Jump to content
Dogomania

motyleqq

Members
  • Posts

    5536
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by motyleqq

  1. ja bym nie powiedziała, że Millan opiera się na TD, bo twierdzi, że do wszystkiego doszedł sam.
  2. ej, bo on jest/był małym potworkiem :cool3: ale nie mówiłam tego gościom. jak zaczął warczeć, to im powiedziałam, że mu zaraz przejdzie :lol: ale za to jest w 200% odwoływalny :loveu: i dziś na spacerku żadnego szczekania, aportował piłeczkę przy jamniku drącym się na niego, nie zawarknął się na kolesia który wziął się znikąd :loveu: a na koniec jakiś koleś pochwalił mój tatuaż, także wieczór udany :evil_lol: za to jutro 3 egzaminy
  3. [quote name='a_niusia']a moj piesek wpadl do gnojowy i zrobil sbie kilka rundek wkolo, zeby bardziej przesiaknac tym zapache a za chwile przylaza do mnie znajomi na popijawke i wyzerke:loveu:[/QUOTE] to po to, żeby zepsuć idealny wizerunek dogo pieska :evil_lol:
  4. ja raz w parku spotkałam kolesia, który krótko mówiąc sr...ał w krzakach :diabloti: niestety jak się potem okazało, wziął mnie za nastolatkę, przed którą będzie się rozbierał, a ja pewnie miałam się bać :cool3: mój wygląd jest jednak mylący, jestem trochę starsza i to ja przestraszyłam pana :diabloti: potem pomyślałam, że mogłam poszczuć go psem, byłoby zabawniej :evil_lol:
  5. [quote name='Aleks89']O tak kiedyś mnie wypłoszyła z klatki kotka z młodym:diabloti:Dodam ,że byłem z 3ma psami ,które odważnie zaczęły się wycofywać burcząc:evil_lol:[/QUOTE] noo jak miała dzieciaczka, to na pewno była przekonująca :evil_lol: Timeczek też był dzisiaj grzecznym pieskiem, mieliśmy gości, warczał chwilę, ale już znacznie krócej. goście byli spoko, bo całkowicie zignorowali jego zachowanie i to mu bardzo pomogło. 10 minut później(oczywiście nie warczał 10 minut) był już na kolanach mojej siostry ciotecznej :crazyeye: przeżyłam szok, a potem jeszcze większy, jak chciał się władować też do mojego brata ciotecznego, ale ten nie chciał :diabloti: oficjalnie też już mogę powiedzieć, że przestał obszczekiwać sąsiadów. wcześniej leciał jak durny drąc mordę, teraz już olewka ;)
  6. jak mieszkałam w Wawie to był taki uroczy yorczek, wprawdzie średnio reagował na wołanie pana, a biegał luzem, ale był nieszkodliwy ;) zawsze bardzo chciał się bawić z Etną, ale był tak mały, że się o niego bałam. zresztą, sam też się bał trochę :lol: właściciel zawsze uśmiechał się w taki charakterystyczny sposób, jakby mu było jednak nieco głupio, że jego pies tak sobie podbiega ;)
  7. [quote name='Koszmaria']to jak sprawdzić która metoda działa-bez tracenia zaufania psa? załóżmy,że adoptowany pies rzucający się na inne psy wytrąca się z rytmu "zabij-zabij" tylko wtedy jak się go sprowadzi do parteru.uspokaja się wtedy i zaczyna w końcu reagować na to że właściciel coś mówi.ale póki co tego się nie wie-jak to się sprawdza bez robienia traumy psu?[wiem że taką hipotetyczną sytuację przedstawiłam w strasznym skrócie,mam nadzieje że umiecie to sobie jednak wyobrazić:)] eliminacyjnie? smaczki nie skutkują,kupujemy halti,halti nie skutkuje kupujemy dławik i tak dalej?[/QUOTE] myślę, że w takim wypadku najpierw bezpieczeństwo, czyli kaganiec. a potem tak jak mówisz, zacząć od najmniej inwazyjnych metod i przede wszystkim, spróbować ich na różne sposoby(czasem ktoś poddaje się po pierwszej próbie), nie liczyć na cud i efekt od razu. myślę też, że tak trudne przypadki powinien zawsze konsultować ktoś o dużym doświadczeniu, komu łatwiej i szybciej będzie ocenić, jak z tym psem pracować. ale pewne rzeczy nie muszą się wykluczać. jeśli stoimy przed stresującą sytuacją, kiedy nasz pies już wystartował do innego, to wtedy priorytety trochę się zmieniają i czasem trzeba zrobić "coś", czego wcześniej woleliśmy uniknąć w pracy z psem. trzeba też wziąć pod uwagę, że gdy pies faktycznie atakuje w opcji 'zabij'(a nie "atakuję, bo się strasznie boję), to prawdopodobnie sprowadzenie go do parteru będzie dla niego znacznie mniej bolesne/inwazyjne, niż gdyby to samo zrobić w normalnej sytuacji(bo emocje są tak silne). tylko bardzo ważne jest to, żeby umieć coś takiego zrobić, żeby efekt nie był odwrotny. i ważna jest jednoczesna praca nad zmianą tego zachowania, by w przyszłości nie musieć przeżywać takich sytuacji.
  8. też jestem za żółwikami :)
  9. [quote name='WEIMAR']najblizej prawdy jest nasz intuicja skoro cos ci podpowiada ze meczysz psa, tak samo mysla twoi bliscy to musi w tym cos byc rozumiem kiedy szczeniak zostaje sam w otwartej klatce do ktorej moze sie schowac ale trzymanie w zamknietej to juz znecanie sie wszyscy co tak zachwalaja klatki to chcieliby zjesc ciasto i miec ciastko dlatego Rinus tak zajadle atakuje tych co sa innego zdania - i w dodatku robi to bez kultury... chca miec psa ale nie godza sie na rzeczy zwiazane z posiadaniem psa i zwierze cierpi bo wzieli psa a zachwouja sie tak jak by go nie bylo pies to ogromna odpowiedzialnosc nie kazdy moze sobie na nia pozwolic[/QUOTE] jak komuś podpowiada intuicja, że zamykanie psa w klatce to znęcanie się, to może brakuje mu wiedzy o behawiorze psów i o klatkowaniu. trudno jest Ci zrozumieć, że psy KOCHAJĄ swoje klatki? wczoraj rozłożyłam klatkę i mój pies od razu się do niej zapakował. przebudziłam się w nocy i mój pies spał w klatce(otwartej, sam sobie tam poszedł). chyba też nie rozumiesz, że lepiej jest zamknąć psa w klatce, niż narażać go na niebezpieczeństwo, bo może on zjeść różne rzeczy. długo się wstrzymywałam przed zakupem klatki, aż pewnego dnia moja suczka wypiła pół litra oleju, drugie pół wylała na łóżko i zarzygała całe mieszkanie. wynajmowane. może też nie słyszałeś o lęku separacyjnym. [quote name='WEIMAR']i o takiej sytuacji ja mówię jak sie bierze szczyla do domu to trzeba wziac urlop ale tak zorganizowac zycie rodziny zeby mniej wiecej co 4 godziny wyjsc z psem a jak ktos nie ma mozliwosci a bierze psa bo chce miec to niestety kosztem jego wlasnego egoizmu cierpli pies i po jakims czasie obowiazki zwiazane z psem przerastaja wlasciciela i niestety oglada sie takie obrazki ze psy sa wyrzucane z samochodow na ulice bo ktos chcial miec psa ale nie chce nic w zyciu zmieniac[/QUOTE] na ile ten urlop? na 2 miesiące, 3? moja suczka sikała do 7 miesiąca życia, może powinnam mieć do tego czasu urlop? :cool3:
  10. dobry szkoleniowiec postępuje zgodnie z tym, czego wymaga pies. a jak ktoś jak Millan ignoruje sygnały uspokajające i twierdzi, że pies dominuje, kiedy pies chce go uspokoić, to sorry-nie jest dobrym szkoleniowcem. i czasem lepiej jest powiedzieć 'tego nie umiem, nie poradzę sobie z tym' i podpowiedzieć, kto jest mądrzejszy i pomoże, niż udawać znawcę i robić psu krzywdę. to tylko program w tv. nie wiesz, co tak naprawdę się tam dzieje, ani nie wiesz, co dzieje się z psem później.
  11. :mdleje: przeczytałaś to co było w linku? przeczytałaś to, co powiedziałam: że psy są różne? i że trzeba umieć te różnice wychwycić, a Millan absolutnie tego nie potrafi?
  12. Fauka, zgadzam się z żabą, taki pies stanowi zagrożenie i lepiej jest go odwieźć do schronu... pomyśl też o tym, że na pewno nie jest szczęśliwy u takiej osoby
  13. [quote name='kropi124']ale pomaga[/QUOTE] skąd wiesz? skąd wiesz, co się dzieje z tymi psami PO programie? czy to jest pomoc, jak pies jest zastraszony? nie dla mnie. przeczytaj sobie to [URL]http://www.hissteria.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=97%3Amy-journey-beyond-whispering&catid=37%3Apierwsze-kroki&Itemid=49[/URL] i powiedz mi, gdzie on pomógł temu psu
  14. [quote name='Koszmaria']a z drugiej strony barykady-są psy,dla których okrojone metody Millana[np.sprowadzanie psa siłą do pozycji w której pies się uspokaja i wybija z zachowania niepożądanego] się sprawdzają. więc jak to jest?[/QUOTE] nijak, po prostu psy są różne. jeden Cię ugryzie, a drugi się uspokoi. rzecz w tym, że Millan nie potrafi tego zauważyć i nie reaguje na żadne CSy, ze wszystkimi psami robi to samo.
  15. właściwie to nazywa się ona Eir, ale trzeba to było jakoś spolszczyć :lol: nie, ona po prostu nie daje do siebie podejść i wygląda jak potwór, o tak: [URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=507467205942048&set=a.507467139275388.111233.450291188326317&type=3&theater[/URL] :evil_lol: chociaż ostatnio była taka akcja, że moja mama tupnęła nogą, bo Ti jadł kocie żarcie i on zaczął uciekać, a tam ślisko... i straszny hałas się zrobił, koty się wnerwiły i najstarsza kotka się na niego rzuciła :roll: myślę, że jak Waldek jest taki grzeczny, to kotce przejdzie z czasem, zaakceptuje jego obecność
  16. [quote name='Majkowska']Eee to psy mają w domu za czym gonić :D Albo odwrotnie- jak u mnie...[/QUOTE] to zależy który pies z którym kotem... :lol: Etna to ma dziwne relacje z kotami, koty jej nie lubią, bo ona jest taka... elektryczna, szybka, gwałtowna. koty to wkurza ;) natomiast Ti miał zrobiony świetny socjal z małymi zwierzętami(u hodowcy)i koty nie mają z nim żadnego problemu, bo on jest dla nich grzeczny ;) na zdjęciu była Irka z Ti, leżeli na luzie. a Irka najbardziej ze wszystkich kotów nienawidzi Etny :cool3: wyluzowana Zosia: [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/1257_536278263076622_1501859193_n.jpg[/IMG]
  17. musisz robić na początku krótkie sesje, żeby nie zdążył sobie pójść z zabawką :) jak już pójdzie, no to włóż całą swoją energię, by jeszcze raz się poprzeciągał z Tobą i potem powiedz 'koniec', wtedy ta komenda będzie oznaczać, że może sobie pójść i już nie przynosić :)
  18. to skoro lubi się szarpać, to musisz zrobić aport "od końca", czyli szarpiesz się z nim i puszczasz i uciekasz. docelowo chodzi o to, żeby zanim mu zaczniesz rzucać, sam wciskał Ci szarpak do rąk, w celu szarpania się z Tobą. i dajesz mu 'wygrać', czyli nie zabierasz tego szarpaka. i dopiero jak on tak będzie Ci wciskał to w ręce, to zaczynasz rzucać na małe odległości i tak samo uciekasz i dajesz wygrać. potem stopniowo zwiększasz odległość. i dopiero na końcu uczysz puszczać, czyli robisz tak, żeby zabawka była nieruchoma, nudna, powinien puścić. wtedy go chwalisz pod niebiosa i dajesz mu się dalej szarpać. i po jakimś czasie wprowadzasz komendę :) zawsze powinno być więcej wygrań, niż strat w postaci puszczania. no i puszczanie powinno dla psa oznaczać dalszą zabawę, a nie jej koniec
  19. no, to pracujcie nad aportem. po pierwsze: nigdy nie gonimy psa, który ma zabawkę w pysku, bo dla niego to extra zabawa ;) uciekamy psu. można na dwa sposoby: rozkochać psa w szarpaniu i wtedy będzie przybiegał, by się z Tobą poszarpać. albo na wymianę, czyli kupić dwie takie same zabawki i uciekać psu z tą drugą, a jak wróci, to się z nim wymienić, rzucając tą, którą mamy w ręku :)
  20. wiesz co, jeszcze nie było takiego wspólnego spaceru, żeby był bażant, bo jak chodzę z nimi razem, to gdzie indziej niż oddzielnie :lol: to git, trzymam za Was kciuki :cool3:
  21. [quote name='Majkowska']A witamy się gorąco :) A gorąco strasznie, byliśmy przed chwilą na spacerku i wszyscy jednogłośnie mamy dość. Ufff...Masakra! No to Etna dusza myśliwska :) A co robi jak już znajdzie bażanta - nie wystawia czasem? :) Waldek też próbuje je łapać (a nie powinien więc go oduczamy tego), nakręca się strasznie i leeeeciii , przepada za horyzontem a potem wraca ledwo żywy. [/QUOTE] jak już bażant wyfrunie i odleci to ona sobie odpuszcza. czasem jeszcze trochę niucha w tym miejscu, jakby miała nadzieję na kolejnego :evil_lol:
  22. [quote name='natija']jussuuu pikne te kociaki :loveu:MC sa piekne z tym ich futerkiem:loveu:[/QUOTE] kocięta są norweskie :evil_lol: mamy dwie rasy w hodowli, ale MCO jeszcze nie mieliśmy kociąt :) ale Irka jest piękna, przyznam że nie wierzyłam w nią jak była mała, uważałam, że nie nada się do hodowli, a ona po pierwszej rujce przeszła metamorfozę :loveu:
  23. są tu gdzieś porozrzucane, więc dam Ci linki do albumów na FB: kotki: [URL]https://www.facebook.com/motyleqq/media_set?set=a.101645856539867.3697.100000833581639&type=3[/URL] i kocięta z aktualnego miotu: [URL]https://www.facebook.com/motyleqq/media_set?set=a.505946552776460.1073741825.100000833581639&type=3[/URL] kocięta już się rozjeżdżają, więc się trochę pusto zrobi w domu ;) ale mamy nadzieję, że ta kotka co teraz Ci się spodobała, jest w ciązy
  24. przydreptałam i ja do Ciebie :) [quote name='Majkowska']Witamy się z rana :) Tak naprawdę bażanty są wszędzie, tylko się ich nie widzi. Co innego jak się ma pointera który niucha po krzakach i ujawnia te bażanty. Poza tym Waldzior nie gardzi wszelkim innym ptactwem jak wróble, sroki, wrony, gołębie... przejść z nim przez rynek - to dopiero mordownia:roll: [/QUOTE] ja wprawdzie nie mam pointera, ale Etna też nam pokazuje bażanty :lol: od razu po niej widać, że zaraz jakiegoś wypłoszy ;) jest jednak mądrzejsza od małego, bo ona wie, że ten ptak jak już poleci, to nie da się go złapać, a ten mały dureń to biega za ptakami będącymi w powietrzu :evil_lol:
×
×
  • Create New...