-
Posts
899 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mimoza
-
Wczoraj z karska przyszły rzeczy, między innymi Suszone płuca wołowe... Wyjęłam kawałek z torebki i chciałam wydać psu komendę siad zostań, żeby zasłużył. A le nie dałam rady, bo tak waliło że zaraz po wyjęciu rzuciłam czym prędzej psu, zanim puszczę pawia:eek: :eek: :eek:
-
Bleee! Że wam się, dziewczyny chce... Ja raz kupiłam gotowce w postaci suszonej wątróbki, ale balto nie lubił ich bardziej niż inne rzeczy, a śmierdzi toto tak, że:mdleje:
-
:lol: :lol: :lol: Czyż pieski nie są słodkie? Mojemu to się zdazyło pierwszy raz. Hmmm... a może ja wcześniej nie zauważyłam, że on coś wciągnął po kryjomu i na przykład posądziłam niewinnego TZ o kradzież mojego żarcia... Muszę go spytać o tę resztkę grillowanego kurczaka, której szukałam przedwczoraj...:hmmmm:
-
[quote name='szelk@']Ja ostatnio zostałam dość niemile potraktowana z psem w taksówce. Kierowca zaczął się krzywić, jak zobaczył że jestem z psem (ale na propozycje, że zadzwonie po inne taxi nie przystał :cool3: ). Wsiadlam, kazał mi trzymać psa na kolanach (Smyk jest średniej wielkosci, na kolanach to sie tak niezbyt miesci), a jak jakaś łapa przypadkiem dotknęła siedzenia, to była wielka tragedia :shake: I jeszcze po drodze ten oto wspaniały kierowca raczył mnie madrościami na temat psów :mad: Np. że tylko męczę i ogłupiam psa jezdzac z nim na agility (gdzie mnie własnie podwozil), że szkolenie jest bardzo drogie, od 1000 zł w góre, itd. :roll:[/QUOTE] Gdyby nie to, że ja miałam ostatnio takiego faceta z taxi w Warszawie, to powiedziałabym, że to ten sam. Zamówiłam taksówkę do przewozu zwierząt (MPT) i powiedziałam, że to średni pies (szczeniak ON). Podjechał samochód, starszy gościu, skrzywiony i każe mi psa z tyłu na podłogę posadzić. Gdyby to był bus a nie daewoo, to może i by się zmieścił. Mówię, że mam kocyk i że pis bedzie na tylnym siedzeniu, a facet, że, o boze, na pewno koc jest brudny i śmierdzi. Gdyby nie to że się bardzo spieszyłam na tresure, to czym prędzej wysiadłabym. No i oczywiście dowiedziałam się, że psa to się szkoli jak ma co najmniej rok, i że jak on (ten facet) mówi do psa, że ma k**wa siedzieć, to pies ma k**wa siedzieć. Nienawidzę takich podludzi!!! :mad: :mad: :mad: :angryy:
-
Cieszę się, że hodowcy są tak mili, że udzielą mi takiej informacji. Jednakże może ktos przechodził przez to i byłby skłonny podzielić się doświadczeniem...
-
Podnoszę temat, czy ktoś coś wie na temat importu szczeniaka ze Stanów do Polski? Ewentualnie do Niemiec?
-
[quote name='shida']a smacznego :cool3: hihi :) nie wiedzialam kiedy bedziesz wiec pilke przekazalam ayshe :p troche "przykuzona/uzywana" bo lezala z pol roku w szafie i jej nei wypralam przed przekazaniem ;) za to jest taka bardziej "cudzesowa" a na cudzesa sie najlepiej cwiczyc :cool3:[/QUOTE] A wiesz, że dzisiaj rano wyszłam z łazienki, a ta cholerna piłka, przez którą się wczoraj spóźniłam, leżała na środku pokoju. Skunks musiał od początku wiedzieć, gdzie ją ukrył i rano wyciągnął. Ciekawa jestem gdzie, bo naprawdę z TZem przekopaliśmy wszystko i nie znaleźliśmy. He he od razu zrobiłam konfiskatę. Teraz niech on jej szuka, szczyl młodociany. :lmaa: Wracając dzisiaj do domu kupiłam sobie naleśniki z serem i jagodami. Mniam! Weszłam do mieszkania, wzięłam naleśniczka i na zimno postanowiłam skonsumować. I mając w łapie tegoż naleśniczka udałam się do pokoju, aby dokonać zmiany stroju (deszcz). Oczom moim ukazała się powódź (otwarte szeroko drzwi na taras), połozyłam naleśniczka na oparciu kanapy i rzuciłam się ze szmatą ratować dobytek. Po skończeniu pracy przyszedł czas na odpoczynek. Sięgam odruchowo po naleśniczka i moja ręka trafia w pustkę. Rozglądam się i naprawde nie ma. Podejrzenie pies. Pognałam rączym kłusem szukać winowajcy. Balto leży na ziemi i obrabia piłeczkę. Siłą rozwarłam mu szczękę i oczom moim ukazały się dziąsła z wypierdkami zębów oblepione białym serem, a jezor fioletowy. No i co można zrobić? Tylko się obśmiać i wziąć drugiego naleśniczka. :Dog_run: :2gunfire:
-
[quote name='shida'] a trymerek oczywiscie dzis przekaze :cool3: z wielkimi podziekowaniami :loveu: - moze faktycznie lepiej dzis bo do jutra to border moglby bez siersci zostac :eviltong: wiec moze to dlatego ayshe mowila ze dzis - obawia sie o calosc siersci borderowej :razz:[/QUOTE] A co ja wyciągnęłam gnojkowi na przystanku autobusowym zza fafla? Taaaak, wełenkę z bordera :lol: Nawet nie wiem kiedy zdązył sobie ja chapnąć, szczyl.
-
Czwartek 19.00 na cyplu brzmi superancko. Przyrzekam, ze się nie spóźnie :oops: (nie dam wam powodów do robienia zakładów) :razz:
-
[quote name='Szarik'] Dzięki wszytskim za wskazówki, [B]postaram się[/B] go nie spuszczać ze smyczy :) Czasami wydaje mi się, że zdecydowanie za bardzo go rozpieszczam: tulenie, buziaki, głaskanie, znów tulenie. Weźmie się chłopak rozpuści :D[/QUOTE] Nie postaraj się tylko nie puszczaj, up długą linkę (przynajmniej 10m) i pozwól mu odejść od siebie na 3 m i zawołaj go. Jeśli natychmiest nie zawroci, po prostu go przyciągnij. Jak będzie przytobie pochwal go i daj smakołyk. Tak popróbuj wieeeele razy. Eee tam, rozpuści. Stosuj asadę kija i marchewki. Głaszcz go i chwal za każdym razem jak coś dobrze zrobi. Ale jak źle sie zachowa pokaż mu to (fe! nie! nie wolno!). Pamiętaj tylko, że taki maluch musi słyszeć dużo więcej razy "dobrze" niż "nie" [I][żeby nie było jak w dowcipie. spotykają się dwa psy. jeden pyta drugiego:"jak masz na imię?" ."Azor". Odpowiada i pyta "a ty?". Na mnie moi państwo wołają "Nie!".][/I] ;)
-
Ciesze się, że pasował. Też to lubię i ak ktoś już wczesniej napisał trymowanie rzeczywiście wciąga. Shida, nie musisz wcale oddawać mi dzisiaj, ale podejrzewam, że to sposób ayshe na ściągnięcie cię na dzisiejsze zajęcia:evil_lol:
-
14ruda Aleśmy się zgrały:razz: Ja to bym na takich śmieciarzy natychmiast zrobiła donosik. To teraz takie modne... hi hi :evil_lol:
-
Ha, ja też nie jestem autorytetem, ale świeżo jestem "po przejściach" ze swoim onkiem (ma teraz 5 miesięcy). I tak, jeśli chodzi o poszczególne punkty (zaznaczam, tak jak target, że to MOJE opinie): [B]1. Co mam zrobić, jesli piesek nie chce chodzic na smyczy? Tzn tam gdzie chce to idzie na smyczy, ale jak mamy iść gdzieś, gdzie ja chcę, lub muszę to kładzie się na ziemi i piszczy, a przeciez nie będę takie maleństwo wlec za szyjkę. (NIE MA obrozy z kolczatką)[/B] Piesek NIE chodzi tam gdzie chce, to TY go prowadzisz - pozwolisz mu na to od najmłodszego i będzie Cię prowadził całe życie. Im szybciej mu to wpoisz, tym szybciej nauczy się ciebie słuchać i mniej problemów w przyszłosci. Zamiast obroży załóż mu szelki - nie będziesz go dusić- a potawisz na swoim + machanie przed ryjem czymś szeleszczacym/piszczącym /motywacja/. [B]2. Szarik często za mną nie idzie. Gdy jesteśmy sami i go wołam, przychodzi natychmiast (smakołyk ofcourse), ale gdy wypatrzy jakąś kość, czy coś interesującego, to już nie. Dziś ćwiczyłam z Nim wracanie na komendę "do mnie". Ale gdy wracaliśmy do domu, to znalazł jakieś świństwo, zjadł i już wymiotował później.[/B] Nie wolno zostawiać takiego malucha samego. Nie ma jeszcze kompletu szczepień, wiec na wiele chorób nie jest odporny. Rzeczywiście niektórzy zalecają podjęcie ryzyka w celach socjalizacyjnych, ale tylko jeśli teren nie jest zbiorowym kibelkiem, a psy spotkane są ci dobrze znane / a i to pewnie ostrożnie, bo to co nie zaszkodzi starszemu, moze zaszkodzic maluchowi/. Nie spuszczaj go ze smyczy, dla niego na razie wszystko jest bardziej interesujące od ciebie. Jesteś przy nim w domu, już cie zna. A "podwórko" ma tyyyle ciekawych zapachów i rzeczy. Na razie wychodź z nim najwyzej na krótki siusiu i kupkę, a najlepiej skonsultuj to z wetem. Pamiętaj, że szczeniaki trzeba często odrobaczać i szczepić terminowo, a pozwalanie mu na zżeranie z ziemi niezbadanych świństw moze skończyć się źle. Komendy/szkolenie. Pies uczy się od pierwszych dni życia. Najpierw od swojej matki (do 49 dnia), potem chłonie z otoczenia. Komentarze typu "jak można męczyc takiego maluszka", czy "pieski szkoli się jak mają 6/9/12 miesięcy" są bzdurą. Nie znaczy to, że za 10tyg piesek powinien zdawać IPO. Znaczy to tyle, że pies obserwuje twoje/domowników/innych ludzi/zwierząt zachowanie i reaguje. TY możesz uważać, ze niczego psa w danym momencie nie uczysz, ale pies uczy się cały czas poprzez obserwację. Na razie skoncentruj się na nawiązaniu więzi z gnojkiem, przytulaj go /podobno później bedzie to bardziej lubił/, przyzwyczajaj do szczotkowania, zaglądaj mu w uszka, głaszcz delikatnie po pachwinach i brzuchu. Pokaż mu, że z twojej strony nigdy nic złego mu nie grozi, naucz go ufać ci. /Tak, wiem, że to robisz - rób dalej :-) / [B]3. Następna rzecz: jak mam nie odbierac psu siłą kości, która pożarł? Gdy daję mu smakołyk, to wiadomo, że woli kość od jakiegoś ciacha. Jedynie co "działa" to otwarcie mu paszczy, czemu towarzyszy pisk. Nie sądzę, by był to dobry sposób, ale dla mnie narazie jedyny... ;/ [/B] Rozumiem, że chodzi o kość/śmieć/cokolwiek, co znalazł i wziął do pyska bez twojej wiedzy i pozwolenia. Patrz punkt wyżej. A odbieranie? Oczywiście, że szczeniol piszczy - ma coś fajnego, co mu zabierasz. A on już wie, że ma dużo swobody - to on decyduje gdzie idziecie i co znajdzie to jego /bo nie mając go na smyczy, nie masz kontroli. Bo niby jak?/ U mnie skutkuje co innego, ale to na razie bez znaczenia, bo twój piesek jest za mały. Po prostu bardziej na niego uważaj. [B]4. Apropo smakołyków: kupiłam mu ciacha. Wszytskie jakie były: kości, hamburgery, z mięsem, mientowe. No poprostu full wypas. A mój słodziak? nieee... najpierw jadł miętowe kosteczki, a teraz jka mu daję to wącha i idzie dalej. No i jak tu nagradzać. Potem próbowałam herbatniki. Też nieee... Następnie biszkopty. Teraz je je, ale nie smakują mu aż tak bardzo, żeby zrobił dla Nich wszystko. Próbuję nakręcić go na piłeczkę, ale to tez marnie wychodzi. Czy to kwestia wieku, czy czego? Co mam mu kupić?[/B] Nie wszystkie smakołyki nadaja się dla szczeniąt i ich brzuszków. Kupuj tylko takie, na których jest informacja, że są ok dla szczeniaków. Też miałam podobny problem. To nie smakołyk sam w sobie "nakręca" , to co "nakręca" to smakołyk, który MASZ TY. A on nie. Pokaż mu jak dla ciebie jest ważna nagródka, pomlaszcz, udaj że zjadasz , pomachaj mu przed nosem i znów podsuń sobie pod usta i pomlaszcz. Wykonuj dużo ruchu i zachecających dźwięków. Percepcja tak małego pieska jest mocno jeszcze ograniczona. To, co przyciąga jego uwagę to dźwięk i ruch. Na pewno zauważyłaś, że ludzkie dzieci dostają grzechotki, a rodzice wiszą nad wózkiem i cmokają i robia z siebie clownów. Dokładnie tak samo jest tutaj. [B]5. I ostatnie (narazie). Czy wy też mieliście problem z innymi "znawcami psów" i sąsiadami? Jak idę z kochaniem na spacer, to wszyscy dorośli udzielaja mi rad jak sie Nim opiekować, bo 'Ja tez miałem/mam psa'. Są to rady typu: 'Jak się zsika to dowal, następnym razem będzie się bał'. 'Denerwuj psa, zeby Cę gryzł, to kiedys będzie agresywny.' 'Co pół roku dawaj mu pół tabliczki gorzkiej czekolady, na sierść'. No i weź tu siedź spokojnie?[/B] No niestety tacy juz ludzie są. Wszystkowiedzący. Trzeba ich olać przy zachowaniu podstaw kultury osobistej. Co do sąsiadów, to przeszłabym się do nich /lub wysłała rodzica/ i poprosiła o zachowanie czystosci wspominając, ze Uchwała Rady Miasta... /Bielsko-Biała/ o zachowaniu czystości i porzadku w miejscach publicznych zawiera odpowiedni zapis. Jeśli mają wątpliwości, to chętnie poprosisz straż miejską/policję o potwierdzenie twoich słów. Pamietaj, ze z sąsiadami lepiej dobrze żyć /bo kidyś otrują ci psa/, więc najpierw grzecznie poproś motywując to troską o zwierzaka. Dobrze, że chcesz wychować malucha jak najlepiej. Na pewno znajdziesz tutaj dużo rad od osób bardziej doświadczonych ode mnie /o co nietrudno/. Przejrzyj sobie stare wątki o wychowaniu psa, o zdrowiu. Czy to będzie DON? Widzisz, niestety kupując/biorąc psa bez rodowodu nigdy nie ma się tej pewności. Ze zdjęcia wygląda na to, że będzie miał dłuższy włos, ale czy bedzie tylko dłuższy, czy rzeczywiscie długi, to ja nie wiem. Czas pokaże... ;)
-
Może zostaw mu kartkę w drzwiach z numerem telefonu...? :evil_lol:
-
Aaaa... mój pies nie jest kanapowem. W ogóle. I dlatego śmieję się, że nawet jak go zwabię na kanapę to gnojek nie chce się przytulić, tylko zaczyna polować a to na moje stopy, a to na włosy albo pilota od tv... I wciąż jeszcze nie odkrył, ze jego ogon, to nie jest przenośna zabawka, którą już wprawdzie zna, ale z braku laku zawsze się nada.:lol: Ostatnio tylko niepokoją mnie nieco wciąż powiększające się ząbki. Tak psioczyłam na ostre mleczaki, ale teraz to sama nie wiem...:razz: Jak rano dzidzia mi wskakuje na łóżko rozpędem czterema łapami na klatę, to aż łapię z trudem oddech. Hmmm... Po poście ayshe dot. połamanych żeber zwiększyła mi się motywacja co by spróbować ujarzmić głupola :mad:
-
[quote name='nenemuscha']Wiesz co ..tu nie ma nad czym płakać..jesli warto było..ja pamietam ostatni zakup suczki ....a miałam miec nową kuchnię..ale cóż ..kuchnia jej nie nazwę...:lol:[/QUOTE] he he, to może tak z zagraniczna np. kiuzin ew. kuzyn(ka) :p Yntelyngientne, nieeee? :p
-
toteż mówię przecie, że czasami tylko... ja lubić żywiołowe zwierzątka... takie, co można potarmosić, a one się "nie dają", he he :razz: :cool1:
-
[quote name='monisieczka']no nawet mi pojojczyć nie wolno... wiem, że praca z kundlem wymaga czasu i cierpliwości. ale obawiam się że Niuniusia i ja to raczej kanapowy zestawik:razz::p[/QUOTE] My też som kanapowy zestawik ;-) Właśnie na kanapie Baltuś zamienia w się w potwora z ADHD i ćwiczy mięśnie pięciomiesięcznego chudego (na polecenie ayshe) ciałka.:Dog_run: Rany, jak ja czasem zazdroszczę tym, których pieski spokojnie sobie leżą nie wadząc nikomu... Ale tylko czasem, bo nie ma to jak nierówna (wciąż na moją korzyść, he he) walka z gnojkiem :evil_lol:
-
Gówniarz, od razu gówniarz... A nie łaska "słodkie psie dziecko"? :eviltong: (które w końcu dostanie kijem po plechach za szczekanie na wszystko :mad: )
-
A tak wyglądał wieczór w wykonaniu sierściucha, pańci i wroga nr1 (czasami najlepszego przyjaciela - szczeniol zmienny jest) Do pańci na kolanka (skubany ciągle się wpycha):mad: :loveu: [img]http://img249.imageshack.us/img249/7387/balto08i09062007015bzx6.jpg[/img] Najpierw próbuje zabić wroga... [img]http://img249.imageshack.us/img249/2527/balto08i09062007106buu8.jpg[/img] a potem zasypia na pokonanym :-) [img]http://img243.imageshack.us/img243/3083/balto08i09062007086agt3.jpg[/img]
-
[quote name='ayshe'] [img]http://img185.imageshack.us/img185/942/szahp3.jpg[/img][/QUOTE] I dla porównania Baltowski - raczej szczuplutki :diabloti: [img]http://img249.imageshack.us/img249/3204/balto08i09062007034bjpglk9.jpg[/img] :loveu: :loveu: :loveu:
-
A wiking, ja to wiking, jest spokojny i "daje się". Ale i mniej satysfakcji dla mnie, bo nie mam się jak pokłócić. Do kłótni potrzebne są dwie osoby, kurna. A tak to ja się wydzieram, a on nawet nie odwraca głowy od kompa. Ewentualnie w połowie mojej tyrady się odwraca z nieprzytomnym wzrokiem i pyta "co kochanie, bo nie słyszałem?". Ręce opadają... :placz: :loveu:
-
Z tym wykiwaniem najlepszy jest mój sierściuch. Skubany lezie zamną krok w krok (aż nadeptuje mi gnojek na klapki), a jak ja mam tego dość i próbuję go "zgubić" to udaje że próbuje dopaść mnie z drugiej strony (pokoje przechodnie z dwoma i trzema drzwiami). Ja lecę i w ostatniej chwili próbuję go oszukać, odwracam się, a za mną wściekle radosny kundel napada na mnie i się cieszy. A potem łazi przez 2 minuty wokól mnie z zadartym ogonkiem i cieszy ryja. Buc jeden :mad:
-
[quote name='Ewa-Jo']tak oplułam monitor ze bede go długo myła.:crazyeye::crazyeye::evil_lol::evil_lol: Mimoza jak widzialam Balto to bardzo ładnie chodził przy kolebiącym sie na wszystkie strony Bingo chodził jak baletnica .Dlaczego robiłaś RTG? Jak chcesz moge ci ofiarowac jakieś stare adidasy dla Balto:lol::lol::lol: zdrowka dla małego:loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] Ha ha, wiedziałam, że z powodu "Świętej" będzie odzew. :diabloti: :diabloti: :diabloti: Balto nie chodził przy Bingusiu, bo latał za piłką/patykiem/czymkolwiek najlepiej cudzym. A jak nie latał to bronił piłki/patyczka/czegokolwiek szczególnie, jeśli było cudze, czyli że ukradł. :mad: Gnojek jest nireformowalny i zamiast się uspokoić to dzisiaj skacze/gryzie pańcię po łydkach/poluje na pańci stopy/próbuje bez powodzenia upolować muchę na oknie/skrada się i napada znienacka na pańcię zza winkla w domu. Boooras, grrr! Kocham go!:loveu:
-
Mój viking uważa, ze ja jestem agresywna i maltretuję go psychicznie i fizycznie. :cool1: A co ja poradzę, że gdzieś muszę się rozładować, a pieska mi szkoda...:evil_lol: