sugarr
Members-
Posts
2690 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sugarr
-
Całe szczęście, Lusia się do telefonu nie dobrała :) Wspomniałam wam, że ciągle psuje mi się ten głośnik... No i akurat oddałam telefon do naprawy. Ale jeżeli rodzinka nie może się doczekać, to tutaj również mogę odpowiedzieć na każde pytanie dotyczące Lusi
-
Przepraszam, ale będę miała telefon dopiero jutro koło 16, wtedy proszę o kontakt
-
Podałam jej drugi raz tą karmę Purinę, bo coś tam w worku zostało i znowu rewelacja, kupa ponownie wręcz idealna :) Zapomniałam też napisać, że już kilkukrotnie Lusia dobrała się do kurzych łapek - takich zasuszonych, gryzaków. Też bardzo ładnie to "poszło", specjalnie obserwowałam jaka reakcja będzie. Myślę, że na prawdę mamy już do czynienia z psem zdrowym, że pozostało już tylko uważać na szaleństwa i zabawy, ograniczać ruch - do póki nie będzie wyników potwierdzających, że wszystko się ładnie zrosło, co pewnie zajmie jeszcze trochę czasu. Myślę, że to już nie są pozory i silna wola Lusi, ale prawdziwa efekty :loveu: Co do szczepień, to oczywiście - najprędzej jak się będzie dało. Obecnie czekam na tabletki na odrobaczanie i preparat na pchły od Biafry, potem musimy odczekać i jak tylko będzie odpowiedni moment, to pędzimy szczepić :) Niestety nie wiem jaki jest stosunek Lusi do kotów. Nie mam też za bardzo od kogo pożyczyć kota, ale pomyślimy...
-
Lusia do psów jest super, ale z sukami miała tylko "krótkie" kontakty, trafiałyśmy też na same grzeczne suczki, które olewaly Lusię, a Lusia olewała je. Nie wiem jak byłoby z bardziej zaborczą sunią, ale Lusia jest bardzo uległa, głównie interesują ją ludzie, psy mniej, wątpię żeby mieszkanie z drugą suką było problemem, ale głowy nie dam uciąć, bo nie testowałam. Natomiast co do samców, tak w razie czego - to mam 100% pewności, że nie ma konfliktów ani przy misce, ani przy pieszczotach itd. Postaram się w najbliższym czasie wpuścić Lusię do mieszkania ze znajomą bokserką i sprawdzimy A w mieszkaniu cóż, już się nie załatwia, ostatni epizod siuśkowy miał miejsce dawno, ale niszczyć - niszczy. Zabiera się za buty, smycze, szmatki, rękawiczki... Za wszystko co jest w zasięgu pyska. Nie zrobiła u mnie żadnych większych szkód, ale parę butów i smycz skórzaną jestem w plecy :) Więc na to właściciele muszą się przygotować - trzeba pracować i trzeba wybiegać, zmęczyć psychicznie przez jakieś szkolenie, nauczyć że bardziej się opłaca gryzak niż buty, ale my robimy to powolutku, szkolenie zamknęłam na nauce chodzenia na smyczy i "siad" ;) raz, że ostatnio nie miałam dużo czasu, dwa jeszcze na spacerach nie wariujemy, wiadomo z uwagi na zdrowie. Mam za to informacje odnośnie karmy - Lusia ostatnio dopadła worek z Puriną z kurczaka, który miałam w domu i nie było żadnych sensacji, kupa idealna, na skórze też brak reakcji alergicznej. Powoli trzeba też uważać na wagę, myślę, że z tą karmą wysokokaloryczną po tym worku trzeba skończyć, bo nam się Lusia roztyje zwłaszcza przy niewielkiej ilościu ruchu. A co do tego że jadła zwykłą karmę, to myślę, że po tej pozytywnej reakcji organizmu dobrze będzie to sprawdzić u weta i może właściciele Lusi nie będą skazani na dożywotni zakup drogiej karmy dla alergików a mój numer to: 605 600 390
-
Przypomniałyście mi tą informacją o bernardynie, że koło mnie na Białym Prądniku okolice ulicy Chełmońskiego od jakiegoś czasu na prawie każdym spacerze w tym samym miejscu widuję psa - duży, biało-czarny (może z elementami brązu) wygląda trochę jak owczarek środkowoazjatycki z ogonem i uszami niekopiowanymi. Nie ma obroży, kręci się po terenie "spacerowym", podchodzi do psów i idzie sobie dalej, nie zwraca uwagi na ludzi. Zakładałam zawsze, że wypuszczają go ludzie z pobliskich domów, ale na wszelki wypadek daję tu informację, jakby ktoś podobnego szukał.
-
Jagienka, gdyby do tej pory sunia nie znalazła domu, a była już po szczepieniu na wściekliznę (bo pewnie trzeba będzie jakieś zaświadczenie o zdrowiu przyprowadzonego psa pokazać) to mam bardzo fajnego psa, którego mogłabym przyprowadzić bez ryzyka, że coś się psu nie spodoba, warknie itd, bo to aniołek. Można też pokazać dość poruszające zdjęcie "przed" tej suni, a na żywo widać rewelacyjne "po" :) Przy okazji myślę, że to dobra reklama dla suczki. To jest ta suczka do której link dawałam, że zbiera na weta. Obecnie sunia jest przed odrobaczaniem, potem trzeba odczekać, potem dopiero szczepienia, a potem sterylka, więc bardzo możliwe, że do tego czasu będzie jeszcze u mnie. Na pewno jeden dzień będę mogła sobie zrobić "wolny"
-
Biafra czy wysłałaś mi te leki dla Lusi?
-
Ja wrzucę Lusię na krakowskie gumtree, allegro może być problem bo chyba mi zablokują na dniach konto, więc bez sensu. także do kogoś musi się lusia ładnie uśmiechnąć o allegro :) jeżeli znajdę bazarek ogłoszeniowy to kupię Lusi "paczkę" ogłoszeń bo niestety nie mam czasu na masowe ogłaszanie
-
[quote name='MARCHEWA']Sugarr-z tego co piszesz to nasza pannica chyba jest gotowa na szukanie ds,myślę,że pomału można zacząć ją ogłaszać,jak myślisz?[/QUOTE] Myślę, że zdecydowanie można sunię ogłaszać :)
-
Lusia :) (dalej szuka domu) [url]http://www.dogomania.pl/threads/172013-ZagA-odzona-i-ranna-ONKA-zdrowieje-w-dt-zbieramy-na-specjalistycznAE-karmAE-iszukamy-DS[/url] [img]http://img514.imageshack.us/img514/9311/dsc00340lv.jpg[/img] [img]http://img245.imageshack.us/img245/2899/dsc00299o.jpg[/img] [img]http://img251.imageshack.us/img251/5629/img5912p.jpg[/img] [img]http://img109.imageshack.us/img109/6650/img5926l.jpg[/img] [img]http://img689.imageshack.us/img689/2630/img5978f.jpg[/img]
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
sugarr replied to Vectra's topic in Foto Blogi
a gdzie przepis znaleźć można? :oops: -
Ja się dziś też ogromnie wzruszyłam, z innego powodu. Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie, zaryzykowałam bez waszej zgody, ale nie mogłam się powstrzymać. Dla psa. Lusia to tak jak mówiłam wulkan energii, którą w sobie bardzo grzecznie potrafi zatrzymać, ale nadrobić np podgryzaniem butów, czy zabieraniem się za firanki, kicaniem po mieszkaniu, podrzucaniem sobie szmat itd. Będąc dzisiaj na spacerze Lusię również jak zwykle roznosiło, ciągnęła na smyczy - pracuję z nią nad tym, ale każdy doskonale wie, że niewybiegany pies do pracy sie nie nadaje, a Lusi wybiegać, cóż nie można. No i pozwoliłam sobie... Na chwilkę - odpiąć smycz. Teren na którym byłyśmy jest bezpieczny, zamknięty, że Lusia nie ucieknie było dla mnie oczywiste, że nie wda się w bójkę również, ale ze względu na zdrowie postanowiłam ją zapiąć jak tylko zacznie się nadwyrężać. Odpiełam więc smycz. Lusia z uśmiechniętym pyskiem oddalała się tylko na niewielkie odległości, wszystko sobie obwąchiwała, wcinała śnieg, co chwilę wracała do mnie z merdającym ogonem i miną "co robimy dalej?" - jeden krótki gwizd i Lusia odwraca się "na pięcie" i przychodzi natychmiastowo. Widziała inne psy, ale człowiek jest ważniejszy niż pies. Spacerowała, zwiedzała teren, trzymała się blisko - bez wariacji. Co za szczęście było dziś przez krótką chwilę w tych psich oczach... Warto było. :loveu: Stwierdziłam, że lepiej niech tą chwilę przebiegnie się po śniegu, niż wariuje w domu, gdzie łapy się ślizgają i już nie raz serce mi stanęło jak Lusia prawie się przewracała. Po tym dzisiejszym spacerze nie kulała, nie chodziła gorzej, więc uspokajam i nie denerwujcie się, myślę, że to dla Lusi była wielka radość, a stanu zdrowia na pewno nie pogorszyło :) Jak jeszcze powtórzymy taki spacerek, to nakręcę dla was film, bo żałuję że nie miałam jak... Myślę, że gdybyście widziały to na własne oczy, to wzruszenie byłoby takie jak moje. Ktoś będzie miał psa anioła i inaczej tego określić nie potrafię...
-
Lidan, Myślę, że już w poniedziałek mogłabym podjechać. Okazuje się, że moja choroba nie jest specjalnie poważna, a droga też nie jest daleka, bo to kwestia podejścia paru kroków na przystanek. Powiedz mi o której ci pasuje? Gdybyś za jakiś czas chciała wpaść poznać Lusię, może wziąc ją na spacerek, masz już mój nr tel, w dalszym ciągu zapraszam, przykro mi że tak zapomniałam o was wtedy, głupio wyszło, ja niestety od zawsze narzekam na koszmarną pamięć.
-
[quote name='karjo2']To ,niestety, nie decyduje sie na zwierze, z ktorym sobie nie radzi, albo tak uklada prace z nim, by nie narazac innych na kontakt - nigdy nie zrozumiem, jakie doskakiwanie i obszczekiwanie, na krotkiej smyczy, przez zagradzajacego opiekuna, dwoch, jesli jeden nie wystarczy...? Nastepna pokutujaca teoria o usilnym wyprowadzaniu psow na prosta za wszelka cene... :shake:[/QUOTE] Napisałam wyraźnie, że źle dobrałam sobie psa. Był to błąd, ale stało się. Nie miałam również możliwości teleportować się trzy razy dziennie na jakiś wyczarowany, wymarzony plac szkoleniowy pełen specjalnych "pozorantów" (w sensie udających mi rowerzystów, dzieci i staruszków o kulach), by nie miał kontaktu z innymi. Nie miałam też tabunu opiekunów, mieszkałam wtedy sama ze swoją matką, która nie radziła sobie z moim psem i w spacery ograniczała do niezbędnego minimum. I spodziewałam się tego, że dostanę przynajmniej jedną taką odpowiedź, jakbym mówiła do ściany. Bo właśnie o to mi chodzi. karjo2, ja też w teorii nie tolerowałam czegoś takiego jak pies obszczekujący kogoś, czy doskakujący. Ale w praktyce sprawa okazała się skomplikowana. I o to właśnie chodziło w moim poście... Teraz w myśl "następnej pokutującej teorii" mam trzyletniego, przystosowanego do życia między ludźmi, do spacerów po mieście, ułożonego psa. Czy żeby tych przechodniów nie urazić miałam spisać psa na straty? Wiedząc jaki jest obecnie efekt, możesz mówić, że postąpiłam źle nie pozbywając się psa? Nie rozumiem, gdyby mi to największy znawca napisał - nie zrozumiem. Pies trafiając do mnie był młody, jak pisałam wszystko zaczęło się w okresie nazwijmy to "dorastania", tak samo u jego brata, który trafił do zupełnie innego właściciela. [quote name='Juliusz(ka)']Zgadzam się z [B]Saite[/B]. Brak rozsądnego kontaktu z silnymi, negatywnymi bodźcami prowadzi jedynie do pogłębienie problemu. Powyższe bardzo boleśnie wynika z własnych doświadczeń. Jak psa zobojętnić na coś, czego mamy unikać jak ognia? Nakazanie spkoju? Qrczę... zazdroszczę wszystkim, którym trafiły się psy z wgranym oprogramowaniem... Większość ludzi musi wszystko ze swoimi zwierzakami wypracować, a to - niezależnie od temperamentu podopiecznego - wymaga CZASU.[/QUOTE] Zgadzam się. I bardzo podoba mi się końcówka. Są te wszystkie nakazy, zakazy, niedopuszczalne sytuacje, wieczne oburzenie "JAK MOŻESZ PSU POZWOLIĆ?!", ale my się uczymy, zwierze się uczy, zanim osiągniemy efekt coś musi być po drodze i tu przydałaby się po prostu odrobina wyrozumiałości, na którą ja w większości przypadków całe szczęście natrafiłam
-
A ja tu wtrącę, bo chyba nie ma sensu zaczynać nowego wątku, skoro jest podobny temat tutaj. Ktoś wspomniał tu artykuł pani Zofii Mrzewińskiej, którego fragment pozwolę sobie zacytować, bo ostatnio mnie właśnie zainteresował [quote]Jeśli duży i silny pies trzymany jest wprawdzie na smyczy i w kagańcu, ale co chwilę szarpie się z warkotem - także [B]nie powinien być wprowadzany między ludzi[/B], dopóki właściciel nie uzyska pełnej kontroli nad zwierzęciem. A pełna kontrola – to umiejętność nakazania spokoju, choćby dookoła psa jeździł i fikał koziołki na grającym kuranty rowerze listonosz, święty Mikołaj lub dwumetrowa Myszka Miki.[/quote] (pogrubienie dodane przeze mnie) Oczywiście w pewien sposób się zgodzę, jestem absolutną zwolenniczką "kultury spacerowej" i dawania należnego spokoju ludziom, którzy niekoniecznie pieski kochają i rozumieją problemy z nimi związane. I przyznam, że w większości przypadków jestem po stronie osoby atakowanej czy obszczekanej, drażni mnie jedynie gdy ktoś nie pytając wyciąga łapę do psa z zaskoczenia, a potem się dziwi gdy pies szczeknie, tak po prostu - denerwuje mnie to. Jestem jednocześnie właścicielką psa, który od okresu tzw. podrostka, przez kolejne dwa lata (z bardzo rzadkimi epizodami aż do dzisiaj) był psem jak to się mówi trudnym. Nie jeden raz tu na dogo płakałam i panikowałam z tego powodu. Rowerzyści, mężczyźni, rolki, dzieci, biegacze, kule i laski, wysokie kobiety, wózki inwalidzkie, osoby upośledzone ruchowo, większość przechodniów na klatce schodowej... Lista osób, czynności i przedmiotów, które powodowały "ataki" u mojego psa jest wręcz bez końca. Przez ataki rozumiem doskakiwanie i obszczekiwanie - bez jako takiego ugryzienia, choć gdy zdarzyło się to pierwszy raz i było dla mnie prawdziwym zaskoczeniem doszło do złapania sąsiada za ubranie (przez co oczywiście spaliłam się ze wstydu, dzięki bogu pies był mały a sąsiad życzliwy) Jako prawie wcale niedoświadczony psiarz, z wiedzą jedynie teoretyczną źle wybrałam sobie psa - od tego zacznijmy. Ale pies już był. I trzeba było naważone piwo wypić. Tak, w przypadku rowerów, biegaczy, rolek - można psu robić testy na pustym ternie za uprzejmością kogoś znajomego i można po tym teście te problemowe zachowania powolutku eliminować. ALE. Pogrubiłam celowo fragment artykułu. Według pani Zofii taki pies jak mój Portos wówczas - nie powinien być wyprowadzany między ludzi. Mieszkałam w bloku, w ruchliwej okolicy, na 8 piętrze, bez samochodu. Abym mogła dotrzeć do w miarę pustego terenu aby poćwiczyć ignorowanie nielubianych przez niego sytuacji musiałam przejść przez blok, przez osiedle, dojść do tramwaju, tramwajem przejechać kawałek drogi i po przejściu kolejnych metrów wśród ludzi dopiero znaleźć się na odpowiedniej polance. Na tej polance mogłam ćwiczyć sobie miesiącami czy latami ignorowanie tych kilku opcji, ale przykładowej staruszki o kulach, albo dwuletniego dziecka, które koło psa by biegało nie mogłam sobie "pożyczyć". Szczerze mówiąc miałam problem już z rowerzystami. Poza tym, oprócz treningów pies musi wychodzić, musi biegać, musi być szkolony. W związku z czym - MUSIAŁ chodzić między ludźmi. Zanim wypracowałam sobie kontrolę niejednokrotnie "doskoczył" do przechodnia, niejednokrotnie było mi wstyd, niejednokrotnie przepraszałam wiedząc, że humoru to obszczekanym nie poprawi. Nigdy poza tym pierwszym razem nie dopuściłam jednak do najmniejszego kontaktu fizycznego z takim przechodniem. Była to nauka - były sukcesy i były porażki. Obecnie nie mamy problemów, gdy pojawia się coś, czego pies nie widział wcześniej, a znając go obawiam się, że może być problem - wiem co robić. Nawiązując zatem do tego zacytowanego fragmentu artykułu - skoro taki pies, nie powinien zdaniem eksperta być pomiędzy ludźmi, czy powinnam była go skazać wtedy na schronisko? Wymierzyć być może dożywocie, bo chyba wiadomo jakie bywają losy agresywnych, średnio pięknych kundli? To wszystko w zamian za kilka unikniętych nieprzyjemnych sytuacji, zdenerwowanych przechodniów, obszczekanych rowerów? Ja wiem, też tak kiedyś mówiłam - właściciel musi kontrolować, pies NIE MOŻE tego, NIE MOŻE tamtego - ale przecież to jest zwierzę i między przyjęciem go do domu, a osiągnięciem 100% współpracy z człowiekiem zdarza się trudny etap - przez który jakoś trzeba przebrnąć, a nie zawsze ma się do tego warunki takie jak własny ogród.
-
Póki co Lusia będzie odpchlona i odrobaczona, lekami które przyśle Biafra (dostałaś mój adres na PW)? Po tym trzeba odczekać, 2 tygodnie tak?? (mogłam pomylić) Także jest jeszcze trochę czasu na zbieranie
-
Zgadza się, Lusiowy zadek jest już bardzo "konkretny". Zrobiłam też takie zdjęcie z góry, aby pokazać i dupkę i to jak Lusia już nie jest "zassana" po bokach [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/9201/img5974t.jpg[/IMG] Przepraszam was za syf na zdjęciach:oops:, teraz dopiero widzę jaki mam brud na ogórku :shake:
-
ciąg dalszy... [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/2630/img5978f.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/6308/img5980.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/6364/img5908b.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/8956/img5957j.jpg[/IMG] [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/7923/img5916.jpg[/IMG]
-
[quote name='Lidan'] [B]Suggar[/B],Idę jutro do szpitala na mały zabieg i wiem, że będę miała przynajmniej tydzień zwolnienia lekarskiego, więc raczej nie będę mogła jeździć po Krakowie narażając się na spotkanie kogoś z pracy. Jeśli mogłabyś podjechać do mnie w przyszłym tygodniu lub choćby gdzieś bliżej mnie (Mieszkam niedaleko Parku wodnego) to jestem do dyspozycji.[/QUOTE] Ja tak jak pisałam jestem chora i staram się wychodzenie na ten mróz ograniczyć do minimum = wysiusianie, wykupkanie futra, a jestem bezsamochodowa. Ale jak tylko zacznę wychodzić, to się odezwę, myślę że to już na dniach, ale zobaczymy. Pod multikino mam jeden autobus, 138 więc tam można by się umówić? Zdjęcia zrobione. Zapomniałam o aparacie na spacerze, więc na razie są z ogródka, postaram się dziś nie zapomnieć i zrobić "w terenie" :) [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/1411/img5931b.jpg[/IMG] [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/6650/img5926l.jpg[/IMG] [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/7544/img5924oc.jpg[/IMG] [img]http://img251.imageshack.us/img251/5629/img5912p.jpg[/img] [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/798/img5941bq.jpg[/IMG]
-
[quote name='Biafra'] Szczepionki to myślałam, że sugarr podejdzie z Luśką gdzieś koło siebie, żeby jej nie wozić taki kawał. Wścieklizna pewnie 20 zł i wirusówki około 50 zł.[/QUOTE] Tak zrobimy. Tylko tak jak pisałam, nie wiem na pewno czy będę w stanie założyć (zależy kiedy wypadną te szczepienia), dlatego będę potrzebowała aby ktoś, np zadzwonił do wetów (podam namiary) - zapytał mniej więcej o koszt tych szczepień - wyposażył mnie w taką kwotę, a ja dopiero potem pokazując fakturkę rozliczę się na wątku w razie nadpłaty... Niestety mam dość ciężki finansowo okres aktualnie. Wybierzemy się pewnie do Klich i Kułyk na Orlich Gniazd
-
Oj tak, z Lusią jest wesoło :) Ale nową rodzinkę będzie trzeba ostrzec (chociaż myślę, że wybierzemy taką co do której nie będzie ŻADNYCH wątpliwości), że Lusi jeszcze czasem zdarzy się załatwić potrzebę w domu, że Lubi się zabierać za buty, ostatnio też rozdarła obicie od kanapy (pewnie pazurami bo są gigantyczne, ale boję się obcinać - załatwimy to przy szczepieniu) Ale jestem przekonana, że to wszystko tylko i wyłącznie nierozładowana energia - niewybieganego żywiołowego psa. Czyli jeżeli dobrze rozumiem, to macie spłacony dług, mamy zapewnioną darmową sterylizację, zamówioną dużą karmę.. Zatem zostaje tylko zebrać fundusz na szczepienia? I robaki pewnie też? Może jakiś preparat na pchły bo dziewczyna dalej się drapie, a przypuszczam, że już organizm już silniejszy może sobie na jedną dawkę pozwolić Myślę, że gdy załatwimy te wszystkie podstawy u weta, to można suńkę poogłaszać z dopiskiem, że przed adopcją zostanie wysterylizowana Biafra, czy ty masz Lusi książeczkę zdrowia?
-
O kurcze, Lidan, strasznie mi głupio, ale miałam do Ciebie pisać kiedy możesz podjechać i w końcu zapomniałam. Straszny wstyd. Jeżeli dalej chcesz przyjechać. To napisz mi kiedy i o której Ci pasuje to się zgadamy. 605 600 390 Ja jestem chora więc głównie siedzę w domu Lusia chodzi rewelacyjnie, jak pisałam - często kłusuje, próbuje fikać koziołki, łapie buty, szmaty itd i sobie z nimi po prostu skacze, ciągle ją uspokajam, żeby się nie nadwyrężała, ale nie jest łatwo :) Zdjęcia oczywiście, zrobię dziś na spacerku
-
[URL]http://www.dogomania.pl/threads/172013-ZagA-odzona-i-ranna-ONKA-zdrowieje-w-dt-zbieramy-na-specjalistycznAE-karmAE-iszukamy-DS[/URL] ONka po wypadku, teraz w Krk pilnie potrzebuje wsparcia finansowego na szczepienia i sterylkę
-
Poproszę o wsparcie na krakowskim wątku, może ktoś da radę, chociaż domyślam się, że u dziewczyn też ciężko I proponuję dodać aktualizację w pierwszym poście, obecny stan, informację o zbieraniu kaski na szczepienia i sterylizację, oraz aktualne zdjęcia Lusi, będzie łatwiej potencjalnym ofiarodawcom i adoptującym zorientować się i czego potrzeba i w jakim pies jest stanie
-
Dziękuję za odpowiedzi. W takim razie końcem tygodnia prześlę Ci goniu dane do wpłaty za karmę. A co do szczepień, dajcie mi znać kiedy będą pieniążki, bo ja niestety w tym miesiącu już na pewno nie dam rady założyć (aha, jak wygląda sprawa z Lusiową książeczką zdrowia?)