Jump to content
Dogomania

szuwar

Members
  • Posts

    1577
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szuwar

  1. Przy okazji pokażę też Jacka - kota z Sopotu, który zamieszkał u mojej mamy. To specjalnie dla Brązowej, chociaż z niej marna kociara. Jacek nie drapie, nie gryzie, znosi w domu małego potwora - nie ma na swoim koncie nawet jednego wbitego pazura. Po prostu kot idealny. (chociaż nieco gruby ;))
  2. Ale od razu wklejam dowód na to, że małe pieski mimo wszystko uwielbiają małe dzieci: Chociaż muszę się przyznać, że Muchozol użarł raz moją małą Aśkę. I nikt z nas nie wie dlaczego. Nagle wbiła swoje pieńki w jej łydkę. A dzieciak stał sobie przy oknie. Mucha chyba się czegoś przestraszyła. Ale i tak się strasznie kochają, a na Aśce nie zrobiło to najmniejszego wrażenia.
  3. Poznajecie królewnę? A to przykład na to jak dzieci znęcają się nad małymi pieskami: Hej, Musztarda, mama robi zdjęcie!
  4. szuwar

    Brązowa sucz

    [quote name='brazowa1'] hahahha,po raz pierwszy stwierdziłam,ze pokaże wszystkie gęby,jakie mamy,bo przeciez i tak wszyscy sie znamy.[/QUOTE] Niby się znamy, a jednak gdy podeszłam do Lorci z durnym okrzykiem "O! Mój piesek" to Ewa miała mocno dziwną minę. Po czasie do mnie dotarło, że takie podbieganie do ludzi, którzy mają na rękach schroniskowe psy musi budzić we właścicielach lekką odrazę. Dobrze, że nie zdążyła mi nic dosadnego odpowiedzieć i w końcu mnie rozpoznała...
  5. Dlaczego ja przegapiłam wystawę pinczerów?!? Ale za to poznałam pana z przemiłą dobermanką i mogłam mu powiedzieć, że ja też mam taką w domu, tyle że odrobinę mniejszą...
  6. Jak ją dawałam facetowi po pierwszym pobycie u mnie to piał z zachwytu jak ona pięknie schudła i że wygląda jak prawdziwy ratlerek. Jak ją odbierałam miesiąc później ważyła już 5.2 kg. Teraz powoli dobijamy do 4kg i dziewczyna naprawdę zaczyna wyglądać fajnie. Lepiej jej się też biega i ta jaj biedna rzepka chyba jej też mniej dokucza. Generalnie Musztarda przestaje być piłką na cienkich patyczkowatych nóżkach, chociaż obawiam się, że miss zgrabności to już raczej nie zostanie.
  7. Ci bez kolan się nie nadają. Z jednym mogą być i to wcale nie dużym bo dziewczynka schudła już kilogram co w jej przypadku oznacza utratę 20% masy :lol:
  8. Mi sie osobiście wydaje, że zmiana miejsca niewiele jej robi. Ważne, żeby człowiek był blisko. I żeby miał kolana. Jak ktoś ma kolana to w pojęciu Musztardy nadaje się na przyjaciela.
  9. Oj cisza, bo wczasujemy:) Siedzimy nad jeziorkiem. Musztardziątko opala swą dupkę i sika do woli gdzie chce. Rozkosz. Tylko internet tu jakiś drogi...
  10. Musiałabym wpierw jej zrobić przeszczep macicy... Ale dzisiejsza medycyna może wiele, a ludzie teraz często usuwają ten jakże cenny organ, wiec może się uda.
  11. Musztardziątko też łysawe - całą klatę ma gołą, ale i tak jest piękna ;)
  12. Hej, Ulv :) Zagubiłam ten wątek chyba z rok temu:) A nie uwierzysz, ale śledziłam go od początku historii Kraksicy. Pięknie ta Twoja podopieczna wyglada, po prostu cuuuudo.
  13. No i właśnie o to chodzi! Ona nie ma kompleksów. Rzuca się na "intruzów" wchodzących do domu z pełnym przeświadczeniem, że robi na kimś wrażenie.Gdyby kiedyś ktoś odważył się zaatakować mnie na spacerze z psami jestem przekonana, że owczar by się zdziwił i zamerdał ogonem do tego "miłego pana", dożyca tak długo by się zastanawiała, czy wypada użyć zębów, że mogłąbym zdążyć umrzeć, a jedynie moja Musztarda bez zastanowienia wbiłaby się w jego łydkę.
  14. Wczoraj po wieczornym spacerze w burzy dziewczyny wróciły tak naładowane, że się pogryzły. Właściwie to Musztarda rzuciła się na dożycę, a dożyca postanowiła oddać. Do całości dołączyła się owczarzyca i nie było fajnie. Najtrudniej było mi odczepić Musztardę z łapy dożycy. Widok maleństwa wciśniętego między dwie olbrzymie łapy doga, tuż pod wielką mordą był taki, że bałam się czy będę miało co zbierać. Ale o dziwo nie było żadnych krwawych uszczerbków na zdrowiu. A uwierzcie mi, widać było, że jakby dożycy się zechciało to mogła zabić. Mam wrażenie, że Musztarda do teraz jest przekonana, że wygrała to starcie.
  15. Eh, kolejna zapomniana... Nawet odeszła niewidzialnie.
  16. Brązowa, każdy czasem zmienia poglądy. Nie można przecież tak okaleczać stworzenia bożego... Natura chciała, żeby się rozmnażał, to niech sobie chłopak używa. Bazara można zrobić na dobrą karmę, bo nie wiem czy sąsiadka da radę wyżywić sama to "maleństwo".
  17. Betbet, nie kastrowany (jeszcze:evil_lol:). Ale sąsiadka dość odpowiedzialna jest. Spróbuję sposobu z obiciem - na pewno nie zaszkodzi.
  18. No i poczytałam sobie posty sprzed ponad roku. Dzięki Brązowa, za przypomnienie tego wątku. Teraz przynajmniej wiem, co chce zrobić z Musztardą, tylko nie wiem jeszcze jak...
  19. O nie! Jaka Lorcia jest piękna!!!! I jakie ma śliczne kudełki!!! Widać, że delikatna i rozkoszna! Ale Lorci pani Jasia nie będzie cieła z ciekawości, co? Nie wiadomo co w takim mutanciku się znajdzie. Lepiej chyba nie wiedzieć...
  20. Pozbywając się TZ pozbyłabym się połowy problemów z domu ;) Tylko czy sąsiadka go zechce? I czy potem nie odda, jak zobaczy ile to z nim kłopotów? Bo niszczy, zostawiony w domu sam nie potrafi się zachować, a i z czystością różnie bywa...
  21. No właśnie mając ją w pobliżu byłabym najszczęśliwsza. Sąsiadka mojej mamy jak zobaczyła małą to aż się rozpłakała, bo zawsze miała właśnie takie ratlerki. Niestety akurat ta kobieta jest rozsądna, bo ma już swoje lata i boi się, że piesek ją przeżyje. Zapewniłam swoją dożywotnią pomoc, ale na razie nic nie wiadomo.
  22. Jeśli ją oddam to muszę się pogodzić, że prędzej czy później słuch po niej zaginie. Sama adoptowałam dożycę i wiem niestety jak to wygląda. Wpierw były długie rozmowy tel. przynajmniej raz w miesiącu, potem co jakiś czas sms, a teraz w ogóle nie mam kontaktu z byłymi właścicielami. Takie życie. Adoptując psa nie stałam się z automatu "przyjacielem rodziny". A z niespodzianek - dostałam smsa od "pana" Musztardy z zapytaniem jak się miewa Cinka. Odpisałam, że wyła przez 2 tygodnie z tęsknoty i złośliwie lała na dywany, więc ją uśpiliśmy. TZ mnie powstrzymał przed wysłaniem w ostatniej chwili. Ale może jeszcze posłać?
  23. [quote name='lika1771']Ale Szuwarku Brazowa ma racje[/QUOTE] Brązowa nie ma racji, bo dożycy totalnie wisi, czy Muszta jest czy jej nie ma. Czysta podłoga nam nie robi, bo opracowaliśmy system zamykania pokoju dzieciaków i w sumie nawet jak małej się zdarzy nasikać, a zdarza się bardzo rzadko, to nie jest to inwazyjne. Poki co ustaliliśmy z TZem, że wakacje to nie jest dobry czas na szukanie domu dla małej. Mam w nosie, że czas mija, że miłość rośnie - co ma być to będzie. Nigdzie daleko nie wyjeżdzamy, TZ zmienił od wczoraj pracę i nie będzie teraz w wiecznej podróży, dzieciaki u babć, a ja jeźdzę rowerem z pracy i jestem szybciej w domu niż zwykle... Zrobię ogłoszenia, wywieszę wkoło domu, może przypadkiem znajdzie się ktoś wart zachodu. Ciebie Brązowa proszę, żebyś też popytała u naszych sąsiadów - jak ocenicie, że niemiecki dom jest fajny, to ją przygotuję na wycieczkę i tyle. A póki co Musztardziątko dalej grzeje tyłek za moimi plecami, a u weterynarza ciągle ma status "nie naszego psa". Wierzę w cud, że znajdzie się super-ktoś dla Muchy, a jeśli się nie znajdzie to nikt jej od nas nie wyrzuci.
  24. Brązowa! Ależ Ty mi nie pomagasz tym niebieskim tekstem:-(:-(:-(:-(
  25. No ja niestety już tu próbowałam. I jest mi przykro autentycznie słuchać ciągle od ludzi, że moje Musztardziątko jest stare i ma wiszące cycki. Zachwycają się nią tylko koleżanki moich córek. Wszystkie dzieciaki bez wyjątku ją kochają i nie mogą się od niej odkleić. A ja nie chcę nikogo na siłę do księżniczki przekonywać. Jak nie widzą jakie to cudo to niech spadają. Nie są godni, by mieć mojego maluszka. Nawet nie wiecie jak mi smutno i źle, że muszę ją oddać... Ja do mojej włąsnej suczy przekonuję się od 5 lat. Dopiero od jakiegoś czasu mogę mówić, że jest moją ukochaną suką. I mimo, że spędzam z nią masę czasu na treningach to czasem brakuje mi z nią kontaktu. A z Musztardą rozumiemy się bez słów. Ona zrobi wszystko, żeby byc przy mnie. Patrzy we mnie jak w obraz (no może w michę z jedzeniem patrzy bardziej intensywnie). Siedzi zawsze na fotelu za moimi plecami i cichutkim mruczeniem przegania wszystkich intruzów... Ja musze jej znaleźć dom z prawdziwego zdarzenia. Jak trzeba to ją sama zawozę do tych Niemiec...
×
×
  • Create New...