Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Będę czekac. U mnie też nieciekawie, mam chore dwie kotki. Każda na innej diecie specjalistycznej, co dolega jednej z nich, nikt nie wie. Codziennie jestem u lekarza na kontrolnych wizytach i badaniach. W domu latam za nimi z miseczkami z dietą, żeby nie podjadały sobie wzajemnie tego specjalistycznego jedzonka. Trzecia kotka tricolorka bardzo ciężko dochodzi do siebie po sterylce, wiec o nią też się martwię. Chora jest też moja mała sunia, czyli kolejne wizyty u lekarza przede mną. Seria badań już rozpoczęta. Do tego nikt nie jest zainteresowany adopcją Żabci. Jakiś pech, czy co?
  2. Niestety, wszystko układa się nie tak dla Lali. Na wystawę w Rzeszowie w lutym nie moge przyjechac, bo obliczyłam, że na ten dzień ma termin porodu moja suczka. Na wystawę zabierze mojego yorka znajoma. Dopiero w marcu bedę przejeżdżała przez Rzeszów na wystawę w Jarosławiu. Napisałam maila do schroniska na adres zamieszczony na pierwszej stronie watku. Nie dostałam jeszcze zadnej odpowiedzi. Czy jest jakiś inny adres, czy mam czekać cierpliwie dalej?
  3. Nie, nie zapomniałam. Tylko trudno byłoby mi zorganizowac to wszystko tak, żeby ktoś ją odebrał i załatwił formalności. Poza tym teraz jesteśmy z córeczką chore i nie mogłabym po sunie przyjechac do Krakowa. Napisałam do p. kierownika schroniska, ale jeszcze nie dostałam żadnej odpowiedzi.
  4. To nic, że ten transport nie wypalił, bo mnie i córeczkę dopadło choróbsko i tak nie dałabym więc rady przyjechać po sunię do Krakowa. Pewnie mam tydzień grypy murowany.
  5. Georgina, jeśli nie zamierzasz wystawiać Shamirka, to obcinaj, zawsze włoski odrosną, jesli nie spodoba ci sie nowa fryzurka. Wiem sama, co to obsikujący się piesek. Odetchnęłam z ulgą, kiedy obciełam mojego Labora, zresztą Lulu tez jest cały czas strzyżona. Szkoda malucha męczyć papilotami, bo i tak włosy bedziesz oglądała tylko przy zmianie papilotów i przed kąpielą ;), a jakie niewygodne są w spaniu. Mój Tomi (yorkuś) rok był papilotowany i odżył dopiero po ostrzyżeniu. Ma piękny włos i wyglądał świetnie przed obcięciem, ale za to jaką teraz mamy oboje wygodę! Zawsze możesz przecież zostawić kitkę. A tak wygląda ostrzyżona Lulu: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img230.imageshack.us/img230/2103/dsc04369ak2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img473.imageshack.us/img473/74/dsc04244dh7.jpg[/IMG][/URL]
  6. Ja również polecam. Jeśli mam potrzebę, to jeżdżę aż z Katowic. Dr Ingarden jest naprawdę świetnym lekarzem, poza tym wszystkie badania mozna zrobić na miejscu i stosuje również w leczeniu homeopatię. W przypadku problemów z rozrodem psów homeopatia u nas sprawdziła się, a niestety wiekszość innych lekarzy faszeruje od razu psy hormonami. Każdy mój pies tam leczony został wyleczony całkowicie. Ceny umiarkowane, świetnie zaopatrzona apteka i sklepik.
  7. Wystawa w Rzeszowie jest 4.02, więc to już nie tak długo. Jeżeli nie znajdzie się transport do tego czasu, to wtedy odbiorę Lalunię, jeśli ktoś będzie tak miły i dowiezie ją na trasę Rzeszów-Kraków. Laluniu, trzymaj się!
  8. Napisałam na Miau w watku transportowym. Widziałam, że jest tam osoba oferująca transport Kraków-Katowice. Zapytam, czy weźmie ze sobą sunię.
  9. Jeśli małej suczki już nie bedzie, to Lalunia mogłaby przyjechac. Pewnie p. kierownik wie najlepiej, jaka ona jest. Poprosiłabym znajomego, żeby pojechał ze mna do Krakowa po suczkę, więc ten odcinek chyba byłby z głowy. O ile mąż zgodzi się zostać z dzieckiem:roll: . Zapomniałam w mailu do schroniska spytac się, co ze szczepieniami u suczki, bo trochę odciążyło by mnie to finansowo. Transport, opłata w schronisku, szczepienia, odrobaczenie i sterylka to dla mnie dużo :oops:. Zwłaszcza, że mam teraz dwie chore kotki, w tym jedna na diecie Urinary.
  10. Napiszę dziś do kierownika. Oczywicie, gdyby znalazł sie wczesniej inny dom dla suni, to byłoby super. Tylko co z umową adopcyjna, bo przeciez nie dotyczy ona domów tymczasowych, ale stałych. Terra, o jaki transport chodzi? Sądzę, ze z Krakowa byłoby już łatwiej.
  11. Chodziło mi o to, czy ktos mógłby odebrac wczesniej sunie ze schroniska i przekazać osobie, która wiozłaby ją. Nie sądzę, że jeśli ktos grzecznościowo zgodzi się na przewiezienie suczki, to bedzie chciał jeszcze odebrac ja ze schroniska i załatwiac tam wszystkie formalności. Oczywiście podałabym wcześniej swoje dane dla schroniska. Ja w katowickim schronisku zabierałam zawsze psy na swoje dane i przekazywałam je dalej do DT lub docelowych. Nikt nie robił mi żadnych utrudnień, kierownictwo wiedziało, ze nie beda mieszkały u mnie. Teraz tez wzięłabym jakiego psiaka od nas, ale są tu za groźne choroby, zebym mogła znowu ryzykowac zdrowie swoich zwierząt.
  12. Ja wiem, że z Lalunią może jeszcze troche potrwać. Chodzi mi jednak o to, czy ktoś wogóle zabierze sunie ze schroniska, bo jesli nie, to nie ma po co zawracać głowy kierownikowi. Jednak mała sunia z boksu 1, skoro jest przylepna, to mogłaby już do mnie przyjechac. Wiem, że z transportem jest trudno, ale ogłosiłabym też na Miau. Jesli zapłacę za paliwo, to może szybciej ktoś chetny znajdzie się. Może ktoś adoptuje jakiegoś psiaka z Mielca do Krakowa, to przy okazji mógłby zabrac i małą sunię, miałby taniej. Tylko muszę wiedziec, czy zacząc szukac transportu? Zgłoszę swoja sunię na wystawę w lutym w Rzeszowie. Może wtedy mogłabym odebrac po drodze Lalunię. Tylko też ktos musiałby pomóc, zeby podwieźć sunię na trasę, którą bedę jechała, bo raczej nie dam rady w niedzielę po wystawie, z dzieckiem i wystawianym psem zajechać do Mielca.
  13. Największym problemem teraz jest wyciągniecie psa ze schroniska, bo ja jestem za daleko. Transport może dałoby sie jakoś załatwic, chocby do Krakowa, napisałabym tez na Miau na watku transportowym. Na razie mogłaby do mnie przyjechac ta malenka sunieczka z 1 boksu, skoro jest bardzo towarzyska, co nawet widac na zdjęciach ze strony schoniska. A później Lalunia, jesli wszystko byłoby z nią w porządku. Tylko czy ktoś zabrałby suńki ze schroniska?
  14. Włączę się do wątku. Ja również zrobiłam inbread. Suke pokryłam jej synem. Moja suka maltańczyk przekazuje swoim dzieciom piekny włos, zrównowazoną psychikę i dobrą anatomię, co odziedziczyła z kolei po swojej matce. Bałam się, przyznam szczerze, ale chciałam spróbować. Wiedziałam, że ryzykuję, ale warto było. Ten miot był najlepszym jej miotem. Niestety, tylko jedna suka z tego miotu jest wystawiana, ale za to odnosi spore sukcesy. Pozostałe 3 szczeniaki kupili ludzie wyłącznie do kochania. Wszystkie miały przepiękny, gęsty, idealnie prosty włos. Jedynie jeden piesek z tego miotu był lękliwy i taki pozostał. Nie wiem, czy to wina inbreadu, czy taka cecha charakteru. Czekam z ciekawością, jakie będzie potomstwo suczki urodzonej z tego inbreadowego skojarzenia. Mam nadzieję, że jeszcze lepsze i piekniejsze od przodków, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi :razz: .
  15. Czyli co, żadne działki nie będą już likwidowane?
  16. Odwiedziłam dziś stronę mieleckiego schroniska. Tam jest napisane, że Lala jest średniej wielkości psem. Czy ona jest mała czy średnia? Zdjęciami trudno mi się sugerować, bo wiadomo, że mogą wprowadzić w błąd, co do wielkości psa. Ulka 18, czy możesz mi napisać, jaka ona jest, bo ją widziałaś? Na razie mam możliwość zabrania małego pieska, chyba, że Żabcia domek znalazłaby szczęśliwie. Na stronie schroniskowej wypatrzyłam jeszcze jedną słodką sunieczkę. To Malutka z boksu 1. Jest kochaniutka, taki mały, grubasek-pieszczoszek. Czy ona jest nadal w schronisku?
  17. Ulka 18, ja nie wiedzialam, że sama zajmujesz się schroniskowymi adopcjami:oops: . Gdybym wiedziala, to sama wcześniej dowiadywałabym się o Lalę w schronisku, żeby ci nie zawracać głowy. To dobrze, że chcesz znaleźć domek tej drugiej suni, ale mnie żal bardzo Laluni, a gdybym wzięła inną zamiast niej, to miałabym wyrzuty sumienia, ze nawet nie spróbowałam. Tak po prawdzie, to nawet miejsca nie ma u mnie za bardzo na kolejnego psa, ale Lala może nie doczekać momentu, aż jakiś zwierzak u mnie pojedzie do nowego domu, stąd moja decyzja, że mogłaby w każdej chwili przyjechać do nas. Po prostu odkryłam w niej to "coś":loveu: . Nawet mąż puka się w głowę i pyta, czy bliżej Katowic żadnego psa nie było?
  18. Napiszę po świętach do kierownika schroniska, może w ten sposób dowiem sie najwiecej o Lali. Na zdjęciach wygląda rzeczywiście na spokojną suńkę. Zapytam o możliwość wcześniejszej sterylki, bo mam takie szczęście, że każda sunia po kilku dniach pobytu u mnie ma zaraz cieczkę;) .Tak patrzę na jej fotki i myślę, że pasowałaby z wyglądu do mojego Tolka, są tak samo umaszczeni, tylko on jest długowłosy, szpicopodobny. Teraz ma Żabcię, ale przy niej nie wyrabia, nie dość, że większa, to istny wulkan energii. Tolek też miał pecha w schronie, miał być bardzo agresywny. Chodziłam tam trzy razy zanim zdecydowałam się go zabrać. A jest to pies idealny, tylko innych chłopaków nie toleruje i nawet kastracja w tym nie pomogła. Może Lalunia podobnie przyzwyczaiłaby się się do nas. Tolkowi znalazłam dom, a on wrócił sam z niego po tygodniu. Przebiegł kilkanaście kilometrów przez centrum miasta, w nocy, w ponad dwudziestostopniowym mrozie, zeby zamieszkać z nami.
  19. Ja mogę czekać na Lalę, nie ma sprawy, ale czy ona będzie czekała? Tak jak napisałam, jesli jeszcze bedzie w schronisku, to pojadę do niej w marcu. Mam tylko taką cichutką nadzieje, że może jednak do schroniska uda się ktoś, kto ją dostrzeże i da jej kochający domek na resztę życia.
  20. Ja na miejscu też nie jestem, więc mam ograniczone możliwości działania. Wiem, że jest wiele innych psów, którym trzeba pomóc, ale mnie zalezy właśnie na Laluni. Napisałam, że mogę ją wziąć, ale potrzebuję pomocy kogos, kto jest na miejscu. Lala nie mogłaby byc teraz u mnie w ogrodzie, bo jest za zimno, miałaby tam się tak, jak w schronie, a nie o to chodzi. Wzięłabym ją do domu, dlatego nie może być agresywna. Wiem, że nikt przypadkowy, odwiedzający schronisko jej nie weźmie, bo to pies z problemami. U mnie psy nie chodzą na spacery na smyczy, gdyby załatwiła się w domu, to też nie problem, moim yorkom też się zdarza. Odpadają więc na początek takie problemy, które w innym domu mogłyby skazać sunię na powrót do schroniska. Decyzja o wzięciu takiego psiaka jest z mojej strony przemyślana i liczę się z tym, że ze względu na wiek czy psychikę mogłaby zostać u mnie, jeśli nikt jej nie będzie chciał. To, ze się boi, to nie problem, byle nie gryzła i była zdrowa. W tym roku u mnie mieszkało tymczasowo ok. 60 psów i kotów. Skoro z nimi sobie radziłam, to sądzę że z nią też dałoby się. Wiekszość z nich była "potłuczona" psychicznie. Dom jednak potrafi zdziałać cuda. Jesli nikt z osób z Mielca nie zaangażuje się w pomoc Lali, i będzie ona w schronie nadal, to pojadę do niej w marcu i zobaczę sama, co da się zrobić. Trochę mi przykro, że ktoś zakłada wątek, potem ileś osób go podbija, a jak znajdzie się propozycja pomocy, to pojawia się bezsilność. Wiem, że idealnie byłoby, żeby zgłosił się ktoś sam po Lalę do schroniska, zabrał ją do stałego domku. Niestety, ja mieszkam daleko, mam swoje ograniczenia. Staram się jednak pomóc jak mogę. Uważam, że przed założeniem wątku dobrze byłoby wypytać pracowników schroniska o danego psa, jaki jest, jak się zachowuje, wtedy i łatwiej byłoby szukać domu i domki szybciej decydowałyby się na pieski, wiedząc czego mniej wiecej mogą się spodziewac. Jesli pies naprawdę nie nadaje się do adopcji, to można w jego miejsce ogłaszać innego, a tak tracą szansę i ten oglaszany - nie nadający się do adopcji i te, które miałyby szansę zamiast niego. Ja nie mam nigdy takiego problemu, bo wszystkie zwierzaki, które ogłaszam mieszkają ze mną i mogę je dokładnie opisać. Teraz piszę z punktu widzenia osoby, która chce się zaopiekować psiakiem ze schroniska.
  21. Pól nocy nie spałam przez Lalunię. Chciałabym jej pomóc. Mamy o niej zapomniec? To jest skazanie jej na śmierc w schronie. Kto ją tam dostrzeże i zabierze? Jeśli tam jest ok. 700 zwierząt, jak przeczytałam. Gdybym blisko mieszkała zaraz pojechałabym do niej, a tak jestem bezsilna:placz:. Nawet już mogłaby do mnie przyjechac, lepiej żyć ciasno, niż dać za wygraną i o niej zapomnieć czy udawac, że ona nie istnieje.
  22. [quote name='Ulka18']Jaaga, obawiam sie, ze Lalunia to nie jest latwy pies...dzisiaj w ogole nie wyszla z budy, co prawda padal deszcz, ale mielismy zachecacze...nic z tego...Lalunia jest bardzo zdziczala... Bardzo mi smutno:-( . Szkoda, że tak daleko mieszkam:shake: . Czy nie dałoby się zrobić tak, żeby wolontariusze wychodzili z nią na spacerki, stopniowo przyzwyczajając do towarzystwa człowieka? Czy ona tak reaguje na wszystkich ludzi, czy jest ktoś, komu ufa choć trochę? Mnie zalezy tylko na tym, zeby nie gryzła ze strachu, bo mam 2-letnią córeczkę i wiem, że starałaby się do suni podchodzić. Sunia weteranka z Krakowa, o której wcześniej pisałam, była tak dzika, ze nie dała do siebie wcale podejść, zagoniona w kąt próbowała gryźć. Nawet pracownika. Nie udało się jej wcale założyć smyczy. U mnie pies nie musi chodzić na spacerki na smyczy, bo mam ogród. Jeden problem psa kojcowego odpadłby. Żabcia, która jest u mnie nie dała złapać mi się przez tydzień, zachowywała kilkumetrowy dystans. Smycz załozył jej pan, który ją dokarmiał i podchodziła mu do ręki. Po jednym dniu u nas Żabcia świata za mną nie widziała. Teraz kocha nas aż za bardzo, nie wiem, jak będzie wyglądało rozstanie. Nie chciałabym tak łatwo zrezygnować z Laluni. To własnie ona i jej spojrzenie tak mi utkwiły w sercu. Może udałoby sie ją stopniowo oswoić, a ja przyjechałabym po nią w marcu? Tylko, że to wymagałoby trzech miesięcy pracy wolontariuszy, więc zależałoby od ludzi mieszkających na miejscu. Jeśli chodzi o innego pieska, to nie bardzo wchodzi w grę. Mąż zgodził się na Lalę po tygodniu marudzenia o niej, własnie ze względu na te 7 lat niewoli. Kiedy mu wyliczałam, ile to samotnych dni i nocy. Wątpię, czy dałby namówić się na innego psiaka.
×
×
  • Create New...