-
Posts
899 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mimoza
-
mch... Ja bym dziewczynkę (potwora) złapała za kołnierz i potrząsając powiedziała jej, co myśle o takim zachowaniu. Przy najbliższej okazji doniosłabym rodzicom w taki sposób, żeby wyszło, że ja się po prostu troszczę o ich gówniarę, bo jak rodziców się wkurzy, to efekt będzie gorszy - nawrzeszczą i nic z edukacji nie będzie. Małą postraszyłabym nie na żarty, ale z rodzicami uważałabym - rodzice nie lubią jak ich pociechę ktoś krytykuje. Z drugiej strony może było tak, ze dzieciak próbował z całych sił nawiązać kontakt z psem, pies ją olewał, więc w akcie desperacji rzuciła takie głupie hasło, żeby pies w ogóle zareagował. No wiecie, przez ulicę przechodzi kot. Wołasz kusząco kici kici. Kicia się odwraca, ty powtarzasz kici kici, a kotek ma cię gdzieś i odchodzi. Takim kocim powolnym ruchem bardzo dotkliwie uzmysławiającym ci, że ma cię właśnie tam, "dokładnie tam". To ty się wkurzasz i krzyczysz "a paszoł won, cholero". Kot dostaje przyspieszenia, a ty się cieszysz, bo przynajmniej jakoś zareagował... :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
-
[quote name='Ewa-Jo'] JAk z sobota -wpadniecie kiela 10 na pola? No i jak tam uzytek? Bingo mi wczoraj załatwił podkoszulke -prawie oderwal rekaw[/QUOTE] Sobota, czyli jutro koło 10-tej - TAK, tylko gdzie??? Podkoszulek - prawda, że szczeniaczki są słoooodkie? :mad: :mad: :mad:
-
[quote name='ayshe'] balto jest slooodki jak to maly onek.bezczelny wczoraj knyp okupowal maksa i raz mu podpirzyl pilke:evil_lol: .ale potem max dzielnie sie bronil.za to chita lukala na gnojka non stop po czym jak kajecik byl pelen to oczywiscie musiala mu wpierniczyc za caloksztalt:shake: [/QUOTE] Baltuś sprawdza limity. Non stop i w kazdej sytuacji. Nigdy się nie poddaje i niczego się nie boi. Ani huku, ani samochodów, ani gniewu swojej pańci. A jak już wkurzy jakiegoś psa (sukę) tak, jak stało się z chitą - rzuca się na plecy i potwornie rozpaczliwie krzyczy ałałała, ał ałała ał, ałałałałałał (ja jestem tylko dzieckiem, już nigdy więcej tak nie zrobię - w wolnym tłumaczeniu i w dodatku łże, bo 2 min później próbuje ukraść coś komuś) [QUOTE].wracajac do balto to ma piekny spokojny pelny chwyt i naprawde koooocha pozolancika ktory ma zabawki zajefajne.ladnie tez pracuje z bh tylko troche jeszcze jest wiercipieta i to taki typ"dawaj juz".:evil_lol: .skupiony idzie na sladzie.naprawde fajny.trzeba jakos ta parke wyciagnac na slady do glonkow:cool3:[/QUOTE] Hmmm.... spokojny, pełny chwyt... Nie chcę niszczyć dobrego wrażenia, ale go nie (balto) nie lubię dzisiaj, więc przypomnę, że gnojek ma mleczaki kły i jak coś chwyci to nawet jak chce puścić to nie może, bo zaczepia :evil_lol: A pozolancik z zabawkami to jest TO. Jak wracałam z nim do chałupy to był tak nabuzowany, ze obszczekał wszystkie psy w okolicy i dopiero założenie mu kagańca do autobusu zatkało mu ryj. Zajął się chłopak pozbywaniem blokady, a ja miałam spokój. No dobra - kaganiec był pierwszy raz, luźno założony, z miękkiego materiału, buźka była i tak otwarta i żebu mu było miło, to pchałam w niego nagródki :oops: Co ma się chłopina stresować pierwszym w życiu doświadczeniem z kagańcem, a że jest żarty to przypomniał sobie o blokadzie dopiero przy wysiadaniu z busu. Przynajmniej nie będzie miała traumy :eviltong:
-
[quote name='Ewa-Jo'].Dzisiaj wykończyłam z Joshem tresserka. Aż było mi jej naprawde żal ,od robienia prze ze mnie wszystkiego na odwyrtke do tarzania się Josha na waruj . Dołożyła sie Baba do tego ,która prawie cały czas sie czołgała.Ayshe cały cza mowiła do siebie jaka jest spokojna i siem nie denerwuje -biedactwo -do twgo wszystkie miałyśmy przemoczone nogi -ale najważniejsze sprawozdanie napisane ufffffffffffff ide w kimono -jutro rano tresurka[/QUOTE] Aaaa, to o was dzisiaj była łaskawa napomknąć ayshe :cool1: :lol: :lol: :lol: Ewciu, przeżyłam (podkreślam - przeżyłam, dalej funkcjonuję) już 2 kolejne spotkania z ayshe :razz: Próbowała mnie zniechęcić na początku, wrzeszczała (ona tego nie pamięta, podobno :razz: ), czym wprawiała w doskonały humor towarzyszącemu mi mojemu TZ (skubaniec cieszył się przez dwa dni, że wreszcie ktoś mi dokopał). Nie poddałam się i dzisiaj jakby krzyczała mniej (ale gicołki ją bolały, więc może nie miała siły i odbije sobie następnym razem). Generalnie jakoś się trzymam i mam nadzieję, że okażę się być pojętna na tyle, żeby czegoś nauczyć mojego użytka. Aaaa, bo przecież wg "niektórych" tresserek :lol: to jest "proste jak budowa cepa", hi hi.
-
[quote name='ayshe']uczy czlowieka pokory,wspolpracy,obserwcji,pracy rowniez nad soba i swoimi reakcjami ktore trzeba kontrolowac i wykoryzstywac dla dobra obojga. [/QUOTE] Oj, uczy. Oj, uczy. :lol: :lol: :lol:
-
Przyłączam się do rad Puli. Ze swojego ubogiego doświadczenia wiem, że to, co według mnie było moim radosnym szczebiotaniem majacym nakręcić psa, treser uznał za nudne i nieinteresujące. Jak zrobiłam z siebie (według własnej oceny) kompletnego błazna, pies dostał szału radości i motywacji do zabawy. Ze mną, olał nawet ukochaną swoją suczkę na spacerku :p
-
Polecam uciekanie w drugą stronę- przynajmniej jest szansa,że ją złapiesz. Nie zakładaj od razu smyczy jak Cię dogoni, tylko daj jej najpierw nagrodę i pochwal, że dogoniła. Później zapnij smycz. W ten sposób unikniesz kolejnego problemu, czyli sunia nie będzie kojarzyła przybiegania do Ciebie z natychmiastową utratą wolności. U mnie to działało. Tylko oczywiście niewiele ma to wspólnego z oduczaniem jej zżerania śmieci (i kup) z ziemi. Na pewno dołączam się do opinii, że lepiej oduczać, niż stosować prewencję w postaci kagańca. W końcu cała sprawa polega na tym, żebyś miała święty spokój, a nie odwieczną walkę. Ale tego, jak to siągnąć, niestety nie wiem - sama mam to samo z 4,5 miesięcznym onkiem. Podobno powinno się trzymać na smyczy i robić rozmaite gesty (robić z sibie clowna), żeby wydać się fajnym dla psa, a jak i tak coś podniesie, to podciągać smycz do góry (porządnie i dość wysoko), pies puszcza to coś, Ty podchodzisz do tego czegoś, udajesz, że uderzasz to mówiąc Fe! Fe! Niedobre! (w domyśle gówienko, patyczek, szmata etc.). Podnosisz się z przykucu i raźno maszerujesz z zapiętą na smyczy sunią powiewajac jej przed ryjem smakołykiem i cmokając zachęcająco. To teoria, którą właśnie wypróbowywuję. Trochę daje efekty...
-
Więcej zdjęć prosimy :lol:
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
mimoza replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
Absolutnie fantastyczny :ylsuper: -
ayshe, jak nie zapomnę to wezmę jakieś środki na paskudztwa. Mam zdaje się tego trochę, bo mój zapobiegliwy mężczyzna kupił swego czasu kilka na próbę na wyjazd. W zeszłym roku. Ale zapomniał je spakować... :diabloti:
-
lili2 masz cudownego psa - jak patrzę na niego, to zaczynam troszkę żałować, ze zdecydowałam się na szarego szczura, czyli onka użytkowego, a nie na ślicznego klasycznego podpalańca. Chociaż teraz już zaakceptowałam ten specyficzny "look" skrzyżowania nietoperza ze szczurem :evil_lol: Bardzo prosimy o więcej zdjęć :multi: :multi: :multi:
-
[quote name='ayshe']...ja nie lubie pilek no ale coz zrobic...sa mile,latwe i przyjemne...wole zdecydowanie gryzaki.ale pilka do zabawy i do wybiegania-szuper szprawa:evil_lol: . Piłka do wybiegania super sprawa? Ale nie napisałaś dla kogo! Chętnie podpowiem - dla pańci :angryy: Pańcia rzuci gnojkowi piłeczkę, co by ją przyniósł, gnojek owszem leci za piłeczką (pańcia podryguje ze szczęścia, macha łapkami i zachęca do powrotu), gnojek łapie w pysk piłeczkę i spogląda na pańcię (pańcia żywiłowo przywołuje do siebie), gnojek biegnie w stronę pańci (pańcia w oczach ma szczęścia i emanuje dumą z grrr! pupilka), gnojek biegnie, biegnie... i na 2 metry przed pańcią skręca w bok, porzuca piłeczkę i albo leci do jakiegoś psa, albo próbuje zeżreć coś z ziemi albo ptaszek przeleciał albo (i to jest pewnie to) ma pańcię w dooopie. :angryy: :angryy: :angryy: Pańcia, powalona tą jawną zdradą i ignorancją, pada na ziemię tonąc we łzach zawodu. Gnojek NIE przybiega, żeby pocieszyć pańcię... Jest jeszcze inna wersja - gnojek leci za piłeczką i od razu w momencie dobiegnięcia do niej skręca w bok (nie biorąc jej do ryja). I w tej wersji zgadzam się z ayshe - pilka do zabawy i do wybiegania-szuper szprawa :mad: :mad: :mad: Ayshe, mam nadzieję, że będziecie dzisiaj, bo ja dłużej nie wytrzymam... :placz: :placz: :placz:
-
[B]SaJo, ja z moim mieszańcem śliniaka z odkurzaczem również dołączamy się z GRATULACJAMI!!![/B] :Rose: Idę wypić za Twoje zdrowie :drinka: :sg168:
-
Nie przejmuj się. Tak to już jest, że maluchom już w wieku kilku tygodni (np. 9-ciu) mogą uszka wstać, a po upływie kolejnych dwóch uszka się położą na jakiś czas. Podobno kiedy rosną im ząbki i kościec wapno "przerzucane" jest automatycznie właśnie w te miejsca. Gdy sytuacja się stabilizuje, uszka wstają. Może mieć to miejsce w różym wieku, zwykle jednak w okolicach 14-16 tygodnia uszy "wstają". Wciąż jednak może się zdarzyć, że przy zmianie zębów mlecznych na stałe uszka lub jedno zwiotczeją. Należy po prostu przeczekać. Jeśli onek będzie miał 20tygodni i uszka cały czas będą leżeć, dobrze jest wykonać badania krwi i ewentualnie zastosować suplementy diety. Powtarzam to wszystko po kimś, ale u mnie dokładnie tak było. Teraz Balto zmienia zęby i przez 2 dni jedno ucho było nico bardziej sflaczałe. Teraz dumnie stoją oba :multi:
-
Tak, najlepiej dużo poczytaj. A poza tym nie martw się - dobrze, że jest odważny. Psy, które są tchórzliwe atakują ze strachu. A że dominator? No cóż, trzeba ustalić reguły w domu - rodzice też muszą być w to włączeni, żeby nie było nieporozumień. Na pewno rodzice będą mogli Ci pomóc - w końcu już wychowali Ciebie (no chyba, że jesteś małą dominatorką, hi hi) :evil_lol:
-
Wiatam, mój pies (kundel wilczastysporej wielkości) dożył 17 roku życia zanim wydał ostatnie tchnienie. Na padaczkę chorował ostatnie 3 lata życia. Na początku ataki były rzadko, w miarę czasu częstotliwość się zwiększała, skończyło się ostatnim mega atakiem i całkowitym paraliżem - pieska trzeba było uśpić. To było 15 lat temu. Nie pamiętam, jakie leki kupowali mu rodzice, ale ja chodziłam z nim na szczepienia i nigdy nie zauważyliśmy nasilenia się ataków po wizycie u weta. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby szczepienia bądź odrobaczanie miały jakikolwiek wpływ na pojawianie się ataków padaczki.
-
[quote name='lili2'];) Witam, mam na imię Lidia i wzięłam Barrego do siebie. Teraz mieszka w Warszawie i powoli się aklimatyzuje... chwilowo okupuje dywanik przed drzwiami wejściowymi do mieszkania... Jednak są szanse na jego przeprowadzkę do saloniku... trzeba go tylko przekonać :loveu:[/QUOTE] Tu jest dużo osób z Warszawy, które na pewno będą chętne, żeby pomóc w razie problemów. Nie wiem, w jakiej części Wawy mieszkasz, ale mam nadzieję, że dasz znać, jak będziesz wybierać się np. na Pola Mokotowskie, cobyśmy mogły (mogli ;) ) Poznać Barry'ego :lol: Życzymy póki co wytrwałości i dużo sukcesów:kciuki: :kciuki: :kciuki:
-
Dawno, dawno temu miałam i kota i psa. I pewnego dnia mój kot, który nigdy nie wychodził na dwór zaczął się dziwnie zachowywać. Okazało się, że ma psi tyfus - ciężką do wyleczenia chorobę (nam się udało, 2 tyg. kroplówki, leki z Pewexu). Nie wiadomo, czy nas pies to przytargał, czy któreś z nas przywlokło to na podeszwach butów. Tak więc kot może zarazić się chorobą psią... Niestety.:-(
-
Jamiałam kiedyś psa o podobnej naturze. Niby komendy znał, a do psów wyrywał )w celach zabawy). Ażeby to zmienić (bo skurczybyk ważył 40 kilo) poprosiłam koleżankę z zaprzyjaźnioną suką, żeby wyszła ze mną na spacer. I oto, co zrobiłyśmy. Najpierw psy się przywitały na smyczach. Potem koleżanka (mająca posłuszego zwierza, a nie taiego przygłupa jak mój) odeszła od nas na około 10 kroków. Mój pies był cały czas na smyczy i mógł je widzieć. Wtedy ja zasłoniłam swoim ciałem mu widok i kazałam zrobić siad. Dostał nagrodę i pochwałę. Potem koleżanka podeszła na 5 kroków, mój zaczął wyrywać do jej suki. Powiedziałam ostro nie wolno i od razu siad. Nagroda i pochwała. Potem dziewczyna przechadzał się pod naszym nosem, a ja powtarzałam do zapatrzonego na nią i sukę "nie wolno", "nie wolno" "nie wolno" - cały czas mając go w siadzie. Co jakiś czas nagroda. Potem starałam się to powtarzać na każdym spacerze, jak na horyzoncie pojawiał się pies. Pomogło bardzo.
-
[quote name='morighan']przez trzy dni żyłam w świadomości, że wszyscy owczarkarze wyjechali na dlugi weekend i od tygodnia nikt nic nie napisał.. wczoraj stwierdziłam, że chyba gorzej ze mna, bo nagle pojawiły sie posty z kilku dni się pojawiły, po czym zniknęły..a teraz znowu są..w każdym razie..witamy się kolejny raz..i oczywiście serdeczne życzenia dla Chity!![/QUOTE] O, koorczę, to nie ja jedna mam zwidy :huh: :huh: Odkryłam dzisiaj parę postów, których wcześniej nie było, a parę tych co było to ich już nie uwidim :confused: Właśnie doczłapaliśmy się z młodym bandytą Balto do chałupy, bo byliśmy na 2-dniowej wycieczce pod Hamburgiem u hodowczyni naszej grrrr pociechy :diabloti: Było super. Mieliśmy okazję spotkać siostrę Balto - niemal identyczna z wyglądu i charakteru. Jak dzieciaki zaczęły między sobą (między naszymi nogami) ustalać hierarchię to nogi nasze poszły w górę, a tamtejsze ludzkie dzieci z krzykiem uciekały. Oczywiście więcej tam było jazgotu niż cokolwiek innego, ale przyznam się, że pierwszy raz nasz Baltuś się tak zacietrzewił. Po paru minutach sprawa się wyjaśniła i gnojki trzymały się razem aż do naszego wyjazdu. Muszę się pochwalić, że mamusia Baltka w międzyczasie zrobiła IPO2, a w najbliższą sobotę podejdzie do IPO3. Pojechaliśmy na teren, gdzie psy ćwiczą i myślę, że sunia (pomimo tego, że, będąc użytkiem, jest brzydsza niz koopa suki tego wpomnianego wcześniej pana) da sobie radę. A! Zanim zapomnę - gdzieś wcześniej toczyła się luźna rozmowa o potencjalnym goleniu włochatych psów ze względu na upały. Przypomnijcie mi, żebym wkleiła jutro zdjęcie owczarka collie ogolonego na pałę. Wygląda booosko! Naprawdę, w ogóle nie poznałam :lol: Ooo, w międzyczasie pojawiły się nowe - stare posty :-o Biorę się do czytania.
-
Konkurs "Najpiękniejsze zdjęcie kwietnia 2007" - WYNIKI!!! (str. 9)
mimoza replied to Behemot's topic in Foto Blogi
[CENTER][SIZE=3][B]99.[/B][/SIZE] [/CENTER] [B] Autor: mimoza[/B] [B]Model: Balto[/B] [SIZE=3][B][CENTER]Tak tu pięknie, że się tańczyć chce [/CENTER] [/B] [/SIZE] [CENTER][IMG]http://img410.imageshack.us/img410/1066/baltodancingforumcn8.jpg[/IMG][/CENTER] -
Konkurs "Najpiękniejsze zdjęcie kwietnia 2007" - WYNIKI!!! (str. 9)
mimoza replied to Behemot's topic in Foto Blogi
[CENTER][SIZE=3][B]98.[/B] [/SIZE][/CENTER] [B] Autor: mimoza[/B] [B]Model: Balto zwany Panem Baltowskim[/B] [CENTER][SIZE=3][B]Zdrzemnę się troszkę i dokończę jeść moją kartonową budę[/B][/SIZE] [/CENTER] [IMG]http://img254.imageshack.us/img254/2138/baltoinhiscartonhousefoml5.jpg[/IMG] -
Bingo?!!! Taki misiek? Kiedy było robione zdjęcie? I ile waży teraz? Balto jutro kończy 4 miesiące i waży ok.21kg. Mało ma kudełków, więc zamiast wyglądać jak misio wygląda jak szczurek :-)
-
To jest Balto miesiąc temu na wycieczce pod Legionowem. [img]http://img50.imageshack.us/img50/5870/baltowtrawie042007dg7.jpg[/img]
-
Mój 3,5 miesięczny szczylek też miał łupież. Lekarz powiedził, że nawet do miesiąca od przyjęcia pieska do domu może jego skóra przyzwyczajać się do wilgotności (lub jej braku), klimatu itp. panujących w domu. I miał lekarz rację. Samo przeszło. :cool1: Tak więc dziewczyny nie stresujcie się, bo na pewno wszystko będzie ok. Acha, podobno łupież może się pojawiać raz na jakiś czas - szczególnie jeśli pogoda zmienia się nagle. :lol: