Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. Bodzio jest bardzo chory, znów miał bardzo silne ataki padaczki i dalej przekroczone leukocyty. Lekarz powiedział, że każdy następny atak może być ostatnim i z tym się trzeba liczyć. Tak jak Ola liczy się z tym, że dla Bodzia nie znajdzie się nowy dom. Zastanawia się, czy w tym stanie psu można robić jakiekolwie zmiany. Przy okazji Ola pozdrawia wszystkich Dogomaniaków, życzy SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU oczywiście również podopiecznym. Staruszka Filonka czuje się dobrze, właściwie życie spędza na kanapie, Luna jest dalej wspaniała i przemiła, czeka ją operacja dużego guza na wiosnę.
  2. Bodzio jest bardzo chory, znów miał bardzo silne ataki padaczki i dalej przekroczone leukocyty. Lekarz powiedział, że każdy następny atak może być ostatnim i z tym się trzeba liczyć. Tak jak Ola liczy się z tym, że dla Bodzia nie znajdzie się nowy dom. Zastanawia się, czy w tym stanie psu można robić jakiekolwie zmiany. Przy okazji Ola pozdrawia wszystkich Dogomaniaków, życzy SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU oczywiście również podopiecznym. Staruszka Filonka czuje się dobrze, właściwie życie spędza na kanapie, Luna jest dalej wspaniała i przemiła, czeka ją operacja dużego guza na wiosnę.
  3. Czytając wątki o różnych psach nasuwa się tylko jeden wniosek: Fafik był bity i źle traktowany przez całe życie. Jego zachowanie początkowe było najbardziej podobne do zachowania Złotego (Bismarca) tylko utrzymuje się dłużej bo Fafik jest starszy. Tusia natomiast musiała być kochana przez pana i może pozbyto się jej po śmierci właściciela. Wyraźnie preferuje mążczyzn. Syna kocha od początku bez żadnej zachęty z jego strony. Czy ona nie jest dużo starsza niż 8-10 lat? Takie małe pieski żyją długo. W święta obaj synowie zastanawiali się, który piesek jest brzydszy: Tusia czy Kryzys cioci. Kryzysa uratowała ciocia (wet) wiele lat temu, gdy na ulicach Krakowa więcej było ZOMO niz gołębi i wszyscy obawiali się o ciocię wołającą "Kryzys, kryzys". Oboje już dawno nie żyją ale to pieska pamiętają synowie. Dyskusja była przerywana wspomnieniami o różnych historiach z tego okresu, np. jak sąsiadów dożyca dostała ..aczki w nocy gdy obowiązywała godzina policyjna, a ZOMO dopadło sąsiadkę przed bramą w szlafroku i kapciach ale bez dowodu osobistego. Dog pojawił się w odpowiedniej chwili a pięciu chłopa zniknęło. Ocena wdzięków Tusi nie została zakończona, żeby nie obrażać miłości własnej gołej damy.
  4. Wczorajsza powtórka wystrzałów sprowadziła Fafika na wersalkę, złożył głowę na poduszce i specjalnie się nie bał. Tusia znalazła sobie rozrywkę: wyjmuje kocie koopki z kuwety i przenosi na kocyk. Dobrze, że nie zjada. Ryfka ma wielkiego guza koło łopatki zapewne po zastrzyku, ale trzeba sprawdzić. Przestała siusiać gdzie popadnie. Wredna Gryzelda przeklina po króliczemu przy zmianie siana wyraźnym chrrrr. Syn sprawdził, gryzie. Koty w miarę spokojne tylko Gabor przeważnie jest szybszy w zabieraniu z ręki szczotki do zębów, która ląduje pod pralką, szczęśliwie nie w kuwecie. Hackerowi znudziło sie smarowanie pod nosem, zabrał w zęby buteleczkę i wyniósł w nieznanym kierunku. To samo zrobił kiedyś z kropelkami do oka, które miał uszkodzone przez Gabora. Przez jakiś czas przychodził grzecznie, siadał na kolanach i pozwalał sobie zakraplać oko aż któregoś dnia wziął byteleczkę do pyska, położył na podłodze i celnym strzałem łapy umieścił głęboko pod wersalką. Więcej sobie nie dał zakraplać.
  5. Odwiedzamy was, tylko nie piszemy, od początku jesteśmy przy was i w coraz większym gronie. Życzymy Linkolnowi zdrowej łapy i bardzo zdrowej opiekunki bo dobrej nie musimy, przecież ma.
  6. Miałam ukochaną sukę collie, której zdawało się, że jest wodołazem. Gdy skończyła 10 lat pierwszy raz kąpiel późnojesienna jej zaszkodziła i dostała zapalenia płuc. Teraz jamniczka Ryfka robi za wydrę w wodzie i nawet nurkuje. Skończyła już 10 lat, więc bardzo uważam bo potrafiła wskoczyć w lutym do Prądnika (k. Ojcowa). Myślę, że starsze psy nie powinny pływać w zimie, młode się wybiegają i nic się nie dzieje.
  7. Dużo szczęścia w Nowym Roku od 32 łap różnych gatunków i człowieczka - opiekuna.
  8. Trudno się było spodziewać aż takiej paniki po Fafiku. W przyszłym roku będą podawane uspokajacze. Fafik ziajał, dyszał, w apogeum strzałów siedział na wersalce między nami z przykrytą głową, którą wsadził pod pachę. Przeszło mu trochę w godzinę po ostatnich hukach. Przy nim Ryfka to uosobienie spokoju, chociaż od paru lat nie lubi takich imprez. Nic dziwnego, mojemu TZ-towi udało się wpuścić dwie kolejne race do pokoju bo ustawił na trójnogu odwrotnie. Race, zanim wybuchły pod sufitem, pędziły dookoła ścian sycząc i sypiąc iskrami, zapaliły po drodze firanki i po raz pierwszy przestraszyły Ryfkę. Od tej pory TZ ma zakaz dotykania przedmiotów niebezpiecznych dla dzieci i nie tylko. Tusia siedziała na kolanach wyraźnie zainteresowana, bez paniki a Ryfka pod nogami. Koty obserwowały z parapetów efekty wizualne, może myślały, że to takie ptaszki kolorowe. Oczywiście byliśmy w domu już o 23-ciej ze względu na Fafika.
  9. Wszystkim, których dopadłam w tym wątku i całej reszcie wolontariuszy oraz ich podopiecznym SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU : Ryfka, Fafik, Tusia, Moryc, Hacker, Franeczka, Gabor, Gryzelda i ja życzymy z całego serca.
  10. Próbne wybuchy przedsylwestrowe wyprowadzają z równowagi Fafika i Ryfkę, Tusia nie reaguje. W domu Ryfka ucieka w najciemniejsze kąty, Fafik kładzie się pod nogami. Gorzej na spacerach, Fafik opiera się na kolanach stojąc na tylnych łapach i trudno się chodzi. Tusia była u weta na zastrzyku, następna wizyta za tydzień. Ta maleńka psiunka przywiązała się do ogromnego syna, najchętniej wychodzi z nim na spacery. Fafik i Ryfka pozostały wierne. Jesteśmy zaproszeni na Sylwestra z TZ-tem i Chipsy (trzy psy) do koleżanki obok. W tym roku anioły wykazały się litością i pod choinkę przyniosły świetne prezenty, m.in. młotek, śrubokręt, kombinerki i gwoździe, chociaż po ostatnich latach można się było spodziewać już tylko pampersów bo były pluszaki. Któryś z aniołów był jednak trochę złośliwy gdy na cztery myszy dla kotów dwie się zacięły i piszczały do rana, aż do wyczerpania. Piszczały pod poduszką, zawinięte w koc, w wersalce pod kołdrą zapasową. Nawet wyrzucić się nie dało bo może ktoś pomyślałby, że to żywe i przekopał śmietnik. [COLOR=red]SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!![/COLOR]
  11. [COLOR=orange]SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU FUKSIOWI, WAM I WSZYSTKIM DOGOMANIAKOM[/COLOR]
  12. Perfi, tak myślałam obserwując zachowanie pieska i bardzo przejętej matki z córką. Czekały około godziny, Kleks-Maxio wyluzowany w poczekalni, dopiero u weta zrobił awanturę. To nie będzie maleńki piesek sądząc po wielkości stóp. Już jest przywiązany do swoich opiekunek. A tu c.d. domu wariatów. tym razem Ryfce odbiło i przemieniła się w żółwia tylko bardzo szybkiego. Właśnie były czyszczone kuwety kotów, co wymaga zdjęcia góry tych kuwet. Nagle jedna góra ruszyła szybko po przedpokoju na jamniczych łapach. Ryfka zamiast wyjść przez otwór, tak jak chyba wlazła, pchała zadaszenie z drugiej strony aż dotarła do pokoju.
  13. Wczoraj Tusia odwiedziła weterynarza już bez Franeczki. Kotka wyzdrowiała, Tusia nie ma już ropnego wycieku tylko śluzowaty. Czuje się jednego dnia gorzej, drugiego lepiej. Dziś gorzej, głównie śpi, nie bawi się. Ta psiunka nie dodaje optymizmu jak i reakcje na jej widok wszystkich dookoła:"ojej". Biedne, słabe maleństwo. W sobotę następna wizyta u weta, pewnie będzie tak stale. Spotkałyśmy tam szczeniaka Kleksa, obecnie Maxa, który jest zdrowy tylko kontrolowany. Szczeniak wzięty przez "Kundla", bardzo miły, kłapciate uszy, większy od Tusi dużo. Wczoraj worek foliowy gonił Gabora zaczepiony o tylne łapy. Gabor na sekundę został sam w kuchni, rozległ się huk spadającej półki z przedmiotami, kot przeleciał przez wszystkie pomieszczenia w mieszkaniu z tym workiem za sobą, psy się zerwały, koty uciekały przerażone, w końcu worek został złapany i Gabor uciekł już solo. W efekcie koty do wieczora siedziały pochowane.
  14. Fafik jest aktorem drugiego planu: cichy, grzeczny i zawsze gdzieś blisko. Schodzi z drogi wtedy gdy trzeba, kładzie się tam, gdzie najmniej przeszkadza. Przekochany piesek. Ryfka odwrotność, staje w poprzek każdemu człowiekowi, pełno jej wszędzie. Tusia ciemnieje chociaż te włoski są mało widoczne, raczej wyczuwalne. Bawi się zabawkami kotów, skacze na łóżko swobodnie a sutki zrobiły się już normalne. Jeszcze tydzień temu wyglądała jak matka karmiąca. Dzisiaj Moryc został złapany na gorącym uczynku i to on a nie Fafik zaznacza okno balkonowe.
  15. Z całej rodziny najgrzeczniejszy jest Fafik i Moryc, chociaż temu ostatniemu udało się spaść z akwarium na Hackera w głębokim śnie. Obydwaj panowie mieli za złe ten wypadek Tusi, która akurat nadciągała w ich stronę i patrzyli z wielkim obrzydzeniem na gołą damę. Późnym wieczorem Tusia, zamiast mówić ludzkim głosem, biegała i bawiła się zabawkami już bez polarka. Ryfce czekoladki z likierem nie zaszkodziły mimo, że była lekko nawalona i zamiast do wyjścia skierowała się do piwnicy. Teraz robi koopki ze sreberkami. Dla Gabora święta są okazją do cudownych zabaw, obrus pięknie zjeżdźa ze stołu razem ze wszystkim co się na tym stole pojawiło. To zrozumiałe, ale po co i jak zciągnął narzutę z łóżka i rozłożył na podłodze tuż przed przyjściem gości?
  16. Tusia: 1.7 kg już chodzi nawet szybko. Co drugi dzień antybiotyk na ten wyciek - nie wiadomo do końca czy ropomacicze czy zapalenie pochwy. Skóra bez zaraźliwych świństw, znów rodzina uratowana. Kiwi, szybciej się już nie da działać. Tusia je dobrze, siusia dobrze, śpi dobrze. Ryfka, kryptoalkoholiczka, zżarła tej nocy czekoladki wiśniowe z alkoholem.
  17. W piątek Tusia na zastrzyk, przy okazji przeziębiona Franeczka do weta. W sobotę zmartwienie, Tusia nie zrobiła koopki na spacerku a wyraźnie chciała. Trzeci dzień nie robi. Syn odszedł od komputera z dużym pomponem na welurowym klapku. Nawet nie można się cieszyć z koopki Tusi tylko piorąc klapka syczeć jak wąż Kaa: ja i ty jesssteśmy z jednej krwi. Fafik też musiał pokazać kto tu mieszka i zaznaczył okno balkonowe pierwszy raz od dłuższego czasu. Ryfka po czterech dniach przerwy przelała wszystko więc to dzisiaj nalane to chyba Hacker, skoro posłanko tak ładnie pachnie od wczoraj.
  18. Narazie wszystko (?) pod kontrolą. Są namiary na psiego kardiologa, który przygotuje [B]Tusię[/B] do operacji. Dzisiaj lub jutro dotrą papiery adopcyjne. Tusia w schronie znalazła się po paru dniach błąkania na ulicach, z gorączką, kichaniem, ciałkiem czerwonym i gładkim jak pupcia niemowlaka. Były wątpliwości czy futerko odrośnie. Odrasta. Już zdecydowanie lepiej chodzi a koty wróciły na noc do łóżka. [B]Fafik[/B] dalej gubi futerko ale jeszcze ma na sobie, [B]Ryfka[/B] trzeci dzień nie siusiała pod siebie w nocy a mieszkanie nawet się nie domyśla, że idą święta. Jutro przylatuje starszy syn ze Szkopolandii - jak mówi Tuxman, waży 60 razy więcej od Tusi. Kalkulator wpadł w jakąś obsesję i wszystko oblicza wg. suczki. Syn nie to, że gruby, tylko taki bardziej Szwarceneger na boki a w górę do framugi drzwi sobie wyrósł. Zna z widzenia Fafika i Tusię, tzn. z maila.
  19. Perfi, dziękuję że w ogóle. Zdjęcia fatalne ale to pierwsze.
  20. [COLOR=red]RATUNKU ! POTRZEBNA POMOC[/COLOR] [COLOR=black]Pomoc w podjęciu decyzji w ewentualnej operacji Tusi. Ona może nie przeżyć operacji. Powiększona macica, wyciek ropny, słabe serduszko, popsute ząbki, zmiany skóry - już pobrane na badanie, USG zrobione, że rozpacz widać gołym okiem bez badań. Uwaga (wet.) te zmiany skóry mogą być zaraźliwe. Trudno, będzie spała pod kołdrą. Dostała antybiotyk, miała przycięte pazurki, które zachodziły jeden na drugi i dalej źle chodzi. W piątek następna wizyta, następny zastrzyk na ten ropny wyciek a tu, zdaje się, idą święta. Brat przyjechał samochodem z pomocą przedświąteczną, wylądował u weta, po drodze zrobiliśmy zakupy: siano Gryzeldzie, drewnianą Pigwę, też Gryzeldzie do kuwetki, bardzo ciepłe opakowanie dla Yorka - Tusi. Pasuje. Jeszcze u weta pokarm hypoalergiczny dla Fafika. Brat nie okazał zdziwienia asortymentem przedświątecznych zakupów.[/COLOR] Właściwie nasze wet. tylko potwierdziły CV z książeczki zdrowia schronu i operacja była z góry zagrożeniem, tyle że z powodu cyst na jajnikach a nie stanu ropnego. Tusię zabrałam różową jak prosiaczek z Kubusia Puchatka. Teraz zmienia kolor na popielaty przez ten zarost dwudniowy. Oj, ciężko. Proszę o pomoc w podjęciu decyzji, ale muszę sama.
  21. Dziewczyny!!! Tusia dalej zajmuje miejsce innym pieskom i jest ogłaszana na czerwono. Przenieście ją do "pogryzionego Fakira" czyli Fafika.
  22. O 7-mej rano Gabor zapuszcza sondę z grubej łapy pod kołdrę. Sonda pod kontrolą, bez pazurków ale budzi się Tusia. Wypełza spod kołdry ziewając. Natychmiast ma wkładany polarek schowany wieczorem pod poduszkę. Trzeba uważać na cieniutką skórkę trochę pomarszczoną, na której pojawia się coś jak dwudniowy zarost. Osiągnięcie pełnego przebudzenia udaje się dzięki pazurom Fafika na twarzy, któremu panele nie wystarczają do stepowania. Jedyna trzeźwa myśl pojawiająca się natychmiast to stanąć na głowie, kręcić się w kółko i wrzeszczeć: myśleć, myśleć, myśleć - jak Zwierzak z "Dzieciństwa Mapetów". Teraz działania nabierają tempa: mycie, ubieranie, wkładanie Ryfce kagańca, Fafikowi smyczy i kagańca, Ryfka do torby, Tusia za pazuchę i wychodzimy. W drodze powrotnej Tusia na moment opuszcza ciepłe gniazdko, robi co trzeba, wraca pod kurtkę i wszyscy do domu. Tu już czekają niecierpliwe koty na uroczyste otwarcie kuchni i gotowanie rybek. Rybki się gotują, cztery koty przechadzają po blacie szafek kuchennych zupełnie spokojnie, rozumieją, że człowiek też zwierzę i jeść musi. Fafik z Ryfką rozwalają się na podłodze, Tusia wraca pod kołdrę. No nie, w polarku ? Łóżko przybiera dzienną postać, Tusia wchodzi pod kocyk, rybki przegotowane i odcedzone stygną. Pierwsze jedzą koty wysoko, później psy, Fafik - alergik symbolicznie Ryfka z kropelkami przeciw siusianiu, Tusia z dwoma z czterech leków. O 9.30 jest po wesołym poranku, gdzie nie zostało ujęte potraktowanie przez Hackera posłania Ryfki jak kuwety i rzyganie tej ostatniej.
  23. Zdawaliśmy z Fafikiem kolejne egzaminy. Fafik zaliczył na pięć tolerując naszą Lunę ON-kę. Lunę wzięłam z pracy 5 lat temu gdy miała 2 lub 3 dni i wykarmiłam butelką tak jak Ola jej brata Dyzia. Teraz mieszka z synem, swoim ukochanym przyjacielem. Mnie tez udało się bo przeżyłam noc. Maleńka Tusia śpi w łóżku pod kołdrą, bezpiecznie przytulona w miejscu gdzie nie grozi jej zgniecenie. W końcu ważę trochę ponad 25 razy więcej. W środku nocy obudziłam się i przerażona stwierdziłam, że piesek nie zareagował na głaskanie. Po zapaleniu światła okazało się, że oddycha ale nie otwiera oczu a podniesiona łapka opada bezwładnie. Zanim dostałam zawału wzięłam suczkę na ręce i... odżyła. Ona tylko tak mocno spała. Dalszy ciąg nocy był raczej bezsenny, obudził się Hacker i Gabor wymyślając świetne zabawy kocią budką, turlającą się z kotami w środku przez dwa pokoje i przedpokój. Jakimś cudem omijały miskę z wodą. Dotarło wtedy do zakutej ludzkiej głowy jak bardzo była zmęczona maleńka i chora sunia przeprowadzkami i zwariowanym nowym otoczeniam. Dzisiaj na spacerze Tusia miała na polarku pelerynkę zrobioną z ochraniacza na buty szpitalnego, całkiem nowego. Jej spacerki na własnych nóżkach są krótkie a moje reakcje na jej mocne spanie spowodowane przeczytaniem opisu ze schronu co jej dolega.
  24. Jeszcze nie podpisałam adopcji, papiery są gdzieś u kogoś. Tak, to schroniskowa Kępka, której zostało kilka kępek włosów np. na łopatkach, sterczące na karku wąziutkim pasem, u nasady ogonka i jak u muminków na końcu ogonka ale tylko po jednej stronie. Szczęśliwie główka jeszcze posiada włoski, prześliczna główka. Pojechałyśmy wczoraj z niezastąpioną Olą i Fafikiem do akademika asystenckiego, gdzie przebywała na drugim tymczasie. Pierwszy to była pani, która znalazła ją wśród kotów w azylu, jednak jej suczka nie tolerowała drugiej. To miał być sprawdzian reakcji Fafika, którego sama jazda samochodem zupełnie wyprowadziła z równowagi. Dobrze, że krótka jazda bo z nerwów zostawiłby to w samochodzie, co natychmiast po wyjściu. Maleństwo wyszło z panią zupełnie gołe, tylko w kocich szeleczkach. Po krótkim spacerze zostałyśmy zaproszone do domu, żeby dalej sprawdzać reakcję Fafika. Oba pieski się trzęsły chociaż z różnych powodów: Fafik ze strachu, Tosia z zimna. Wiedziałam, że sprawdzian jest zupełnie nie obiektywny ale wzięłam sunię razem z lekarstwami. W domu psia idylla, Ryfka jest zupełnie pozbawiona agresji i zazdrości a Fafik ją naśladuje.
  25. Tusia jest na zdjęciu schroniskowych małych piesków jako pierwsza. Fafik i Ryfka super, jestem z nich dumna. Mała ma ubranko z rękawa mojego polara a smycz kocią. Trochę kicha bo chodziła goła. Aż się nie chce wierzyć, że takie maleństwo to pies jak te duże. Apeka się rozwija w domu, sunia ma 4 leki.
×
×
  • Create New...