Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. Wróciłyśmy od weta. Dziąsło wygląda bardzo ładnie - sama widziałam. Barbi dostała bolesny zastrzyk, do domu witaminy oraz kropelki, wymiotowała tylko w drodze do weta. Ma mieć przepłukiwany nos od zewnątrz co godzinę wodą utlenioną. Jej akcja z łapkami w pysku po zabiegu była wynikiem podwójnego szycia, do czego się szybko przyzwyczaiła. Następna wizyta za tydzień do dwóch jeśli nic nie będzie się działo niepokojącego. Jak zwykle wet powiedział o uznaniu zabiegu za udany jeśli przetoka w końcu zarośnie.
  2. Aniu przyjeżdzajcie razem z uroczym Tz-tem i dzieciakami. Nie mówię "niewiele życia jaj zostało", tego nikt nie wie, jest jednak chora i zagrożona, Tusia z bardzo złym stanem serca, wolę być nastawiona na najgorsze jednocześnie będąc optymistką. W tym roku, gdy Tusia straciła przytomność, myślałam że nie żyje. Zresztą właśnie ona dodaje optymizmu, nikt nie dawal jej dłuższego życia a jest ze mną już dwa lata. Pierwsze spotkanie obu suczek z wetami rozpoczęło się okrzykiem "ojej'. Zupełnie ogólnie Barbi wygląda na zdrową istotkę, gdyby tylko ta przetoka się zamknęła nie było by źle, teraz widmo infekcji kolejnych nad nią krąży.
  3. [quote name='halcia']Pewnie znaczenie ma wiek suni i to ,ze stan taki jest mocno "zadawniony"Pozdrawiam.[/QUOTE] Tak, wiek ma znaczenie, weci ostrzegali o ewentualności żadnego gojenia przetoki, zarosło połowicznie więc i tak do przodu. Tej nocy Barbi spała w moim łóżku gdzie zrobiły się 2 psy (Tusia) i 2 koty. Pozwalam jej na wszystko, czego nigdy nie miała i przez wzgląd na jej stan zdrowia. Obie z Tusią to chore staruszki, ich nić życia może się urwać w każdej chwili. Barbi ma takie ładne, skośne oczy.
  4. Jeśli strach waży to Barbisia w torbie podwaja wagę. Mój mocny i zdrowy brat, mniej zdrowy ale też mocny TZ byli bardzo zdziwieni znosząc ją kilka razy i nie wierzyli, że to niecałe 8 kg. Sól fizjologiczna nie rozpuszcza tego czegoś z nosa, zastosowałam oliwę z oliwek i jest trochę lepiej ale kichanie zostało. To już dwa miesiące starania o wyleczenie suczki a efekty nie tyle żadne co słabe.
  5. Wczoraj udałam się na obchody 1-wszej rocznicy ślubu syna, takie skromne obchody, tylko oni i ja z TZ-tem. Nic, tylko życzyć im takich samych następnych lat. Odwieźli nas do domu i panowie postanowili wyjść z trzema psami zostawiając panie z resztą zwierzyńca. Po krótkim czasie zapukała do drzwi żona p. Tadeusza, stał sobie przy niej Fafik. Pies uciekł TZ-towi po spuszczeniu ze smyczy za pierwszym zakrętem, wrócił pod klatkę i wszedł do środka za tą panią. TZ był bardzo zdziwiony, nigdy Fafik nie uciekał. Nie powidziałam, że przy mnie. Już później, gdy zostałam sama, podczas przygotowania kolacji kotom i psom zadzwonił telefon, do którego doszłam z Frotką trzymającą zębami moją nogawkę. Wyraźnie miała dosyć opuszczenia jej przez wredną opiekunkę.
  6. Nie mogę powiedzieć, że z Barbisią już lepiej. Niestety kichała przez te dni pooperacyjne, teraz wiem o szkodliwości kichania, nie chcę przesądzać o nieudanym zabiegu. Zobaczymy we wtorek. Dostaje od pierwszego dnia po operacji coś, co nazywa się CEFA-SEPTIN, 2 tabletki dziennie, dzisiaj już zjadła jedną, zostało 7. Mimo zawirowań w jej życiu nie cofnęła się w kontaktach, wręcz odwrotnie. Wczoraj opuściłam mieszkanie na kilka godzin (1-wsza rocznica ślubu syna) a gdy wróciłam, Barbi wykonała taniec domowych psów. Biegała w tą i tamtą stronę podskakując i merdając ogonem razem z resztą. Nie znaczy to, że przestała być lękliwa, wycofująca się przed wyciągniętą ręką. Tego samego wieczora "pomagała" przy zmianie pieluchy Frotki, która w trakcie leży na moich kolanach. Barbi też chciała na te kolana się dostać włażąc na Frotkę, więc przełożyłam przebieraną sunię obok i tak jakoś wyszło bezkonfliktowo. Mówiąc "zostało mało czasu" mam na myśli zakręty życiowe pozwalające zrozumieć powiedzenie Chińskie: "Żyj tak, jakby to był twój ostatni dzień życia. W pewnym momencie będzie ostatnim." Niby się wie ale nie czuje... do czasu i gdy ten czas nadejdzie człowiek stara się nie marnować każdego dnia, nie myśleć o sobie. Oktawio, nie dostaję zadyszki na schodach, przy silnej arytmi (już przeszła) jestem zmęczona nawet siedząc.
  7. [quote name='Miśka84']Pa, pa Lejdi[/QUOTE] Z jednej strony radość, z drugiej żal. Nikt w tej krainie nie widział piękna suczki? Nikt nie zobaczył mądrości w jej oczach?
  8. Panca [B]bardzo dziękuję[/B] Do tej pory można powiedzieć tylko o udanym przeżyciu operacji, cała reszta, z wynikiem tego wszystkiego, przed nami. Wczoraj wieczorem Barbisia przebaczyła mi wszystkie cierpienia psychiczne, fizyczne nie były tak duże bo to "miękki" zabieg. Dostała więcej jedzenia za dzień głodówki, rozdzielonego na trzy porcje o trzech różnych porach. Czyszczenie nosa dalej idzie pod górę, Barbi broni się ale już nie warczy. Dzisiaj rano witała normalnie, merdała ogonkiem, zaczepiała łapką jednak znów bardziej się boi. SBD, jak to jest? Człowiek nagle wie, że ma już coraz mniej czasu i chce zrobić więcej i więcej pomagając innym, w naszym wypadku tym najsłabszym.
  9. [quote name='mru'] ale JoSi sobie wzbogaciła życie biorąc małą ;) [B]Wzbogaciła sobie komplikacje[/B] Ona jest taka spokojna jak się patrzy na foty [B]pozornie, ona jest taka niepewna siebie, taka wystraszona[/B] - i ten wątek jest taki sam... pełen spokoju, ciszy...[B]bo tu nie ma miejsca na emocje człowieka[/B] i tak jakoś jak staram sobie wyobrazić, co tam w środku w niej musi sie odbywać...[B] z bliska widać i się czuje... żal[/B] :shake:[/QUOTE] Jutro wkleję zdjęcia jeszcze raz jeśli się nie otworzą. Wam też dziękuję za pilotowanie Barbi.
  10. [quote name='izzie1983']Ja też nie widzę :-([/QUOTE] Właśnie w Fotosiku piszą o konserwacji systemu, mnie się udalo wkleić tuż przed. Może jak skończą to zdjęcia będą?
  11. Fotosik znów coś zmienił a u mnie zdjęcia są.
  12. Frotka usiłuje wstać prostując obie tylne nóżki co udaje się do pewnego mementu aż nie nastąpi niekontrolowany, całkowity wyprost. Wtedy ciężar ciała przenosi się do przodu i suczka ląduje na pysku. Po takim efekcie dlugo nie powtarza ćwiczeń. Wczoraj była cudowna gdy bez powarkiwania przyjęła Barbi do siebie, pozwalając jej spać na swoim kocyku i przytulić się do pleców. Barbisia była nieszczęśliwa i pewnie cierpiąca po kolejnym zabiegu.
  13. Dzisiaj już dobrze, przynajmniej tak to wygląda ale okaże się w przyszłym tygodniu na kontroli. Oby tym razem się udało i zarosło wszystko. Zabieg był tańszy, 80 zł, taksówki konieczne, 40 zł dwie. Pogoda była do niczego, zimny wiatr. Zawinęłam Barbisię w torbie od dołu w podkład aż na plecy, od góry w kocyk. Tak w postaci kokonika dojechała nie narażona na zimne powiewy. Kaganiec z materiału miała włożony gdy wyszłam z resztą psów na spacer. Martwię się czy czegoś sobie w pysku nie zrobiła walcząc łapkami, później przestała, noc spędziła za plecami Frotki gdzie sama weszła. Rano obie spały w niezmienionej pozycji, przytulone do siebie. Przemywanie noska wodą jest dodatkowym stresem, bardzo nie lubi. Robię to bez zakładania kagańca otwartego z przodu, niby tak by było najłatwiej i najprędzej ale wolę do niej przemawiać, głaskać, uspokoić nie zwracając uwagi na powarkiwania i pokazywanie zębów. Myślę, że to bardziej bezinwazyjna metoda. Jak bardzo musi być skołowana Barbi jeśli ja jestem do dziś?
  14. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/34/a5bf448159bac300.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/34/58cda8a5592e8f2f.jpg[/IMG][/URL] Wczoraj po zabiegu.
  15. Tym razem leci jej krew z nosa, muszę przemywać solą fizjologiczną. Wychodząc zakładam kaganiec z materiału, dobrze, że był w domu pasujący..., chyba na mnie, właśnie zdjęła. Mam dosyć, jutro wstawię zdjęcia dzisiejsze.
  16. Jesteśmy już w domu. Barbi zniosła dużo lepiej ten zabieg. Muszę ją pilnować, wciska obie łapki przednie do pyska.
  17. W niedzielę TZ przyniósł cichcem jakieś smakołyki bardziej sztuczne i rozdał psom bez mojej wiedzy. A prosiłam, odgrażałam się, że jak Frotka dostanie s...ki przez niego to obudzę o każdej porze i będzie sam sprzątał. Jak zwykle to ja sprzątałam podłogę, myłam Frotkę, zmieniałam pieluchy i śpioszki do 24-tej. Sunia jest szybka, musiała zjeść większość świństwa, TZ spał u siebie w domu snem sprawiedliwego. Tusia dalej zarasta, udka mają prawie niewidoczne prześwity, ogonek trochę łysinek od góry, od dołu długie dosyć włoski. Starsza sierść na plecach zaczyna być błyszcząca, szyja w gęstym kołnierzyku, Kleopatra pełnym, szczerbatym pyszczkiem. Filip dostając wieczorem Royal Canin suchy prosi wyraźnie "ła-ła", Morycek nauczył się od maine coonów mrauczeć i jego głos mylę z głosem Gabora. Wątpliwości nie mam gdy w mieszkaniu rozlega się huk, to zawsze Filipowi udaje się coś strącić.
  18. Weci bali się, że dziąsło wcale nie będzie się zrastało. Katowanie Barbi jest koniecznością, z przetoką nie da się żyć, wrócą stany zapalne i wycieki ropne. Już teraz jest lepiej... trochę, nie ma jeszcze wycieku ropnego. I tak czuję się jak zdrajca. Suczka mimo swoich strachów jest ufna a trzeba ją zanieść, zostawić i czekać bezradnie, mając nadzieję na wyjście z narkozy i lepszy wynik zarastania. Nie musiałam decydować, sami weci decydowali. Jak zwykle wybór mniejszego zła. Zaglądanie do pyska odbyło się bez "głupiego Jasia", Barbi jest łagodną suczką.
  19. W Krakowie wydano zakaz wpuszczania psów do Parku Jordana, dużego, uczęszczanego przez czworonogi bo badania wykazały, że mocz psi jest szkodliwy... Mnie szkodzą toksyny w różnych postaciach, wydzielane przez wielu człekokształtnych osobników zwanych ogólnie ludźmi. Dwie klatki obok mieszka pani nie wychodząca od 10-ciu lat z domu. Ma suczkę, Karinkę, ślepą zupełnie staruszkę, do której 3 razy dziennie przychodzi inna pani i wyprowadza na spacer chociaż mieszka kilka bloków dalej. I tak codziennie przez ostatnich 10 lat.
  20. Kolejna operacja w środę o godz. 9.30. Część dziąsła jest zarośnięta, część nie.
  21. Dzisiaj Barbi weszła na czwarte piętro SAMA dwa razy. Biegała po bezpiecznym terenie bez smyczy, w obu przypadkach przewodnikiem był Fafik. Jeszcze są małe problemy ze smyczą ale tu też Fafik pomaga. Niestety nawet on nie pomaga przy schodzeniu ze schodów. Bardzo się cieszyła takim normalnym spacerem, biega lekko, chodzi normalnie, nie jak w domu - pokracznie trochę. Panele są za śliskie?
  22. Ronia na Twoich kolanach jest bardzo szczęśliwa, to wyraźnie widać.
  23. [quote name='sleepingbyday']matko, jak ta barbi mi się podoba....[/QUOTE] Ona JEST ŚLICZNA chociaż moja przyjaciółka oceniła jej kolor jako brzydki ale mamy inny gust, począwszy od oceny TZ-tów. Martwię się dniem jutrzejszym, Barbi chwilami oddycha otwartym pyszczkiem i widać jak jej ciężko złapać powietrze nozdrzami. Znów się zatykają, chociaż nie jest to ropna wydzielina i nie są zatkane stale.
  24. [quote name='Abrakadabra JoSi? Gdzie przyjmuje doktor Degórska?[/QUOTE'] W Warszawie na SGGW. Ruchy robaczkowe wspomagam jabłami, Frotka dostaje codziennie teraz ok. 1.5 jabłka pokrojonego na 1/4 razem ze skórką, bez gniazda nasiennego. Takiemu maluchowi trzeba pokroić drobno i bez skórki.
×
×
  • Create New...