-
Posts
1577 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szuwar
-
Strasznie mało ostatnio bywam na dogo i w zasadzie będzie mnie tu jeszcze mniej... Ale Musztarda jest cała i zdrowa. Wydaje mi się, że nawet zadowolona z życia. Ostatnio była u weta na kontroli. Waży 3800 (przypomnę, że jak ją "brałam" to miała 5300:) ). Ale doktor mnie wkurzył, bo powitał mnie stwierdzeniem "coś jej się przybrało ostatnio". Wiecej do niego nie pójdę - od roku męczę psa karmiąc ją kilkoma kulkami suchej karmy dziennie, nie ulegam presji, pilnuję śmietników, a ten nie docenił nawet odrobinę mojej pracy... Nic nie poradzę, że Muszta ma taką napakowaną urodę - wielka klata i patyczki zamiast nóg. Przynajmniej nie ciąga już cyckami po ziemi... Stwierdziłam, że koniec z dietą. Musztarda już piękna nie będzie, za to wreszcie będzie szczęśliwa, jak pozwolę jej się najeść:)
-
Mucha z Rodziny. Odeszła w swoim domu [']
szuwar replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pozdrowienia dla Muchy :) -
Isia uciekła ze schronu,aborcja,usunięta listwa-martwica. JUŻ W DOMU
szuwar replied to wszpasia's topic in Już w nowym domu
O kurcze, dopiero trafiłam na ten super wątek... Wszpasia - wyrazy wielkiego podziwu za to co zrobiłaś dla Isi. Jak tylko będę mogła to postaram się wesprzeć jakimś groszem. -
Chciałam się pochwalić, że ksiądz przeżył wizytę u nas. Za to Musztarda odreagowała dnia nastepnego i rzuciła się na jakąś młodą parkę przechodzącą obok JEJ śmietnika. Na szczęście mieli poczucie humoru... Generanie zapomniałam wspomnieć, że Muszti kocha swój śmietnik. Od kiedy są mrozy na każdym spacerze robi szybkie siku i biegnie do śmietnika. Jak się zagapię i odejdę gdzieś z owczarzycą to mam 100% pewności, że znajdę Musztardę w śmieciach. Mam nadzieję, że jakiś miłośnik zwierząt nie porwie mi jej kiedyś i nie pomyśli, że jakiś zły człowiek wyrzucił biedne maleństwo zimą do śmieci ;) Tym bardziej, że teściowa zgubiła obrożę z adresatką...
-
No coś Ty Betbet, nie zamknę Musztki z powodu jakiegoś księdza ;) Poza tym u nas to cywilizacja i organista nie odwiedza niewinnych ludzi. Teściowa mieszka w Tczewie - tam to mają dziwne zwyczaje. Prawdą jest, że jak usłyszałam, że ugryzła to od razu pomyślałam, że suka pewnie księdzu pod sutanne wlazła. Ale okazało się, że mała byłą na rękach u teściowej a dziad wyciągał do niej łapę. I to dwa razy...
-
Dzielna Musztarda spędziła weekend u mojej teściowej. Pech chciał, że teściowa miała akurat kolędę. No i nie spodobał się Musztardziątku organista (nie rozumiem co on tam w ogóle robił?!?!?!?). Mamy lekkie prolemy, bo się facet czepia , że ma uszkodzoną dłoń. Niestety nie widziałam tych "uszkodzeń", a teściowa spanikowała i tez nie za bardzo wie co się stało. Hmm, a jutro kolęda przychodzi do nas i raczej muszę ich wpuścić, bo córa ma w tym roku komunię. Przecież nie powiem dziecku, że kolędy nie będzie, bo Musztarda sobie tego nie życzy...
-
Dobre:) Moje paskudy robiły dokładnie to samo - jak reklamowałam Musztardę potencjalnym "chętnym" i mówiłam, że jest super i kochana i wspaniała to zaraz któraś musiała dodać, że sika w domu i to na ich zabawki. Jak tylko próbowałam załagodzić mówiąc, że czasem jej się owszem zdarza to padało głośne "mamo, no co ty, przecież ona sika ciągle i wszędzie".
-
Ej no, moje dzieci też marzyły o swoim chihuahua - ciocia Brązowa się postarała, znalazła Musztardę i proszę, teraz wszyscy są szczęśliwi:) A tak w ogóle to od dwóch dni mam w domu prześlicznego, wypieszczonego labladora. Wieszam jak kretynka ogłoszenia, wydzwaniam do schronisk, łażę z kundlem po ulicach i wreszcie dziś znalazłam jakieś ogłoszenie na lokalnym portalu, że ktoś takiego szuka. Oczywiście zadzwoniłam i sie załamałam. Facet dziś już psa nie odbierze, bo ma małe dziecko (to jeszcze rozumiem, bo rzeczywiście jest późno). Za to jutro ja wychodzę o 9 rano i wracam wieczorem, ale pan tak wcześnie nie wstaje, więc odbierze go dopiero po moim powrcie. Normalnie mam ochotę kogoś zastrzelić...
-
Przyznam się, że Musztarda czasem w pampersie chodzi... Jak świeżo umyję podłogi i posprzątam to jej zakładam, bo żal mi swojej roboty. Ona jest śmieszna, potrafi 9 godzin wytrzymać nie sikając, nie ma problemów w nocy, rano nas nie budzi, ale czasem jej się coś przełączy i sika kilka razy w ciągu godziny. Próbowaliśmy trzymać ją w klatce owczarzycy to sikała na posłanie, a potem w tych sikach leżała. Próbowaliśmy ją nauczyć robić do kuwety, to omijała ją wielkim łukiem. A w pampersa nie sika, chyba jej po prostu przeszkadza. Problem w tym, że pampers nie trzyma się na kadłubku bez ogonka. Patyczki też nie pomagają. Trzeba przyklejać plastrem i potem Muszti ma łyse placki na grzbiecie...