie zaczęłam wchodzić na dogo. Zawsze uważałam, że w Sopocie dzieje się dobrze i to dawało nadzieję. A teraz się tylko dołuję...
  21. Już mam ;) Wyślę jak tylko szefowa przestanie mi patrzeć przez ramię...
  22. O rany, Izis, nie zauważyłam Twojego posta! Pewnie, że pomoże! Podeślesz mi maila?
  23. Alaska, może wiosna przyniesie Ci szczęście?
  24. Szpicuchu, teraz wreszcie możesz się troszkę powygrzewać.
×
×
  • Create New...