Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Podejrzewam, ze skoro boks 26 to pojedyncza klatka, to będzie umieszczony z boku budynku, w ogrodzie, za oddzielnym wejściem, bo nigdzie indziej pojedynczo mniejsze psy nie były umieszczone. Tam też weszłam. Dwie klatki były puste. Może ludziom zainteresowanym Tytusem polecać maleńką suczkę z ciemną główką i tułowiem w czarne kropki. Jest maciupka, śliczna, waży ok. 3-4 kg. Niestety zdjęć nie mam, bo nawet przez chwilę nie byłam sama. Jest kilkuletnia, ale jak wiekszość maleństw ma już problem z kamieniem i brak jej jednego ząbka. Braki w uzębieniu ma tam wiekszość psów. To skutek gryzienia krat. Gdyby ktoś chciał ją na 100%, to pojadę wyciągnąć psiaka.
  2. Myślę, ze jednak go tam nie ma, bo pewnie kobieta pokazałaby mi go. Pokazywała suczki, zachęcała do wzięcia którejś, to co zależałoby jej pokazać i jego?
  3. Wiecie co, ja dziś zabrałam sunię. Nie dostałam żadnej umowy, zaświadczenia, pies nie miał numerka. W umowę, która została w schronie wpisany został tylko nr boksu, z którego sunia wyszła. Jesli to jest cała identyfikacja psa, to chyba kiepsko to wygląda.
  4. Byłam w schronisku. Tytuska chyba tam już nie ma. Poprosiłam o pokazanie wszystkich małych psiaków. jest tylko jedna taka mała sunia, która biega luzem i tyle. Jeszcze są trzy trochę większe. Chłopaka ani jednego tak drobnego nie ma. Zaglądałam w każdą budę.
  5. Jaaga

    Lublin 10.06.2007

    Wczoraj dzoniłam, to dowiedziałam się, ze będzie na stronie spis ilosciowy psów.
  6. Szukam transportu na raciborską wystawę z Katowic dla jednej osoby z malenkim pieskiem. Oczywiscie pokryje koszty transportu. Piszę tutaj, bo na wspólne przejazdy mało kto zagląda, a tu są wieksze szanse.
  7. Jaaga

    Lublin 10.06.2007

    Pisałam juz na wspólnych przejazdach, ale może tu wiecej osób zaglada. Szukam transportu ze Sląska na tę wystawę dla jednej osoby z maleńkim pieskiem. Oczywiscie zwróce koszty paliwa.
  8. Dobrym srodkiem przy przewlekłej niewydolności nerek jest Ipakityne. To jest niedrogie (ok. 20 zł) i dodaje sie do jedzenia, zeby wspomóc funkcjonowanie nerek. Przydatny środek w sytuacji, kiedy zwierzę nie chce jesć suchej karmy. Poza tym super działa Azodyl, ale niestety dostępny jest tylko w Stanach. Koszt kuracji miesiecznej dla psa to ok. 170 zł (z kosztami przesyłki). Niedawno pożegnałam 17-letniego kota z mocznicą, a teraz mam na diecie młodą kotke z niewydolnościa nerek. Opieka nad takim zwierzęciem wymaga poswięcenia. Cały czas trzeba przestrzegać diety, kontrolować wyniki i w razie potrzeby leczyć. Moja kotka jest na mokrej karmie w saszetkach, ale przy psie tej wielkości takie żywienie nie wchodzi chyba w grę ze wzgledu na koszty. Moze rzeczywiscie lekarz zgodziłby się na kurczaka z dodatkiem Ipakityne? Trzymam kciuki za zdrowie i prawdziwy dom dla suni.
  9. Kotki lepiej nie dawać do domu, gdzie może wyjść i się zagubić. Skoro możliwy byłby jej transport, to ją wezmę, tak jak pisałam. Moje koty wychodzą, bo mieszkamy na uboczu i są bezpieczne, ale tymczasowiczów nie wypuszczam nigdy. Taki kot wychowany w domu mógłby nie poradzić sobie z życiem na zewnątrz.
  10. Ja oczywiście mogę zabrać kotkę do siebie na tymczas. Tylko prosiłabym o PW, bo nie zawsze czytam wątki, czasem tylko sprawdzam wiadomości.
  11. W ostateczności wezmę i nie ciachniętą. O wiele łatwiej szuka mi się domów dla kotów, niż dla psów. Problem jest taki, ze kazda kotka zaraz po przybyciu do mnie dostaje rujki, a ja nie jestem w stanie tego przetrzymać. W ostatnich dniach sporo pieniędzy wydałam na szpitalik i leczenie szczeniaka z parwo, który niestety dziś odszedł, więc nie mam teraz pieniędzy na zabieg. Poza tym mam czyste sumienie, kiedy wydaję kotkę, o której wiem, ze nigdy nie będzie miała niechcianych kociąt. jednak sytuacja kryzysowa, to trzeba pomóc.
  12. Jesli któraś z kotek jest wysterylizowana, to mogę wziać na tymczas. Tylko, ze mieszkam aż w Katowicach. Nawet dziś miałam chętnych na kilkumiesięcznego kotka, więc dom znalazłby się bez trudu.
  13. Teraz z zakupów wróciła moja mama i mówiła, że spotkała panią, która zabrała właśnie szczeniaka z naszego schroniska. Ponoć jest tam dziś bardzo dużo szczeniąt. jak sobie pomyślę, że mogą też załapać parwo, to mi się chce płakać:placz: .
  14. Wiem, ale teraz zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby go uśpić od razu. Jednak miałam nadzieję na jego wyzdrowienie.
  15. Niestety, szczeniaczek został uspiony godzinę temu:placz: . Walczył o przezycie ponad 2 tyg. i nie udało się. Szczerze mówiąc, z takim zakończeniem nie liczyłam się już w ostatnich dniach:shake: .
  16. Zadzwoniła do mnie adria i zaproponowała tymczas dla maluszka, jeśli we wtorek wyjdzie z kliniki. Bardzo dziękuję i mam nadzieję, ze maluch będzie gotów do zamieszkania w domku. Dziękuję za kciuki i zyczenia, liczę na to, że pomogą szczeniakowi i moim maluchom. Oczywiście dom docelowy dalej jest pilnie poszukiwany dla chorutka, bo biedak zasłużył już na to, żeby wreszcie odpocząć u siebie.
  17. Niestety wieści nie są dobre:shake: . Malucha miałam zawieźć teraz do schroniska, ale okazało się że nastąpiło pogorszenie. Plusem jest to, ze własnie mąż go zawozi spowrotem do kliniki, gdzie będzie mógł być do wtorku. Jednak wróciła krew w kale i wymioty. Rozważana była eutanazja, ale zdecydowałam się na dalsze ratowanie jego zycia, bo to ja musiałam podjąć tą decyzję. jestem zrozpaczona. Boję się o moje psy i zal mi tego malucha, który tyle dni nie potrafi sobie poradzić z chorobą. We wtorek musi trafić do jakiegoś domu, bo p. doktor powiedziała, że dla niego schronisko nie jest wyjściem.
  18. Własnie rozmawialam z moją p. doktor. Mały może być nosicielem nawet do końca życia. On już nie zachoruje ponownie na tą chorobę. Z choroby już wyszedł, krew w postaci skrzepków moze jeszcze pojawiac się w kale, ale szczenię już normalnie funkcjonuje. Je i pije sam bez problemów. Niestety, dziś muszę oddac go do schroniska, bo jest ogromne prawdopodobieństwo, ze przeniosę wirusa na moje szczeniaki. Jedyne, co mogę zrobić, to co dzień zanosić mu kurczaka, żeby choć dostawał dobre jedzenie. Oczywiście, kiedy trafi do schroniska, to nadal będzie potrzebował dobrego domu, a gdyby trafił się choć DT, to moge go stamtąd zabrać. Pomysł każdy jest w tej sytuacji cenny, więc proszę o szczegóły.
  19. Szczeniak jest u mnie na strychu. myślałam, ze we wtorek dam go do schoniska, bo przez święta nie będzie tam lekarza, personelu, tylko dyżurny pracownik. Jednak nie wiem, czy nie zaniosę go wcześniej. Na strychu jest zimno, mały dzis zrobił kupę ze skrzepami krwi. Nie ma kto nawet po nim sprzątać, bo kazdy kontakt z nim czy jego odchodami grozi przeniesieniem wirusa na nasze szczenięta. jeden mój szczeniak jest bardzo maleńki i niezbyt dobrze się czuje. Nie mogę go przez to szczepić zaszczepić. Obawiam sie, zeby nie stał się ofiarą ratowania tamtego malucha. Mojemu nic nie pomogłoby, gdyby się zaraził, bo waży 35 dkg.
  20. Zdjęcia malucha po jedenastu dniach walki o życie:
  21. Szukam pomocy dla tego szczeniaka i jedynym odzewem był nieprzyjemny telefon od pani, która ponoć też przez dogo szuka domów psom. Dowiedziałam się, że jestem nieodpowiedzialna, bo skoro zabiera się psa ze schroniska, to zapewnia mu się dom, a jeśli mam swoje szczeniaki i nie moge go zabrać do siebie, to nie powinnam go wogóle zabierać ze schroniska. Dziękuję za uświadomienie. Oczywiście ta pani pomocy ze swojej strony nie zaoferowała, ale chociaż uświadomiła mnie odnośnie mojej nieodpowiedzialności. Dostało sie tez p. kierownik schroniska jak mogła takiej osobie, jak ja wydać szczenię. Teraz już wiem, że mam przechodzić obojętnie koło szczenięcia w stanie przedagonalnym, bo zabranie go do lekarza, opłacenie pobytu tam i leczenia to za mało, zeby pomóc . Dzięki tej sytuacji dowiedziałam się również, ze muszę liczyć tylko na siebie i że nie mogę zwracać uwagi na czyjes obietnice pomocy. Teraz ograniczę się do użalania się nad psami w potrzebie, bo to wygodne i bezpieczne, a sumienie uspokoję podbijaniem wątków.
  22. Za dwie godziny maluch wyląduje w schronie. bardzo proszę o DT. Dam dla niego karmę, zapłacę za szczepienie, dowiozę go i będę szukać domu .
  23. Założyłam wątek temu maluchowi z kliniki, ale nikt do niego nawet nie zagląda:[url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=57781[/url]. O godz. 17 mąż odbiera go z kliniki i zawozimy do schroniska. Teraz jeszcze schron będzie nieczynny przez święta, nie wiem, co bedzie ze szczeniaczkiem.
  24. Tak bardzo starałam się pomóc maluchowi i nic to nie daje:shake: . Biedne maleństwo, które wygrało walkę z parwowirozą musi trafić do schronu.
  25. Rozmawiałam właśnie z p. kierownik z katowickiego schroniska i zgodziła się przyjąć malucha, tylko obawia się, żeby nie załapał jakiegos innego choróbska.
×
×
  • Create New...