-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Jeśli Bono ma wam coś do wybaczenia, to najwyżej te smakołyki, co za rzadko spadały z kuchennego stołu. On wiedział, że walczycie. A że ta walka ostatecznie zawsze jest przegrana - to nie wasza wina. Bonuś <*> <*> <*>
-
Rozgwiazda, aż mi się oczy zaszkliły. :Rose: :Rose: :Rose: :Dog_run: :Rose: :Rose: :Rose:
-
Ale cisza złowroga... Morus zjadł kota, babcię, rodziców, a na deser rozgwiazdę. Zaraz się zaloguje na dogomanię i nas też pozjada :eviltong:
-
Łojoj, wychodzę na sadystę. Ja nie mówię, żeby go zamknąć w łazience i przeczekać. Ale nawet ADHD-owiec potrzebuje czasem spokoju i dobrze się czuje w miejscu, gdzie bodźców nie za dużo. Na własnej skórze przećwiczyłam... Rozgwiazda, to kot jeszcze żywy? Znaczy Morus nie taki straszny, jak go malują.
-
[quote name='MałGośka']WARCZY? :o [IMG]http://manu.dogomania.pl/emot/oooch.gif[/IMG][/quote] Spokojnie, myślę, że potrzebuje czasu, poczuje się bezpiecznie i wszystkiego się nauczy. Rozgwiazda jest rozsądna i pełna zapału, będzie dobrze. Rozgwiazda, zrób Morusowi kącik w jakimś cichutkim miejscu, niech ma własne miejsce, przez które nikt nie przechodzi, w którym będzie się czuł bezpiecznie i będzie miał spokój, kiedy będzie go potrzebował.
-
Uhh, coś czuję, że te święta na długo zapadną rozgwiazdowej rodzinie w pamięć. :evil_lol: A cyfrówką naprawdę służę, prosta w obsłudze. Na razie nie ma co mu lampą po oczach, i bez tego ma pewnie stresy, ale potem...
-
I co, i co?! Możemy już :popcorn: za Morusa i Rozgwiazdę?
-
Roczny Ontario - rasa Miś Polski - już w nowym domku!!!
zurdo replied to anouk92's topic in Już w nowym domu
[quote name='anouk92']Oreiro może w środę pojedzie do Poznania - na razie się nie ciesze i nie zapeszam.[/quote] Możemy się już cieszyć? -
I Ty, Nero , wśród jesiennych Aniołków... :shake:
-
Dzięki, Radek, za odwiedziny i ciepłe słowa. Wiesz, dopóki Rasta żyła, było mi trochę przykro, że taki radosny w sumie dzień, a Ona w tym jednym jedynym dniu była taka, jakby Jej nie było, chłodno-obojętna. Mimo, że na codzień było w Niej tyle radości. Teraz się z tego cieszę. Będę tego dnia czuła Jej brak, tak jak przez ostatnie tygodnie, ale nie - specjalnie. Nie będzie mi brakowało mokrego nochala sprawdzającego wszystkie paczki, nerwowego krążenia wokół choinki, nie będę czuła, że jest o jeden prezent za mało, nie będzie mi brakowało tej wielkiej psiej radości z podarunków. Bardzo Ci współczuję. Dobrze, że jest Sara. Dzięki Sarze ból nie będzie tak nieznośny, życzę Ci tego z całego serca. Za dobrym jesteś człowiekiem, żeby cierpieć tego dnia. Już Norcia o to zadba, żeby się Sara spisała na medal.
-
Piękna, mądra Gaju
-
no problem, ale musiałabyś po nią na żoliborz przyjechać, bo ja już tyłu swojego nie ruszę. Śpij, śpij rozgwiazda, bo musisz mieć jutro duuuużo sił;)
-
Łał, wystarczy że czlowiek popracuje do wieczora i takie kwiatki. Czymammm kciuki, jakby co - polecam się, a cyfrówkę mogę pożyczyć. Melisę też.
-
Tuśka, nie lubiłaś tych przedświątecznych dni. Za duże zamieszanie, ściąganie pudeł, porządki, choinka... Kładłaś się w cichutkim miejscu, żeby przeczekać. Nie lubiłaś Wigilii, zostawałaś sama na kilka godzin (wiesz, że zawsze mi serce krwawiło, wiesz, że ciągle się kłóciłam, że muszę już wychodzić, bo Ty czekasz), nie lubiłaś prezentów. Owszem, przysmak jakiś zjadłaś od niechcenia (chyba że był to żwacz, żwacza nigdy nie odmówiłaś). Nie lubiłaś nowych zabawek, nawet się po nie nie schyliłaś – najlepsze były te stare, te, które miały na sobie zapach wszystkiego, co było Ci najbliższe, te zniszczone i brudne. Za to w pierwszy dzień Świąt wstawałaś pełna energii, najszczęśliwsza i przejmowałaś obowiązki pani domu. Przyjmowałaś gości, zabawiałaś ich, sprawdzałaś, czy mają pełne talerze, dbałaś o nasze zdrowie, wyganiając nas na długi zimowy spacer... A potem kładłaś się przy zapalonej choince i zasypiałaś z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Obiecałam Ci w wakacje, że te święta całe spędzimy razem, że w tym roku nie zostaniesz sama w Wigilię nawet na godzinę. Że choćby mnie rodzina miała wydziedziczyć – nigdzie nie pojadę. I tak, Niusiu, będzie – nigdzie nie pojadę, w Wigilię będziemy razem. Zamkniemy drzwi, wyłączymy telefony i będziemy cichutko razem siedzieć przy choince. I dziękować, że kiedyś los postawił nas na swojej drodze. Ty – mój prezent, ja – Twój.
-
[quote name='MałGośka'] - na terenie W-wy może ktoś być potrzebny.[/quote] Jakby co to też służę pomocą, ja w tym roku nie świętuję niczego i z nikim :p
-
[quote name='MałGośka']A własnie Zurdo, że nieprawda :eviltong: Rozgwiazda nie podjęła decyzji ot tak, długo ją zniechęcałam - ale się nie udało jak widać :razz:[/quote] Zmiana, faktycznie - sprawa beznadziejna. Rozgwiazda, na pewno znajdzie sie jakiś transport, są święta, lud wędruje, a wszystkim zależy, żeby kolejny psiak znalazł się jak najszybciej w domu. A, i jeszcze jedno :drink1: Twoje zdrowie (mam nadzieję, że go Morus nie nadwyręży)
-
Dla Sary Tuśka wychowała (tak Jej się przynajmniej wydawało) od szczeniaczka 2 bokserki. Potem wszystkie traktowała jak własne dzieci, a one traktowały to jak niezłą zabawę. Mam nadzieję, że spotkała się już z Sarą i także Sara potraktowała to z wyrozumiałością. Jeśli tak - Racha pogoń Sarę, niech odwiedzi pańcię.
-
[quote name='MałGośka']A własnie Zurdo, że nieprawda :eviltong: Rozgwiazda nie podjęła decyzji ot tak, długo ją zniechęcałam - ale się nie udało jak widać :razz:[/quote] To może nie poddawaj się tak łatwo, popracuj jeszcze nad Rozgwiazdą, może trzeba Morusowi jeszcze jakieś przymioty duszy dorobić :cool3: [quote name='MałGośka']Hm, tak myślę o tym transporcie... Piątek przedświąteczny to straszny tłum ludzi przed schroniskiem - bo mamy obok plac targowy. Do tego ostatni pracujący dzień przed świętami, nie sądzę bym znalazłą na szybko kogokolwiek gotowego zabrać do Łodzi kudłatego śmierdziuszka :-([/quote] To było jedyne, co mogłam zaproponować.
-
Wiesz, Tośka, ja świadomość tego, że ten czas liczy się w tygodniach mam tylko dzięki kalendarzowi. Gdyby nie kalendarz - powiedziałabym, że jeszcze wczoraj Rasta trzymała głowę na moich kolanach i trącała mnie łapą, dziś Jej nie ma, ale to chwilowe rozstanie. A perspektywa miesięcy czy lat - nie jest nawet koszmarem, po prostu nie mieści się w mojej wyobraźni. Nie rozumiem, jak to możliwe, co dzień pracuję na faktach, beznamiętnie je przerabiam na ogólniejsze prawa, a ten fakt nie dociera do mnie, nie mieści się w moim porządku, po prostu - nie dociera. I może dobrze, bo nie wiem, co bym zrobiła, gdyby dotarł...
-
[quote name='rozgwiazda']nie dałoby się go przywieźć za godzinę? :lol:[/quote] Rozgwiazda w gorącej wodzie kąpana - znaczy dogada się z Morusem :cool1:
-
Wstawiłam Mr. Morusa na wątek transportowy. Jutro będę wiedziała, czy znajoma mogłaby zabrać Morusa z Łodzi do Wawy (będzie jechała w piątek rano) - wtedy zostałby tylko kawałek Wieluń-Łódź. Jestem nawet gotowa jechać do Łodzi pociągiem, żeby kudłacza odebrać i przypilnować w czasie podróży.
-
Czyżby...? Brawa dla odważnych ;) Napisz Rozgwiazda, czy decyzja już zapadła, to: wstawię na wątek transportowy, teraz wędrówki ludów świąteczne, zadzwonię do koleżanki z Łodzi, może będzie jechała na święta do W-wy, to zostałby transport Wieluń -Łódź.
-
Rastuniu (*) Nie ma Cię przy mnie już 6 tygodni Czy przestanę je kiedyś liczyć? Sześć tygodni. Niewyobrażalnie długo i dziwnie krótko. Kiedy idę przez park, to jakbyś jeszcze dzisiaj tam była. Widzę, jak dostojnie podchodzisz do znajomych ludzi i psów, żeby się przywitać. Widzę, jak się czujnie rozglądasz i ostrzegasz o zbliżającym się zagrożeniu, choć go jeszcze nie widać. Widzę, jak bokiem przeprowadzasz kiepsko zsocjalizowane psiaki, a one pokornie dostosowują się do Twoich poleceń. Czuję Twój nochal w kieszeni. Potrafię odtworzyć ruch Twojego ogona i uszu. Rozpoznaję w dotyku Twoją sierść – jak puszek na głowie, jedwabistą pod uszami, gęsty cieplutki kołnierz, twardszą, z grubym podszerstkiem na grzbiecie, szorstką i zawsze trochę sfilcowaną na brzuchu, gęste portki i karbowane chorągwie na przednich łapach. Pamiętam Niusiu nawet numer autobusu, którym 11 lat temu wiozłyśmy Cię (czy ta sztywna, przerażona Kama to na pewno byłaś Ty?) z mamą do nowego życia. Wszystkie moje wspomnienia są jeszcze tak materialne, namacalne, obecne. Nie potrafię uwierzyć, że są już tylko sprawą białek i impulsów przesyłanych przez łańcuszek neuronów. Jeśli naprawdę istniejesz już tylko w mojej pamięci i sercu, to wiedz, że w najspecjalniejszej ich części. Vipowskiej.
-
Atos (*) Pilnuj dziś pańci, żeby nie płakała...
-
Rinuś Nie obwiniaj się o Jego śmierć, nie wszystko można przewidzieć. Dałaś mu miłość i szczęśliwe życie, to jest ważne.