Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Blisko wystawy to są raczej tylko drogie. Jednak kilka minut drogi znajdzie sie cos tańszego. U nas np. jest nowo wybudowany hotelik z restauracją przy głównej drodze z Warszawy i Łodzi. Normalnie jest to ok. 5 minut jazdy od Spodka, ale przed wystawą trzeba wyjechac jakieś 40 min. wcześniej co najmniej, bo z parkingiem są kłopoty. Na to też da się zaradzic, bo wiem, gdzie jest luźniej, ale często nie da się ominąć tych, którzy nie wiedzą:evil_lol: . Mogę poszukać tel. do hoteliku i pewnie bez problemu jeszcze zarezerwują wam miejsca. Odkąd na wystawie jest wprowadzona limitowana ilość zgłoszeń, to jest luz. Przedtem było bardzo ciasno.Tak że teraz przyjemnie jest podziwiać wystawiane psy.
  2. Nie ode mnie, ale jest tu jeszcze jedna hodowla w Katowicach. Martyna, może one tak na zdjęciach tylko wychodzą podobne, bo w rzeczywistości różnią się jednak, więc nie byłoby problemu z rozpoznaniem. Jednak chętnie spotkam sie z Tobą i dziewczynkami na wystawie, to porównamy. Wiola rzeczywiście fajnie sama stoi, nie to co Lolka, ona nie ma czasu na pierdoły:evil_lol: .
  3. Oto Wiolusia, czyli Koniczynka z Kociego Dworu - siostra Nemi od Martyny: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img175.imageshack.us/img175/4961/dsc06653gb2.jpg[/IMG][/URL] I druga siostrzyczka, Lola czyli Królowa Śniegu z Kociego Dworu: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img45.imageshack.us/img45/5197/dsc06740ry8.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL]
  4. Najlepiej przede wszystkim zrobić wymaz z oczu z antybiogramem, czy nie ma w nich bakterii albo drożdżaków, które mogą być powodem przebarwień. Dopiero jeśli wszystko okaże sie w porządku, mozna mowić o stosowaniu róznych kosmetyków. One nic nie pomogą, jeśli oczy są chore.
  5. Tak sobie pomyślałam, że może nie doszedł mój mail, skoro nie otrzymałam żadnej odpowiedzi? Napiszę jeszcze raz. Czy był ktoś może u niej od czasu, kiedy ostatnio nie chciała wyjść z budy? Rzadko teraz tu zaglądam, bo mam kilkanaście maleńkich szczeniaczków i mnóstwo pracy przy nich.
  6. Moje szczeniaki często uczulały się na szczepionkę Duramune, więc staram szczepić się teraz maluchy Vanguardem. Czasem nawet dwie doby chodziły obolałe, piszczały przy każdym dotyku i biegały z kąta w kąt. Teraz, kiedy zmieniłam szczepionkę to się już nie zdarza. Każde kolejne szczepienie powinno być robione szczepionką z tej firmy, którą piesek dobrze toleruje.
  7. Też uważam, że dwa tygodnie w domu tymczasowym, to najlepszy czas. Można psa doprowadzić do porządku, zaszczepić, odkarmić, zadbać o niego. Wtedy można już coś powiedzieć przyszłym opiekunom o charakterze psa, ewentualnie o trudnościach, z jakimi będą musieli sobie radzić. A pies jeszcze nie jest za bardzo związany emocjonalnie z tymczasowym opiekunem i łatwo przystosowuje się warunków nowego domu. Tylko jak często udaje się wydać psa w te dwa tygodnie? Szczeniaki owszem, ale dorosłe u mnie przeważnie mieszkają po kilka miesięcy, nie tygodni.
  8. Wiecie, jakoś rzadko udawało mi się zabrać ze schroniska psa, który później okazywał się całkiem normalny. Był yorkowaty, którego chcieli uspić z powodu agresji, a w domu po dwóch dniach okazał się pieszczochem. Ten psiak reagował agresją, bo był kopany przez pracowników. Była Waderka, zagłodzona, starsza, kochana sunia, pełna miłości dla ludzi. Jednak to są wyjątki. Przeważnie trafiają do mnie psy, które wykazują jakies problemy. Jeśli chodzi o przystosowanie psa do normalnych warunków życia, to polegam na pani, która zajmuje się szkoleniem moich psów i pomaga mi rozwiązywać indywidualnie problemy. Dotyczy to np. chodzenia na smyczy, czy gonienia kotów. Wiem jedno, nie należy patrzeć na to, jak pies zachowuje się w schronisku. Średnio po ok. tygodniu pobytu w domu pies zaczyna zachowywać się normalnie (dla siebie, oczywiście). Pierwsze kilka dni zajmuje mu przystosowanie się do nowego domu, odstresowanie, odpoczynek, jedzenie i bieganie, w różnych proporcjach w zalezności od potrzeb. Po tym czasie tak naprawdę wychodzą dopiero problemy, z jakim trzeba sobie później radzić u danego psa. Z niektórych nie da się zrobić pieszczoszków nigdy. Odnoszę wrażenie, że często trochę pomaga kastracja czy sterylizacja. Poza tym pies syty, zadbany, jest zadowolony z życia. U mnie sprawę ułatwiają inne zwierzęta. Kiedy wystraszony pies obserwuje, że inne do mnie lgną i nic się im nie dzieje, to przestaje się bać i zaczyna ufać. Osobnym problemem jest to, że większość tych skrzywdzonych przez los psów niesamowicie przywiązuje sie do swojego "wybawiciela". Potrafią go pokochac bez reszty, a pozostali ludzie nadal są mu obojętni lub nawet boi sie ich czy uznaje za wrogów. Takim psom trudno jest znaleźć nowe domy. Przykładem jest nasza Roksi, która obszczekała i obwarczała kandydatów na opiekunów tak skutecznie, że nie zdecydowali się spróbować przyjąć ją do siebie. Wtedy pojawia się problem, bo dom tymczasowy okazuje się jedynym możliwym domem na zawsze.
  9. Bonika, gdybym miała mozliwość, to sama tak zrobiłabym, ale za daleko. Chociaż Roksi w schronisku gryzła, kiedy wyciągneło się do niej rękę, a i tak wziełam ją i jej maluszki;) . Nie chodzi o to, że nie wiadomo, co stałoby sie później z Lalunią. Tylko o to, że Tolek, Czika, Roksi i sabcia tez były tymczasowiczami. Zdecydowaliśmy się, że Tolek zostaje, ale reszta nadal szuka domu. Choć Saba jest raczej bez szans, bo na co komu pies, który nie da sie dotknąć i tylko przemyka przez dom? Z każdym zwierzakiem, który zostaje z nami na zawsze, zmniejsza się możliwość przyjmowania kolejnych w potrzebie na tymczas. Jesli więc Lalunia nie jest szczególnie dzika czy wykazująca agresję, to nie ma problemu, żeby dom się znalazł. W tym tygodniu miałam kilka osób chętnych, które przyjęłyby łagodnego psiaka, nawet starszego.
  10. Właśnie przeczytałam, że sunia jest wysterylizowana. Do mnie mogłaby przyjechac, jeśli moze zamieszkać na zewnątrz. Mogłabym dac jej budę do szopki, jest tam zrobiony wybieg. Do domu zabrac nie moge, bo mam teraz już maluchy, będą następne. Do tego przyjechały z Częstochowy dwa koty i jutro przyjeżdża bity i głodzony szczeniak. Czy coś już wiadomo o jej charakterze? Jeśli jest przyjazna, to nie ma problemu, ale jesli dzika czy agresywna ze strachu, to już gorzej. Mamy już w domu 3 sunie, które nie potrafią znaleźć domu, bo własnie takie są. Jest Roksi, która nie znosi przytulania i ujada na obcych, spłoszona Czika z tendencją do ucieczek i Saba, która ze strachu potrafi ugryźć.Nie sądzę, że potrafiłabym Laluni znaleźć dom w takiej sytuacji, skoro tamtym nie daję rady.
  11. Czy moge dowiedziec się, jak nazywają się te wziewne leki i jakieś dane odnośnie inhalatora, do ich podawania? Zamówilabym go sobie sama w Stanach, bo moja wetka raczej nie miałaby mozliwości. Leki dla kota czy kosmetyki dla psów też tak zamawiam. Potrzebna byłaby mi tylko firma i ew. nazwa.
  12. Moja sunia dostaje tylko Hydrokortyzon, bo jest już bardzo gruba, a inne, lepiej dzialające sterydy podobno jeszcze bardziej wzmagają apetyt. Poza tym dostaje antybiotyk Depomycynę. Mam też Hydrokortyzon w ampułkach, żeby robić jej inhalacje, ale to raczej nie wchodzi w grę, bo mam więcej zwierząt i małe dziecko, więc opary roznosiłyby się po całym mieszkaniu. Jakie są te sterydy wziewne, może zapytałabym o nie moją wetkę? Czy po nich też pies bardzo tyje? Dobrze, że mój pies jest tak mały, to wogóle teraz nie wychodzi na zewnątrz. Wiem, co się dzieje po spacerach i nie chciałabym widzieć, jak Mały cierpi :shake:. Masz rację, że ten kaszel jet straszny. Nasza p. doktor powiedziała, że na razie nie mogę podawać nawet ACC czy Mucosolvanu na rozrzedzenie, bo udusiłabym tym sunię, więc też bezsilnie tylko słucham:roll: .
  13. Cztałam już wcześniej te informacje o zapadnięciu tchawicy.Moja sunia to york. Ma teraz 6 lat. Ciągle łapała jakieś infekcje dróg oddechowych, już dwa razy miała zapalenie płuc. Teraz wiem, że to związane było z tą nieszczęsną tchawicą, ale wczesniej zaden lekarz mi o tym nie powiedział:angryy: . Teraz po jednym spacerze ma anginę. Po sterydach trudno utrzymac jej wagę, mimo, ze duzo nie je. Tchawicę ma zapadniętą na odcinku piersiowym. Nawet branie jej na ręce może wywołać atak kaszlu. Na zabieg chyba również się nie zdecyduję. Boję się, że może się nie udać. Może rzeczywiście w Stanach udanych zabiegów jest 70%, jednak nie sądzę, że pdobnie jest u nas. Teraz, kiedy już wiem, co jej dolega,będę się starała unikać sytuacji, kiedy może nastąpi pogorszenie. Przykro czytać, że z Małym jest znowu źle. Sama teraz patrzę kazdego dnia, czy jest poprawa, czy pogorszenie, więc wiem, co czujesz.
  14. Mam suczkę, która ma zapadniętą tchawicę i wetka stwierdziła, ze w tym stanie powinna miec wykonaną operację, póki jeszcze jest czas. Proponowała AR we Wrocławiu. Znajoma robiła taką operację u swojej suni i ona nie przezyła. Podobno miała już zbyt zaawansowany stan i nie było do czego przytwierdzic protezy. Lekarze powiedzieli jej, że przyjechała za późno. Bardzo sie boję samej operacji i nie wiem, czy na nią się zdecydować, po tym co przeczytałam. Nie wiem, gdzie ewentualnie jechac przeprowadzić operację. Czy mogę prosić na PW nazwiska tych lekarzy, żebym przypadkiem na nich nie trafiła? Nie znam nikogo, kto zdecydowałby się na zabieg i psu udałoby się. Nie wiem, jaki jest procent udanych operacji, czy nie jest to meczenie zwierzęcia. Moja wetka stwierdziła, że to są jeszcze eksperymentalne zabiegi w kraju i wiele nie może powiedzieć na ten temat. Wyjaśniła tylko na czym polegają i tyle. Wiadomo, ze wykonujący je lekarze bedą zachwalać korzyści płynące z zabiegu, przecież nie czarujmy się, ale są to bardzo drogie operacje. Znajoma zapłaciła 500 zł praktycznie za rozciecie i uśpienie swojej suczki, bo kosztów protezy jej nie doliczono. Moja suczka ma okropne ataki kaszlu, ciągle charczy, zdarza się jej wymiotować przy kaszlu. Nie wychodzi praktycznie na spacery, bo każde wyjście kończy się okropnym atakiem. Ma już arytmie serca spowodowaną tymi atakami. Dostaje sterydy i lek przeciwzapalny. Jednak ile tak można? Bardzo proszę o kontakt kogoś, kto miał styczność z tym problemem.
  15. Najczęściej występującą grzybicą jest microsporum canis. Jest to grzyb koci, który przenosi sie również na psy i ludzi. Proponuję poczytać sobie wątki o grzybicy na forum Miau, tam wiele ludzi ma doświadczenia w leczeniu. U mnie najlepiej sprawdza się ludzki lek w tabletkach Lamisili. Samo smarowanie czy moczenie (Imaverol) nie dało zbyt wiele. U kotów sprawa jest prosta, są dostępne tanie szczepionki zabezpieczające przed chorobą i leczące istniejące już zmiany. Poza tym koty leczą się szybciej niż psy ( z moich doświadczeń). Jeśli grzybica jest wyjątkowo oporna na leczenie, to polecam szczepionkę Insol Dermatophyton, którą stosuje się również u psów. Jest doskonała, jedynie jej wadą jest cena. Butleczka kosztuje ok. 500 zł. Jesli ma się znajomego weta, to może sprzeda po cenie hurtowej (trochę ponad 300 zł). Dawkowanie zalezy od wielkości psa. Jedno opakowanie starcza na kurację dla 3 mniejszych psów lub dwóch większych. Podaje się to dwukrotnie. Czasem i tak to się opłaca od razu podać, bo kilkumiesięczne leczenie tabletkami i maściami też sporo kosztuje, że o nerwach nie wspomnę, a efekty mogą być i tak mierne. Wykonane szczepienie uodparnia psa na rok.
  16. Sądzę, że najlepiej byłoby zaszczepić i jeśli byłaby możliwość wysterylizować Lalę i może jakoś uda się ją dowieźć. Niestety nie moja wina, że ciągle cos się u mnie dzieje ze zwierzętami, skoro jest ich tyle. Miałam jechać na wystawę i ją zabrać, ale nie zostawię samej suki, która ma termin porodu w tym dniu. Pies czy kot z ulicy mogą trafić do mnie w każdej chwili, ale schroniskowy pies jest dla moich zwierząt zagrożeniem i musi trafić w takim czasie, kiedy nie ma u mnie maluszków czy chorych psów. Mam hodowlę i nie mogę ludziom sprzedawać chorych szczeniąt po przejściach. Gdyby mogła u kogoś pobyć kilka dni zanim do mnie trafi, to byłoby najlepsze wyjscie, ale skoro nie ma takiej możliwości, to ja też jestem bezsilna. Wzięłam 2 kotki ze schronu, ale mieszkały w klatce u mojej mamy, natomiast psa nie mam gdzie dać na kwarantannę. Czekam też na kolejne 2 koty i przypominam, że jeszcze nie udało mi sie znaleźć domu dla suczek Roksi i Cziki, tak że mam dużo zwierząt pod opieką. Jeśli tylko mam możliwość, to pomagam komu mogę.
  17. Już piszę , jak z mojej strony to wygląda. Gdyby był transport w tym tygodniu, to nie mogłabym zabrać Lali, bo własnie dzis urodziły mi się już szczeniaczki, a następne będą rodziły się za kilka i kilkanascie dni. Nie moge więc wziąć psa prosto ze schroniska bez szczepień i kwarantanny poszczepiennej, bo byłby zagrożeniem dla maluszków. Podaję swój tel. 0660124623. Nie wiem tez jak będą u mnie wyglądała sytuacja w przyszłym tygodniu, bo po otrzymaniu dzis wyników badań dowiedziałam się, że muszę jechać do Wrocławia do hematologa z moją sunią i nie wiem jeszcze jaki jest termin wizyty. Ona ma 5 miesięcy i jest bez szczepień ze względu na stan zdrowia. Dlatego schroniskowe choroby byłyby dla niej wyrokiem. Nie wiem, jak to wszystko połączyć, zeby było dobrze. Sądzę, że jesli udałoby się to pogodzić, to do Krakowa po Lalę mogłabym sama przyjechać. Miałaby chociaz czas przyzwyczaić się do mnie w czasie drogi. W domu Tolek pewnie byłby zachwycony jej towarzystwem, bo jest bardzo smutny po rozstaniu z Żabcią.
  18. Na razie pies, który miał przyjechac do mnie zniknął. Nie wiadomo czy wróci w to miejsce, gdzie był wczoraj. Jesli nie uda się go znaleźć, to Lala mogłaby przyjechać, gdyby był transport.
  19. Też pomyślałam, że może Laluni udałoby sie załapać na transport do Krakowa z tamtą sunią. Jest tylko jeden problem, czekam na wiadomość o psie, który być może trafi dzis do mnie. Gdyby on przyjechał, to Lali nie mogłabym zabrać. Niestety, tyle jest zwierząt w potrzebie, a psa mogę wziąć tylko jednego:shake: .
  20. Biedactwo:placz:. Gdyby ktos go zabrał do domciu, to tez postaram się coś dołożyć do pieniędzy na leczenie.
  21. Ja oferowałam dom tymczasowy, a mieszkam aż w Katowicach. Dziś do nowego domu pojechała moja tymczasowiczka Żabcia. Niestety od tygodnia mamy znowu nową sunię, której Pani została zabrana do domu opieki. W sprawie Lali pisałam wcześniej do schroniska, ale do dziś nie dostałam żadnej odpowiedzi. Dalej nie wiem, jakim tak naprawdę psiakiem jest Lalunia i co teraz u niej słychać.
  22. Co słychac u chłopaka? Dalej szuka domku, bo tak daleko spadł.
  23. Ciągle myslę o Laluni. Chciałabym, żeby z nami była.
  24. Jaaga, mogę jutro zadzwonić popołudniu?[/quote] Jasne, dzwoń, czekam już z niecierpliwością:razz: .
  25. Martyna, stronka elegancka:klacz: . Kolory pasują do tej rasy. Odnosnie żywienia, moje psy też sa karmione gotowanym mięsem z dodatkiem ryżu i suchym RC. Jedzą tak już od 10 lat i mają się świetnie.
×
×
  • Create New...