Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
WRZUCONY do śMIETNIKA,właściciele GROŻĄ-3 PSIAKI W NOWYCH DOMACH :)
Jaaga replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Wczoraj wieczorem odczytałam PW, że tymczas potrzebny. Właśnie miałam napisać, żeby pies do mnie przyjechał, a tu proszę, już ma dom zapewniony :multi:. -
No i ja tu w końcu trafiłam. Jakos nie zauwazyłam w Twoim podpisie tej galerii :oops:. Nie wiedziałam, ze Szyszka ma już tyle zdjęc porobionych. Teraz nie bedę musiała czekać, aż przyslesz mi jakies :eviltong:.
-
Narcyz wreszcie doczekał się domu :) dziękujemy Negri!!
Jaaga replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
Do góry śliczny pieseczku. -
O tym, że zwierzęta cierpią z winy ludzi, to wiem świetnie. Choćby teraz mam na tymczasie suczkę kundelka, którą poprzedni właściciel bił i głodził, a w końcu przywiązał do drzewa, kota z urwanym ogonem. Tyle, że częściej spotykam się z okrucieństwem dorosłych ludzi wobec zwierząt. Jeśli małe dziecko jest odpowiednio wychowywane i pilnowane, to na pewno nie będzie męczyć psa. Często to właśnie dzieciaki same miesiącami zbierają pieniądze na pieska i bardzo go wyczekują. O wiele gorzej jest w przypadku kundelków, bo ludzie ich nie szanują. Zabierają za darmo i wyrzucają, jak się znudzą. Szczerze mówiąc żaden z hodowców, czy to psów, czy kotów nigdy nie miał zastrzeżeń co do dziecka, sprzedając mi szczenię lub kocię.
-
Dziwne rzeczy tu czytam:-o. Hoduję yorki od kilkunastu lat, mam dwoje małych dzieci i moim psom absolutnie żadna krzywda z ich strony się nie dzieje. Szczeniaki są odważne, towarzyskie, zrównoważone. Przykładem moga być choćby suczki Estery - Szyszka i Ladyyork - Inka. Sprzedaję również szczeniaczki rodzinom z dziećmi. Przecież widzę, jacy ludzie przyjeżdżają, jak zachowują się ich dzieciaki i nie muszę wcale sprzedawać maluszka, jak ktoś mi nie odpowiada. Odnosi sie to zarówno do dorosłych, jak i dzieci. Poza tym można dobierać szczenięta do potrzeb danej rodziny. Przeważnie ludzie ufają hodowcy, bo przeciez zna je od urodzenia.
-
3 mies. temu wzięłam z kat. schronu suczkę mix ON, która spędziła tam rok życia. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img227.imageshack.us/img227/1230/dsc08628ug6.jpg[/IMG][/URL] Teraz Sara jest już odkarmiona, zaszczepiona, odrobaczona i zdrowa oraz gotowa do adopcji. Jest 4 letnią domową suczką lubiącą dzieci i psy. Bardzo łagodna i cierpliwa. Tylko, że nikt nie chce tak dużego psa do mieszkania, a ona nie nadaje się do kojca czy budy. Możecie pomóc w szukaniu domu Sarze? Gdyby udało się znaleźć jej dom, to wzięłabym kolejnego psa na odkarmienie.
-
To nie ja dzwoniłam do schroniska. Czy Kiara jest bardzo żywiołowa, bo szukam raczej spokojnej suki. Mam małe dzieci i małe psy, więc nie chciałabym, zeby im niechcący zrobiła krzywdę. Jeśli nie ona, to może jakaś inna większa suka w schronisku pasowałaby do nas? Wiek nie gra roli, możemy wziąć starszą sunię, bo nasz pies, z którym ona przebywałaby jest też starszy. Najważniejsza jednak jest reakcja na koty, bo oprócz swoich 5 ciągle mam jakieś na tymczasie.
-
Rozglądam się za większą, łagodną, spokojną suczką. Pisałam też w łódzkim wątku odnośnie innej suczki. Mam psy, koty i małe dzieci, dlatego zależy mi na psie nie wykazującym agresji. Bardzo ważne, żeby sunia nie chciała gonić kotów, czy dałoby się to sprawdzić w schronisku? Gdyby się udało, to proszę o informacje o Misi na PW, bo teraz przeprowadzamy się do domu na wieś i nie będę miała czasu śledzić wątku.
-
Łódź - NIKT ICH NIE CHCE - setki psów na Kosodrzewiny
Jaaga replied to _Tosia_'s topic in Już w nowym domu
Czy dałoby się sprawdzić reakcję Kanapy na koty? To jest jedyny konieczny warunek, bo mam koty wychodzące. Suki szukam dla siebie, mieszkałaby w domu pod Cieszynem, bo się tam przeprowadzamy. Aktualnie mam na tymczasie sukę zabraną z katowickiego schroniska w stanie wycieńczenia, ale nie może zostać u nas na stałe, bo nienawidzi kotów. Suczka jest już odkarmiona i gotowa do wydania, więc zaczynam rozglądać się za psem na stałe. Preferuję sukę, bo mam już psa i boję się konfliktów między dwoma chłopakami. Moj pies jest co prawda wykastrowany, ale i tak nie pała miłością do innych samców. -
Łódź - NIKT ICH NIE CHCE - setki psów na Kosodrzewiny
Jaaga replied to _Tosia_'s topic in Już w nowym domu
Czy można dowiedzieć się czegoś wiecej o suni Kanapie? Jest niesamowita. Szukam większej suczki, przyjaznej wobec innych psów i chociaż obojętnej wobec kotów. Łagodnej w stosunku do dzieci. Do towarzystwa miałaby starszego psa, też ze schroniska. Czy ta sunia jest wysterylizowana i czy wiadomo w jakich okolicznościach trafiła do schroniska? -
Schronisko Cieszyn - potrzebują pomocy! aktualizacja strona 1
Jaaga replied to Dea's topic in Już w nowym domu
Czy nie można podać tym psom preparatu Advocate? W ulotce reklamowej piszą, że:" 2-4 krotne podanie jednej dawki co 4 tyg., jest skuteczne i prowadzi do ustępowania objawów klinicznych". Dodatkowym plusem jest łatwość podania, bo podaje się go na skórę między łopatkami. Ja za najwiekszą pipetkę, na psa 25-40 kg. zapłaciłam 40 zł. Mozna takie kupić i podzielić dla mniejszych psów, to wyjdzie taniej. Może te psy oddzielić w schronie od reszty przez zamknięcie razem np. w dwóch kojcach? -
Mam nowe wiadomości ze schroniska. Suka w ciąży nie została jednak uśpiona:lol: , tylko urodziła. Zostawili jej szczeniaki - 2 maluchy. Pilny byłby dla niej tymczas, bo przy tych wszystkich chorobach wirusowych małe nie mają chyba dużych szans na przeżycie. Tamta kolorowa sunia znalazła domek. Agata_B, może zamiast niej znalazłaby dom pinczerowata 11-mies. suczka, która jest u mnie na tymczasie? Jest tej samej wielkości. Na jej miejsce mogłabym wziąć mamusię z dziecmi. No i sprawa najpilniejsza. Ktos jakiemuś panu wrzucił za ogrodzenie 5 szczeniąt całowicie połamanych:angryy: :-( . Miały połamane kończyni i miednice. Pan przyniósł je do schroniska. lekarz od razu uspił 3 z nich. jeden jest zdrowy, a złamania drugiego wyglądają na starsze i goją się. Są to chyba ofiary ludziego okrucieństwa. One bardzo pilnie potrzebują domu. Ja nie mam miejsca dla nich ani możliwości opieki, bo muszę leżeć w łózku. Gdyby ktoś mógł pomóc, to najlepiej kontaktować się ze schroniskiem.
-
Już pisałam, że pokryta została przez najmniejszego psa w schronie, bo trudno go wykastrować. Piesek ponoć dalej jest razem z innymi sukami, czyli każda kolejna będzie zapłodniona. Jeśli się go przeniesie, to zostanie zagryziony. Jeśli zwróci się uwagę na niego, to skończy jak suczka. O suni powiedziałam w biurze, zeby ją ratować, a informacja ta spowodowała odwrotny skutek.
-
Dziś w schronisku była moja mama. Tej ładnej suczki w łatki, z pierwszej z brzegu klatki, o którą ktoś sie pytał już nie ma. Czy to od was ludzie ją zabrali? Podobno wczoraj jakis pan o nią dowiadywał się i chyba ją zabrał. Ciężarna suka niestety nie doczekała sterylki:-( . Już śladu po niej nie ma, a prosiłam zeby jej nie usypiać. nawet pieniądze były na zabieg, tylko nie miał jej kto wziąć po operacji. Mama mówiła, ze jeszcze kilku innych psów brakuje. Przedwczoraj chciałyśmy zabrać kota z chorą łapką i nam go nie wydano. Dziś już został uspiony, bo jak to okreslił pracownik "na całe zycie kaleka". Oby te dwa tygodnie już się skończyły:roll: . W ostatnich dniach chociaz kotów udało się wiele wyciągnąć. Prawie wszystkie z korytarza trafiły na tymczasy. Suczkę w łaty - szczeniaka ludzie nie chcą, bo to miał być dorosły pies.
-
Chyba nie bardzo się da, bo UM Katowice musiałby płacić innemu schronisku za przyjęte psy, a płaci już firmie obsługującej to schronisko:shake: . Zabrałam jedną z ciężarnych suczek, ale nie tą łaciatą. Ona nadal czeka. Ta, którą wzięłam jest chyba weteranką tego schronu - była tam 3 lata. Nie miałam sumienia jej zostawić. Dzisiaj w sumie zabrałam do siebie ze schroniska dwie suki, trzy kocięta i jedną dorosłą kotkę. W tym, jedno kocię do karmienia butelką. Niestety, wszystko nie szczepione, zapchlone i nie odrobaczone. Już naprawdę nie dam rady żadnego zwierzaka zabrać do siebie, bo w domu mam jeszcze inne tymczasowe towarzystwo. Suczkom porobię zdjęcia i wkleję, ale na razie nie mam sił, od rana kursuję do schronu. Czy mogę prosić o Allegro dla tych biedaczków?
-
Dobrze, ze poruszacie ten temat. Mimo, ze ustawa tego zabrania, to niestety wielu ludzi dalej okalecza swoje zwierzęta. Ja moim yorkom od 7 lat nie daję obcinć ogonów. Tym, którzy początkowo nie chcieli kupować takich szczeniąt, proponowałam, żeby swoim dzieciom obcieli paluszek, ot tak sobie, dla widzimisię. Może to trochę pobudziło ich wyobraźnię. Jedna hodowczyni przekonywała mnie, ze jest bezbolesny i tani sposób na pozbycie się ogonków. Ona zawiązywała szczeniętom gumeczki na ogonach, które stopniowo "bezboleśnie" obumierały i odpadały:angryy: :mad: . Pamiętam, że zażądała wtedy ode mnie pieniędzy za krycie, bo kto jej kupi szczeniaka z ogonem.
-
Zdjęcia nie mam, ale po zębach sunia wygląda na 3-4 letnią. Ma ciemną główkę i białe ciało pokryte ciemnymi kropkami, krótkowłosa. Jest bardzo towarzyska i miła. Wielkości dorosłego kota. Za tak oryginalnie umaszczonym psiakiem kazdy się ogladnie:razz: . Najpierw chciałam właśnie ją zabrać, ale jak zobaczyłam w klatce stojącą po kostki w błocie skołtunioną biedę, to szybko zmieniłam decyzję. Ta maleńka ma duze szanse na dobry dom, biega luzem po całym schronisku, a tej, którą w końcu zabrałam, nikt inny nie wziąłby. Pozostaje jednak kwestia chorób. Nie wiem, jak wyglądają tam szczepienia, ale ta moja nie ma nic, nawet ustawowej wścieklizny. Szkoda, zeby maleństwo dopadło jakieś choróbsko.