-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
[quote name='anovip1'][CENTER][FONT=Palatino Linotype][SIZE=4][COLOR=darkgreen][B]DIF cały czas mam kciukasy zaciśnięte.[/B][/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Palatino Linotype][SIZE=4][COLOR=darkgreen][B]Jak teraz czuje się RUDASEK ?[/B][/COLOR][/SIZE][/FONT] [B][FONT=Palatino Linotype][SIZE=4][/SIZE][/FONT][/B] [B][FONT=Palatino Linotype][SIZE=4][COLOR=#006400]Wszystko będzie dobrze.[/COLOR][/SIZE][/FONT][/B][/CENTER][/QUOTE] DIF, a co z Ronią po kleszczach?
-
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='ewatr']Ile ludzi to czasem i tyle zdan bedzie w tym temacie :roll: Ja powiem ze swoich doswiadczen ze starszymi psami miedzy innymi z Mynia['] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=14190&page=194[/URL] że nieraz naprawde lepiej nie ruszac u wiekowych psów tych guzków zwłaszcza jak jest ich dużo .......... jezeli sa złośliwe to najczęsciej nie da sie wyciac do zera wszystkiego i zwyczajnie sie " sieja " potem ze zdwojona mocą :-( A jak nie złośliwe to tak napisała sleepingbyday - kichac na nie .[/QUOTE] Dziękuję Wam za odpowiedzi. Tak też mówiły wetki, można otworzyć a nowotwory będą wpełzające do środka i co? Ciąć coraz głębiej i głębiej? Onkolog nie powie nic bez badania histo-pato, czyli pobrania wycinka/ wycinków i właśnie o lawinowej reakcji też mówiły, po dotknięciu skalpela. Infekcja jest mniejsza ale jest, skupiam się na tym, co pomoże suni lepiej oddychać. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images32.fotosik.pl/376/8193d2b0a57f0d53.jpg[/IMG][/URL] Budka od Wisełki pogryziona przez Fafika - sypialnia Tusi, druga sypialnią Ryfki, która sama modeluje wejście [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/18/772fe673b9b4f4af.jpg[/IMG][/URL] Franeczka z Filipem [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/18/b57162c9ba195758.jpg[/IMG][/URL] Frotka [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/376/b28957b24ba35b89.jpg[/IMG][/URL] Haker z Maurycym [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images32.fotosik.pl/376/4ca940f8a944d193.jpg[/IMG][/URL] -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='ewatr']Moge jak rozumiem ten telefon dac na allegro ?;) :lol:[/QUOTE] Oczywiście daj, proszę. Ten guzek to tylko jeden z wielu, obie listwy zawalone nimi z góry na dół ale pozostałe sutki normalne. Mam pytanie: czy któraś z Was spotkała się z takim przypadkiem, tzn. stara sunia i takie ilości guzków? Moje wetki zaczynają zastanawiać się nad sensem operacji, zadawaniem bólu i długimi cięciami dwustronnymi. Już wczoraj pytały, czy nie lepiej zostawić jak jest, tylko leczyć infekcje, pozwalając żyć suni z guzkami dokąd się da bezboleśnie. Wycofują się też z chirurga szczękowego. Napiszcie, co o tym sądzicie, spytajcie znajomych wetów. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='mru']a jak ona to zniosła? czekanie znaczy ;) co u Was? :)[/QUOTE] W aptece czekała w przejściu między drzwiami ze szkła, cały czas mnie widząc. Wyszła sama z torby i chciała wejść do środka. Musiałam kupić Barbi Metronidazol na receptę. Przed sklepikiem osiedlowym siedziała między donicami na kwiaty, znów mnie widziała a ja ją. Dzisiaj wetka oczyściła jej drugą dziurkę nosa, bardzo zapchaną czymś zaschniętym. Przed wejściem do klatki schodowej wypuściłam sunię metr od bramy. Przeszła pod same drzwi i nie chciała wejść do środka. Jak zwykle wniosłam ją na górę w torbie. Torba jest wygodna, o sztywnym dnie, taka dla kotów i psów do 10 kg. W drodze do weta Barbi ogląda świat nerwowo, powrotnej z ciekawością. Trudno powiedzieć, kiedy te wyprawy się skończą. Dzwońcie ile chcecie: 012-638-00-83, nie mam komórki. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Froteczka - Rogata Dusza to przekochana sunia. Już dawno ma ochotę mnie dziabnąć na widok strzykawki a codziennie powstrzymuje się. Pamięta o sprawianiu przyjemności gdy podchodzi, podnosząc się na tylnych łapkach jak może wysoko. Wtedy zawsze jest wygłaskana i chwalona. Dalej ma wybujały temperament objawiający się głównie na spacerach. Nie wywraca już wózka atakując każdego psa płci obojga i niektórych panów. W domu czasami poplączą się jej nóżki przy starcie, wtedy łapie zębami za nogawkę, żeby ją pociągnąć za sobą. Nie zaśmiecajmy naszej ziemi klonami. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Tak ugina się nos przy wdechu. Ciemny, powiększony sutek jest na guzie o średnicy ok. 3 cm, składającym się z wielu guzków. Barbi śpi na kocyku od MalgosMalgos, niżej widać kawałek Frotki. Wczoraj pierwszy raz oddychała przez nos. Teraz już musimy iść. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images24.fotosik.pl/283/6da2f9d058cd9f6c.jpg[/IMG][/URL] Infekcja trochę przechodzi, zaraz wychodzimy, c.d. nastąpi -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='halcia']Barbulko,zaczynasz byc cikawska,to schroniskowe zmulenie mija....[/QUOTE] Taa... ciekawska z torby. Dzisiaj Barbi miała dodatkowo stres. Poza zastrzykami czyszczenie noska, czekanie samodzielne pod apteką i sklepem. Jutro znów idziemy do weta, chyba przestanie mnie lubieć. Jeszcze z Ryfką jest problem - guz rośnie między łapkami przedniemi, może być nowotworowy po wycięciu poprzedniego, sprawdzonego histo-pato złośliwca. Jesteśmy umówione w piątek, da się wędrować z oboma równocześnie, Ryfka chodzi samodzielnie. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Przyjaciółka z W-awy podesłała mi prezent imieninowy, urodzinowy, na Dzień Dziecka, Święto Zmarłych, Gwiazdkę i Dzień Lenina, wszystkie zaległe i przyszłe święta a prezentem okazała się pani z Krakowa myjąca okna. Pani weszła do mieszkania gdy z pieluchy Frotki wypadła koo.., Barbi zrobiła swoją, Franeczka wymiotowała sianem Gryzeldy, psy szczekały jak wściekłe, koty w ucieczce poprzewracały krzesła. Jakoś oczy jej wyszły z orbit, sprzątnęłam więc co się dało i poszłam sobie na spacer z trzema psami, żeby nie mieć na sumieniu początku Bazedowa u tej kobiety. Po naszym powrocie wyglądała w miarę normalnie a nawet umyła już okno balkonowe. Czuję się nieswojo, jakby szyb brakowało. Spacery wzrosły ilościowo o codzienne wędrówki do weta z Barbi wynoszonej w torbie, z której się nie rusza a jak ja ją ruszę to kończy się pełzaniem bez odrywania brzucha od podłoża lub kładzeniem na plecy. W domu nóżek nie gubi. W piątek maszerujemy z Ryfką do weta, między przedniemi łapkami rośnie jej szybko guz. Wetka dzisiaj stwierdziła możliwość przerzutu, po wycięciu trzy lata temu nowotwora złośliwego. Tylko sobie w łeb strzelić..... -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Wczoraj po wecie: Barbi posiada nóżki do biegania po pokoju. Przychodzi do kuchni podczas wydawania posiłku ale je osobno bo długo jej to idzie. Fafik po schronie przez trzy miesiące bał się wejść do kuchni. Już uwielbia jabłka drobno pokrojone, dobrze, że nie szczeka i piszczy, jak reszta nie mogąca się doczekać. Warknęła na przechodzącego za blisko kota koło miski z jabłkami. Kichała, może dobrze? Dzisiaj przed wetem: Rano zeszła z narożnika, zrobiła wszystko, zwinęłam dywan. Schowała się w najdalszy kąt pod łóżkiem, siedziała tam chwilę i przeniosła do kociej budki. Bardzo się cieszę, już myślałam o czołganiu się na brzuchu, żeby ją wyciągnąć. Nos ma dalej zaklejony, b.z. Chyba wie o wyjściu kryjąc się po kątach, po wecie chodzi spokojnie, macha ogonem, wspina na stół przedniemi łapkami sprawdzając, czy czegoś dobrego tam nie ma. Bardzo lubi jedzenie, mimo charczenia i ksztusznia, po posiłkach. Odgłosy raczej makabryczne, ale przechodzą po jakimś czasie. Nie wiem czy jest głodna, czy zmiana jej smakuje. Właśnie kot Gabor najadł się siana Gryzeldy (królika) i wymiotował. Oczyścił żołądek z futra. Sprzątam i wychodzimy, znów deszczowo. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='sleepingbyday']ja mam podzielność uwagi :eviltong:[/QUOTE] Ja też mam, skupiam się na Barbi i Frotce oraz reszcie mojej najbliższej rodzinki. Baaardzo duża podzielność, zapewniam. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='sleepingbyday']mało zabawna sytuacja. przykro mi.[/QUOTE] Spokojnie, teraz Barbi najważniejsza -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Numer konta jest na pierwszej stronie wątku "Sparaliżowana Frotka". TZ... konsekwenty. "Następny pies i już mnie nie zobaczysz". Moja wina, dawanie wymuszanych obietnic bez pokrycia. Więc nie widzę ale słyszę bo dzwoni a różnica żadna tak jak i "pomoc" poprzednio. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Wróciłyśmy. Po długiej rozmowie i opisach sytuacji dowiedziałam się, że sunieczka nie cierpi i nie cierpiała wczoraj. To wielka ulga. Dostała dzisiaj silniejszy antybiotyk, niestety jednodniowy czyli jutro znów pokonamy trasę dom - wet - dom, jak zwykle na moich "łapkach" bo swoich Barbi dalej nie używa. Miała przycięte pazurki, w ramach dawkowania stresu dopiero dzisiaj. Położyłam Barbi na trawie, jest bardzo ciepło mimo rannego szronu, a ona wywróciła się na plecy i to był koniec ruchu. W domu pomaszerowała z przedpokoju prosto na narożnik. Dzisiaj pójdę spać normalnie a nie o 1.30 w nocy. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj jest lepiej w porównaniu z wczorajszym dniem. Barbisia, jak do niej mówię, prawie nie schodzi z narożnika na którym spędza noce. Nawet nie wiem kiedy zeszła rano, zrobiła zdrową koo w przedpokoju i si na dywan. I bardzo dobrze, jelita pracują, nerki też. Nie chce mi się wspominać jej brzuszka, guzów większych i mniejszych, jednego sutka w postaci strupka. Oczywiście dalej się boi, je dopiero jak wyjdę z pokoju, chwilami tylko nastawia uszy i macha ogonkiem ale już nie ucieka do różnych dziur, w ogóle nie ucieka. Zaraz wychodzimy do weta. Biedna suńka. -
Przykre to bardzo, następnych pokoleń też nikt nie wychowa. Jesteście bardzo dzielną Rodziną, bezinteresowną Rodziną. Podziwiam i pozdrawiam, życząc mniej takich przygód.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Teraz w domu jest pięć psów ale Barbi tylko w DT. Frotka usiłuje stanąć, jest odrobinę lepiej, tylko odrobinę. Nikt nie wie, czy kiedykolwiek zacznie chodzić. Codziennie dostaje zastrzyki homeopatyczne, może one działają. Około 5 listopada będzie u dr Kujawskiego, który pewnie zdecyduje co dalej. Dalej dostaje całą miskę jedzenia, składającego się głównie z wody. Siusianie idzie jej świetnie jednak chwilami czuję zapach moczu zastoinowego. Za dwa, trzy tygodnie będzie miała badania krwi i moczu. Wtedy się okaże czy przepłukała nerki. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='mru']zdecydowanie wsparcie finansowe by sie przydało JoSi! bazarek będzie, ale wpłaty też mile widziane :roll: biedna Barbi jakie to szczęście, że JoSi ją tak szybciutko zabrała :placz:[/QUOTE] Myślałam o Jerrym, którego nie mogłam zabrać mimo jakiegoś strachu o niego i równocześnie o Barbi, której bardzo zły stan widziałam tylko na zdjęciach ale czułam, że robi się źle. Teraz Barbi ma ciepło i wygodnie, leży z głową na poduszce i o to w końcu chodziło bez względu na wszystko. Nie jestem dobrej myśli, będę robiła co się da, wybiorę się do Arki jak najprędzej. Obiecuję, nie dam jej cierpieć gdyby już nic nie pomagało. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Barbi przeniosła się do dużego pokoju na narożnik gdzie ma trzy poduszki do wyboru. Chwilami bardzo charczy, zwłaszcza przy chodzeniu i po jedzeniu. W gardle nic nie ma niepokącego, kupkę zrobiła zdrową. Nie wyniosłam jej wcale, długo wyglądała bardzo źle, zasypiała siedząc, miała większe trudności w oddychaniu. Siedziałam z nią długo i często, przestała prawie pokazywać brzuszek w geście poddania, wita się po każdym moim powrocie ze spacerów z psami, macha ogonkiem podchodząc pod drzwi. Już nie ucieka pod łóżko, nie reaguje na szczekania lękiem. Zastanawiam się, czy ona jednak cierpi i prosi o pomoc wylizując mi ręce. Chce bliskości, chce głaskania, chce kontaktu. Teraz jest w miarę dobrze, ale momentami wpadałam w straszny dół bezradności, gdy tak siedziała zasypiając ze zmęczenia nie mogąc się położyć. Mnie bolało tylko patrzenie a ją? Nos dalej ma zalepiony, wydzielina się nie zmniejsza jednak je chętnie. Jutro kolejne zastrzyki, które nic jeszcze nie dają, kolejny stres. Dziękuję za trzymanie, Barbi to bardzo potrzebne. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Barbisia ma bardzo dużą leukocytozę. Zalecenie odwiedzin u chirurga szczękowego w Arce. Czy wiecie może, czy ona miała tak mięką szczękę (to na górze, na dole rzuchwa)? Może być nowotworowe rozsypywanie się kości, ale jeśli nie jest to konieczna jest plastyka zatoki powstałej po usunięciu kła. Jak jest naprawdę, okaże się po RTG u chirurga. Ta dziura doprowadza do infekcji. Z wizytą w Arce mogę się nie spieszyć na szczęście, ktoś znajomy musi nas dowieść. Dostała 2 zastrzyki, tylko 15 zł. W jednym coś, co pomoże jej zrobić w końcu kupkę. Boli ją tylko sam nosek przy dotyku. Bardzo się bała od wyjścia z domu i trzęsła. W drodze powrotnej wymiotowała w samochodzie a to tylko 5 min. Podkład mam zawsze na dnie torby, do której ją wsadzam. Ucieszyła się w domu, położyła na kocyku w drzwiach pokoju, wcześniej pochodziła za mną, teraz śpi. Jest słaba, prędko się męczy. W poniedziałek następna wizyta u weta i zastrzyki przeciw infekcji. Jakie to przykre wszystko... ale dobrze, że tu nie tam. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Właśnie straciłam całkiem poczucie humoru patrząc na Barbi, która jest u mnie w DT. Składanie obietnic na "odwal się" też mi bokiem wyszło, ale w ogóle wymaganie takich obietnic jest paranoją. "Nigdy więcej nie ratuj kolejnego psa"? Frotka właściwie bez zmian, może trochę lepiej podnosi się po Traumeelu. Coraz bardziej nie lubi tych zastrzyków, wyrywa się i warczy aż sama sobie wbiłam igłę w palec. Wczoraj byłyśmy razem na imieninach mojej mamy, Frotka zachowała się świetnie. Siedziała spokojnie w pampersie na podłodze nie odchodząc od nogi. Windy trochę się bała. Rano menel z pod śmietnika zdjął czapkę, pokazując jak go ktoś siekirą w głowę strzelił. Fakt, równa rana od czoła do czubka głowy najeżona szwami. -
[quote name='zdrojka']Asiu, to na prawdę takie mądrale??? :crazyeye:[/QUOTE] Oczywiście, nawet już starsze potrafią i lubią mieć czysto. Trzeba im poświęcać trochę uwagi. Miałam świnkę 8.5 roku, koleżance dałam czarnego Bochuna po nieinwazyjnych doświadczeniach, poradziłam te tacki i było lepiej niż przypuszczałam. Bochun prosił o zejście z kolan, żeby się załatwić, uciekał z dywanu na tackę w tym samym celu.