Jump to content
Dogomania

szuwar

Members
  • Posts

    1577
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szuwar

  1. Dzisiaj się włączyło wycie za PAstą u mojej młodszej córki... Dopiero po tylu dniach.... Betbet, gdzieś widziałam, że piszesz dzieciakom bajki, mogłabym taką kupić od Ciebie o Paście? Jakąś fajną historię, przygodę. Zdjęcia bym sobie sama do tego podołączała i zrobiłabym im książeczkę.
  2. Brązowa, ja mogę z całą odpowiedzialnością zadeklarować mu dożywotnie wożenie do weta. Jestem do dyspozycji praktycznie w każdej chwili. Jeśli to coś rozwiąże to ja naprawdę pomogę...
  3. Nie, no ja swojego statutu to nie stracę. Co najwyżej stracę swojego TZta. Musztarda też już bezpieczna - dzieciaki z radości zbudowały jej już budę z klocków, jakby co to się tam wyprowadzi :) A ztym dogiem to poczekamy na jakąś biedną biedę. Ta, którą sobie znalazłam to rasowa suka do wykupienia z hodowli. Piękna strasznie i na pewno znajdą się na nią bardziej chętni.
  4. Dzięki dziewczyny za słowa wsparcia. Dziwny taki pusty dom. Wyszukałam sobie nawet piękną dożycę merle do oddania, ale dotarło do mnie, że Pasty to i tak nic nie zastąpi, a poza tym posiadanie doga było jakby nie patrzeć wielkim szaleństwem. To było spełnienie moich marzeń, ale było totalnie wariackie. I chyba jestem już za stara na powtórkę. Eh, może kiedyś znowu oszaleję... A poza tym mam głupie wrażenie, że pozostałym czworonogom jakby tak luźniej się zrobiło. Owczarzyca sprawia wręcz wrażenie zadowolonej. Zaczepia nawe Musztardę do zabawy, co dotychczas się jej nie zdarzało. Dziwne te zwierzęta, rządzą sie swoimi własnymi prawami...
  5. Ta to dopiero miała ekstra prezent na końcówkę życia. Brązowa, przekaż proszę wyrazy wielkiego szacunku dla właścicieli Dianki.
  6. Zupełnie sobie nie radzę. To było zbyt nagłe. Walczyliśmy o nią przez półtora tygodnia. Dramatycznie i wytrwale. Ciesząc się każdym jej samodzielnym krokiem. Nie mogę uwierzyć, że jej nie ma. Nie mogę uwierzyć, że w pewnym momencie pozwoliłam jej odejść. Ona tak cierpliwie znosiła wszelkie zabiegi... Może powinnam poczekać jeszcze dzień lub dwa i zdażyłby się cud? Masakra...
  7. TZ sam stwierdził, że nie moglibyśmy teraz dzieciakom zabierać ich ukochanego pieska. On jest twardy tylko na pozór. A dożyca była jego ukochanym psem. Często nie miałam miejsca w łóżku, bo Pasta się tak w niego wtulała, że nie było się gdzie wcisnąć. Eh, smutno. Jest przeraźliwie pusto bez niej.
  8. Pośmiertnie zostało to zdiagnozowane jako supresja szpiku kostnego czy coś w tym stylu. Nie mam pojęcia co się stało. Nie wiem czemu i dlaczego tak nagle... Wet stwierdził, że to w wyniku infekcji. A ja nadal nie rozumiem. Musztarda oczywiście z automatu dostała status NASZEGO PSA. Nie moglibyśmy stracić teraz następnego stworzenia. Ale nie umiem się cieszyć...
  9. Odeszła. Bardzo już cierpiała. Za bardzo, żeby jej zrobić badania szpiku. Jest tak pusto w domu, że aż boli.... Nie umiem nic napisać. Nawet mi się teraz nie chce.
  10. Nie je już w ogóle. Nie rusza się, trzeba ją na siłe stawiać na nogi. Waży już tylko 40 kilo. Nigdy nie była gruba, ale teraz to tragedia. Nie do końca wiadomo co jej jest. Została prześwietlona, zrobiono jej USG, wszystkie możliwe badania (w pon. badamy szpik). Poza niskim poziomem białych krwinek nic nie wyszło. Nie umiem jej pomóc... nie wiem co robić...
  11. To prawdopodobnie białaczka. Jest jakaś szansa, że to infekcja, ale ona nie ma w ogóle białych krwinek. Norma to kilka tysięcy, a ona ma 0.2. Owczarzyca podzieliła się z nią swoją krwią, ale to tylko doraźne rozwiązanie. Jeszcze dwa tygodnie temu miałam super zdrowego psa. Teraz muszę ją nosić i karmić papką z ręki.....
  12. Narzekałam na nadmiar zwierząt i teraz mam za swoje... Walczymy o dozycę, ale jest coraz gorzej. Nie chodzi o własnych siłach. Wczoraj miała transfuzje, dziś powtórka... To zupełnie bez sensu...
  13. Akucha, nawet ze zdjęć wyłazi, że ona miała "duszę". Moja koleżanka ma boksera, z którym za każdym razem, gdy go spotykałam, miałam ochotę rozmawiać. Moje psy niestety tego nie mają (no może Musztarda troszkę). Są takie czysto "psie". A Bela byłą po prostu ludzka...
  14. A poza tym generalnie jakoś żyję - mama wróciła, zabrała swój inwentarz i jednak jest luźniej. Kot zużył swoje jedno zapasowe życie i obyło się bez operacji i drutowania podniebienia. Za to dożyca chora na migdałki - ślini się przerażliwie, nie je, ma gorączkę i generalnie nie ma na nic sił, więc co dzień jeździmy na kroplówki i przez godzinę poznajemy dziwne przypadki przyjmowane akurat w lecznicy. MASAKRA - mam dość patrzenia na zwierzątka na najbliższe dwa lata. A Musztarda szczęśliwa i zdrowa. Wykorzystała okazję, że dożyca nie zjadła swojej porcji żarcia i dopadła do jej miski. Wierzyć się nie chce, ale zmieściła w siebie prawie wszystko, zanim się zorientowałam. Była tak okrągła, że bałam się ją dotknąć. I wcale nie chciała przestać jeść...
  15. O rany, normalnie się wzruszyłam jak zobaczyłam ja na metamorfozach. Dzięki Brązowa, choć dla mnie ona teraz jest tak samo piękna jak była kiedyś ;). No może kiedyś była "piękna inaczej".
  16. Oj, jest tez info o Muszce!!! Tej to się dopiero trafiło na stare lata:)
  17. Dzięki Pies? za info :) Niesamowicie mają te staruchy u Ciebie. A jak tam Mucha? Zdrowa?
  18. Zdałam sobie sprawę, że i tak mnie nic nie uratuje. Zaczęłam myśleć, które zwierze ewentualnie gdzie oddać (wszystkie są socjalne i towarzyskie) i jakbym nie liczyła to jedyne które są absorbujące i "męczące" to moja własna owczareczka z ADHD i śliniąca się dożyca. Uświadomiłam sobie, że najmniej wychowane, najbardziej szkodliwe i najbardziej uciążliwe są moje własne potwory. Musztarda śpi prawie cały dzień, koty zajmują się same sobą, Zuza jest już bardzo stara i też śpi... A z tymi dwoma to trzeba i na długi spacer iść, i wybawić, i porzucać piłeczkę, bo pieskom się nudzi... Dlaczego ja tak dbałam o ich kondycję?!?? Gdyby nie to, to by im wystarczał 5 minutowy spacer dookoła bloku...
  19. Oj, dzięki straszne za wsparcie! No to żeś Brązowa popłynęła... Ale mogę Ci dać starą owczarę - ona jest zadziwiająco nie-owczarza. Musztarda się do niej PRZYTULA!!!! Porobiłam zdjęcia (wkleję z domu), normalnie jestem w szoku. Tylko, że Zuza to wyjątkowy pies. Pies nad psy po prostu - totalna równowaga i mega wyluz. Betbet, normalnie dałabym Ci kota, ale z takim podniebieniem to aż wstyd. Muszę sama ponosić konsekwencje swojej głupoty.
  20. No i przyszedł ten moment, którego się obawiałam. Moja mama w szpitalu i będzie tam przez tydzień (rutynowe badania, musi je mieć raz na dwa lata), a ja opiekuję się inwentarzem. Mam teraz w domu wielką, trzynastoletnią owczarzycę, moją małą owczareczkę, doga, Musztardę i dwa koty... Do tego mój ukochany kocur spadł wczoraj z dachu (jestem nieodpowiedzialna i otworzyłam okno - nawet nie mogę zwalić winy na dzieci) i pękło mu podniebienie. Ratunku!!!!! Nie chce ktoś jakiegoś zwierzątka?!?!?
  21. Masakra... Nie wiem co napisać... To głupie, ale jej mi naprawdę żal. Tak bardzo chciałam jej pomóc i tak bardzo nie umiałam. Alaska, trzymaj się kochana foczko! Będę o tobie pamiętać...
  22. Nie, nie zagląa. On ma wiecznie pełne michy najróżniejszych przysmaków, bo to przecież "biedny kotek ze schroniska, który nie chciał jeść". Któregoś dnia poprostu pęknie...
  23. Proszę mi się tu z mojej ślicznotki nie nabijać! Może i nie jest miss zgrabności, ale trochę już w życiu narodziła, a to nikomu dobrze na sylwetkę nie robi... Kot jest bezczelny i trafił do beznadzie niekosekwentnego domu. Nie ma najmniejszych szans na resocjalizacjię. I zamiast typowo po kociemu chować się po kątach to on zawsze leży w centrum pokoju. Ale dziecku pozwala na wszystko. Wręcz przychodzi sam do mojej siostrzenicy na "tortury" i sprawia wrażenie zadowolonego, gdy ona na nim leży.
×
×
  • Create New...