Jump to content
Dogomania

mimoza

Members
  • Posts

    899
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mimoza

  1. Thai Ridgeback [img]http://img62.imageshack.us/img62/2483/m6361850og8.jpg[/img] Tylko jeden jeszcze rodzaj psa z pręgą, poza powszechnie (no prawie) znanym Rhodesian Ridgeback był od dawien dawna znany człowiekowi. Był to Phu Quoc Dog. Phu Quoc Island (wyspa), teraz będąca częścią Wietnamu, jest największą, najbardziej znaczną wyspą Zatoki Syjamskiej, około 200km na południe od Bangkoku. Od rodu psa Phu Quoc Dog bez wątpienia pochodzi Thai Ridgeback, który znany był we wschodnim Syjamie (przy granicy z Kambodżą) przynajmniej od 400 lat.Rysunki naskalne przedstawiające ridgebacki w jaskiniach w Kambodży datowane są na 1000 lat wstecz. Te Tajskie Ridżbaki służyły do polowań na jelenie, tapiry i ptactwo w głębi dżungli, a także jako ochrona domostw i "wózków" (carts-coś w rodzaju naszych karet, tradycyny środek transportu dla ludzi w tamtych stronach). Z powodu naturalnego (geograficznego) wyizolowania tamtych terenów, Thai Ridgback zachował swój unikalny typ oraz sposób wykorzystania przez ludzi. Niestety obenie cywilizacja dociera wszędzie, nawet i tam. "Wózki" zastąpiły samochody, lasy się wciąż kurczą, koryta rzek wzięto pod kontrolę. To i wiele jeszcze innych czynników sprawiło, że Ridżbaki zatraciły większość swojego łowieckiego instynktu. W dzisiejszych czasach psy rasy Thai Ridgeback trzymane są do towarzystwa (i przy okazji do ochrony) w domach i na posesjach. Thai Ridgeback występuje w 4 kolorach, czarnym, czerwonym (od ciemnego mahoniu do jasnego orzecha), niebieskim (srebrnym) oraz płowym, a futro może być krótkowłose lub szczeciniaste. Pręga na grzbiecie występuje w 8 różnych wzorach w zależnosci kto i gdzie je rozmnaża (inaczej wyglądają hodowane w Azji, a inaczej te, których hodowcy są w Stanach). Psy importowane np. do USA są bardzo słabo zsocjalizowane (żeby móc wyjechać, muszą mieć 4 miesiące i szczepienie przeciw wściekliźnie), jednak te szczeniaki, które są urodzone w kolejnych pokoleniach w domowych hodowlach dają się ułożyć i potrafią być przyjacielskie. Podobnie jak Rhodesian Ridgeback psy rasy Thai Ridgeback raczej nie przepadają za obcymi ludźmi, przejawiając skłonności do bronienia swojego ludzkiego stada. Po raz pierwszy Thai Ridgeback pojawił się w "zachodniej" cywilizacji w XIX wieku podczas kolonizacji wyspy Phu Quoc Island, przywieziony przez podróżnika, będącego miłośnikiem psów. I to by było na tyle, bo nie mam już więcej siły pisać. Informacje zaczerpnęłam ze strony [url]http://www.faqs.org/faqs/dogs-faq/breeds/thai-ridgebacks/[/url]. Uprzedzam, że moje tłumaczenie tekstu nie jest dosłowne (i jest mooocno skrócone), informacje na tej stronie są ciekawe i jest ich wiele, acz mocno chaotycznie potraktowane. Author This material is Copyright 1996 of the Thai Ridgeback Club of the United States Inc. and written and provided by: Merle Wood (Legal Council) for TRCUS and Merle Hidinger, [email]sasha@azstarnet.com[/email], (Secretary) of TRCUS. [img]http://img476.imageshack.us/img476/2600/calendar20cover202006iw6.jpg[/img]
  2. [quote name='ayshe']u mnie na pierwszych bezplatnych zajeciach[i nie trzeba przychodzic wiecej:eviltong: :diabloti: ]uczymy jak naprowadzac,jak nagradzac[pilka,nagroda],jak prowadzic targetem na nagrode[daszek].dopiero potem przychodzi sie na zajecia grupowe.na zajeciach grupowych kazdy pracuje z psem na adany temat -szkolacy sa do korygowania zachowan przewodnika oraz podawania nowych sekwencji po wytlumaczeniu CO wlasciwie teraz beda robic....[/QUOTE] Nie dość, że nie trzeba przychodzić więcej, to trzeba robić dobre wrażenie, żeby POZWOLONO mu przyjść na następne zajęcia. Nauka nagradzania jest szalenie ważna. Nie tak dawno temu myślałam, że jestem fajna, zabawna i ciekawa dla mojego psa (bo mnie totalnie nie ignoruje i chętnie bierze nagrody). Hmmm. Na zajęciach dostałam polecenie zrobienia z siebie klauna (ciumkanie, mlaskanie, wymachiwanie zachęcająco łapkami etc.). Uff, ciężko mi to przychodziło, ale efekt był natychmiastowy. Dopiero wtedy zobaczyłam co to znaczy nakręcony pies. Po zajęciach wracałam do domu w podartej bluzie, brudna, spocona, szczęśliwa... Mój pies też (no, może bluzy nie miał podartej;) ):loveu:
  3. [quote name='ayshe']:hmmmm: :mdleje: .kolejny dowod na to ze zycie zaskakuje:roll: :evil_lol: .ale jaja..:evil_lol:[/QUOTE] No coś ty? Nie spotkałaś się z tym wcześniej? :crazyeye: Ja mam sąsiadów, którzy "mają duże doświadczenie z psami, bo mieli kiedyś pudelka/ratlerka/pekinczyka/" i d"dobrze mi radzą", żebym przestała przeupiać psa. Ja ich olałam, a oni wołają na mojego psa "Łapówek" :angryy: :angryy: :angryy: Młotki, każda moja próba rozmowy z nimi kończy się stwierdzeniem w stylu "Młodziutka pani jest", "oj, pani dopiero się uczy,jeszcze pani zobaczy". A zgadza się niestety tylko to, że się uczę :evil_lol:
  4. [quote name='malaSilky']Chcialam ukryc iz Jogi jest mutanciatkiem:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/QUOTE] No i wyszło szydło z worka - Jogi z Kosmosu vel Jogi The Mutant:evil_lol:
  5. [quote name='malaSilky']A oto Joguś ze swoimi 2 przyjaciolkami + jedna nowo zapoznana na spacerku:p Strasznie mi się podoba opis do tego zdjęcia. To, ze Jogi jest z dwiema przyjaciółkami (a nie z jedną) poznajemy po trzecim uchu i dodatkowych dwóch nogach Jugusia :lol: :lol: :lol: :loveu:
  6. [quote name='ayshe']czy on taki podatny na takie rzeczy?biedny chlopczyk. demolka w domu-fajoska rzecz:cool3: :diabloti: .[/QUOTE] Demolka w domu to rewelka. Myślałam, że mój się już uspokoił - wczoraj pomylił gryzak z juty z dywanem z trawy morskiej. Ale się super fajnie wyżarło dziuuurę No i tak fajniutko ta trawa się wypruwa i rozszczepia. Mniam mniam, tylko goopia ewa położyła na tym miejscu teraz deskę, a nowy kawałe trudno się zaczyna... Ale na pewno się postaram poazać ewuni, że onek potrafi:diabloti:
  7. Aaa, dzwoniłam wczoraj do ciebie, żeby uprzedzić, że nie będzie nas na treningu. Niestety goopi doktor prowadzacy powiedział, że mam stan zapalny kręgosłupa, że mam sobie darować wczoraj. Ale potem pan doktor zrobił się fajny i powiedział, że od środy mogę znowu chodzić (jeśli mnie nie będzie boleć i będę żreć leki) :multi: Jeszcze boli, ale jakby przeszło, to czy wyjątkowo mogę przyjść dzisiaj?
  8. mimoza

    Szwecja

    [quote name='daisy']Nic dodac nic ujac, glupota ludzka nie zna granic[/QUOTE] Jesteś absolutnie żenująca - merytorycznie i kulturowo. Chamskie odzywki tego typu zachowaj dla swoich bliskich, bo tylko bliska osoba jest w stanie wybaczyć takie zachowanie. Ja nie. Na forum publicznym istnieją pewne reguły zachowania(ooo, czyżby TAKIE reguły ciebie akurat NIE obowiązywały - nie dziwi nic), ja ciebie nie obrażałam, ty mnie natomiast tak. To prawda, nic dodać nic ująć.
  9. mimoza

    Szwecja

    [quote name='daisy']Tyle razy pisalysmy z Osiolkiem o konsekwencjach " przemycania" - inaczej tego nie mozna nazwac - psa do Szwecji, wystarczy, ze masz zle wypelnione albo niewystarczajaco wypelnione dokumenty psa i to juz jest uwazane jako proba przemytu. Czy naprawde jest tak trudno zrozumiec, ze przepisy i wymogi sa po to zeby je przestrzegac a nie szukac mozliwosci ich zlamania albo ominiecia. Ryzykujesz zyciem psa, oprocz tego popelniasz przestepstwo, w Szwecji karalne. Jezeli chodzi o zmiane przepisow/wymogow przemieszczania zwierzat towarzyszacych ...... [FONT=Arial][COLOR=black]nie wiadomo jakie beda przepisy, czy beda zmienione w przyszlym roku, w kazdym badz razie te kraje ktore mialy dyspense na zaostrzone wymogi tzn Szwecja, Anglia, Irlandia, Malta i Norwegia w dalszym ciagu chca zachowac te wymogi, jak bedzie, czy bedzie zmiana o tym bedzie wiadomo dopiero w przyszlym roku.[/COLOR][/FONT] [FONT=Arial]Informacja dostepna jest na stronie internetowej Szwedzkiego ministerstwa rolnictwa.[/FONT][/QUOTE] Czy naprawde jest tak trudno zrozumiec, ze przepisy i wymogi sa po to zeby je przestrzegac a nie szukac mozliwosci ich zlamania albo ominiecia? Owszem, trudno. Wystarczy odrobinę pomyśleć i odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki ma sens robienie takich trudności przy przekraczaniu granicy, skoro kraje ościenne takich obostrzeń nie mają. Nie wiem, skąd wzięłaś informację, że do Norwegii wymagane sa dodatkowe badania. Na pewno nie masz racji - może twoj błąd wynika z niezrozumienia różnicy między określeniami 'niekomercyjny przewóz zwierząt' i 'import zwierząt na teren...' Przypomnę, że granice nie są z ciasnych zasieków, a w związku z tym każde zwierzę leśne i nie tylko mogą dowolną ilość razy przekraczać granice pomiędzy Norwegią i Szwecją, Szwecją i Finlandią. Tak, więc powtórzę. Tak, trudno to zrozumieć. Zgadza się, że nie jest to dozwolone. Szkoda tylko, że ma to mało sensu. Ty przewoziłaś psy w celach handlowych/komercyjnych, ja biorę psa na wakacje. Ale pewnie lepiej zostawić psa w hotelu albo w schronisku... Albo zrezygnować z wakacji, po co się tam pcham, nie mogłam sobie rodziny gdzieś indziej znaleźć albo po kiego w ogóle mi wakacje - do roboty? Fe, ale jestem podła. Na czerwonym świetle też nie wolno przechodzić przez ulicę i grozi za to mandat. Nie uwierzę, że nigdy nie przeszłaś. I co? Stworzyłaś zagrożenie dla życia własnego oraz kierujących pojazdem. Ten przepis też został po to stworzony, żeby go przestrzegać. I takich przepisów/zakazów/nakazów jest wieeele. To był przykład, który mam nadzieję, że jakoś wyjaśnił moje zdanie.
  10. No, jeśli chodzi o palisadę, to baltuś bajdzio bajdzio lubić. Od najmłodszych lat (he he), czyli od pierwszych tygodni gnojek lubił się wspinać (na drzewa też). Doszło do tego, że musiałam go pilnować, żeby nie właził na palisadę, bo podobno nie wolno, jak się jest szczylem. Ale co ja się dziwię, skoro to przecież pies z Rote Kreuz, mama poszukuje w lawinach kamiennych...
  11. mimoza

    Usa

    Dlaczego? Napisz coś więcej, pliiiis.
  12. mimoza

    Szwecja

    Ja również wybieram się (po raz kolejny) do Szwecji. I również przycylam się do opcji jazdy przez Niemcy. My jeździmy w ten sposób. Samochodem do Berlina, śpimy, potem jedziemy na północ w stronę Hamburga, aż do Putgarden. Z Putgarden bierzemy prom do Danii do Rødby. Stamtąd kierujemy się w stronę Kopenhagi, bo zaraz za Kopenhagą zaczyna się most (dwadzieścia parę kilometrów długości) łączący Danię ze Szwecją (Malmö). Zaraz za mostem są bramki, gdzie płaci się za przejazd mostem (około 150zł/300koron szwedzkich). I zaraz za bramkami stoi sobie samotnie budka wartownicza, obok stoi pan albo pani celnik. Stoi i patrzy. Generlanie nie widziałm, żeby kiedyś kogoś zatrzymali. My mamy auto na szwedzkich numerach, więc to spore ułatwienie. Przyzam się, że poprzedniego psa przemyciliśmy (miał 8 miesięcy, więc siłą rzeczy nie miał szans na odbycie kwarantanny, odpowiedź z Puław itd.). Teraz będziemy jechać z 6-cio miesięcznym, niestety podobna sytuacja. Dla nas ułatwieniem jest to, że TZ jest Szwedem i mamy szwedzkie auto. Acha, TZ dzwonił do Szwecji i pytał dwa dni temu o przepisy. Od przyszlego roku Szwecja ma mieć takie same przepisy dot. przewozu zwierząt, jak pozostałe kraju EU (poza UK i Irlandią of kors). Myślę, że w związku z tym, kontrola teraz będzie dużo słabsza. Zapomiałam dodać, że prom płynie TYLKO 40 minut:-) Poprzedni pies miał podaną tabletkę na uspokojenie/usypiającą. Skończyło się dwoma dniami w szpitalu pod kroplówką i stratą 8 kg w 1 tydzień. Odpracowaywaliśmy to potem przez miesiąc. Nigdy więcej nie dam żadnemu psu tabletki.
  13. [quote name='saJo']Jutro po poludniu idziemy na EKG, a w srode o 9:00 usuwamy to g**** aaaaaaaaaaale sie boje, po co mi sie zachcialo tych studiow :flaming: tylko sie bardziej stresuje. Jedye pocieszenie, to chirurg stwierdzil, ze nadziaslak jest maly...[/QUOTE] Widzisz, mały jest. Szybciutko pójdzie i nigdy nie wróci. Trzymajcie się cieplutko! :calus:
  14. Jeżeli chodzi o palisady, hyrdy czy cokolwiek innego, to proszę mnie również włączyć w partycypację kosztów. Chętnie bym pomogła budować, bo lubię, ale obawiam się, że zostanę wywieziona wkrótce do mroźnej Skandynawii... :placz: I znowu przez 7 tygodni temp będzie się wahać pomiedzy +12 i +15C i jak będę miała farta, to deszcz nie będzie lał przez cały pobyt tylko przez pół:placz:
  15. [quote name='ayshe'] a ja nienawidze byc zandarmem.[/QUOTE] :turn-l: :turn-l: :turn-l: :turn-l: :turn-l: :turn-l: :ices_bla: :siara:
  16. O holender saJo, trzymam kciuki. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządu. Wiesz, moja mama już 3 razy miała nowotwór w różnych miejscach i zawsze się okazywało, ze guz jest zimny. Zawsze jest strasznie dużo stresu, i niech będzie, ale tylko pod warunkiem happy endu. Trzymaj się :glaszcze: :kciuki: :kciuki: :kciuki:
  17. o o o! No właśnie o tym mówię, wesołość po JEDNEJ stronie.
  18. wesoło? to tylko takie pozory, tu, na dogo... a na treningu pot spływa wartkim strumieniem po skroniach, psy gryzą przewodników po kolanach i twarzy, ewentualnie ciągną na lince po trawie, a wesoło jest tylko JP Tresserce :angryy: :angryy: :loveu:
  19. Ja nic nie rozumiem, na pikniku był egzamin???
  20. Oj oj oj oj ojojoj, bo się posiusiam! Dys co? Dystyngowana? Buaha ha haha :evil_lol: Nieeeeee, no oczywiście, że JP Tresserka jest elegancka, dystyngowana, urocza i urokliwa... ekhm, ekhm. Sorki, coś mi w gardle utkwiło :evillaug: :evillaug: :evillaug:
  21. Ojej... Dziękuje :oops: Nie wiedziałam, że baltowski ma fanki... taki młody i tak mu się powodzi... :eggface: Nie ma sprawiedliwości:mad: No, dobrze, czasem coś wrzucę, ale jak mam trening, to pomimo posiadania ze sobą aparatu, nie mam kiedy cyknąć. Nawet nie odważyłam sie spróbować, bo tresserek będzie się darł/krzyczał/opieprzał/upominał/napominał/gonił do roboty :mad: :mad: :mad: :diabloti: :diabloti: :diabloti: Ale sobie nagrabiłam tym tekstem...:evil_lol:
  22. Mój poniżej w wieku 9 tygodni i prawie 5 miesięcy. Balto jest użytkiem, więc nie jest ani duży ani postawny. Teraz ma 6 miesięcy i jeden dzień i w ogóle się nie zmienia z wyglądu (no, zęby mu urosły- nie wiem czy się cieszę :mad: ). Tak wyglądana treningu (mam nadzieję, że tresser mnie nie zabije :oops: )
  23. Cekiniasty był zawsze fajowy. I w dodatku miałto, co powinien mieć szczególnie szczeniak - błysk cwaniactwa w oku (na zdjęciu zagryzania Alfy) :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
  24. Butterfly, rewelacyjne zdjęcia, ale to oczywiste przy takich modelach :-) Mały klusek wygląda przesłodko z tymi uszami schodzącymi się na środku, zawsze mnie takie uszy wzruszały. Mój niestety nigdy takich nie miał, zawsze wyglądał jak batman. No i zazdroszczę psów, które nie zaczynają przygody z piłką na sznurku od zjedzenia sznurka:mad: :cool1:
×
×
  • Create New...