Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. Frotka - super pies miejski. Frotka - super tramwajowy. Frotka - nadzwyczajna sunia bez grama chisterii tylko z wielkim temperamentem. Radzi sobie nadzwyczajnie na ciasnych chodnikach zastawionych samochodami tak, że nawet jej wózek się nie mieści. Żaden problem, wystarczy jednym kółkiem wjechać na trawnik i biec dalej bez zatrzymania. Nie trzeba nic pokazywać, sama kombinuje. Zostawiłam Frotkę pod apteką homeopatyczną na chwilę, gdy wyszłam stały koło niej dwie płaczące dziewczynki. Przestały płakać na wieść o braku cierpienia pieska, wiedziały że ktoś wszedł do apteki bo oczu z drzwi nie spuszczała. Ciekawe twarzowyrazy można spotkać tak chodząc, jedni się uśmiechają inni wyglądają, jakby połknęli drut kolczasty. Mijany ksiądz popatrzył na sunię i szeroko się uśmiechnął. Po niej widać radość życia. Nikt nie obiecuje normalnego chodzenia Frotki ale bez względu na wszystko ona będzie i tak radosnym psem, szczęliwym na wózkowych spacerach, szczęśliwym w szaleńczych biegach po mieszkaniu.
  2. Byłyśmy z Frotką u dr Kujawskiego na kontroli. Powoli czucie wraca w górę kręgosłupa. Mam zrezygnować z zastrzyków homeo, zostawić krople, które dokupiłam w powrotnej drodze. Spacer odbywał się zabawnie przez ulice Krakowa, każde okienko piwniczne stawało się obiektem zainteresowań. Frotka gnała na wózku jak zwykle, musiałam stale wyhamowywać jej zapędy. Pierwszy raz jechała tramwajem w dodatku w tłoku. Nie była bardzo przestraszona, raczej zainteresowana, siedziała bezpiecznie w torbie, nie szczekała nawet jak inny piesek zaczął. Ludzie ją głaskali z zachwytem nad takim grzecznym pieskiem. Po wyjściu wsadziłam ją na wózek, wyraźnie poznała znajomy teren, ucieszyła się i delikatnie machała ogonkiem przez chwilę. Następna kontrola za miesiąc.
  3. No dobrze... temat zdrowia opiekunki Barbi zakończony. Dzisiaj idziemy z Frotką na Piłsudskiego, w poniedziałek z Barbisią i okaże się co dalej. Ledwo napisałam o nie włażeniu na łóżko to zaczęła w dzień, Tusia przeniosła się z budki do mnie w nocy. Może to dziwne, ale trudno pisać obiektywnie o zmianach zdrowia Barbi, z nosa się nie leje ale trochę czegoś się wydziela i dalej ma seryjne kichanie raz na jakiś czas. Teraz nie dostaje nic poza smarowaniem dziąseł, czyli mała przerwa w antybiotykach. Zobaczymy jak mała.
  4. [quote name='sleepingbyday']no własnie, co z przeprowadzka w końcu?[/QUOTE] Dziewczyna z parteru interesującego jeszcze czeka ale chce się zamienić na moje mieszkanie. Bardzo kochała babcię, która ją wychowała gdy mamusia zapomniała o dziecku, więc sentyment przywiązał ją do ich wspólnego kiedyś mieszkania. Czyli czekam z utęsknieniem kiedy jej przejdzie i jeszcze nie szukam innego bo to jest idealne. Barbisia ma zupenie dobre serce, dużo lepsze od Tusi, oczy od Tusi i Ryfki, obie z narastającą kataraktą. W dziąśle dwa lub trzy szwy, trudno wyczaić nawet podczas smarowania, wszystko razem ze szwami i dziąsłami czarne. Jeszcze strach w niej tkwi, nie mogę szybciej się poruszać, podnosić głosu na rozrabiające koty, zaraz bierze to do siebie i ucieka. Nie wskakuje już na moje łóżko, śpi razem z resztą w naszej sypialni na swoim kocyku. Zawsze czytam w łóżku a Barbi leży obok na podłodze z podniesioną główką i patrzy na mnie nie spuszczając wzroku. Potrafi tak pół godziny patrzeć.
  5. [quote name='oktawia6'] mam anemię do tego napój przykrywa ją[/QUOTE] Anemia to nie arytmia, która jest wynikiem sp....rzenia serca i jeśli się za bardzo przeciąży to serce może człowieka trafić. Kawy sobie piję trzy lub cztery dziennie, w "cudowne leki" nie wierzę, przez pracę wieloletnią w Farmakologii znam uboczne działania leków. Reklamy i opisywanie działania leków są czystym oszustwem ale na niektórych i placebo działa jak się wczują. Barbi bardzo kicha chwilami, ma takie ataki kichania, muszę zapytać co to jest bo na pewno nie przeziębienie tylko coś związanego z nosem. Ogólnie mało się rusza, głównie śpi, wita gdy przychodzę z zewnątrz, liże po rękach, kochana sunia.
  6. [quote name='Monia70'] To Polska właśnie.Niepodległa.[/QUOTE] Miło będzie wisieć na lampie w dobrym towarzystwie gdy nadejdzie następna ekipa niepodległościowa dewiantów z grzybkami.
  7. Z noszeniem na spacery zaniedbuję sunię, muszę wyhamować z eksploatacją siebie samej bo arytmia mi się nasiliła, dająca maksymalne zmęczenie. Tak więc Barbisia siusia i nie tylko w domu (jak zwykle zresztą), ograniczam się do smarowania dziąseł butapreno-podobną substancją, do głaskania, przemawiania, przyzwyczajania do człowieka. Wczoraj planowałam kąpiel suni, wyjście do weta z Ryfką i Franeczką ale wszystko odłożyłam, serce się zbiesiło i beta bloker nie pomaga. Trudno, najważniejsze, że z noska nie cieknie i nim oddycha.
  8. Święto Niepodległości. Idziemy we mgle na poranny spacer, ekipa remontowa popsutych chodników działa, Fafika znów nie można puszczać bo jak na pagórku z ziemi robił wczoraj koo... rzucali w niego kamieniami. Tradycyjnie po chodniku właśnie wyplombowanym jadą samochody z ziemią, trzeba uważać na jamnika i Tusię, nie rzucać przekleństw i twardych przedmiotów. Nijak doliczyć się nie mogę tych lat "niepodległości" chyba że z 5-cioma latami okupacji niemieckiej i 50-cioma zdradzieckiej bo inaczej nie wychodzi 80-siąt.
  9. Operacja Barbi była zszyciem dziąseł nad przetoką,, po uprzednim przecięciu, gdzie dostawał się pokarm, wpadał do zatoki i wszystko to razem powodowało stany zapalne. Uraz stosunkowo świeży, ok. 3 miesięce, powstał przy wyrwaniu kilku zębów, w tym kła. Z tego wniosek: psa można zabić bez kontroli po zabiegach stomatologicznych gdy wymagana jest korekta. Nos to inna bajka, stary uraz, raczej nie jest wadą genetyczną i napewno nie do naprawy, skrzywiona przegroda nie przeszkadza w oddychaniu, po prostu jej nie ma lub jest w stanie szczątkowym. Barbi musiała z tym żyć wiele lat. Kontrola wypada dopiero 17-tego, dzisiaj skończył się antybiotyk, zostało smarowanie czymś ciągnącym się, pomagającym w gojeniu. Smarowanie przebiega bezproblemowo, podnosi się wargę, sunia leży bez ruchu tylko trzeba być delikatnym. Od zabiegu oddycha przez nos, nie wiem czy już można powiedzieć: udało się. Chyba będzie można dopiero gdy się zrośnie całkowicie.
  10. Dziękuję Mru za: [B]294 zł[/B] Muszę dopiero iść do PKO, rachunków nie popłaciłam bo się działo coś ciągle i jeszcze worek z gośćmi się wysypał. Cały przyszły tydzień też będzie urozmaicony od poniedziałku, kontrola Franeczki z Ryfką, Barbi po antybiotyku, który skończy się jutro, Frotka na koniec, też kontrola. Patrzę co chwilę na Barbisię nie mogąc się przyzwyczaić do ciszy po miesiącu stałego słyszenia jej chrapliwego oddechu i innych efektów akustycznych. Teraz śpi bezszmerowo w budce od Wisełki, tuż obok moich nóg, oparta zamkniętym pyszczkiem o brzeg z gąbki pokrytej materiałem. Najgorsza jest czekająca kąpiel, smarowanie dziąseł płynem od weta, wynoszenie z czwartego piętra bez częściowej reszty psów. Frotka też wychodzi osobno na spacer wózeczkowy a Bóg Sziwa rąk nie dodał chociaż w tym wypadku nogi dodatkowe by się przydały.
  11. Jesteśmy po wizycie kontrolnej. Wet sam się zdziwił jak świetnie dziąsło się goi. W nagrodę dostałam płyn do smarowania 3x dziennie tego dziąsła, żeby jeszcze przyspieszyć gojenie a Barbi bolesny zastrzyk. W środę następna wizyta, w piątek kontrola Frotki. Dzisiaj, po wecie, spacer był totalnym fiaskiem. Sunia czołgała się po chodniku czyli jak zwykle coś za coś. Stres po pobycie w lecznicy rośnie, jednak cieszyć się trzeba bo oddycha już nosem, nie charczy, nie krztusi się, wcina papki i jabłko utarte a ja myślę: byle do wiosny.
  12. [quote name='sleepingbyday']oktawia, ja też przeczytałam "papierosów" :evil_lol:[/QUOTE] Nie czytam a realizuje, przechodzę na skręty. Szymek (śliczny synek Ani) namawiał mamusię do padnięcia na kolana pod wersalką, gdzie świeciły oczy kotów. Zrezygnowała. Ryfka włączyła alarm na widok gości i nawet tłumik w postaci kagańca nie pomagał. Cicho siedzi jak nikt się nie rusza z miejsca, co nie jest możliwe przy dziecku ciekawym świata. Boję się, czy Barbi nie uszkodziła miejsca pooperacyjnego wygryzając wenflon. Jutro się okaże.
  13. [quote name='sleepingbyday'] JoSi, jak kopniesz w wiadomym kierunku, to ciekawe, jak to zdiagnozują :evil_lol:.[/QUOTE] To skierują do psy-chiatry lub kocio-chiatry więc się powstrzymuję. Frotka jest idealnym pacjentem, który pies by to wytrzymywał.
  14. Ania (AnnaB) wraz z rodziną przybyli na krótko i zostawili: 100 zł 2 kg jabłek 2 kg ryżu Dużo pampersów Dwie naprawdę śliczne poduszki Ania widziała na własne oczy oddychanie nosem przez Barbi. Wet powiedział o udanej operacji tylko wtedy, gdy będzie swobodnie oddychała. Narazie idzie dobrze. Dzisiaj TZ stwierdził ożywienie suczki, gdy się z nim witała razem z resztą stada. Synek Ani porównał rozsądnie mieszkanie do schronu. Tylko szkoda, że tak krótko byli, dziękuję im za to "krótko" i wszystko inne. Barbi zabrała się za wyciąganie wenflonu więc jej pomogłam, bojąc się o uszkodzenie podniebienia. W końcu nie może gryźć.
  15. [quote name='sleepingbyday']ludziska, reklamujcie bazarek, podnoście - reklama dźwignią handlu, a walczymy o kasę...:oops:[/QUOTE] Piękny bazarek. Wczoraj zaniedbałam spacerowo Frotkę. Przewijana była jak trzeba ale na spacer odpowiedni sił mi zabrakło a jeszcze napięcie nerwowe te siły uszczupliło. Mieszkanie nie posprzątane, uwaga skupiona na psie pooperacyjnym, czującym się już dobrze na szczęście. Frotka wszystko darowała tylko pielęgnacji nie lubi coraz bardziej powarkując przy niej jednoznacznie. Żeby nie było nudno muszę czas tracić na wizytę u neurologa z finezyjnym badaniem kierunkowym czyli stukaniem młotkiem w kolano, co budzi złe instynkty i chęć wykonania tego odruchu w odpowiednim kierunku.
  16. Zapomniałam dodać: operacja kosztowała 150 zł. Czekamy na AnnęB z utęsknieniem, mówię tylko do obywateli pokrytych futrem w absolutnym bałaganie i odpowiednim aromacie.
  17. Noc minęła spokojnie, Barbisia po przemówieniach i prośbach nie wygryzała wenflonu. Ona nie ma choroby lokomocyjnej tylko jest bardzo nerwowa. Wczorajszy dzień był z tych ciężkich. Nigdy jesze nie widziałam psa w takim stanie po narkozie, tak bardzo roztrzęsionego, z nastawionymi uszkami, okrągłemi ze strachu oczami i jedną krwawą łzą spływającą z oka. Widok ponury. W drodze powrotnej pokonywałam Aleje z sunią w torbie, samochody gnały gdy stałyśmy na przejściu, ludzie tłumnie przechodzili na zielonym świetle i Barbisia zaczęła piszczeć ze strachu. Już w domu pozbierała się po godz. 16-tej uprzednio rozjeżdzając się na łapach i wykonując rotacje w kółko gdy już na nich stanęła. Zamknęłam sunię w pokoju z niedostępnym dla niej łóżkiem, wychodząc z trzema psami na spacer. Po powrocie zabrałam się za przygotowanie jedzenia dla psów i kotów, usłyszeliśmy szczekanie, którego nikt w tym domu jeszcze nie słyszał, więc wszystkie psy też zaczęły szczekać. Barbi była głodna. Dostała trochę papki na obiad, nie wymiotowała wcale, wieczorem już zjadła dużo więcej z lekarstwem. Gdy reszta psów miała czas na jabłka, Barbi też dostała utarte na tarce. Tak więc nie gryzie jedzenia tylko połyka rozdrobinione maksymalnie, rozprowadzone wodą. Wet ostrzegał przed krwawieniem z nosa ale tego nie było, raz tylko kichnęła skrzepem. Dziękuję za pozdrowienia.
  18. [quote name='Monia70']To dobre wiadomośći. A czy ja moge prosic link do Barbi ?[/QUOTE] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/barbi-w-dt-u-josi-staruszka-potrzebuje-waszego-wsparcia-121393/[/url] Dzisiaj już nic nie napiszę, mam po kokardę ale z Barbi już dobrze.
  19. BARBI JEST JUŻ Z NAMI Zdjęcia w jej wątku. Dziękuję SBD.
  20. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/27/011248b1145704d6.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images48.fotosik.pl/27/8ed7b8bae9fbead0.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/291/fb879e51bd81a78a.jpg[/IMG][/URL]
  21. Udało się. Jesteśmy w domu. Barbisia ciężko nieprzytomna, nie może jeszcze wstać, wenflon w łapce, ma pobudzenie ruchowe skutkujące tylko przebieraniem rozkraczonych, tylnich łapek. Główka jej się trzęsie gdy ją podnosi. Jest na lekach przeciwbólowych, w razie czego mam dzwonić do weta, podawać 2x dziennie pastylki i kontrola w sobotę. Zrobiłam zdjęcia ale fotosik się zaciął.
  22. Nie wiadomo jak długo, zleży od stopnia trudności.
  23. [quote name='sleepingbyday']o matko, boje sie. oby dała radę i przetrzymała zabieg! zaciskam kciuki do białości...[/QUOTE] Dziękuję, trzymajcie. Czekam na telefon w domu, Barbisia jest w lecznicy, w której na zabieg czekała śliczna ok. 3 lat bokserka wyrzucona na autostradzie. Zatrzymali ją znalazcy, wielbiciele bokserów. Sunia ma sutki powyciągane do 5 cm i jeszcze ropomacicze. Znów ofiara pseudohodowli wyeksploatowana i wyrzucona a młoda jeszcze. Bardzo się boję o Barbisię, czekanie jest koszmarem.
  24. Zostawiłam Barbi w lecznicy, czekam na telefon, żeby ją odebrać. Weci powiedzieli o zagrożeniach i ciężkiej dla niej operacji, która będzie kosztowała 150 - 200 zł. Denerwuję się. Przeszła dzisiaj sama parę metrów i chciała uciec pod metalowy płotek. Barbisia jest głównie noszona, do weta obowiązkowo, w torbie kocio - psiej ze sztywnym dnem. Dobrze, że mam dwie, z jednej wyszły już druty. Waży sunia 7.800 kg. Oby wszystko poszło dobrze. Trzymajcie z całych sił.
  25. Już jestem częściowo nieżywa. Jutro Barbisia ma zabieg zszywania przetoki do zatoki pod narkozą a to staruszka jest. Nawet nie ma się komu pożalić tylko ukrywać przed otaczającym światem.
×
×
  • Create New...