-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by loozerka
-
W pełni się z tym zgadzam, nas po prostu nie stać, by karmic Sabcię karmą z najwyższej połki, nawet jesli byłaby dla n iej najlepsza. Czy tak, czy tak- preparaty na poprawę stanu stawów będzie miała podawane i jesli do tego będzie karmiona karmą z połki średniej typu acana,. brit itp. odpowiednia dla jej wieku i wielkosci wydaje mi się, ze to będzie dobra wyjście i na nasze mozliwosci. Taniu- nie bardzo zrozumiałam- wpłaciłas 100 zł i Saba ma 145 zł zadłużenia? Przeciez ja dzwonilam jakies 7 dni temu i Saba miała miec zapas na 8 dni. Przy mnie p.Grazyna to obliczała. Poza tym- to juz powinna wiedziec oktawia- koszt utrzymania wynosi 20 zł+ cała karma+ koszty opieki weterynaryjnej? To własciwie na co idzie to 600 zł miesięcznie? Sorry, ze teraz o to pytam, ale wydaje mi się to dość dziwne, tym bardziej, ze na innych watkach czytałam ze całość utrzymania psa w Otrębusach kosztuje 20 zł dziennie. Wyjasnijcie tę kwestie, bo się okaze, ze do czasu sterylki i przekazania Sabci Czarodziejce wpadniemy w jakies astronomiczne zadłuzenie na hotel. Ja nie bardzo mogę cokolwiek ustalac, bo przeciez nie było mnie przy pierwotnych rozmowach, chyba moze to zrobić tylklo oktawia i mikimol- jesli tak była :) Taniu, wybacz, ze domagamy się odpowiedzi w czasie gdy Ciebie nie ma na necie, ale ja - mowiac szczerze juz gubię się w tym, kto ma stały dostęp, a kto tylko okresowy do netu. Sama jestem zakrecona jak tzw. twist-i to zarówno z charakteru, jak i obecnego tempa życia i zwyczajnie mi się merda :)
-
Bokserka Bunia - za TM [*]... :(
loozerka replied to AgaiTheta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
echhh, jak fajnie się czyta ten tytuł teraz :))) Tak niewiele czasu mineło, a los psinki zmienił się zupełnie- dzieki mobilizacji ludzi, a glownie dzieki mosii :) -
Bokserka Bunia - za TM [*]... :(
loozerka replied to AgaiTheta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a czy bunia to nie powinna się znalezc w dziale juz w domu- no i usuncie te pozerające ją muchy z tytułu, bunia juz teraz z muchami to tylko gonic się moze :) -
jesli wpłyną pieniądze od irmy i blondelli i Ani, mamy 430 zł. Jesli wpłaci coś tania, moze cos jeszcze wpłynie z aukcji. Będzie także na karmę na pierwszy miesiac. Ten pierwszy worek starczył na taki okres własnie. A moze dałoby się znależć tanszą, ktora też byłaby przeznaczona dla psów z takim schorzeniem? > Ja az tak dobrze się na tym nie znam, by wiedziec, czy sa takie. Wydaje mi się, ze cięzko będzie zawsze zapewniac Sabci wszystko z najwyższej połki, choć chciałoby się. Trzeba jednak mierzyc siły na zamiary, mowiac jezykiem poety ;). Czarodziejko - fajnie, ze sprawa oficjalnie ogłoszona, wiadomo, że pieniądze są zbierane z konkretną wizją przyszłości Saby :) Gaudi- gdyby jednak ktoś chciał wziac na stałe Sabę, zapewnic jej dom do konca jej dni- to byłoby cudownie. Czarodziejka - dzieki swojemu podejsciu, mogłaby zapewnic tymczas kolejnej biedzie, a Saba wreszcie miałaby swoje kochające miesjce na ziemi.
-
na 7 listopada potrzeba nam 415 zł na same zabiegi-sterylizacja i EKG. Myśle, ze to realne. Blondella, a czy od Ciebie mozna liczyc na jakąs wpłatę do tego terminu? - To nie sugestia, jakby co, ze powinnas :), a raczej proba rozliczenia, jak stoimy. Oktawia- jesli możesz, dasz rade obsłużyc te sprawe- umawiaj te sterylizację na 7.11. na bank- pieniądze będą musiały się znalezc, jakkolwiek. A co do EKG- to chciałabym się upewnic- ona nie miała tego badania na Sggw? Pytam, bo za diabła nie mogę znalezc strony z tymi informacjami, jakie miała zabiegi. Własnie skojarzyłam, ze chyba miała .....RTG.. kurcze, to tez przeciez 3 literki :mad: A na tymczas mamy juz zapewnione wpłaty 150 zł miesięcznie. Wyprawkę myśle całkiem porzadną ma tj. smycz, szczotki itp, kupione miesiąc temu. Resztę się dozbiera, Trzeba i tyle :)
-
Aniu, wydaje mi się, ze nie bedzie chyba koniecznosci takiej, by to przyspieszac, ten tydzien bedzie chyba potrzebny na zebranie pozostałej kwoty. Gdyby jednak się okazało, ze nagle pojawi sie sponsor na brakującą cześc- dzieki za ofertę. Co do comiesięcznych wpłat- ja tez 50 zł miesięcznie mogę zadeklarowac. Jesli mi się uda w jakichś miesiącach- bede przekazywac cos ponad to, ale tego wiecej na 100% zadeklarowac nie moge.
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
loozerka replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
super, ze zdrowieje :) -
Poznań-maluszki-boberki-już w nowych domach!!!!
loozerka replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
moj pies tez sporo zwraca, jest w trakcie diagnostyki, ale wstępna diagnoza jest taka, ze moze chodzic o jakas wadę układu pokarmowego- budowy, jak zrozumialam -
Dlaczego 160? Na Afn ma 50 zł, ja wpłaciłam 120, elik 60, AniaB 50. To na teraz daje 280. Tania nam zniknęła, ale mowiła, ze tez coś chce Sabci wpłacic, nie wiem, czy to aktualne i ile tego byłoby, ale zakładam, ze Sabcia ma ponad 300 zł. MOze sprawdz, oktawia, jaki to bedzie koszt z tym rabatem, zobaczymy, ile mamy, ile trzeba dozbierac. Jesli bedą to juz nie za duze pieniadze, na konkretny cel- ustalony, zaklepany, z domem tymczasowym w tle, to mozna bedzie sie zwrócic do AFN o przekazanie jakiejs sumy z ogólnego, albo cześci pieniędzy zebranych w akcji oddłużeniowej. To zaden joke, oktawio, tylko mobilizacja tych, ktorzy Sabcia się przejmują. Taniu, moze glupio tak wprost pytac, ale sama wspomniałas, ze cos na Sabcię chcesz dac...czy mogłabyś powiedziec, czy to aktualne i jaka to bylaby kwota i w jakim terminie, o ile pamietam mowilas cos po 10-tym? Pomogłoby to nam planowac ewentualny termin i finanse :), a jesli cos sie zmienilo to tez, napisz, kazdy zrozumie, w koncu to normalne, ze moze cos nie wyjsc, jak sie planuje. No i napisz, czy bylas u Sabci w tę sobote, ciekawa jestem co z nia.
-
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
To się cieszę. :) Moja siostra lezała podczas obu ciąż, tak od 6 miesiąca, wiec wiem, jakie to uciazliwe. Szczególnie w drugiej miała pozwolenie na wstawanie łacznie w ciagu dnia przez 40 minut- załatwianie się, mycie, jedzenie. Naprawde moze to wykonczyć. Imię dziewczęce bardzo mi się podoba. Agnie- a Twoje koty nie wydają dzwiękow?? -
Poznań-maluszki-boberki-już w nowych domach!!!!
loozerka replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Gonia, ale moze po prostu od czegoś, co zjadł choruje- przeciez wcześniej tez nie miały parvo, skoro tak szybko wyzdrowiały, a objawy miały takie same... W każdym razie trzymam kciuki.. -
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
Jowita, niezaleznie od leków, to Ty przeciez niedlugo juz bedziesz mamuską pełną gębą :), więc sprzatanie po remoncie to ostatnia rzecz, ktorą powinnas robic. A z tymi lekami, to mam nadzieję niz powaznego? Jak się miewa nasza różowa dzidzia? -
gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?
loozerka replied to loozerka's topic in Strachliwość
Napisałam rzeczy istotne- moim zdaniem. I chyba nie ma w tym sprzeczności, tzn nie dotyczą one moich informacji - a jesli tak- to moj pies jest sprzeczny. Lękliwy agresor to dla mnie typ psa, ktory na strach reaguje agresją, a nie podporzadkowaniem, podkuleniem ogona. NIe znaczy to jednak, ze się boi cały czas. Zabawy - W domu pies ma zabawki zarówno do samodzielnej zabawy- jakies gryzaki, piłki itp na sznurkach edykacyjne typu kul z ktorych wypadają smakołyki, czy pluszowe kostki z otworami, z ktorych pies moze wyciagac rózne rzeczy. Poza tym- mamy piłki kauczukowe, takie małe, ktore swietnie się odbijaja, Gangster uwielbia biegac za nimi, gdy są rzucane. Na dworze-sa spacery dla załatwienia sie, ale jeden w ciagu dnia, ten najdłuższy to zawsze las, łaki, albo park i zawsze mam ze soba piłke na sznurku, ktorą gangster uwielbia biega za nią, ściga – gdy ja ją trzymam i uciekam, albo poszukuje w trawach, gdy bawimy się w jej aportowanie, rzucanie. Poza tym zarówno w domu, jak i na dworze robimy poszukiwania- czyli ukrywanie sera żółtego,czy kawałkow żwaczy w różnych miejscach, gdy pies jest uwiązany i potem poszukuje tego na polecenie szukaj. Oczywiście nie jest tak, ze cały czas na tym spacerze „zajmuje go” on uwielbia biegac, wąchac przyrode, jego pasją jest obwąchiwanie wszelkich krzaczków i trawek, wiec daje mu tez na części spaceru wolną reke, ale na zasadzie ciągłego przywoływania i powrotu. Spotykamy się tez z ulubionymi psami i wtedy szaleją razem. Czasem zdarza się, ze razem biegamy- na tyle, an ile moja kondycja pozwala, w lecie jeździłam z nim do lasu na rowerze- on oczywiście na nogach. Jak przekonywałam go do ludzi? Już gdy trafił do mnie bał się i psów i ludzi- reagował na ludzi lękliwie, na psy- lepiej, ale zdarzało się agresywnie. W Kontaktach z psami dałam mu wolną rekę, starając się jednak, by szczególnie na początku stykał się ze spokojnymi, przyjaznymi i tymi pasującymi wiekiem i posturą do niego, by się mogły wyszalec. Nie ma obecnie większych problemów, jest ostrożny, zanim podejdzie do psa wykonuje tysiące sygnałów uspokajających, nie lubi jak do niego ktorys podbiega zbyt szybko i gwałtownie, wtedy raczej rezygnuje z kontaktu, ale jak psa pozna to się bawia rewelacyjnie. A z ludźmi? Nie na siłe, generalnie uprzedzam wszystkich, ktorzxy chca na zasadzie ale fajny podejść i głaskac, by tego nie robili, bo on tego nie lubi, a na spacerach, staram się mieć zawsze cos tam w kieszeni i na widok ludzi, szczególnie gdy widzę, ze jest w takim nastroju, ze może się ich obawiac dostaje cos dobrego- zarówno na zasadzie odwrócenia uwagi od źródła leku, jak i pozytywnego skojarzenia. Efektów większych nie było widać- raczej na zasadzie doraźnej, ze nie reagował na następnego mijanego człowieka, ale już ktorys tam kolejny mógł wzbudzic jego lek. Generalnie u niego nie ma reguły, bywa tak, ze kilka dni jest super, ale nagle pewnego dnia – zaczyna na cos zle reagowac- w zasadzie bez powodu ku temu. Ale to raczej na tych wyjsciach po łaczkach obok mnie , na smyczy na wysikanie. To wszystko jednak nie miało związku ze spacerami tymi parkowymi, lesnymi,, on na spacer był gotów zawsze, w każdym momencie uwielbiał to, dysząc juz ze zmeczenia nadal był gotowy, by leciec za piłką, biegac z psem, czy za mną. Gdzies ktoś napisał, ze z psem trzeba tyle spacerowac, i tak go wymęczyć, by prosił wzrokiem zabierz mnie do domu. Mój Gangster tego nie miał, po prostu był nie do zajeżdzenia i spacery, bycia w lesie, parku sprawiało mu ogromną przyjemność. Jeśli zdarzało mu się na takich spacerach bieganych kogoś obszczekac to inaczej, raczej takie podbiegniecie i zaczepienie- powiedziałabym na zasadzie chodz się bawic, a nie z lekiem, agresja. [B]I właśnie o to mi chodzi- nie o ludzi, ale o jego lęk przed wszystkim, nie ma tego, on jak napisałam, zamiast bawic się, cieszyc spacerem, samym byciem wśród drzew, jak dotychczas, jest zalękniony, przerażony, jak napisałam wcześniej- boi się własnego cienia, mimo, ze nie ma nikogo, on cały czas zamiera, nasłu****e.[/B] To po prostu mnie przeraziło, jak mogła w nim az tak ogromna zmiana nastąpic. I nie chodzi mi o jego stosunek do mnie, czy do ludzi. Mogę zrobić rachunek sumienia i wiem, ze Gangster nie ma powodów, by się mnie obawiac. Nie szarpie go, nie krzyczę, nawet jak mnie nie slucha to nie wyżywam się na nim, bo już dawno zawuazyłam, ze jakiekolwiek zdenerwowanie w glosie powoduje, ze on gluchnie i raczej unika kontaktu, niż slucha. Nawet, jak mnie szlak trafia- bo ma okres buntu i naporu i trzeba 5 razy krzyknąc, by podszedł, to panuje nad sobą na tyle, by witac go entuzjastycznie, mieląc w głowie, to co mi się faktycznie cisnie na usta. Z jego dotychczasowego zachowania wnioskuje, ze aktorką jestem przekonywajacą. Może nie był idealny, ale już praktycznie nauczyłam się odwoływac go w każdej sytuacji, która do tej pory budzila kłopoty- samochody, rowery itp. Bez problemu przychodzi gdy bawi się z psem. Ja nie jestem nastolatka, mam 38 lat, i wiem, co to swiadome wychowanie- takze psa. Wydaje mi się, ze jak na typ, jakim jest osiagnełam wiele- wykorzystywałam wszystkie metody przywiazywania psa- je mi z ust smakołyki, wykorzystuje sygnały uspokoajace- widze, ze na to reaguje, tule sie policzkiem do jego puszczka. To, jak się zachowuje teraz ze mną- hmm, nie wiem, jak to ujac, ale jakoś nie traktuje tego jako utratę zaufania- mam raczej wrażenie, ze dwór go tak przeraza, ze się tam totalnie zamyka w sobie - także na mnie, tak jakby była miedzy nami sciana trochę. Przy tym na smyczy jest pewniejszy siebie. Odbija sobie to w domu, bawi się w dwójnasób, sprawdzałam, czy ma jakies obawy tutaj- tupałam na niego, wykonywałam gwałtowne ruchy i nic, w domu traktuje to jak zabawę, zaczyna skakac, bawic się. Nie chodzi mi tez o stosunek do ludzi, jakoś sobie z tym poradzę, jeśli tylko jemu wróci dawny stosunek do reszty. Ja po prostu nie mogę patrzec, jak wesoły, ciekawy swiata psiak nagle zmienił się w trzesącą się kupkę . wcześniejszy opis pochodził z rannego spaceru w jego ulubionym parku- to nie tam miało miejsce to kopnięcie. Po południu chciałam z nim wyjsc, ale przeszedł 200 m, załatwił się, zrobił odwrót i ruszył do domu. Mam flexę i nie kierowałam nim- chciałam zobaczyc, jak się będzie sam zachowywał. Pierwszy raz w jego zyciu zdarzyło się, ze po 2 minutach spaceru ruszył sam do domu. Do tej pory – deszcz, wichura, zimno, upał nie zmusiły go do tego. a co do szkolenia- to dla mnie na razie abstrakcja. najblizsze sa 50 km dalej, w miejscu, gdzie mozna tylko dojechac samochodem, niestety jestem niezmotoryzowana. Troche juz szukałam. -
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
[url]http://www.psieforum.pl/viewtopic.php?p=59816#59816[/url] to poczytaj i nowe wieści o Fidze :) no i witaj po przerwie, jak tam remont? -
Mam ok 8-miesięcznego szczeniaka, jest to mały pies, obecnie waży 8 kg. Przedwczoraj na spacerze Gansterowi "odbiło" tzn. był spuszczony ze smyczy, jak zwykle na tym terenie i nagle kompletnie ogłuchł na moje nawoływania, a co gorsza zaczał podbiegac do wszystkich przechodzących ludzi i ich obszczekiwać doskakując do nog, no i jeden facet niestety kopnął go. Było to w sporej odległości ode mnie, ok 50 m, wiec nie widzialam dokładnie, ale było to srednio mocne. TZn Gangster tym kopniakiem został jakby odepchnięty, nie poleciał gdzies daleko, ale zabolało go i zaskowyczał i od razu zaczął biec w kierunku domu z podkulonym ogonem. Juz do mnie na dworze nie chciał podejsc, nie uciekał, ale pozostawał w bezpiecznej ok 3-4 m odległości. Gdy stawałam to stawał i czekał na mnie, ale zblizyć się nie dał. Juz wtedy, gdy wyszedłszy zza rogu budynku zobaczył w odległosci 2-3 m 2 10 - latkow odskoczył w bok jak oparzony i kontrolując ich kątem oka szedł w kierunku klatki jak najszerszym łukiem. Juz w samym domu było ok i zachowywał się dobrze. Wczoraj cały czas byłam w pracy, na porannym spacerze, poniewaz bardzo się spieszyłam, nic nie zauważyłam. Dzisiaj chciałam zafundować mu porzadny poranny spacer i jest tragicznie. Gangster generalnie to pies wariat, za mozliwosc biegania, szalenia, wariacji na spacerze dałby się zabić. Jak się go spuści ze smyczy ( a zaznaczam, ze nie jest to od swieta, tylko codziennie, na głownym spacerze od 40-50 minut nawet do 3-4 godzin biegania i zabaw + 3 krótsze po 15-30 minut częściowo ze swobodnym bieganiem) to od razu jest szalenstwo, ped przed siebie, dzika radość.Jednak zawsze z równie dziką radością podbiegał do mnie na zawołania- czy to kontrolne, czy na smycz, podchodził zawsze. Niestety dzisiaj wszystko się zmieniło. W kompletnie pustym parku pies po spuszczeniu ze smyczy trzyma się mnie, ale nie tak dosłownie- trzyma się w odleglosci 2-3 m. Nie ma w ogole swobodnego biegania. Jego przemieszczanie się jest o kilka m, przystaje i nasłu c h u j e, rozglada, kazde skrzypnięcie gałązki powoduje, ze on odskakuje. . Reaguje i na to, co ja widzę, ale i na to, czego ja nie widzę, nie słyszę- nie wiem nawet, czy coś jest, czy to jego wyobrażnia, Zachowuje się jak lękliwy człowiek w srodku nocy w podejrzanej dzielnicy, boi się własnego cienia Gdy w pewnym momencie alejką nadjechała kobieta na rowerze jakby od tyłu nas. Gdy ją usłyszał ze skowytem odskoczył przerażony . Wydawało mi się, ze wcześniej, gdy był na smyczy bał się mniej, chciałam go wziąć na smycz. Niestety- na wolanie nie podchodził, cały czas trzymał się w odległosci 2-3 m, gdy ja probowałam się zbliżyć, nie uciekal, tylko jakby się odsuwał, tak umykał spod ręki o 1,2 m. W pewnym momencie pojawili się gdzies daleko ludzie z innymi psami ( ich do tej pory jako jedynych tolerował bez najmniejszego problemu ) , zamierał na widok każdego kolejnego, i obserwując kątem oka jak najszybciej oddalal się. Ale to było takie miotanie, jak człowiek zagrozony w tlumie, bo właściwie z kadej strony ktoś był- tyle ze w znacznej odległości-kilkudziesieciu metrów nawet, oczywiście nikt na niego nie zwracał uwagi.. A on reagował jakby podchodzili i okrążali go z kijami. W końcu wzięłam go na smycz i od razu ruszył w stronę domu, może nie ciagnął, ale zdecydowanie tam się kierował. MÓJ PIES STRACIŁ RADOŚĆ ŻYCIA> To był wesoły, skłonny do zabawy psiak, nieufny w stosunku do większości ludzi, do mnie podchodzący z zaufaniem. Wariat, cieszył się z każdej możliwości biegania, szalenia. Nie był odważny, to generalnie typ lękliwego agresora, jeśli się czegoś przestraszył to leciał w stronę tego czegoś i obszczekiwał. Ale na spacerach zachowywał się pewnie w tym sensie, ze biegał, bez żadnych stanów lekowych, to, co go przestraszało, to musiało raczej na niego się kierować, a on sam zawsze miał coś ciekawego do zobaczenia- krzaki, alejki, bez problemu odbiegał na te kilkanaście, kilkadziesiąt m, w znajomych miejscach, czy w lesie nie stanowiło problemu dla niego stracenie mnie z oczu wśród zarosli. Teraz trzyma się blisko, ale i do mnie podchodzi jakby z pewną nieufnością. . Nie znam dobrze jego przeszłości do momentu, gdy trafił do mnie ( miał 3-4 miesiące ), ale ponoc zdarzało się, ze był bity, czasem kopnięty. Ale jak mowie- mimo, ze był nieufny w stosunku do obcych, nie dawał się dotykac, głaskac ( ale w ogóle za tym nie przepada ), nie podchodził na przywoływanie, to nie reagowal na nich ze strachem. W domu jest chyba w miarę normalnie-choć nie wiem dobrze, bo nie było mnie praktycznie w domu przez te dwa dni. W każdym razie na mnie reaguje normalnie, jak zawsze. POMOŻCIE, co zrobic, by przestał się bać, by odzyskał swoją radość, uwielbienie świata . Nie chodzi mi o stereotypowe rady- typu oswój go z obcymi, pokaz, że nie wszyscy kopią ( probuje mu pokazac metodami pozytywnych skojarzen, ze ludzie są ok. od 5 miesięcy i jakoś nie utrwaliło mu się to do tej pory ).. To nie ten typ psa, nie mam zresztą tylu nieznajomych pozorantów, by mogli mi pomagac. A jak on kogoś zna, to zwykle zjada go z radości po spotkaniu. Trochę długo, ale ja generalnie nie umiem krótko, a poza tym, chciałam dokładnie naświetlić problem, opisac jego zachowanie i charakter. Bardzo mi zalezy na nim i mimo, ze to jego szaleństwo to często rodzi kłopoty, wole już jak wariuje niż jest takim zalęknionym biedaczkiem. On jest jeszcze taki młodziutki i powinien się bawic, a nie bac własnego cienia. Gdy patrzyłam na niego dzisiaj, to chciało mi się ryczec, miałam łzy w oczach.