-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='moana'] JoSi jestes wielka! :oops:[/QUOTE] Nie przesadzaj, 173 cm. Albiemu, zrób coś z tym talentem literackim, zajmij się ciekawymi wątkami, opuść jedno, wygładź inne i będzie wspaniała książka nie pozbawiona emocji. Zdaję sobie sprawę z wielkich braków w mojej opiece. Zaniedbuję wychodzenie Barbisi na spacery, chwilami się poddaję po kolejnej nieudanej próbie. Tylko leczenie jest pod ścisłą kontrolą. Wet kazał wodę utlenioną do nosa wlewać więc tylko to stosuję aż do odwołania, kazał dodawać do jedzenia kropelki i pastylki - dostaje. Najdziwniejsze jest coraz łatwiejsze zapamiętywanie kropelek, pastylek, dawek poszczególnych leków w miarę wzrastania potrzeb. Cztery suczki są leczone, Fafik nie. Cudne są wieczory z książką w łóżku, posapywanie i pochrapywanie pięciu spokojnie śpiących psów. Cudne poranki z Barbisią, Tusią i kotami na łóżku. Wszystko się samo układa, zwierzęta znają czas i miejsce akcji, zarówno koty jak i psy, nawet królik Gryzelda złagodniała. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/40/95c998f0fbe6d94b.jpg[/IMG][/URL] Wczoraj przez cały dzień. Barbi połapała się , że na wersalce nic nie grozi. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/40/8bed8b87a8a167c2.jpg[/IMG][/URL] I leżała sobie, leżała. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/40/04d03fefd963e811.jpg[/IMG][/URL] Zejść nie chciała. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/420/a24a035b46306183.jpg[/IMG][/URL] Dosyć podłogi pod łóżkiem. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/40/696148339a6c9952.jpg[/IMG][/URL] Spadaj, nie zejdę... obiecałaś, nic mi nie zrobisz. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
:tort: Rok temu jechaliśmy z Andrzejem do Radomia po sparaliżowaną sunię, znaną tylko ze zdjęć i opisów. Dwa lata temu, dzień wcześniej z Olą, żoną Andrzeja po łysą Tusię ale blisko była w kolejnym DT. Wspólnym mianownikiem tych wydarzeń był przedświąteczny okres i świadomość niemożliwości znalezienia DS dla trudnych piesków w takim czasie. Przepraszam jeśli mam przewrócone w głowie myśląc, że nikt ich nie weźmie. Frotka okazała się mniejsza i dużo ładniejsza niż się spodziewałam, jej odleżyny za to większe. Tylko początki były trudne, uczenie się postępowania w danych wypadkach. Frotka dalej nie chodzi chociaż czucie wraca coraz bardziej. Ogonek reaguje na dotyk samych włosków, na spacerach nawet nieśmiało merda. Musi być słaby ten odruch bo w pampersie go nie widać, dziurka powstrzymuje za mocno. Rodzina pomyliła się ponuro rokując, w sumie sunia dała mnie więcej niż ja jej, sił przybyło, nie mówiąc już o codziennej radości. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Przysłali mi wyciąg z konta od 2008.11.10 do 2008.12.02 [B]MRU (z bazarków) 294.00 zł Iwona Oliwia P. 50.00 zł[/B] Bardzo dziękuję, faktycznie ratujecie pomagając Barbi. Wszystko przeznaczone na pra-pra-pra (do n)-wnuczkę Krzywoustego. Smarowanie i zakraplanie nie odbywa się co godzinę z powodów trudności w łapaniu, tylko cztery razy dziennie. Muszę zachować pewne reguły np. nigdy nie łapać ufnej Barbi gdy już przyjdzie sama wyjątkowo na wersalkę, nigdy gdy podchodzi do jedzenia. Zostaje polowanie z podłogi. Łatwiej nie będzie, dziurki odetkane i woda utleniona dostaje się do nosogardzieli. Oddycha nosem, w którym cały czas trochę się zbiera jakiejś substancji ale już rano nie ma na nim skorupy. Tu sytuację uratowała oliwa nie pozwalająca przywierać do nozdrzy wyciekowi. Gdyby nie wszystkie peturbacje zdrowotne, Barbi już dawno nauczyła by się czystości i miała zaufanie. I tak nie jest najgorzej gdy widzę ją rano z główką na mojej nodze, śpiącą na łóżku z kotami i Tusią. Piękne ma te oczy skośne i futerko kasztanowe na grzbiecie. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='Gonia13']JoSi ona wie że chcesz dla niej dobrze i dlatego się poddaje;)(zwłaszcza że się przekonała że to jej ułatwia oddychanie). Pozdrowienia dla Ciebie i dla Barbi[/QUOTE] Poddaje się już trzymana z główką pod pachą. Właśnie od rana nie mogę jej złapać, wlazła w miejsce nieosiągalne, właściwie włazi gdy się pojawiam w jej polu widzenia. -
:tort::tort:: [SIZE="3"]JUTRO MINĄ DWA LATA POBYTU TUSI W TYM DOMU[/SIZE] Prawdę mówiąc nie spodziewałam się tak długiej odporności suczki na moją rodzinę. Tusia jest cicha w domu, głównie śpi w kociej budce (od Wisełki) z gąbki obszytej welurem, na polarowych kocykach (od MalgosMalgos) lub pod jednym. Teraz w zimie przeniosła się na noc do łóżka pod kołdrę tylko trzeba ją wsadzać na łóżko. Już gorzej skacze. Po rocznym przestoju zarasta jej resztka łysin na udach z tyłu i ogonku, całość zmienia kolor na czarny, nawet pod spodem. Futerko zrobiło się błyszczące. Jakieś wesołe chłopaki nazwały ją psem zaczepno-obronnym. -Piesek zaczepia a pani ją broni. Jest przekochaną suczką, kocha głaskanie i chwalenie, pięknie chodzi bez smyczy na spacerach. Dalej jej serce jest bardzo chore i trzyma się dzięki lekom. Pyszczek jej posiwiał, oczka niedowidzą, coraz silniejszą ma wiotkość kolan. Często trzeba ją nosić ze spaceru, podchodzi i pokazuje jak jest zmęczona. Inni weci ocenili ją na 14 lat. Oby jak najdłużej żyła.
-
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Nos Barbi nie zapada się przy wdechu, może jednak jest lepiej. Czynności higieniczne, nie licząc polowania, stają się łatwiejsze. Wątpię czy polubiła, raczej się poddaje. Oddycha przez nos, coraz mniej wydaje dziwne dźwięki, woda utleniona lepiej wpływa do środka. Współczuję jej, bardzo przy tym prycha i kicha. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Diano, dziękuję Ci, poduszki też się przydadzą, Frotka przeciera kolejne od Wisełki. Chyba już nie wierzę w to bieganie samodzielne. Chociaż w domu jej energia ma ujście dzięki Wam i Waszym śpioszkom. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Właściwie bez zmian, może skorupka zalepiająca nos rano mniejsza przez smarowanie oliwą, trochę bardziej odslonięte dziurki noska. Stosuję nowy chwyt z głową suni pod pachą, chyba Nelsona, tkwi tak biedna główka Barbisi do końca czyszczenia i zakraplania. Ucieka jak się ruszę z miejsca, boi się podejść do miski gdy jestem za blisko a wszystko razem nie przeszkadza jej siedzieć pod krzesłem gdy piszę na komputerze. Oddycha lepiej, ciszej, znów patrzy przed snem w oczy nawet leżąc na moim łóżku. Może duma - co ta dzika baba znowu wymyśli? -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Dziękuję Wam bardzo, mało tu bywam ale dla Frotki czas mam zawsze. Po najzimniejszych spacerach Frotka ma ciepłe tylne łapki, rusza się szybciej, jak nie do przodu to na boki. W domu goni koty dla rozrywki, nigdy agresywnie. Jest taka reklama czegoś, co czyści zęby psom z mixem w typie suni. Kiedyś Frotka musiała tak biegać jak ten mały, zwariowany piesek. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Znów prawa dziurka noska zalepiona skorupą, z lewej jakiś wyciek. Najpierw przecieram to wszystko oliwą z oliwek, później dopiero zakraplam. Oliwa prędzej rozpuszcza zaschniętą wydzielinę ale trwa to męczenie dłużej. W krótkich przerwach na odpoczynek suni, Barbi patrzy prosto w oczy, w jej oczach nie widać złości ani nawet strachu, raczej rezygnację. Dzisiaj po torturach nie ucieka gdzieś w kąt, idzie do sypialni i wskakuje na łóżko, kładzie się w plamie słońca. Pierwszy raz zobaczyłam Barbi na różowym banerku, który mignął mi raz i drugi, zaintrygował na tyle, że weszłam i zobaczyłam zdjęcia suczki. Przypominała mi w postawie zakonnicę, S. Niepokalankę, którą w 64 r. wypuścił Związek Zdradziecki z Syberii. Zakonnica chodziła tylko pod ścianami przygięta nisko, nie patrząca w oczy nikomu, bez cienia uśmiechu i radości z odzyskanej wolności. Dla niej było już za późno, żyła jeszcze pół roku, do końca ze strachem i smutkiem. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='sleepingbyday']przelałam z bazarku 64 zł ( w końcu). daj JoSi znać, czy doszło, bo coś mi komp nawala dziwnie....[/QUOTE] SBD, stokrote dzięki. Będę wiedziała o pieniądzach jak dojdę do osiedlowego PKO gdzie są makabryczne kolejki. Mama zasiliła mnie dzisiaj przynosząc 100 zł w trakcie przebierania Frotki. W efekcie wszystko zostało zalane, koo i siu na podłodze czyli sprzątanie mieszkania, przecięta skóra dłoni pazurem Frotki. Opłaca się za te pieniądze. Barbi rano miała zupełnie zalepioną prawą dziurkę nosa, lewą czystą. Polowania na sunię udane, powinno się odlepić do wieczora jeśli dalsze łowy się powiodą. Bardzo ładnie wita się z moją mamą. Gdy zaschnięta wydzielina jest już pokonana, doskonale widać wydobywanie się powietrza przez nos w trakcie zakraplania. Barbi prycha na odległość metra, póżniej robią się bąbelki z wychodzącego powietrza. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='AnnaB']A moja wizyta w poniedziałek nie dojdzie chyba do skutku:- Mój Szymek coś "niewyrażny" [/QUOTE] Szkoda ale co się odwlecze... Uważaj, rutinoskorbin nie działa, jestem żywą antyreklamą tego specyfiku, który brałam przez siedem dni gdy pękła mi żyłka w oku i siódmego dnia właśnie zaczęłam być okropnie przeziębiona. Rutyna pomogła, żyłkę "wsysło". Rano było pięknie w domu, na zewnątrz mniej. Barbi spała bardzo mocno w nogach łóżka, cała wyciągnięta leżąc na boku. Kontemplowałam jej luz do czasu aż Filipek dostał kota, wpadł na łóżko jak bomba nie depcząc na szczęście Barbisi, Tusi i Maurycego i wylądował na parapecie okna. Tusia się rozjazgotała, Barbi szczeknęła i zaczęła się przeciągać, tak zupełnie normalnie jak wyspana suczka powinna. Dobrze wie kiedy może podchodzić bez ryzyka i przychodzi gdy wkładam Tusię do torebki a reszta psów jest przygotowana na spacer, podbija nosem rękę prosząc o głaskanie. Lubi drapanie za uszkami i po gardle, nie może przyzwyczaić się do zakraplania noska. Urozmaica mi dzień podchodami w celu jej złapania i nie mogę zdejmować z niej szelek, w których łatwiej można ją wyciągać z jakiegoś kąta. Często oddycha tylko przez nos. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Skorupka na nosku, utworzona rano, nie jest żółta ale lekko brązowa. Po ostatnim zabiegu dużo krwi leciało. Wczoraj TZ zarządził zbiorowe wyjście na spacer mimo mojego sprzeciwu, Barbisia nie nadaje się obecnie. Sunia sama rozwiązała problem wciskając się pod łóżko w miejsce nieosiągalne zanim ktokolwiek zrobił krok w jej stronę. Jak zwykle pies wie lepiej. Branie czwartego psa na spacer, którego trzeba tylko nosić, jest bezsensowne. Znalazłam sposób na traktowanie wodą utlenioną, żeby przy okazji nie potraktować oczu miotającego się psa. Kładę Barbi na wersalkę, przyciskam głowę do koca i leję z góry. Musze uważać na wrażliwy nosek, którego nie mogę dotykać. Woda na nozdrzach się pieni, po chwili wychodzą bąbelki czyli powietrze się wydostaje. Nasze relacje są zmienne, wczoraj Barbi weszła na wersalkę i położyła blisko mnie, dzisiaj ucieka. Albiemu, ładnie napisałaś. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Rano źle, wieczorem lepiej i tak w kółko. Nie spodziewałam się, że będzie łatwo. Staram się głaskać Barbi między zakraplaniem, brać na ręce i dopieszczać. Jest dzisiaj malutka poprawa, sunia śpi na kocyku a nie pod łóżkiem. Podeszła nawet do znajomej roznoszącej opłatki, którą wszystkie psy lubią, została przez nią wygłaskana, wróciła na kocyk zadowolona i zasnęła jeszcze przy niej. Wszędzie zasypia, nawet na podłodze w kuchni czekając na jedzenie gdy reszta psów czeka z napięciem. Trudno się dziwić, dwie narkozy w krótkim czasie poprzedzane dużą ilością antybiotyków, zastrzyki osłonowe po zabiegach, znów antybiotyki w pastylkach przez pięć dni po każdym. Była słaba po schronie żyjąc jakiś czas ze stanem zapalnym, teraz jest jeszcze słabsza. Liczę na pomoc podawanych witamin. Cieszę się z reakcji Barbisi na zupełnie obcą osobę (dla niej), nie taka znowu regresja w jej zachowaniu. -
Ostróda- Sparaliżowany Bursztyn po wypadku - Ma dom. Za TM.
JoSi replied to ylonne's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nareszcie. -
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='halcia']No cóz,tylko sie rozryczałam,bo co tu powiedziec....[/QUOTE] Halciu nie martw się, mnie ręce nie opadają i nie opadną, tylko przykre to wszystko i tak mi żal Barbi. Cały czas mam nadzieję na poprawę. -
[QUOTE=sleepingbyday;113660 naprawde większość kwiatków doniczkówych jest trująca?? Naprawdę. Penetrowałam ten temat gdy mój kot zatruł się ciężko anturium, z którym mieszkał parę lat bez komplikacji i nagle zjadł 3 liście. Musiałam oddać większość kwiatów, z 80 doniczek zostało ok. 20, szkodliwe wysoko, nieosiągalne dla kotów. A miały trawę wysiewaną, potrzebną kotom.
-
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Rano Barbi miała zalepiony nosek czymś niepokojąco żółtym. Boję się ponownego wycieku ropnego. Wczoraj, jak już obie dziurki były zupełnie odetkane, woda utleniona spłyłająca do nosogardzieli powodowała charczenie. Noc przespała na moim łóżku oczywiście z Fafikiem, który włazi jak Barbi jest na nim. Dzisiaj ucieka przedemną głęboko pod łóżko, nie kładzie obok, boi głaskania i wyciągania ręki. Do kuchni przyszła zjeść trochę śniadania w nagrodę po torturach. Spacery dno. Tylko leży, daruję sobie i jej. Zaczniemy od początku wszystkie relacje jeśli jej w końcu przejdzie ta choroba ale chyba będzie trudniej, straciła zupełnie zaufanie. Zdecydowanie nie chcąc przeczytałam cały wątek o Orzechowcach i tym bardziej zrozumiałam Barbi, tym bardziej chcę jej pomagać. -
Lista trujących roślin z alkaloidami już jest w internecie. Prawie wszystkie ozdobne, doniczkowe domowe. A lista nieodpowiedzialnych ludzi, np. spuszczających psy ze smyczy bez kagańca, nie tylko amstaffy. Moją Ryfkę pogryzła nieco większa suczka, goiło się przez miesiąc. Znajomego paroletni jamnik na smyczy nagle wskoczył na jezdnię prosto pod samochód. Nie cierpiał na szczęście, zginął na miejscu, wystarczyła długość zwyczajnej, krótkiej smyczy. Wyobraźni nie wystarczy nawet jak się ma w nadmiarze.
-
Nie da się przewidzieć wszystkiego, mojej Tusi mało nie rozdeptała jakaś tłusta blondi. W biały dzień na chodniku, suczka ciemna, widoczna, myślałam że babie brzuch zasłania horyzont ale nie, później chłopak przeskoczył na drugi chodnik, ten z Tusią i też mało brakowało. Dzisiaj samochód jechał chodnikiem po którym szłam z trzema psami, obok nie ma jezdni, chodnik spacerowy. Miałam szczęście, byłam szybsza, stanęłam babie przed maską, kiedyś mnie zamkną, chciałam jej wybić szybę. Stale się boję, że szczęście mnie opuści, mnie, bo będę sobie miała za złe chociaż wiem jakie to nie do ogarnięcia. Jak wiatr, który otwiera znienacka drzwi. SBD, jestem z Tobą.
-
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
Barbisia ucieka coraz bardziej. Częstotliwość zakraplania jest duża, musiałam sprawdzić na sobie jak to jest i co ona czuje. W pierwszej chwili piecze w nosie, nie jakoś tak okropnie, może Barbi bardziej. Pieczenie nie jest długie, no ale ja nie mam połamanego, skrzywionego nosa z zadawnionym urazem, nic nie wiem o ewentualnych uszkodzeniach śluzówki po długim wycieku ropnym. Ech... regresja kontaktów, oddychanie lepsze. -
SBD, nie wiem co Ci powiedzić, jak pocieszać, bardzo mi przykro to za mało. Ratuj następnego pieska starego, nie bierz na siebie wypadku. Są sytuacje nie do przewidzenia, nie ma na to mądrych.
-
starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)
JoSi replied to mru's topic in Już w nowym domu
[quote name='oktawia6']u psów takich jak Barbi leczenie nigdy się nie skończy-stale będzie coś się działo.[/QUOTE] Grunt to optymizm. Tak serio masz rację Oktawio, jednak nie czas na myślenie co dalej się posypie. Teraz jest czas na ratowanie przetoki skoro jest szansa. Trzymanie cogodzinnego zakraplanie noska daje jeszcze szybszy upływ czasu. Te godziny tak lecą, aż się wierzyć nie chce. Barbisia tego nienawidzi, chowa się i trzeba ją łapać, jednak skutek jest dobry, dziurki noska coraz bardziej drożne, coraz lepiej woda utleniona wchodzi do środka. Ma wchodzić. Wczoraj, wracając taxi od weta, Barbi siedziała w torbie cała przytulona z główką na moim ramieniu. Obawiam się, że ta przyjaźń jej przejdzie przez torturowanie zakraplaniem. -
Chmmm... malutki? Przy mojej Tusi (nieco ponad kostkę) to chyba duży piesek. Może Gargel, trochę krócej a sam rdzeń zostaje. Albo Rapek od rapowania. Pewnie jak Tusia przebiera łapkami trochę niepewnie.