Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/51/555c1f2c878f4502.jpg[/IMG][/URL] Czerwone oczy bo prezent od syna, nowy aparat fot. jeszcze nie nie jest opanowany.
  2. Halciu, ona nie śpi na plecach tylko kładzie się, gdy jej wskazuję inne miejsce. Jest w Barbi duży potencjał na przemiany w zachowaniu, niestety hamowany przez konieczne płukanie nosa. Bez tego znów chrapie i źle oddycha nozdrzami. Gdyby była zdrowa jej zachowanie już dawno było by jak Jugola / Tobiego u AnnyB., ale nie jest i nikt nie obiecywał, że będzie to proste. Podziwiam to suczydło, męczone, narażone na nieprzyjemności, wcześniej ból zastrzyków i pooperacyjne zawirowania. Ona jest w tym wszystkim taka łagodna, poddająca się bez śladu agresji. Spacery są dla niej dalej karą, nie nagrodą i trudno się dziwić. Musi być złapana przed zawołaniem Fafika, bez którego nie rusza w przestrzeń, trzymana na smyczy aż się ubiorę, zniesiona z czwartego piętra i jeszcze dalej na ścieżkę docelową, tam dopiero decyduje się iść za Fafikiem cały czas mając mnie na oku, jednocześnie marząc o powrocie do domu. Siusia już na spacerach śmiesznie, jak pies, podnosząc jedną tylną łapkę do góry, jednak woli w domu na szmatkę. No i ma Barbisia wyczucie sytuacji, jak tylko się uda to ucieka pod łóżko w sypialni skąd wyjąć jej nie sposób..
  3. Środkowo- dzienne dzieńdobry(?) Mądra dziewczyna jesteś, nie czekałaś siedem miesięcy, jak ja z Frotką w DT, nie bolało Cię serce przez tyle czasu. Prawdę mówiąc też nie wierzyłam w "ktosia" kochającego sparaliżowane pieski, jak moja Frotka, szczęście najsłodsze. I znów DT dla Barbi, która musi tkwić pod tym skrótem bo jak nie, to z pomocy nici, bardzo potrzebnej i kosztownej pomocy. Wesoło jest z pięcioma psami, sami indywidualiści. Czy psy maja sklerozę na stare lata? Jamniczce Ryfce odbija jak nigdy, szczeka stale, zjada kupy psie i kocie, koce, koszyki wiklinowe, chociaż zęby ma starte jakby żarła kamienie. Fafik zgryza tylko kolejne poduszki robiąc z mieszkania melinę, pontony wszystkie już dawno zdematerjalizował, rzuca się na większe psy na spacerach pobudzany szczekaniem malutkiej Tusi/Piranji/Kleopatry. O pomysłach kotów nie wspomnę, chociaż o Franeczki warto. Wymyśliła sobie zakaz pozostawiania papierów na stole w kuchni, zawsze siusia jak zostają, nawet na bilet. Inne blaty są bezpieczne. Oby Twoja futerkowa rodzinka była zdrowa ! U nas z tym zdrowiem krucho. I u psów i kotów, ale wiek podeszły swoje robi.
  4. Ks. Kardynał Franciszek Macharski lubi koty, wiem od niego samego. Nie chodzę do kościoła więc kościół przychodzi do mnie. Spotkaliśmy się 2 razy, raz na lotnisku w Rzymie, drugi w pociągu, za każdym razem długo i niereligijnie rozmawiając. Po ostatnim spotkaniu znalazłam połamaną kotkę nadając jej uroczyście imię Franciszka. Teraz rozumiem, jak można bardzo polubieć ratlerka, jego wyłupiaste oczy i bezbronność. Mam od dwóch lat staruszkę, to wiem. Pachnie jej z pyszczka okropnie, proszę niosąc ze schodów: - nie ziewaj bo spadnę.
  5. [quote name='Panca']...a na kiedy sie umowilyscie?[/QUOTE] Jeśli Ola nie będzie mogła jechać to 2 lutego. Duży guzek na listwie mlecznej rośnie. Już ma ok. 4 cm średnicy. Nosek po przepłukaniu nie wydaje dźwięków. Dzisiaj żadnych wycieków. Zabraliśmy wczoraj z TZtem Barbisię na spacer. Obcych psów nie było. Barbi dalej trzyma się tylko Fafika, nie chce chodzić na smyczy, krótkiej i długiej. Trochę się wybiegała, najchętniej do domu, weszła na czwarte piętro za psim przewodnikiem. W domu głównie śpi, w dzień w kociej budce, w nocy ze mną na łóżku. Codziennie dyskutujemy sobie gdzie jest jej miejsce a Barbisia kładzie się na plecach i ani myśli ustępować. Przenoszę ją w nogi łóżka na rękach, gdzie zostaje do rana.
  6. Wyglądam jak ofiara przemocy rodzinnej z podbitym okiem przez Hakera. Kotek przeskoczył sobie z szafki na szafkę w momencie gdy się pochyliłam po miskę, walnął w twarz czołem. Jemu nic się nie stało. Ryfce udało się wyskoczyć z rąk na parterze z wysokości 30 cm, uszkodziła sobie tylną łapę i kuleje. Ledwo dzień się zaczął a już marzyłam, żeby się skończył.
  7. Panca, Twoja znajoma zadzwoniła!!! Cudownie, mogę liczyć na pomoc w dowozie Barbi samochodem do wetów, pomoc w ewentualnych kosztach leczenia. Dzisiaj wyciek z nosa zdawał się być ropny, trochę żółtawy. Już nos jest przepłukany. Jak długo tak będzie? Nie wiem, liczę na konkretne badania w Arce z ustaleniem przyczyny tego wszystkiego.
  8. Ola zrobiła dzisiaj Ciapkowi kroplówki z glukozy i soli fizjologicznej, wet dał steryd. Zaczął jeść. Ma przekrzywioną lekko głowę (uszy OK), tylne łapy mu się plączą gdy chodzi. Wygląda to wszystko na przypadłość neurologiczną. Po 16-tej będą wyniki krwi.
  9. [quote name='sleepingbyday']hihi. następnym razem, jak go spotkasz do spytaj, czy się namyslił i chce spróbować. i podsuń mu torbę z tusią pod nos :evil_lol:[/QUOTE] W życiu, uważa mnie za walniętą nieagresywnie. Wszystko mu wybaczę bo zajmuje się kotami wolno żyjącymi w... mojej piwnicy z okienkiem, do której mam wstęp wzbroniony. To były wojskowy, trudno się z nim dogadać, mentalność dla mnie obca. Tusi nie dam całować, pewnie nie był szczepiony p. wściekliźnie. To mi przypomniało zabawną sytuację, gdy 6-ścio letniego Wiktora ugryzł nad rzeką 3 letni chłopczyk w goły brzuch. Wiktor pomaszerował do jego mamy i spytał poważnie: -czy pani syn był szczepiony? -jak to? na co? -ugryzł mnie.
  10. Tylko ten lekarz nie był psim internistą a specjalistą, chirurgiem od kości. Widział zdjęcia RTG robione na SGGW, opis dokładny z brakiem nadzieji na cokolwiek. Faktyczne Frotka wtedy była w dużo gorszym stanie, nie miała czucia głębokiego, które wróciło. Chyba ten ostatni zastrzyk był naprawdę bolesny, Barbi zapiszczała, dalej się boi, ucieka bida przede mną. Złapanie jej graniczy z cudem, trzeba ją maltretować i to nie tylko raz dziennie, nosek się zatyka, zaczyna oddychać chrapliwie. Jest cudowną suczką bez grama agresji. Na jej miejscu sama bym się pogryzła, ona nic, nawet nie warknie. Oj Barbisiu, żeby to trochę przeszło.
  11. Barbi waży 8.500 kg, znów myślałam, że schudła a ona zrobiła się zgrabna. Dostała u weta zastrzyk z immunoglobuliny (o ile dobrze zrozumiałam), była bardzo przestraszona przez dwa dni co nie przeszkodziło jej wejść na drugie piętro samej, bez Fafika. Jesteśmy zapisane w Arce do dr Gawora, specjalisty od psich pysków, dopiero na 2 lutego, wcześniej go nie ma, wyjechał. Trochę się wszystko komplikuje, wet przyjmuje tylko po południu, Ola ma czas przed południem ale coś się wykombinuje. Taksówki odpadają, kawał drogi. Cieczka trwa dalej, zawsze na zewnątrz są różne pieski bez opieki bardzo zainteresowane suczką. Ona odwrotnie, kładzie się ze strachu i tak kończą się próby wyprowadzania. Asysta Fafika jest wykluczona, rzuca się na każdego podchodzącego amanta, Fafik w kagańcu tamte bez czyli ryzyko dla niego. Kontrolą jestem zniechęcona, szwy dalej tkwią w pysku, podobno nieszkodliwe, dalej zalecane przepłukiwanie wodą utlenioną ale tylko raz dziennie, nie zalecane dalsze badania jak RTG. Mam nadzieję, że ten wet w Arce okaże się lepszy od poprzedniego, badającego Frotkę. Zwyczajnie ją olał, zalecił pływanie przy otwartych odleżynach i tyle. Słowa nie powiedział o masażach, gimnastykach, leczeniu odleżyn, o fachowej terapi, trzeba było tą wiedzę zdobywać samemu, głównie dzięki dogomaniaczkom.
  12. [quote name='weronika1']Piękna dziewczyna z tej Norki. :lol: Ruszaj kochanie , szybciutko po domek.....[/QUOTE] Norka, gdzie Twój domek, taki żeby Tobie było dobrze i DIF serce nie bolało?
  13. Aniu, tak wolno wraca to zachowanie normalne. Jeszcze jest gorzej, gdy trzeba psu coś robić czego nie lubi, wszystko jest lepiej a tu wet i od nowa, na szczęście nie od zera.
  14. [quote name='Panca']Josi, czy kontaktowala sie z Toba moja znajoma , o ktorej Ci pisalam na PW? jesli jeszcze nie zrobila tego to na pewno na dniach sie odezwie[/QUOTE] Jeszcze nie ale bywałam u wetów, jak nie z kotem to z Barbi. No i spacery z psami trochę krótsze bo zimno. Tusia, maleńka maskotka, cierpi najbardzej mimo dwóch sweterków, jej spacery odbywają się głównie w torebce z zasuniętym zamkiem, tylko główka wystaje. Wyciągam ją z tej torebki na chwilkę, mądra suczka robi natychmiast co do niej należy i bardzo chętnie wraca z powrotem. Pan Tadeusz mało nie spadł ze schodów przechodząc obok. -pani psa całuje???:crazyeye: -nie miał pan okazji? Duża strata.
  15. Nic nowego, jedziemy do Arki z Olą. Dokładniejszy opis w wątku Ciapka.
  16. MarGajko, dzięki Tobie mam za co leczyć dalej Barbi i dzięki Oli oczywiście. Wczoraj Ola dowiozła nas na Piłsudskiego, już po drodze zaoferowała pomoc dowozową i finansową Barbi, gdyby trzeba było jechać do Arki. Opowiadała o Ciapku grzejącym jej plecy w łóżku, o jego przemiłym usposobieniu, narastającej radości życia, kroplówkach które robi już tylko co drugi dzień. Przeznaczyła 100 zł, które dostała na Ciapka - Barbi, musimy do Arki dojechać bo jej leczenie utknęło w martwym punkcie przez bezradność kolejnych wetów. OLA JEST NIESAMOWITA, SKROMNA, DOBRA i jak nikt zasługuje na komplementy, przecież nie tylko Ciapek odzyskuje u Niej życie.
  17. Śledzę filmiki z Bursztynkiem stwierdzając duże podobieństwo ruchów prawej tylnej łapy do Frotki, też prawej łapy. U niej już lewa zaczyna powoli tak się ruszać. Rehabilitacja pomaga podtrzymywać mięśnie przy życiu i jako takiej sprawności, resztę musi zrobić czas i oczekiwanie na dalszą regenerację nerwów. I tak dobry jest kierunek zmian, mogła nastąpić degeneracja a na to niestety nie mamy wpływu. Frotka cały czas dostaje wit B compleks, B12 i homeopaty w kropelkach, właśnie na wzmocnienie układu nerwowego, cały czas ma gimnastykowane i masowane łapki, krążenie dobre, łapki ciepłe nawet po zimnych spacerach. Te ruchy łapek są jakimś automatyzmem, pobudzane przez dotyk, czasami nawet brzuszka, częścij poduszek i ogonka. Weci stwierdzili częściowe zniszczenie komórek nerwowych w samym rdzeniu na skutek uderzenia i ucisków po wypadku. Po dłuższym czasie mogą odbudować się obejścia.
  18. Jutro Barbi do kontroli, jedziemy z Olą. Trzymać trzeba jeszcze mocniej. Kot Maurycy już zdrowy, przeżycia extremalne przy zmianie kota w tygrysa szablo-pazurzastego. Na codzień jest łagodny i spokojny.
  19. Kłamstwem można ratować psy wypuszczane bez smyczy. Pańcia sobie idzie, rozmawia przez komórkę, piesek mlody i nie nauczony niczego pędzi na oślep przez uliczki osiedlowe, taki terierek Westia ginący na tle śniegu. Podchodzę do pani mówiąc poważnie: - jest tu taki jeden, który samochodem goni psy po uliczkach, żeby potrącić lub zabić. Wiele osób widziało. Działa, niech żyje kłamstwo!!! Pies, mam nadzieję, będzie.
  20. [quote name='mru'] to, że nie macha ogonem nie jest aż tak ważne...[/QUOTE] A jak już zamacha to przepraszając. Łatwo się mówi "nie martw się", trudno na to patrzeć i nie wiem, czy można przyzwyczaić tak do końca. Najlepiej myśleć: dobrze, że tu jesteś, dobrze, że jest ci ciepło, masz jedzenie, nic ci nie grozi. Daję ci tyle ile mogę, ty weźmiesz z tego tyle ile zechcesz lub potrafisz.
  21. Wczoraj po 17-tej skończyły się lepsze relacje o Barbisi. Znów zaczęła mieć problemy z oddychaniem nosem, nagle, bez zapowiedzi. Charczała, kichała, nie mogła miejsca znaleźć na położenie pyska. Nie pomagało wpychanie wody utlenionej. Po trzech godzinach skończyło się. Dzisiaj nie jest tak źle ale chrapie trochę oddychając Byłam u weta z kotem Maurycym, któremu znów coś ciekło z jednej dziurki nosa. Dostał trzy zastrzyki, przy drugim nerwy mu puściły i zmasakrował mój palec pazurem, krew się lała jak zwykle, wetki zalepiły plastrem. W drodze powrotnej zaliczyliśmy okoliczne sklepy, Moryc siedział w głębokiej torbie chroniącej przed zimnem, na klatce schodowej wchodził sam na górę, zaliczał pół piętra i czekał aż doczłapię. I tak po same drzwi do mieszkania. Jutro kolejna wyprawa. Wydobywanie się piany z jednej dziurki gdy zakrapla się drugą świadczy o zniszczeniu przegrody nosowej u Barbi.
  22. Poszłam z moją sparaliżowaną Frotką na wózku do weta po leki, kolejka jak zwykle, czekamy na zewnątrz. Wyszła ze środka pańcia na papieroska, popatrzyła i pyta: -a co się pieskowi stalo? -nie wiem, ktoś znalazł przy drodze w takim stanie. -czemu nie dobił? -pani jest katoliczką? -tak (zdziwienie) -no to jak zwykle wam się myli, zrobieni "na obraz i podobieństwo" a nie Bogami. To nie pani stworzyła tego psa. Obrażona weszła do środka ruszając ramionami, pan za mną stojący stwierdził, że to samo co ja myśli.
  23. Panca dziękuję, wysłałam PW. Barbi wydaje się szczupła po utracie starego futerka, dobrze że ją ważyłam i wiem o przybyciu masy ciała a nie o spadku. Cieczka jest już wyraźnie mniejsza, powoli przechodzi w rujkę, czego po suczce nie widać. Frotka w takiej sytuacji była napalona na wszystko co się ruszało, koty i psy płci obojga, ale jest znacznie młodsza i już po sterylce. Barbisia nie krztusi się po jedzeniu, dalej nosek nie zapada się przy wdechu jednak ma zatkany od czasu do czasu, nie oddycha nim czysto.
  24. Aleksandra Ch. z bazarku..........[B]64,00 [/B]zł Dziękuję bardzo. Dopiero w przyszłym tygodniu pojedziemy z Barbi do kontroli, jeszcze jest za zimno. Ogólnie dalej b.z., gdyby nosek się nie zatykał było by zupełnie nieźle. Wciskanie wody utlenionej jest trochę jak topienie psa przez pierwsze minuty. Mimo wszystko zaczyna do niej docierać dobroczynność katowania, coraz mniej ucieka, coraz bardziej przytula się i wchodzi na kolana. Jest w tym wszystkim kanciasta, przedziera się przez przeszkody, nawet przez Tusię, którą muszę ratować przed sztywnymi łapami Barbisi. O ile został jej węch, to jest bardzo słaby. Naszczekała kiedyś na mnie słysząc kroki, przestała gdy zaczęłam mówić.
  25. Już NIGDY nie będzie zdjęć Gabora z Barbi, nie będzie z nikim. Wczoraj umarł we śnie nie otwierając oczu, przytulony do mojej nogi. Barbi psychicznie lepiej, reszta b.z.
×
×
  • Create New...