-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
[I]F.J.Klimek[/I] Gdy kot znienacka przebiegnie Ci drogę, nie rzucaj złego spojrzenia spod powiek, traktuj to tylko jak małą przestrogę, bo czasem lepiej, że KOT, a nie człowiek. Prosty przepis robienia z mieszkania stodoły: 1 królik, kot(y), upał. Otwiera się drzwi do kuchni, bo za gorąco, czyści klatkę ze starego siana, kuwetkę, wsadza nowe siano. Siano sypie się na podłogę i wpadają do kuchni koty, najlepiej półdługowłose, tarzają w sianie z radością. Wyprasza się koty z kuchni, zamiata podłogę a tu okazuje się, że cała reszta mieszkania w sianie rozniesionym przez koty na futerkach. Włosy Tusi odrastają systematycznie ale bardzo wolno, trzy łysinki na szyi i łysy tyłeczek kurczą się powoli. Przestała zupełnie ćwierkać, szkoda. Fafik startuje do nagrody o najwolniejsze zmiany psychiki w kraju. Wygląda na to, że zdobędzie pierwsze miejsce. Za to w domu nigdy na nikogo jeszcze nie warczał.
-
Elu, jeszcze wam brakuje woliery przy domu najlepiej z wyjściem przez okno. Kotek to nie pies, domu sie nie trzyma a jeszcze mały dojrzewa i na panienki poleci. Czy kupiliście książkę dr D. Sumińskiej "Szczęśliwy kot"? Ta pani dr ma pogadanki na temat psów i kotów w radio TOK FM w niedzielę, chyba od 13-tej. Polecam.
-
Bodzio czuje się dobrze, wykopał sobie głęboki dół w ogródku pod winoroślą w którym spędza upały. Luna, zwana pieszczotliwie Lusią, siedzi na chodniku przed domem w cieniu. Filonka widzi coraz gorzej, właściwie prawie nie widzi i nie słyszy, jednak z dłuższych spacerów niechętnie wraca, truchta miarowo - mówi Ola. Ona 10 lat była w schronie, do którego nie trafiła jako szczeniak, może mieć 15 lat. Ma lekką arytmię, nic niepokojącego, świetnie je ale na kanapę Ola jej pomaga wchodzić, żeby się nie męczyła. Staruszka.
-
Na szczurzym ogonku Tusi pojawiają się włoski, całkiem długie i całkiem jasne, pierś robi się włochata z futerkowym zakrętasem. Mała szuka kontaktu wzrokowego gdziekolwiek się znajduje.Patrzy prosto w oczy z nastawionymi uszkami. To już nie są wielkie znaki zapytania. Fafik przez szarpanie smyczą w ramach obrony przed pieskami, lekko zdewastował moją lewą. silniejszą rękę. Zaginięcie zwierzaka jest koszmarem, który przechodziłam wiele lat temu. Zesłano mnie do SS Niepokalanek w Szymanowie a gdy przyjechałam na któreś święta mojego ukochanego pieska już nie było. Zginął, nigdy się nie znalazł. Szukałam przez wiele lat przyjeżdżając do Krakowa na chwilę.
-
Tusia wita TZta z myszką w pyszczku, TZ wyjmuje myszkę dziękując za prezent a tam druga. Wyjmuje drugą, okazuje się jest trzecia. Fafik spędza noc pod łóżkiem głęboko ukryty bo się błyska. Łąka ogolona z kwiatów i reszty. Gorzej dla oka, lepiej dla Tusi, nie zgubi się w trawie. Pojawia się pan erotuman z Kajtkiem jak zwykle zapominając, że do Fafika się nie podchodzi. Przypomniał sobie po ataku Fafika jednak nie opuszcza nas podczas spaceru. Opowiada o byłym partyjnym, któremu kolektyw się rozsypał i zmienił środowisko kręcąc się koło proboszcza. Takie ble, ble przez całą drogę. Wewnętrzne "spadaj" nie wychodzi na zewnątrz, Fafika trudno utrzymać, Kajtek na szczęście łagodny. Erotuman dopytuje o której my tak po południu spacerujemy i dostaje zadanie domowe, nauczyć się raptem czterech punktów Cywilizacji Miłości. Oczywiście nie zna jak wszyscy których pytam, nie przeczę złośliwie trochę. Chyba trzeba wstawać godzinę wcześniej lub poszczuć TZtem.
-
Na wczorajszym spacerze TZ oddalił się o 100 m z Tusią luzem i Fafikiem na smyczy, zapytał "gdzie jest pani?". Tusia pędem zawróciła podbiegając do nóg, stanęła patrząc w oczy. Później, już w domu, odbyły się dalsze doświadczenia w trakcie których nieodmiennie maleńka trafiała do mnie nawet w łazience. Fafik jest spuszczany ze smyczy na schodach po spacerze. Na każdym półpiętrze zatrzymuje się i czeka aż będę wyżej, wtedy dogania, nigdy nie mija. Literatura podaje, że tak zachowują się psy, które nie dominują. Zęby trzeba myć z arsenałem bogatym w myszki żeby mieć chwilę spokoju. Zawsze podczas tej czynności zjawiają się koty, conajmniej dwa, a Filipek wbija kły w kostkę jeśli nie zdąży się rzucić wcześniej myszki daleko poza łazienkę, która ma wycięty otwór ze względu na stojące tam kuwety.
-
Elu, Fafik już dosyć długo po kastracji a dalej psów nie lubi i jeszcze koleżanki mu pomagają. Widzę po Tusi, że hormony bardzo długo się stabilizują, niby włosy odrastają a to głównie podszerstek. Chyba mała będzie czarna w efekcie, przyzwyczaiłam się do czekania na jej końcowy wygląd i na uspokojenie się Fafika. I tak mamy cudownie w porównaniu z Olą, która w każdej chwili może spodziewać się ataku padaczki Bodzia i nocy w fotelu z psem na smyczy po tych atakach. Podziwiam ją, że nie zamyka pobudzonego psa w garażu i nie idzie spać. A tak w ogóle, zawsze do Was zaglądam.
-
Bodzio już dawno po komplecie badań krwi. Nie jest tak źle, ma zwiększoną ilość leków przeciwpadaczkowych, dostaje teraz dwa razy dziennie. Luna szczeka basem na przechodzący koło działki ludzi, czuje się bardzo dobrze i dalej jest najłagodniejszym psem. Filonka śpi na podkładzie, trochę (mało) a niej wylatuje przez sen ale to nie problem. Na razie jest spokojnie i wesoło.
-
Największa zmiana Tusi to życie, które było na krawędzi przez pierwsze trzy miesiące. Na szczęście maleńka miała bardzo silną wolę życia, instynkt - jak wolą ci, którzy nie chcą aż tak upodabniać się do zwierząt. Jak zwał tak zwał, Tusi się udało, nawet jej serce wraca do normy. Stan suczki był przykry do opisywania, kto widział pieska, któremu przy kucaniu załamują się przednie łapki i siusia leżąc na brzuchu? Jej chudości żadne zdjęcie nie oddało wtedy, gdy dotykiem można się było uczyć anatomii. Przez te koszmarne trzy miesiące każdy dzień był wielką niewiadomą. Teraz Tusia biega jak rakieta, nie śpi cały dzień tylko lubi pochodzić bawiąc się myszkami kotów. Można ją zagłaskać wieczorem. Obie panienki chowają się w cieniu Fafika na spacerach, szczekając na każdego psa w okolicy. Fafik szcęśliwy staje w obronie natychmiast i całe stadko świetnie się bawi. No może nie całe, teoretyczny przywódca stada czyli ja w ogóle bo jak tu oduczyć Fafika agresji w takim towarzystwie?
-
Za wcześnie na metamorfozy, Tusia jeszcze nie jest dokończona, czekamy. Kolory też zmiania i dalej efekt końcowy jest nieznany, na karku robią się sztywne włosy, na bokach mięciuteńkie, może to na razie podszerstek. Nie miała robionych zdjęć z tyłu gdy kuciapka (ładniej?) wisiała jej do połowy nóżek, różowa i dosyć obrzydliwa, nie wiadomo było czy się skurczy. Już jest pięknie, skurczyła się i jest czarna, powinna zarosnąć. Z utęsknieniem czekam na metamorfozę psychiczną Fafika, która może nigdy nie nastąpi jednak ogólnie mam więcej szczęścia niż rozumu. W mieszkaniu spokojnie, tolerancyjnie, wszystkie koty łagodne, psy miłe i starające się być grzeczne a emocje spacerowe z Fafikiem wynikają tylko z braku wyobraźni i ciekawości ludzi. Jedni chcą zobaczyć Tusię z bliska, inni zapominają, że Fafik robi się dzikusem na widok ich pupili ale są tacy, którzy z daleka pokazują, w którą stronę skręcają i mijanie przebiega bezkolizyjnie. Łąka za blokiem, otoczona drzewami, zrobiła się kolorowa i kwitnąca jednak cienia na niej nie ma a Tusi upał wyraźnie szkodzi, wróciła wczoraj na rękach.
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/288/75fa71729186f0f7.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Tusia z Hackerem [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/343/e9f72de745977518.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Tusia czeka na nagrodę Fafika, który wlazł pod łóżko.
-
Nie pomogą fachowe lektury jeśli przez 4 miesiące ludzie nie potrafią pokochać psa. Poza tym pożyczałam książki obcym ludziom mającym szczeniaki, m.in. "Okiem psa" i "Szczenie doskonałe" co nic nie dało, dowiadywałam się, że ksiażki były czytane i rady stosowane, ale to "taki pies". Delikatne podpytywanie i okazało się, że to "tacy ludzie" - wszystko robili odwrotnie.
-
Zacytujcie J.P. II "Jak można kochać Boga, którego nie widać nie kochając wszystkiego co stworzył". Większość takich bab to dewotki, którym do głowy nie przyjdzie spowiadać się z traktowania zwierząt. Zawsze jeździłam na wakacje z psem, dziećmi, świnką morską, co to za wakacje bez psa? Fusica nie załamuj się, życie jest za krótkie.
-
Ryfka jest średnim jamniekiem a Tusia przy niej wygląda jak szczeniaczek, zresztą ludzie stale pytają ile ma miesięcy. Miała łyse z tylu uszy, już zarosły, ogonek dalej bardziej szczurzy z pędzelkiem na końcu. Na tyłeczku pojawiają się jasne włoski, na szyjce trzy łyse placki powoli zarastają. Rzuciła się, Piranja, na sporego jamnika z zębami i przegoniła. Znów nici ze zdjęć Fafika, wszystkie do kasacji chociaż bez lampy błyskowej. Szkoda. Postęp w zachowaniu: pierwszy raz podbijał pyskiem rękę do głaskania, przy pieskach b.z., dalej agresor i trzeba uważać. W domu jak zwykle idealny, spokojny, rozumny i tolerancyjny.
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/339/d195eadde388cd85.jpg[/IMG][/URL][/IMG] śpiąca królewna [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/339/0aa3ae925f926125.jpg[/IMG][/URL][/IMG] wyluzowany Filipek [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/339/8397bd12b055efd7.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Ryfka i Filipek [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/284/d79617922d3ebce0.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Ryfka i Tusia [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/339/7867bfe938fb036d.jpg[/IMG][/URL][/IMG] między Filipkiem a Ryfką
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/333/52d688138415a82c.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Ryfka, Filipek, Tusia [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/333/2d7c21adda3ae294.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Filipek [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/333/c55f50d73afa991a.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Gabor i Filipek
-
Jeśli mogę radzić nie "kiciajcie" na kota w obecności psa, nawet psiego anioła kici, kici, wyprowadza z równowagi. Koty reagują na imiona, na zwykłe "chodź tu" i cmokanie.
-
Tak do końca nie zgadzam się, że wszystkie psy gonią koty. Moje psy, które miałam od małego szczeniaka, nie goniły, oduczyły się szybko. W krajach zachodnich też się do tego nie dopuszcza, widziałam pana karmiącago koty pod Forum Romanum, któremu towarzyszył seter. Pies siedział luzem grzecznie patrząc w drugą stronę. Dziwne jest to, że koty z daleka wiedzą który pies goni i uciekają lub nie. To nie zależy od wielkości psa, kiedyś były u mnie duże. Najgorzej jest, jeśli pies był specjalnie szczuty a nie tylko "pogonił sobie", tego nie da się wykorzenić. Przez 50 lat komuny uczono nas, że przysłowia ludowe są mądrością narodu, np. żyje jak pies z kotem. Głupota, szczeniaki gonią wszystko co ucieka ale kur im nie pozwalamy, najwyższy czas nie pozwalać kotów.
-
Toska, dziękuję, chciałabym uwierzyć sama w to co piszesz. Tusię zabrano z ul. Lilii Wenedy, to gdzieś pomiędzy Wielicką a Wisłą, dookoła Osiedle Parkowe, 15-tego listopada 2006. Tak ma napisane w książeczce zdrowia (choroby) z azylu. Chodziła tam kilka dni zanim zgłoszono, chyba się bano dotknąć tak wyglądającego pieska, wyobrazić sobie trudno jak w ogóle przeżyła goła i zziębnięta. To przemiła suczka, spokojna, bez wymagań, bardzo uczuciowa o duszy (jak w wierszu) tak wielkiej, że huśtając sie na ogonie nie daje odrosnąć włoskom. Moja przekochana Tusia. Okazuje się, że Fafik również reaguje na melodję przed W11, patrzy na obrazki w TV i kaładzie się spać, po programie znów ta sama melodyjka ale pojawiają się napisy więc zrywa się na spacer. Nie trzeba nic mówić, on wie. Filipek wkracza w wiek młodzieńczy, taki nastolatek na nasze, okazując swoje uczestnictwo w życiu społecznym. Nogi w spodniach robią za drzewa po których można się wspinać, rozwieszane pranie należy natychmiast zdjąć rozkładając na podłodze.