m_orsetti
Members-
Posts
431 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by m_orsetti
-
Czekała na bezludziu na swoich wlascicieli z soplami w siersci
m_orsetti replied to jasioslawinka's topic in Już w nowym domu
Jasioslawinka- skąd te psy wiedzą, na kogo wyłazić w nieszczęściu...;)? Jakaś poczta tajna- czy co?... M. -
Pani, która prowadzi hotelik nie może się nachwalić pieska:) Mówi, że nieczęsto psy starają się aż tak, że psiak jest przylepaśny, grzeczniutki, że stara się spełnić wszystkie oczekiwania człowieka, żeby tylko zasłużyć na uwagę, na szansę... Mówi, że nieprawdopodobnie chwyta za serce. Trzymajcie kciuki, żeby taki wspaniały pies znalazł naprawdę wspaniałego człowieka. On już wie, że na człowieka trzeba zapracować. I robi co tylko może... M.
-
Do góry psiaczku! Czy to tylko mnie tak się muli Dogomania?... M.
-
Czy taki tekst może być? Pytam o ogłaszanie pieska... *Czarny, prześliczny szczeniak został porzucony na mrozie- przywiązany gumą w krzakach miejskiego skweru. Przerażony i zziębnięty, przegryzł zaciskającą się z każdym szarpnięciem, duszącą gumę i uciekał przed nadchodzącymi- ludźmi, psami- to pod koła aut na pobliskim skrzyżowaniu- to opodal krzaka, do którego był przytwierdzony... Czekał na swojego pana, który go tam zostawił, jak niepotrzebną rzecz. Nad ranem- po dobie- pozwolił się zabrać- tuląc się do ręki i patrząc z rezygnacją... W schronisku dla zwierząt spędził 4 tygodnie. Przebywał w boksie z dorosłymi psami- został tam pogryziony. Dziś jest już lepiej. Bazarek (imię tymczasowe) przebywa w hoteliku. Rana na szyi już podleczona. Są 3 spacerki dziennie, dobre jedzonko... Tylko nie ma pana- własnego.... Podczas podróży do hoteliku psiaczek natychmiast się ze mną zakupmlował. Wylizywał mi twarz i uszy, leżał brzuszkiem do góry, patrzył na mnie czujnie, właził na kolana i na rączki- cały czas szukał kontaktu cielesnego z człowiekiem, choćby jego ręką. Maluch ma jeszcze mleczne ząbki i piszczy jak dzieciak. Już rozgarnięty, skrzywdzony w życiu- więc trochę"stary-maleńki"- dojrzale zaglądał się przez szyby auta- i czasem poszczekiwał po dziecięcemu. Uspokoił się i przysypiał potem troszkę na kolankach- ale nie rezygnował z czujności. Na zdjęciach wygląda na sporo starszego- w rzeczywistości ma dziecinną mordkę i niebywały wdzięk. Łapie za serce od razu... Pobyt w dorosłym boksie schroniska musiał być straszną traumą dla tego szczeniaka (ok.8 miesięcy- a może i mniej). W hoteliku, gdy wychodziłam lamentował bardzo i mnie wołał. Miał nadzieję, że już go zabiorę- a tu taki dramat- znów ktoś porzucił... Szczerze mówiąc- myślałam, że mi pęknie serce, bo psiak jest przesłodki. Patrzy mądrze i dorośle. To taki śmieszny kontrast z popiskiwaniem i mlecznymi ząbkami... Będzie mądrym psem- w aucie od razu załapał "nie wolno" i "siad"- od razu powtarzał wykonywanie tych komend. Futerko ma w kolorze prawie czarnej, gorzkiej czekolady- czarno-brązowe... Piękne, mięciutkie (jeszcze szczenięce). Troszkę jest wychudzony- ale czegóż oczekiwać po pobycie w schronie- aktualnie nadrabia braki;)... Ogon pracuje cały czas- choć zdradza jeszcze oznaki szczenięcego brak koordynacji... Śmieszny psiaczek- bardzo chwyta za serce. No i to wtulanie się w człowieka... wtula główkę w bok, gdy się obok siedzi, albo w dłoń, na spacerku nie opuszcza nogi przewodnika (bardzo się pilnował, choć nie umie chodzić na smyczy)- widać, że nie był niczego uczony- ale komunikuje się świetnie i reaguje na wysokościowe komunikaty głosowe znakomicie. To pies, w którym trudno się nie zakochać. Żaden hotelik nie zrekompensuje braku domu... Ten pies potrzebuje człowieka. Nie interesują go inne psy, koty.... szuka kontaktu z człowiekiem... Piesek jest zaszczepiony, odrobaczony, opatrzony chipem i zdrowy. Brak mu tylko jego człowieka, domu.... Jeśli mógłbyś dać Bazarkowi dom i przyjaźń do końca życia- proszę - odezwij się. Kontakt w sprawie adopcji pieska pod telefonem 604172408.* ????? M.
-
Mamy nadzieję, że komuś serce zabije szybciej do psiaczka...
-
[quote name='malicja']m_orsetti, gratuluje wyciagniecia Bazarka do hoteliku! mam nadzieje ze teraz bedzie coraz lepiej :multi:[/quote] Nie ma czego gratulować- po prostu ten psiak tak łapie za serce, że nie da się pozostać obojętnym... Obyś miała rację, że teraz już będzie tylko lepiej... Marzę o dobrym domku dla psiaczka- bo to niesamowity milasek... M.
-
[quote name='gibon301'] czy moglabys podac mi jakis numer kontaktowy? no i moze ktos moglby przygotowac jakis ladny tekscik? bazar musi szybko znalesc domek!![/quote] Zredaguję Ci tekst i podam numer telefonu komórkowego do ogłoszeń. Na razie użyj zdjęć, które są- w tym tygodniu powinny być nowe;). Daj mi tylko małą chwileczkę- nie mogę wydłużyć sobie doby- chociaż usilnie nad tym pracuję;). M.
-
[quote name='agata51']Jak minęła pierwsza noc w hoteliku? Przynajmniej miałeś ciepło i spokojnie. Buziaki.[/quote] Dokładnie. Gdy tylko psiaczek dostał posłanko- zwinął się w kłębuszek i twardo zasnął. Spał twardo- odpoczywał. Zbudził się na miseczkę i siku. Poza tym- odsypia miesiąc stresu... M.
-
No właśnie. M.
-
[quote name='Ajula'] pies jest przesliczny, szczegolnie fajne ma uszy[/quote] Jego uszki to osobna sprawa:)- cały czas pracują i układają się jak mimika twarzy- zmieniają swój kształt i położenie cały czas- słodkie to bardzo. M.
-
Hotelik jest w Łodzi- kierunek na Andrespol. Malownicza 82. Proszę, szukajcie domu. Ten słodki maluch nie może przecież nie mieć człowieka... M.
-
Bazarek już w lepszym miejscu. Hotelik fajny, z naprawdę fajną panią. Będą spacerki, dobre jedzonko i człowiek. Bazar ma głęboką ranę po pogryzieniu na szyi- już trochę podgojoną. Pewnie dostał wciry, gdy znalazł się w boksie z dorosłymi psami. Wygląda ohydnie- wykryłam ją przy badaniu wet- wcześniej nikt na nią nie trafił ręką... Takie miejsce- można nie zauważyć. Dopiero po wygoleniu okazało się, że jest duża- wygląda jak ślad po dużych zębach. Będzie dobrze- będzie leczona. W schronisku bardzo się bał każdego, nawet małego burka. Był przerażony. W aucie natychmiast się ze mną zakupmlował. Wylizywał mi twarz i uszy, leżał brzuszkiem do góry, patrzył na mnie czujnie, właził na kolana i na rączki- cały czas szukał kontaktu cielesnego z człowiekiem, choćby ręką. Po prostu- superprzylepka... To mały szczeniak.... Ma jeszcze mleczne ząbki i piszczy jak dzieciak. Już rozgarnięty, skrzywdzony w życiu- więc trochę "stary-maleńki"- dojrzale przyglądał się przez szyby auta- i czasem poszczekiwał po dziecięcemu. Uspokoił się i przysypiał troszkę na kolankach- ale nie rezygnował z czujności. Na zdjęciach wygląda na sporo starszego. Pobyt w dorosłym boksie musiał być straszną traumą dla tego szczylika. W hoteliku, gdy wychodziłam lamentował bardzo i mnie wołał. Miał nadzieję, że już go zabiorę- a tu taki dramat- znów ktoś porzucił... Szczerze mówiąc- myślałam, że mi pęknie serce, bo psiak jest przesłodki po prostu. Taki dzieciak- co to już i człowiek- i pies go skrzywdził... Patrzy mądrze i dorośle. To taki śmieszny kontrast z popiskiwaniem i mlecznymi ząbkami... Będzie mądrym psem- w aucie od razu załapał "nie wolno" i "siad"- od razu powtarzał wykonywanie tych komend. Futerko ma w kolorze prawie czarnej, gorzkiej czekolady... Piękne, mięciutkie (jeszcze szczenięce). Troszkę jest wychudzony- ale czegóż oczekiwać po pobycie w schronie... Ogon pracuje cały czas- choć zdradza jeszcze oznaki szczenięcego brak koordynacji... Śmieszny psiaczek- bardzo chwyta za serce i nie wierzę, żeby jakiś psiarz potrafił oprzeć się natychmiastowym uczuciom... Jest taki miły i tak bardzo przylepaśny... No i to wtulanie się w człowieka... wtula główkę w bok, gdy się obok siedzi, albo w dłoń, na spacerku nie opuszcza nogi przewodnika (bardzo się pilnował, choć nie umie chodzić na smyczy)- widać, że nie był tego uczony- zresztą- niczego nie był uczony, ale komunikuje się świetnie i reaguje na wysokościowe komunikaty głosowe znakomicie. Słuchajcie- koniecznie trzeba mu znaleźć jak najlepszy dom. To pies, w którym trudno się nie zakochać. Żaden hotelik nie zrekompensuje braku domu... Pomóżcie- pytajcie, reklamujcie go. Szkoda, że dzieciakowi już tyle złego się przytrafiło... Moja przyjaciółka, która prowadziła samochód, gdy ja na tylnym siedzeniu jechałam z Bazarkiem popłakała się wychodząc z hoteliku. Tak wołał, tak już się przywiązał... pewnie nie pomyślał, że znowu zostanie gdzieś pozostawiony... Strasznie chwyta za serce. Prześliczny, miluńki, wesoły i bardzo ładny szczeniak... Może ktoś może przygarnąć...? Są szczepienia przeciw wściekliźnie, wirusówkom, odrobaczenia i chip. Nic tylko brać i kochać. Jeszcze jedno- piesio nie zwraca uwagi na koty. Po prostu nie jest nimi zainteresowany... Myślę, że to nie tylko wynik stresu- tylko cecha osobnicza... M.
-
Formalnie- jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli- a taką mam nadzieję- Bazarek/Anubisek przejdzie pod opiekę Fundacji "Niechciane i Zapomniane". Ponieważ "Niechciane i Zapomniane" bierze pieska pod swoje skrzydła na moją usilną prośbę- jestem bardzo wdzięczna tym Szlachetnym Osobom- i na pewno wesprę tę Fundację finansowo w miarę moich możliwości (ale na pewno nie uda mi się pokrywać całej płatności za hotelik- niestety- tym bardziej, że nie ma pewności kiedy psiunio znajdzie jakiś dom i ile czasu będzie musiał tam spędzić). [B]Fundacja, która przejmuje Bazarka jest młoda (działa dopiero ok.2 lat), jest Organizacją Pożytku Publicznego- i jak to łatwo wywnioskować- wszelkie działania na rzecz zwierzaków podejmuje z datków i darów. [/B] [B]Także hotelik Bazarka będzie opłacany z tychże datków.[/B] Miałam okazję przekonać się o podejściu do rzeczy Osób prowadzących "NiZ"- omawiałam nie tylko sprawę Bazarka, ale jeszcze dwóch innych psów, które wymagały natychmiastowej pomocy. Żadna moja prośba nie została zignorowana- i udzielono mi każdej możliwej w danym momencie pomocy- na każdym etapie. Pomimo, że nie zawsze można było podjąć działania owocujące wymiernym efektem- a sprawa Bazarka przeciągnęła się w czasie- jestem pewna, że zawsze, w każdej sprawie otrzymałabym pomoc- gdybym poprosiła o to w "NiZ". Jestem zbudowana Ich stosunkiem do zwierząt, szacunkiem dla człowieka, pragmatyzmem nie bez czułości w podejmowanych działaniach i konstruktywizmem każdego kroku- bo przecież nie wszystkim psiakom/kotom/koniom można pomóc w każdej chwili... W każdym razie- jestem zauroczona, że na żadnym etapie nie zostałam pozostawiona samej sobie, zbyta- zaś udzielona mi pomoc okazuje się wymiarna i pozbawiona pustych gestów... [B]Nikt z Fundacji nie postawił mi żadnego warunku o wyposażeniu finansowym pieska- przeurocza Pani, z którą omawiałam sprawę zaoferowała hotelik na koszt fundacji. Ja sobie jednak myślę, że skoro hotelik będzie opłacany ze środków zebranych przez Fundację z datków- byłoby fajnie wesprzeć konto fundacji z myślą o wielkodusznym zaopiekowaniu się Bazarkiem z Jej strony- właśnie odrobiną środków. Oczywiście- jeśli ktoś czuje taką potrzebę i ma takie możliwości. [/B] Tak więc- nikt nikomu nie stawia żadnych warunków. Jeśli ktoś może- fantastycznie. Jeśli nie- trudno- hotelik dla Bazara i tak będzie opłacany ze skromnych środków Fundacji "Niechciane i Zapomniane". Ja sama wesprę finansowo Fundację z myślą o Bazarku- a jeśli ktoś z Was także może to uczynić- będę wdzięczna dozgonnie za taki piękny poryw serca. Kochani- trzymajcie kciuki, żeby jutro wszystko się udało. Jest dużo klocków do złożenia we wspólną konstrukcję- tylko jeśli uda się ta sztuka Bazarek jutro będzie w lepszym miejscu... Uściski dla wszystkich Przyjaciół czarnego szczeniaka wywalonego na mróz...- Bazarka M.
-
Proszę bardzo:) [B]FUNDACJA NIECHCIANE I ZAPOMNIANE - SOS DLA ZWIERZĄT[/B] ul.Kaszyńskiego 11/23 93-222 ŁÓDŹ Serdeczności!!!! M.
-
Mała porcja nowości... Ponieważ mam "hot line" z Karoliną- gorąca nowość- Bazarek już jest wyciągnięty z boksu. Do czasu zamknięcia w boksie był przerażony i wycofany. Natychmiast po wyjęciu wylizał Karolinie twarz i przytulał się caaaałłłyyyy- Karolinka mówi, że super przyjacielski piesek z niego... Jest już przy budzie- z powrotem. W poniedziałek czeka pieseczka przewiezienie do hoteliku- zdecydowałam się na ten krok z kilku względów- m.in. w powodu ciepłego boksu wewnętrznego z własną budką i trzema spacerami dziennie. Ale przede wszystkim- ze względu na bliski kontakt z człowiekiem... Hotelik jest polecony przez doświadczonych w tych sprawach, wspaniałych Ludzi. Wreszcie... brak ryzyka zagryzienia i pogłębiania stresu- bo Bazar boi się innych psów w boksie- w schronie całkowicie się wycofał- był przerażony i z boksu oszczekiwał człowieka... Po wyjęciu z boksu piesio po prostu okazał się przylepaskiem. To jest argument! Jeśli ktoś z Państwa chciałby wesprzeć Bazarka finansowo- można to zrobić za pośrednictwem znakomitej łódzkiej Fundacji "Niechciane i Zapomniane". [COLOR=Red] [B][B]FUNDACJA NIECHCIANE I ZAPOMNIANE - SOS DLA ZWIERZĄT[/B] BANK PKO BP Nr konta: 22102034080000490201742246 [B]Dla przelewów z zagranicy:[/B] Kod SWIFT: BPKOPLPW Nr Konta: PL22102034080000490201742246[/B][/COLOR][COLOR=Red] Uprzejmie proszę zrobić dopisek "[B]dla Bazarka[/B]".[/COLOR] Podaję link do strony internetowej tej znakomitej Fundacji: [COLOR=Blue][URL="http://www.niechcianeizapomniane.org/"]Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierz�t[/URL][/COLOR] A tutaj- link do podstrony z informacjami dla Darczyńców: [COLOR=Blue][URL="http://www.niechcianeizapomniane.org/index.php?id=9"]Dla darczy�c�w[/URL][/COLOR] Mam wiele ciepłych słów pod adresem tejże Fundacji- wszystkie wypowiem/napiszę w swoim czasie- w pierwszej wolnej chwilce. Na dziś piesek czeka do poniedziałku przy budzie. W poniedziałek- jeśli wszystko ułoży się należycie- zabieram go ze schronu do lepszego życia. Piesio będzie się zaprzyjaźniał z ludźmi i uczył żyć życiem psa dobrego człowieka- który nie bije, nie porzuca, pieści, karmi, wyprowadza na spacerki, przytula. Nie zostawia na mrozie i nie owija gumą, żeby zadusić. Wszystkie szczegóły opiszę post factum- żeby nie zapeszyć. Miejmy nadzieję, że w poniedziałek wszystko uda się poprowadzić dobrze i tak jak zaplanowałam. Trzymajcie kciuki. Proszę o pomoc w dalszym poszukiwaniu domku dla Bazara- a jeśli ktoś może i chce- o wsparcie pieseczka datkiem na konto podane wyżej. Hotelik, w którym piesek będzie przebywał jest komercyjny- więc każdy grosik zostanie przeznaczony na ten cel. Dalsze wieści niebawem:). Serdeczności dla wszystkich przyjaciół Anubiska M.
-
[quote name='gibon301']czy cos nowego u Bazarka slychac?[/quote] Będą dobre wiadomości chyba... Jeśli tylko piesek się odnajdzie- bo znów nie wiadomo w schronie gdzie jest- być może w poniedziałek pojedzie do hoteliku. Gdy tylko dopnę szczegóły - napiszę- wcześniej nie chcę zapeszać... M.
-
Karolinko- coś nowego jest? M.
-
A na stronie adopcyjnej schronu wciąż pojawiają się nowe psy... Bazar spadł więc już na 8-smą podstronę. M.
-
Karolina, nie tracimy nadziei. Ja szukam mu cały czas domu. Wierzę, że wreszcie trafię na kogoś chętnego... A psy w schronie mają swoje anioły. Jesteś jednym z nich. To dzięki takim Osobom jak Ty- cichym, serdecznym, z ogromnym sercem i wybitną empatią- a przy tym tak ogromną kulturą osobistą- zwierzęta mają promyk nadziei... Wiesz- też często myślę, że przecież jest wiele psów bardziej potrzebujących niż Bazar... Że on jest młody, ładny, życie przed nim- ale czuję się odpowiedzialna za niego- bo to za moją sprawą siedzi w schronie... Wiem, jak tam jest i serce mi się ściska, gdy widzę te setki bied w tych boksach... Rany Boskie- gdybym wygrała w totolotka... Z wielkim szacunkiem M.
-
[quote name='jasioslawinka']Dzis tez nic:([/quote] Tzn- Ania nie poszła? Czy nie ma nowości? Co miałaś na myśli, Karolinko? M.
-
[quote name='emir']Zostałam sprowokowana! Goniu - czytam te bzdety od domagających się, abyś im wysyłała biuletyny ile kto wpłacił na ratowanie Piano - tego nieszczęśnika; i nieodparcie prześladuje mnie pytanie: dlaczego ? chodzi o porównanie , kto da więcej, czy o zaspokojenie niezdrowej ciekawości - jak przy czytaniu nekrologów? a może chodzi o to żeby Ci dokopać? bo "ciągniesz kasę" na psa - a jak ludzie dadzą więcej niż na niego wydasz, to może za resztę kupisz sobie stringi?? oczywiście już nie od dziś wiadomo,że myślenie i empatia to towar deficytowy; dla nich nie jest ważne, że Ty zarywasz noce, ze nie masz czasu na posiłki, że zarzynasz swój samochód, topisz swoje pieniądze, gnasz z zaciśniętym sercem do lecznicy, drżysz na każy dzwonek telefonu ...żeby nie usłyszeć najstraszniejszej wieści, żeby nie...A kogo to obchodzi? Twoje serce i Twoje życie poświęcone na ratowanie takich nieszczęśników??! KASA, proszę pani KASA - to ich interesuje ,a pies?? Dobrze, ( choć za delikatnie napisałaś) jak ktoś Ci nie ufa - niech nie odważy się wpłacać ani grosza! Jak ufa to wie, na jaki cel idzie jego wpłata - dar dany z serca i współczucia! A jeśli np. zostałyby jakieś pieniądze z wpłat na Piano, to co? masz je zwrócić? czy może przeznaczyć na ratowanie innego? Rób swoje i się nie przejmuj, bo maluczkich i zawistnych nigdy nie brakowało. Jestem pełna najwyższego uznania dla Twojej determinacji i dla serca jakie masz dla tych co nie chcą oglądać wyciągów bankowych tylko dobrego człowieka, który niesie im ratunek i nadzieję. Pluj na miernotę!! emir Zapisuje sobie ten post w tym wątku- bo już widzę pierwszą edycję (wypadł "cenny" akapit o moim "rozchwianiu hormonalnym" i kilka "perlistych zwrotów"...- zapisałam sobie stronę z pierwotną edycją na kompie). Chcę go zachować w jak najpełniejszym brzmieniu. Nie będę się do niego odnosić, bo nie ma do czego. M.
-
[quote name='Isadora7']Na obecną chwilę widze np od razu 4 wątki które są wg ciebie jeszcze bardziej nie w porządku. Widocznie ja na nie nie trafiłam. Zgłoś je modom. Ja widocznie trafiłam na inne- wg mnie- wiarygodne. I one były mi przykładem. Jeśli koniecznie chcesz- w wolnej chwilce siądę i podam Ci linki. Żebyś mogła zobaczyć, jak to powinno wyglądać tak, żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości. [quote name='Isadora7']Usiłuję uwierz bardzo uwierzyc zę czynisz to tylko i wyłącznie i li z dobrej woli i ogromnej troski akurat o Piano. Nie wierzę Ci, że usiłujesz ;). Widzę, że bronisz jak Częstochowy tajności rozliczenia. Sama prowadzisz aukcje cegiełkowe na Piano- więc osobiście uczestniczysz w tej zbiórce i akceptujesz zapewne jej zasady. [quote name='Isadora7']Wpółczuję serdecznie uwierz, twoim znajomym, że musieli zrezygnowac z psiaka w którym zakochali się bardzo już od pierwszych rozpikslowanych zdjęć. Współczuję braku wytrwałości w dążeniu do celu. Napisz wprost, że są *nie posiadającymi empatii miernotami*. Każdy ocenia świat inaczej- i nie każdy chce się bawić w piaskownicy z piaskiem, którego czystości nie można ocenić. Nie decyduje tu kolor wiaderka- tylko czystość piasku. W psie ze zdjęcia nie można się zakochać. Można mu współczuć, zaoferować fundusze na leczenie- a potem- ewentualnie dom. Jeśli wszystkie okoliczności będą odpowiednie dla oferenta- i co najważniejsze- psa. W tym wątku nie ma miejsca dla delikatnych ludzi, dla których ważne jest to, co być może nie jest istotne dla Ciebie. Mają do tego prawo. A ja nie będę ich namawiać do pozostania wśród Osób o innych kryteriach. [quote name='Isadora7']Niezwykle serdecznie ciebie proszę o rozwianie moich wątpliwości, jednocześnie składam oświadczenie, ze nie jestem kochankiem, żoną, mężem, siostrą, bratem GoniP Bardzo się cieszę z oświadczenia o Twoim życiu seksualnym- jednak dużo bardziej usatysfakcjonowałoby mnie oświadczenie o stanie finansów Piano. Odpowiedziałam Ci już na poprzedni post- teraz na następny- myślę, że szkoda dalszego czasu na nic nie wnoszącą do istoty sprawy polemikę w pobocznych, odwracających uwagę od meritum) kwestiach (bo rozliczenia nie ma nadal). Gdy się pojawi- być może odniosę się do wszystkich Twoich następnych "ważnych usiłowań". Odsyłam Cię do moich wszystkich poprzednich postów- wyłożyłam w nich wszystkie racje. Szkoda Piano... Mam teraz w domu równie ciężko chorego psa. Jemu muszę poświęcić teraz mój czas- a nie przekonywaniu, że warto być uczciwym- oraz dlaczego myślący inaczej niż Ty i Twoi znajomi niekoniecznie są *miernotami*- bo to z góry skazane na niepowodzenie. Pozdrawiam z mojej piaskownicy M.