-
Posts
10333 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AnkaG
-
Ech wiedziałam, że już dochodzimy do końca, stareńka była Kisiolka ale serce boli bardzo. :( Keysi przyjęłam na tym świecie i byłam z nią do końca... 17 lat, 4 miesiące i 12 dni. TZ wrócił w sobotę... a w poniedziałek... wet chciał nas wygonić z gabinetu bo przy właścicielach nie usypia psów ale się postawiliśmy... tuliłam ją do końca. Z Tobiego zaciesz bo tyle czekał taki fajny psiak. Może goopia jestem ale czasami myślałam czy to nie jakaś klątwa Wilczej nad nim wisi... Fajne te dziewczynki a po fryzjerku zupełnie odmienione :)
-
Przepraszam Wasiu, że u Ciebie ale tu zaglądają wszyscy a nie mam gdzie napisać... Moja Kochana Keysunia (*)
-
A u nas smutek... dzisiaj podjęliśmy ciężką decyzję - moja Keysi odeszła za TM...
-
Ech ludzie są okropni...
-
To trzymamy kciuki dalej - za domek i by bez problemów się wygoiło :)
-
My też trzymamy kciuki
-
dobrze, że jest poprawa :)
-
Jak wyniki?
-
Widziałam na fb że parę psiaków znalazło domki :) Oskarek biedny był chyba mocno schorowany... (*)
-
Sznaucerek Mondy i reszta naszej kochanej bandy
AnkaG replied to Kate1205's topic in Już w nowym domu
Kate co u Was słychać? -
No fajnie mają :) i takie wieści że może ... I super ze Bubu sprawuje się dobrze. Może musiała zostać jedynaczką by w główce się poukładało. Albo okres szczeniactwa i łobuzowania u Sybisi przeszła haha. Na pewno duuużo ciężkiej pracy i cierpliwości od Sybisi wymagało ułożenie Diabołka. Jeszcze raz gratki Sybisiu. :) Ja tez miałam być DT i Nusia została jako 4 pies w rodzinie wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.... 8 lat z nami była... Opowiem wam jej historię bo zgodnie z prawem popełniłam przestępstwo :) Rok 2006, Zabrałam ze schroniska sunię jako DT po 4 dniach jej pobytu w schronie. Znaleziona na ulicy w centrum szczecina. Minął okres kwarantanny nikt jej nie szukał. Po miesiącu podczas strzyżenia (sznaucer miniaturowy) odkryty został tatuaż. Prywatnymi kanałami doszłam wielu informacji na jej temat. Zgodnie z prawem powinnam ja oddać właścicielowi. A przynajmniej skontaktować się z hodowla gdzie się urodziła. Nie zrobiłam tego bo była z pewnością bita i trzymana w zamknięciu. Kilka miesięcy wyprowadzałam ją z traumy i uczyłam normalnego życia. To była biedna sunia która jak spała i się ją dotknęło to podskakiwała i zrywała się ze strachem. Jak wchodził ktoś obcy to wbijała się w ścianę i sikała pod siebie. Przy moich psach nauczyła się jak fajnie być w stadzie i jacy fajni są ludzie... Ale zgodnie z prawem .... Z tamtej czwórki żyje już tylko Keysi i jest na końcówce życia... ma 17 lat i 3 miesiące... A teraz jest z nami kolejny sznaucerek - Sisi odebrana z pseudohodowli. Ją też uczyłam wszystkiego... 2,5 roku jest z nami. Mam nadzieję, że się nie zezłościcie że napisałam u suniek ale tak mnie dzisiaj naszły wspomnienia... od 21 lat są u mnie sznaucerki miniaturki :) I tak jak Sybisia nie raz płaczę jak myślę o moich dziewczynkach co odeszły...