Strasznie dziękuję w imieniu Czartka! Zawsze to jakaś nowa szansa.
Od siebie dodam, że Czartek nie jest podobno aż takim zabójca czworonogów. Podobno z suczkami się dogaduje (niektórymi). Długo mieszkał w boksie z kolegą, choć teraz jest sam. Nieudana adopcja była wielką porażką, ale nie psa, tylko dziewczyny która go zabrała. I to wbrew sugestiom Brązowej. O ile dobrze pamiętam, był w domu zaledwie jeden dzień i ciężko się dziwić, że był zestresowany.