Delay
Members-
Posts
402 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delay
-
Przepraszam, że to tyle trwa z tymi ulotkami, ale wzięla je moja siostra (mój hodowca) i muszę ją porosić, żeby mi zeskanowała, a jest ostatnio bardzo zajęta.Lada dzień wstawię tu skany.;)
-
Pewnie ;) Jak tylko się dorwę do skanera to wstawię tu ulotki i tę "rejestracyjną" z cennikiem.
-
Generalnie z tego co wiem karmy ze średniej półki jak m.in Acana czy Bewidog są robione z mączki mięsnej. Nie jest to to samo co suszone mięso ( o ile wiem proces technologiczny jest droższy i nie ma siły, żeby taka karma była generalnie tania) Z suszonego mięsa o ile mi wiadomo jest min. Eucanuba, Hill's, Royal, Pro plan, ANF, Biomill, generalnie karmy z najwyższej półki.Gdzieś na stronach zagranicznych czytałam o technologii produkcji tych karm i o ile pamiętam wszystkie wymienione miały w skłądzie "dry meat". Generalnie z tego co wiem karmy z suszonego mięsa są treściwsze od tych z mączki mięsnej, ale oczywiście wszystko zależy od potrezb psa i wchłaniania.
-
Ja rozumiem przypadki "problemowe" ale ogólnie "pies wegetarianinem" - co za bzduraaaaaa...:shake: To nie jest zgodne z naturą psa i nigdy nie było.
-
A wcina i to jak!!!:multi: Suka pięknie przeszła z Eukanuby na Hill's, bez żadnych porblemów. Hill's posmakował jej tak, że wcina go jakby miesiąc nie jadła, aż jej się uszy trzęsą - pierwszy raz widzę, żeby wcinała karmę z takim zapałem. Jestem bardzo zadowolona. Na wystawie Światowej w Poznaniu pogadałam sobie z dystrybutorem Hill'sa i niewykluczone że zapiszemy się z rodzinką do klubu hodowcy. Ceny bardzo przystępne, powiedziałabym że przystępniejsze niż choćby u Acany. Teraz będę obserwować jak się mi suka będzie miała na Hill'sie, wygląda na to że obie będziemy zadowlolone.;)
-
Chciałam zauważyć, że odżywki psie, wbrew pozorom zawierają dosyć podobne składniki. Nie ma strachu w używaniu ludzkich - zwłaszcza jeśli się je rozcieńcza. Trzeba tylko obserwować, czy pies nie ma uczulenia - z resztą to się tyczy także psich odżywek. Nawet weci uważają, że ludzkimi też można się posiłkować. (oczywiście przy alergiku nie ma o tym mowy) Tych preparatów generalnie nie powinno się używać za często - tak jak i psa nie powinno się za często kąpać. Grunt to nie przeginać.;)
-
A mnie by ciekawiły zniżki - jak wygląda cena 15 (lub 18-sto, jeśli promocja ta będzie jeszcze "bywała") kg. worków w klubie hodowcy?? Jestem ciekawa. Ceny w sklepach internetowych mają się w tej chwili tak, że ja kupiłam 15kg. jagnięciny z ryżem za 209zł (bez kosztów dostawy)a wiadziałam chwilę potem 18kg. za 199zł.(+ koszty dostawy). Moja suka w tej chwili ładnie przechodzi na Hill's z Eukanuby, bez sensacji żołądkowych póki co. Widać, że Hill's jej niesamowicie smakuje, wybiera ze smakiem najpierw Hill's-owe bobki ;)
-
Ciekawa pozycja jako "pomoc naukowa", każdy powinien przeczytać choćby z ciekawości;) Nie wiem na ile należy traktować to wszystko poważnie i czy nie jest to jakaś kolejna "rewelacja", ale mnie też się ta książeczka podobała i uważam, że "coś w tym może być". :) Zwłaszcza ziewanie mi się podobało - co jak zauważyliśmy z moim narzecoznym faktycznie w jakiś pozytywny sposób oddziaływuje na naszą sukę, podobnie jak przeciąganie się. To naprawdę wygląda jakby się relaksowała. Ja się zastanawiam nieraz na ile psy ziewając się uspokajają, a na ile mógłby to być np. "synonim stresu". Często można zaobserwować jak psy ziewają nerwowo w jakiejś sytuacji czy mrugają oczami...Czy aby na pewno powinno się to wszystko tak rozumieć jak autorka książeczki sugeruje? Ja nie potrafię odpowiedzieć na to jakoś jednoznacznie, ale książeczka sama w sobie jest bardzo interesująca i godna uwagi, podobnie jak metody stosowane przez p Rugaas.
-
Grunt, że służy - opinie to druga sprawa. Mojej suce i psom znajomym akurat świetnie służy Eukanuba, więc złego słowa nie powiemy ;) Co do Royala no to myślę, że byłoby mi wszystko jedno gdzie jest produkowany jeśliby mojej suce służył. Ja w tej cenie wybrałabym jednak zaraz po Eukanubie - Hill's.
-
Słuchajciec- ale można kupić za 8 zł. odżywke Sunsilka (ja używam takiej niebieskiej zwiększającej objętość, ale wiem że można też i inne - oczywiście stosuję rozcieńczone w rozpylaczu) - uzyska się taki sam efekt. Cała masa moich znajomych włącznie ze mną tak robi (zbankrutowalibyśmy na fachowych preparatach z naszymi długowłosymi psami po prostu...:p). Wiem co to dreaddy - bo sierść collie za uszami jest jedwabista i baaardzo łatwo i często się filcuje. Wcieranie odrobiny talku zwykłego - lub pudru specjalnego, jak kto woli(i na ile go stać) powoduje, że kołtun się tworzy znacznie wolniej i łatwiej go rozczesać. Mąki ziemniaczanej nie polecam, natomiast talk - owszem.;)
-
Nie ma za co ;) To bardzo dobrze, że poszłaś z tym także do zaprzyjaźnionego fachowca. Wiesz, moja poprzednia suczka miewająca ciąże urojone bywała wtedy jakaś bardziej nerwowa - więc może to może mieć pewien wpływ na zachowanie. Wiesz, kto wie z tym wykorzystywaniem do walk, ludzie to różne mają durne pomysły...To potworne, że mogli do tego wykorzystywać psy schroniskowe z takim bagażem doświadczeń :roll: Myślę, że może jednak gdyby tak się stało w wypadku twojej suczki sprawa byłaby o wiele poważniejsza. Na pewno teraz będzie dobrze :) Życzę twoim suczkom i tobie zgodnego wspólnego życia i pozdrawiam!
-
Wiesz, ja uważam że pozwolenie im na kontakt wzrokowy na napiętych smyczach było błędem. U psów takie zachowanie to wręcz zaproszenie do ataku - zwłaszcza, jeśli psy jeszcze się dobrze nie poznały. Socjalizacja takich psów nie trwa kilku dni a może trwać nawet miesiące. Grunt to absolutnie nie stawianie ich na przeciwko siebie a chodzenie z nimi i stanie tak, żeby były do siebie równolegle "ustawione". Skoro to nie twój pierwszy dobek to pewnie domyślasz się, że trzeba mieć nad nimi kontrolę i stanowić dla nich silne szefostwo.Szef nie pozwala na bójki - bo te zawsze są "sobiepaństwem" psów. Szef kontroluje sytuację zanim "krew się poleje". Zrozum, że to co opisujesz nie jest jakimś "novum"z punktu widzenia behawiorystyki. Tak się mogą zachować normalne psy, bez jakiejś podejrzanej przeszłości - tyle że będą to psy, nad któymi nie mamy należytej kontroli. Sytuacja wyniknęła niestety po części z twojej winy - ustawienie suk do siebie frontem na smyczy wywołało atak - to był punkt zapalny. Galadiatorów nie wolno ustawiać do siebie frontalnie a już na pewno nie na napiętej "smyczy", która wzmaga agresję bo...wiadomo co z tego wyjdzie, nie? krew i furkot :p Normalnie psy raczej unikają frontalnego kontaktu, zachowują się wobec siebie taktownie - stosują język ciała. Pies na smyczy to już inna historia, nie ma specjalnie możliwości zmiany postawy ciała, co na pewno w jakimś stropniu rodzi błędy w komunikcji "międzypsiej",a do tego dochodzi fakt, że właściciela ma pies na drugim końcu, a ten jest najczęściej spięty... Problem może być też, jeśli pies nie respektuje właściciela jako szefa, tylko sam podejmuje "pieczę" nad nim. Nowa suka, już ukształtowana za pewne jeszcze nie uznała cię za szefa i nie do końca traktuje poważne, stąd mogą też wynikać problemy z jej zachowaniem i to oczywiście wymaga więcej pracy. Dobrze radzę prowadzanie suk obok siebie, przy nodze, unikanie jakiegokolwiek frontalnego kontaktu na smyczy - oraz umocnienie pozycji ciebie jak szefostwa w domu. Oczywiście zawsze doradzam wisytę lub jakąkolwiek próbę kontaktu z fachowcem.
-
Radziłabym udać się z tą sprawą do fachowca, bo ewidentnie został popełniony błąd wychowawczy i sprawa może się nienajlpeiej rozwijać. Jak dla mnie nie musi to być wcale agresja spowodowana wykorzystywaniem do walk, w zasadzie nie za bardzo w to wierze. Natomiast to jak opisujesz - w jaki sposób dochodzi do walki to jest dla mnie jasna sprawa. A otóż ustawienie dwóch niezbyt pewnych swoich reakcji "twarzą w twarz" a dotego trzymanych krótko to jest dla nich wręcz zaproszeniem do walki. Słyszałam kiedyś od behaviorysty że najgorszym błędem jaki może popełnić właściciel chcący zapoznać ze swoim pierwszym psem nowego psa - to stawianie ich na przeciwko siebie na napiętej smyczy. Powinno się przede wszystkim najpierw absolutnie kontrolować sytuację, psy powinny być wybiegane i spokojnie, trzeba dać im się obwąchać swobodnie na luźnej smyczy, powinno się też z nimi przespacerować trzymając jednego z jednej a drugiego z drugiej strony, tak, żeby były do siebie równolegle. Każdą "nieczystą zagrywkę" powinno się wyłąpywać i tłumić w zalążku. Nie jest dobrze jeśli właściciel jest spięty - napięcie udziela się psom (to dlatego jak sądzę ludzie najczęściej smycz napinają, bo wydaje im się że atak jest pewny i dlatego możemy tak często spotykać ludzi z ujadającymi na siebie psami ledwie utrzymywanymi przez nich na smyczy). Przy tej rasie jak zapewne wiesz bardzo ważne jest trzymanie kontroli. Suczka ze schroniska być może i jest dominująca, ale absolutnie nie powinna zdominować was a tym samy podejmować decyzji o ataku na Taksi. Żeby lepiej rozumieć problem, skąd on się bierze i jak sobie z nim radzić polecam zwrócenie się o pomoc do specjalisty.
-
Do mnie ostatnio doszły słuchy, że Royal odkąd zmienił mu się kraj produkcji (o ile się nie mylę) to się spaskudził i nie jest już wart swojej niemałej ceny. Takie info mam od kilku dystrybutorów karm. Coraz więcej osób twierdzi, że to już "nie to samo".Nie usłyszałam żadnej fachowej opinii jakoby miał być w jakiś szczególny sposób "tchnicznie" lepszy od Eukanuby (co się w moim i kilku innych znanych mi przypadkach z resztą potwierdziło).
-
Py powinno się szkolić jak najwcześniej - zaczynając od psiego przedszkola - jak pisze Marta. Tam stosuje się metody odpowiednie do wieku szczeniaczka, uzyskuje się fachową pomoc szkoleniowca, pomocną często w kwestiach wychowania + socjalizuje szczeniaka z innymi psami i ludźmi, także pod "fachowym okiem". Łatwiej jest wtedy o NIE popełnianie błędów wychowawczych, które mogłby się odbić w przyszłości także jako np.złe nawyki. Potem taki psiaczek po przedszkolu ma już podstawy opanowane i można już od nawet od 5-6 miesiąca zaczynać poważne szkolenie (moja sunia miała jakieś 5,5 miesiąca w przedszkolu kiedy była już tak zaawansowana, że nas mogli spokojnie przenieść na szkolenie PT ;) ) Bardzo sobie chwalę zaczynanie od psiego przedszkola - to było fantastyczne doświadczenie, warte swojej ceny, które procentuje do dziś.
-
Fakt, ale czasem zbija się to w kluchy niestety jeśli pies ma nieco większy łojotok niż normalnie...:p Ja tam polecam preparat duńskiej firmy KW( nie mylić z inną, Polską bodajrze firmą o podobnej nazwie) - drogi jak sam szlag, ale naprawdę skuteczny i baaardzo wydajny.
-
A co masz na myśli konkretnie? jakie preparaty? Ja tam znam i używam od czasu do czasu tylko te "wspomagające włos i skórę" np. w trakcie wymiany włosa. Teraz właśnie skończyłam stosować taki - Gammolen (czyste kwasy Omega 3 i 6 - olej z ogórecznika) a teraz podaję niewielkie ilości Kerabolu (biotyna i cynk).Podaję je okresowo dla wspomagania wymiany włosa. Nie nazwałabym ich jednak preparatami "przeciwko" wypadaniu sierści - a takimi które wedle swego zastosowania wspomagają ponowne porastanie. Pies wylinieje tak czy siak, nie da się powstrzymać wypadania, chyba że się jest magikiem...:p Można tylko złagodzić proces linienia i nieco przyspieszyć porastanie. Czy o to ci chodzi? czy o jakieś cuda o których nic nie słyszałam? (bo pierwsze słyszę, żeby istniały preparaty zatrzymujące linienie...to chyba nie na tej planecie;))
-
Myślę że byłoby dobrze, chociaż ze 3 dni. Ja wybrałam Lamb and Rice bo ma dobroczynny wpływ na śierść, a moja suka jest długowłosa, a do tego teraz mocno wyliniała.(Eukanuby Lamb&Rice też świetnie na nią podziałał) Euknauba jej służy, ale bardzo byłam ciekawa Hill'sa - niecierpliwie czekam na przesyłkę Hill'sa z telekarmy ;)
-
Widzisz, bywa różnie, ale ja tam bym była sceptyczna, co do smakowitości royala. Ja znam całą masę psów, także ze swojego forum collakowego, które jadły go bardzo niechętnie. Od dystrybutorów karm znajomych słyszę nie raz że Royal się...spaskudził... Ja wiem, że z karmami jest różnie, jak różne są psy i jak różne są opinie właścicieli. Ja zamówiłam Hill'sa z Telekarmy - bo to mój tani, sprawdzony adres.;) Wzięłam 15 kg. Sprawdzimy jak moja suka go będzie tolerowała.
-
Dzięki excellentlabs :) uspokoiłaś mnie, teraz już tylko czekam na dostawę Hill'sa. Moja suczka jest generalnie z "księżniczek", jak to collie, je spokojnie, nie rzucając się na miskę, ale swoją porcję zje bez szemrania. Generalnie bez problemów jadła Acanę, potem Eukanubę, która nie każdemu psu smakuje, dlatego myślę sobie że Hill's tym bardziej jej powinien posmakować.Moja wetka i znajomi ze sklepów zoologicznych bardzo sobie Hill'sa chwalą - a że cena nieco spadła to spróbujemy.;)
-
Ja też jestem ciekawa Hill'sa z Jagnięciną. Właśnie postanowiłam przejść na tę karmę z Eukanuby L&R. (cena mnie nareszcie zachęciła - 209zł za 15 kg.:p) Ja miałabym pytanie odnośnie energii metabolicznej - ma ktoś może dane?. Mam aktywną sukę, która ma sporo ruchu w ciągu dnia i bardzo jestem ciakawa jakie są wasze obserwacje, odnośnie przyswajania Hill'sa o ile jakieś macie(w sumie to "mercedes" wśród karm...). Bardzo bym chciała, żeby mi suka np. nie schudła...Mam też pytanie odnośnie przechodzenia na Hil'sa - jak tam z jej "smakowitością"?;)
-
Moja suczka owczarka szkockiego uwielbia suszone żwacze wołowe i nie ma po nich żadnych sensacji ;) Wolę dawać je niż jakieś cuda w tabletkach na polepszenie trawienia. Oczywiście nie należy ze żwaczami przesadzać, bo co za dużo to niezdrowo.
-
Zauważyłam, że w większości przypadków, kiedy na forach odsyłam właściciela z problemami do fachowca ten nejczęściej ma pretensje, że nie dostał prostej, jasnej odpowiedzi, albo pisze, że "przecież to jest forum o psach, on pisze na temat i co?nikt mu nie może poradzić?" Bywają rozgoryczeni, że ktoś ich odsyła do fachowca, a najczęściej oznacza to, że są bardzo nieświadomi powagi broblemu, który na forum opisują. Powinni zrozumieć, że normalny, sprawny umysłowo laik - może obawiać się wzięcia na siebie ogromnej odpowiedzialnośći, jaką jest tak poważny problem jak agresja u psa, a zwłąszcza skierowana na właściciela. Dziwię się takim osobom, bo ja bym się na ich miejscu zwyczajnie bała, że mnie samozwańczy fachowiec, jakich niemało na forach wprowadzi w błąd. To czasem wygląda jak zwracanie się w sprawach bomby atomowej, do pani z kwiaciarni - zamiast fizyka jądrowego. Ludzie czasem zapominają chyba, że "rada cioci Kazi" być może jednak nie wystarczy, podobnie jak zdają się bagatelizować problemy z nieradzeniem sobie z własnymi psami, albo po prostu nie dostrzegają, że już sobie nie radzą, że pies ich zdominował. Działać zaczynają najczęściej wtedy, kiedy dochodzi do tragedii i najczęśćiej poprzez pozbycie się problemu w postaci psa, poprzez oddanie go do np.schroniska... (bo generalnie żadko wezmą pod uwagę, że to oni tak naprawdę są winni) Niestety, jak tu piszą, nie da się wrzucić do jednego worka problemu "sikania szczeniaka na podłogę" z problemem natury psychologicznej. Fachowa pomoc jest często w takich przypadkach nieodzowna i pomaga przyznać się właścicielowi do tego, że sobie z psem nie radzi - przed samym sobą, pomaga też w zrozumieniu, które zachowania psa naprawdę mogą być przyczyną problemów, a które często wydają się właścicielowi pozornie nieszkodliwe. Warto spróbować spojrzeć w oczy prawdzie, zamiast je sobie samemu "mydlić" ;) b_k - życzę powodzenia w pracy z psem - o ile naprawdę ci na nim zależy, będziesz umiała się poświęcić. Wiedza i doświadczenia z tą "pracą" związane zacieśniają więzy człowiek- pies, oraz niesamowicie budują. "Świadomemu" właścicielowi naprawdę dużo łatwiej stać się szefem dla swojego psa, wiedzącym co robi i po co, pewnym siebie i asertywnym (to się potem często pozytywnie przekłada na nasze stosunki międzyludzkie).
-
To potrzebujesz klikerowca - ja klikerem generalnie swojej suki nie szkolę. Mogę ci podać dwa sposoby, bez klikera. Jeden mojego, bardzo zaufanego szkoleniowca a drugi behaviorysty z USA. Oba przeze mnie wypróbowane i skonsultowane z fachowcem. Uważam, że to są bardzo dobre metody. Pierwsza: - (naprowadzanie smakołykiem, czy zabawką - z tym zawsze warto spróbować) Potem dochodzi nauka chodzenia na luźnej smyczy - pies ma iść obok nas, nie przed nami- generalna zasada i o to wszystkim chodzi. Ma podążać za nami - ponieważ to my pełnimy rolę przewodnika. Metoda którą mam na myśli polega na korygowaniu - poprzez blokowanie wyprzedzania psa np. ręką (absolutnie nie polega to na użyciu wobec psa przemocy). Domyślam się, że to jest odpowiednio trudniejsze w zależności od stopnia nasilenia rozwydrzenia naszego psa :p Ja widziałam, że po kilku takich "korekcjach" psy załapują o co nam chodzi. Smycz ma być luźna (ale takiej długości, żebyśmy nadal mogli kontrolować psa) Ważne jest też, żeby nie pozwolić psu na odchodzenie na boki w celu wąchania sobie krzaczków - to my mamy decydować o "czasie wolnym". Oczywiście idziemy swobodnie, trzymając się prosto i nie zerkamy nieustannie i nerwowo na psa. Druga: - jak nauczyć psa chodzenia przy nodze, jeśli nie ma o tym zielonego pojęcia? Przede wszystkim najlepiej jest zacząć już pod drzwiami wyjściowymi. Pies ma podążyć za nami - nie przed nami - to znowu oczywiste. Obrożę psu dobrze jest założyć nieco wyżej - jak zakładają ringówki na wystawach psów. (ja mam collie i im się generalnie inaczej założyć nie da ;) ) Spacer zaczynamy od naprowadzenia psa na to o co nam chodzi - czyli podążania obok nas. Pies przyzwyczajony do ciągnięcia oczywiście będzie protestował usiłując nas wyprzedzić - korygujemy to naprowadzaniem na pozycję przy nodze krótkimi, przerywanymi pociągnięciami smyczą (pociągnięciami - to nie znaczy szarpaniem, jest to raczej blokowanie psa) Generalnie psa ciągnąć jednostajnie nie można - powstają wtedy dwie odpychające się negatywne energie, natomiast inaczej dzieje się, jeśli pociągnięcia będą krótkie i przerywane - wtedy wg. niektórych teorii mózg psa się odblokowuje i wtedy żaden dalszy "nacisk" nie jest potrzebny.Psa który odstawia się od nas spowrotem przyciągamy spokojnie do boku. Ruszamy przed siebie pewnie i swobodnie. Najważniejsze to nie garbić się i nie patrzeć na psa a starać się po prostu iść nie pozwalając mu na wyprzedzenie nas wspomnianymi wcześniej krótkimi pociągnięciami w razie potrzeby. Widziałam, także na żywo - jak działa ta metoda. Wygląda to tak, że pies w pewnym momencie "puszcza" - czyli kapituluje, uznając nas za przewodnika. Potem podążą obok nas zupełnie swobodnie, a smycz może być zupełnie nie napięta. Jeśli chcemy pozwolić psu na powąchanie trawki, czy załatwienie się - dajemy mu przestrzeń luzując smycz. Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam. Mnie te metody odpowiadają. Widziałam ich działanie, widzę w nich pewną logikę, uważam je za skuteczne i w żadnym wypadku nie krzywdzące psa - natomiast wytaczają psu pewne granice. W obu przypadkach musimy zachować spokój i asertywność. Zaskakujące nieraz jak szybko psy się do tych granic adaptują. Uważam, że psa chodzenia przy nodze po prostu należy uczyć taką czy inną metodą (byle nie polegającą na zadawaniu bólu) - zwłaszcza w mieście. Niezbędna jest kontrola nad zachowaniem psa,a już zwłaszcza dużego na spacerach. Nie twierdzę, że jest to łatwe - na pewno, jeśli jesteśmy asertywni i konsekwentni - nie ma zmiłuj, psy jak zauważyłam wtedy dosyć szybko przyjmują nowe warunki, pod warunkiem, że one bezwzględnie obowiązują.
-
b k - musisz sobie zdać sprawę, że to, że twój pies w domu udaje twardziela a na dworze jest tchórzem, to nie oznacza, że nie jest niebezpieczny. Najczęściej gryzą właśnie tchórze!!! Takie psy absolutnie potrzebują fachowej pomocy i takie psy najczęściej lądują w schronisku, bo właściciel sobie "nie poradził". Napisz może, z jakiego jesteś miasta, to może znajdzie się jakiś fachowiec niedaleko, a może w jakimś większym mieście - do którego mogłabyś się przejechać po poradę. Uważam, że jeśli masz na szali dobro psa i zdrowie własnej rodziny to jak najbardziej wskazanym i odpowiedzialnym zachowaniem w tej sytuacji będzie właśnie rozmowa z fachowcem. Potrzebujesz kogoś, kto pomoże ci zrozumieć błędy jakie popełniliście w domu w kwestii wychowania psa. Twój pies generalnie zachowuje się jak...NIE wychowany pies a może być jeszcze gorzej. Jeśli myślisz, że nikogo nie pogryzie, to jesteś w ogromnym błędzie - jak możesz być tego pewna, skoro nie masz żadnej kontroli nad psem. W twojej sytuacji "porady po sąsiedzku", jakich oczekujesz niekoniecznie mogą wystarczyć. Potrzebujesz porady fachowca w tej materii. Na forum proponowałabym zgłoszenie się np. do Zofii Mrzewińskiej.