Jump to content
Dogomania

loozerka

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by loozerka

  1. Srodki uspokajające juz rozwazałam i mam takie w zapasie- nie wiem tylko, czy podac bezpośrednio na podróz, czy też także wcześniej, by sprawdzić ich oddziaływanie. Kontenerek to raczej nie wchodzi w grę. Wyjezdzam na tydzien wraz z córką, bagazę mamy spore ( prezenty dla siostrzenców i bratanków ) i nie wyobrazam sobie, by jeszcze dodatkowo niesc klatke wymiarami odpowiednio dla mojego psiaka- on moze i lekki, ale nie jest zdziebełko, szczególnie jest dośc długi. Poza tym- on poza wszystkimi wyzej opisanymi przymiotami ma jeszcze ADHD- nie wyobrazam sobie bez przygotowania umieszczenia go w kontenerku, a na to przygotowanie nie mam czasu. Ta rada dotycząca wygrywania to z dziedziny teorii dominacji, juz nie wdając się w dyskusję nad samą teorią - jesli taka forma zabawy miałaby przyniesc jego dowartościowanie, to niestety mogłaby tez przyniesc inne zupełnie nieoczekiwane i niepożadane efekty wynikające z szefowania moejgo psa- nie w odniesieniu do mnie ( jakos dominowania jego nade mną sie nie obawiam ;) ), ale np. wynikające z poczucia, ze musi mnie jako szef chronic. To dośc ryzykowne. Z tym, ze...ja jakos szczególnie się teorią dominacji nie przejmuję, generalnie nie daje mu zabierac zabawek, ale jesli "tak wyjdzie" to nie cierpie przez to po nocach. Poza tym- daje mu wygrywać o tyle, ze w zabawach jego ulubionych polegajacych na pościgu za piłką na sznurku przeze mnie trzymanym daje mu ją dogonić i złapać. To są jego małe zwyciestwa. Małe, ale myśle, ze wazne, bo ta piłka to jest centrum jego świata :D. Haniu :))) dziekuję Ci ogromnie, ze się tak przejęłas moim problemem. Fajnie wiedziec, ze się ma wsparcie. A problem niestety jest- ja sobie moze jakos z tym radze i nie jest to potwornie uciazliwe, ale moja córka, ktora generalnie gorzej nad nim panowała ( mowiac krótko nigdy nie chcialo jej się wlozyc pracy, by to panowanie było lepsze ) teraz mowi, ze na tych nielicznych spacerach, ktore ona obsługuje, jest kiepsko- Gangster obszczekuje wszystko, co się rusza :(. No i Haniu...pozwalam ;).
  2. [SIZE="3"]Bardzo prosimy wszystkich o pomoc, zbieramy pieniądze na sterylizację, EKG,transport Saby do domku tymczasowego i pobyt suni u Czarodziejki :) Wazne są tez deklaracje stałych co miesięcznych wpłat, choćby minimalnych
  3. Ale zagadki lingwistyczne Haniu zadajesz..... a co do wieku zweirzakó- te starsze maja juz ugruntowane uprzedzenia, przyzwyczajenia, nawyki, wydaje mi się, ze gorzej je przekonac. U Ciebie natomiast róznica temperamentów moze byc klopotliwa- szczególnie dla Kitki :)
  4. Dziadzius szuka dobrego domu, ciepłego z kochajacą reka, ktora go poprowadzi przez świat
  5. Hania, oj smierdzą, smierdzą te żwacze.....ale lepsze to niz..no własnie. Zyczę Waszym zwierzakom bezbolesnego poznawania się. Jak kiedys pojechalam ze swoim ówczesnym kotem do moich rodziców, ktorzy mieli psa ( na spacerach namietnie gonił koty ), to wszyscy bylismy bardzo zaskoczeni ich przystosowaniem sie do siebie. Oczywiscie, kazde nabralo ochoty na zarcie tego drugiego. Poza tym- wprawdzie nie sciskały się czule, ale były wyraznie sobą zainteresowane. kazde niby siedziało w swoim miejscu, pokoju, ale co chwila ukradkiem wychodziło, by przyjrzec się w tajemnicy temu drugiemu, albo sledzili się obserwując. Najlepiej było jak się zgrali i nieoczekiwanie obydwaj na siebie zza rogu wychodzili,wtedy był oczywiscie prych, wark, odskoczenie, po czym po chwili znowu wedrowanie za soba. A zarówno pies rezydent był juz dosc wiekowy, jak i kot dorosły pan. Zyczę serdecznej przyjazni miedzy Waszymi zwierzatkami. :)
  6. Choco, jak najwiecej takich sukcesów i psów, ktore nauczą Twoją Choco, ze zabawa z psami jest super.
  7. Ja tez, Taniu, tym bardziej, ze to jest ten moment, w ktorym ta pomoc jest bardzo potrzebna :)..
  8. [quote name='Neris'], ja się chwilę waham i albo smycz odwieszam (10%przypadków) albo gdzieś niesę dalej i porzucam w pierwszym napotkanym miejscu (90%)..[/QUOTE] ooo to, to, dokładnie!!
  9. neris, jak sadzisz, proste? ( pytam o metode brazowej... ;) Otóz, ja oczywiscie mam tez stałe miejsca...na smycz, na klucz, na torebki. Tylko te rzeczy jakos nie chce się w te stałę miejsca kłasc.. a to kieszen, a to wieszak, a to połka, a to torba i tak wiecznie szukanie trwa. Oczywiscie wtedy, gdy aię spiesze, te rzeczy znajduja sobie najbardziej wymyslne miejsca do chowania ;) A więc, cioteczko brazowa, nie, nie proste, wrecz potwornie skomplikowane... :(
  10. [quote name='Kasia25']HALLO!:multi: i jeszcze jakiś specjalny przepisik na nie szukanie kluczy co wyjście i komórofonu:diabloti:[/QUOTE] Jak do tego dodacie jeszcze nieszukanie smyczy- co wyjscie- kupuje za kazde pieniądze ;)
  11. Biafra, ale Papcio to przeciez ładny pies, naprawde... ma slady po urazach, ale ogólnie ( na tych zdjeciach ) fajnie wyglada. Ja tam nie wiem, na jakim etapie są przy tej przeprowadzce, ale jesli faktycznie wypakowują, przestawiają, przenoszą- to rozsądne jest w takim momencie nie brac psa. Psu trzeba zaraz po przyjeciu- szczególnie, gdy to psiak po przejsciach- zapewnic zainteresowanie, opiekę, poświecic mu czas. Jesli człowiek przeprowadza się z całym domem, to moze nie miec tej mozliwosci. Ja w kazdym razie trzymam kciuki, by ci ludzie spełnili deklarację i aby Papcio znalazł domek.
  12. i pewnie wybór jak u mnie--czyli stare, mlode itd, itp ..... ech, ludzie sterylizujcie psiaki, zeby nie powstawały kolejne pokolenia bezdomnych!!
  13. W sumie to wiem, o co Ci chodziło :). Moze niepotrzebnie do tego aspektu rozmowy podchodzę emocjonalnie, odbieram osobiscie uwagi, ze tak powiem ogólne, nie odnoszące się do mojego przypadku. Sama czasem na wątku dotyczącym innego problemu dyskutuje nad jakąs marginalną - w odniesieniu do głownego nurtu wątku - kwestią, a tutaj nie potrafie się oderwać od poczucia, ze posrednio te wypowiedzi mnie dotyczą :). Może też dlatego, ze facet mnie trochę szarpnął i rozwazanie na jego tle o wystraszonym człowieku broniącym się przed ujadającym psie mnie troche rozdrażnia :) Pozdrawiam :)
  14. Eurasierka...w zadnym momencie nie uchylałam się od odpowiedzialnosci za mojego psa. Po co za wszelką cenę jednak bronisz swej tezy ? Skad - w odniesieniu do mojego przypadku - twierdzenie, ze pies dopadł do łydki i zanosił się ujadaniem? Ani w pierwszym poście tego nie pisalam, a prostowałam juz to w kolejnym. Pan był obszczekiwany z odległosci ok poł metra- moze dlatego zresztą kopiąc nie zdołał tak naprawde zrobić psu krzywdy, a tylko go wystraszył no i nie było to ujadanie ( to moj pies też potrafi, ale akurat wtedy tego nie robił ). Ja po stronie tego pana nie widzialam strachu, raczej trzezwo oceniam sytuację i jego reakcję. On po prostu miał okazję się wyzyć..moja wina ogromna polega na tym, ze przeceniając siebie i swojego psa okazję tę mu stworzyłam. Pan nie odgonił tez mojego "natręta" nogą, a go KOPNĄŁ- jest to ta drobna róznica. Własciwie nie wiem, czemu ma służyć ta część dyskusji ? Wykazaniu mi czegoś? Informuję, ze nie trzeba. Gdybym nie miała swiadomosci swej odpowiedzialnosci, to juz dawno zgłosiłabym tę sprawe w odpowiednie miejsce- bo akurat Pana, ktory to zrobił znam z imienia i nazwiska, wiem też, ze on mnie poznał. I najlepiej o jego pobudkach i intencjach świadczy fakt, ze z chwilą gdy mnie rozpoznał, odwrócił się pospiesznie i czym predzej odszedł. Nie wygladał na osobę mającą poczucie skrzywdzenia, wrecz przeciwnie. A pan jest policjantem, wiec ma swiadomosc swoich praw. Ale cały ten aspekt dla mojego problemu nie ma żadnego znaczenia, wiec kompletnie to pominełam. Wazne było to tylko jako sytuacja, ktora wywołała lęk mojego psa.
  15. AAsiaa, wstępnie zgłosiła się Jo37, ktora tez zaproponowała zabranie Saby 6.11, przenocowanie do dnia następnego i odwiezienie jej na zabieg. Ale jesli mozesz, popytaj o ten nocleg, bo zawsze byłoby coś w zapasie gdyby coś się wydarzyło z Jo37, a poza tym, gdybyś mogła ją przenocowac to mi się "rodzi" pewien pomysł. Ona generalnie jest totalnie bezproblemowym psem. Oktawia mowiła, ze w klinice jezdzila winda i nie było zadnych problemow. W samochodzie także nie. wstawiłam Sabę na owczarki.pl , moze wielbiciele rasy pomogą nam trochę .
  16. Ja takze jesli obawialabym się, to o reakcji kotki. Figa u Agnie miała przeciez okazje koty poznac. A wiesz Haniu, ja też jeżdzę pociagami targając na plecach bagaze i na takie wyjazdy mam lżejsze zabawki, ktore wprawdzie miejsca troszke zajmują, ale ważą niewiele.
  17. Trzeba by porozmawiac z panią Grazynkę, czy jednak nie byłaby w stanie zapewnic lepszych warunków po sterylizacji Sabci. Albo poszukac domku tymczasowego jednak na te pare dni, kurcze wszystko się komplikuje :(
  18. A pani nie zechcialaby kolejnego psiaka na tymczas....skoro tak swietnie idzie jej znajdowanie domków stałych.... mam na oku pare psiaków- wybór duzy- młode, stare, duze, male, zdrowe, chore :( Np. Bolus, energiczny psiak ok 9 miesięczny, wykasatrowany, sliczny, z dużym temperamentem :evil_lol:
  19. Haniu, na razie chcę kaganca uniknąc, chociaz liczę się z tym, ze może będzie konieczny. Na razie to jak mu probnie zakładam kaganiec, mam wrazenie, ze go kompletnie przytłacza- tych tekstylnych bnine uznaję. Radzę sobie w tej chwili tak, ze wszędzie tam , gdzie nie jestem 100% pewna, ze nie spotkamy jakiegos "stracha gangsterowego" on jest na smyczy, sledzę też uwaznie drogę, by uniknąc konfrontacji z takowym, wtedy jesli się pojawi- smycza moge psa zabezpieczyć. A spuszczam go tylko wówczas, gdy moge bezwzglednie zając jego uwagę i spodziewam się, ze nikt sie nie pojawi. Na razie działa. Hmm, przed ta przygodą pewnie mogłabym planować podróz do Warszawy lub w jej okolice, to w koncu niedaleko. Jednak na teraz - podrózy dla przyjemnosci nie planuje na razie boję się na samą myśl o podrózy, ktora mnie czeka obowiązkowo- do Bydgoszczy. Jezdzimy pociagami i w obecnym jego stanie- dworce, hałas, ludzie przechodzacy w pociagu korytarzem- hmm, nie wyobrazam sobie tego. CHyba będe musiala mu podac jakies srodki uspokajające.
  20. a ja niestety, mogę ocenić co gorsze- zdechły ( leżący przez miesiac w lipcu brrr ) kot, czy ludzka k.... Otóz- psychicznie kot jest gorszy do zniesienia, ale węchowo to nawet Gangster tej kupy po wytarzaniu się niej zniesc nie mogł. Niby przetarł się po niej, ale zaraz po tym zaczął sam się tarzać w czystej trawie. Kąpiel z uzyciem szamponu psiego nie pomogła, dopiero czas i druga kapiel wyzarła ten smród. Haniu...ja to nawet poszłabym dalej., tenże człowiek nie tylko powinien po sobie sprzatac, ale generalnie ograniczyć załatwianie się na dworze. jak jedna z naszych dogomaniaczek nauczyła psicę załatwiania się do muszli klozetowej, to chyba człowiek tez powinien opanowac tę sztuczkę ;). A z moim psem to jest tak, ze on ma w sobie coś nieprzewidywalnego. 20 razy w tych samych warunkach nie reaguje na nic, nagle 21 coś mu się odmieni i zaczyna zachowywać się inaczej. Te 20 razy zwykle mnie znieczulaja i potem trudno mi ocenić od czego mogł się ten inny raz zaczac, na co on zareagował w odmienny sposób. W każdym razie jest dość lekliwy i na swoje lęki reaguje agresją- na razie tylko szczekliwą. Mam nadzieje, ze to nie pojdzie dalej. NA szczęscie odwracanie uwagi jest dość skuteczne. Zobaczymy, jak będzie. A ja na podróze woże ze soba miski Gangstera- i tak mi sa potzrebne w podrózy- zwykle są dlugie, kilkugodzinne, a moje pobyty "w gościach" trwają zwykle kilka dni. Posłan nie woże, ale juz rozwazam zakup zapasowych do tamtych domów ( to rodzina ) , bo to kłopotliwe nic nie miec przez 3-5 dni dla psa.
  21. Haniu, a chociaz kwiaty kupił?? Romantyzm, swiatło świec itp? Czy od razu ..hmmm do rzeczy się brał? Ona jeszcze młoda, delikatna, czułości potrzebuje, jak każda kobieta przeciez.... ;) Z zzeraniem swinstwo to u nas też niestety kłopot, kupy są w cenie. Na szczeście, w miare wycwiczone mamy odwoływanie. Gorzej, jak nie zdaże zauwazyć, co on tak zaciekle wącha ;), na myśl, ze tym samym jezorkiem mnie potem lize...brrrr... A, że Figa gosci inne zwierzaki chetnie to wiem, ale oby te zwierzaki nie zdominowały jej wątku :) A z Gansterem - pisałam na tamtym watku - nie odkryłam jeszcze wspolnego mianownika tych lekowych spacerów, ale chyba ( tfuuu, zeby nie zapeszyć ) znalazłam sposób, by ich uniknąc. Zamiast zaczynac się z nim bawic dopiero w parku, na łaczce, zaczynam juz na klatce schodowej. Jest juz wtedy tak na mnie skupiony ( a raczej na przedmiocie zabawy ), ze tak nie nasłu****e od pierwszego kroku i mozemy normalnie wyjsc. A jak juz jest na spacerze to wprawdzie boi się bardziej, reaguje mocniej, ale nie zamyka się panicznie w tym lęku i mogę do niego dotrzec. Mam nadzieje, ze sobie poradzimy, a dzisiaj powinny jeszcze przyjśc te krople Bacha- ale na ich dzialanie ponoc trzeba czekac tak z 14 dni- o ile w ogole zadziałają. Zawsze to jednak cos, jakas nadzieja pomocy :)
  22. dzieki za informacje Aldonda. To też ważne, ale..... Co z tym domkiem dla Percego? Jak, gdzie, kiedy?? Tak nagle wszystko się stało, najpierw dom tymczasowy, potem nagle stały? POwiedzcie coś ....no...!
  23. Prosimy o pomoc finansowa dla Sabci- potrzebna na sterylizację i dobry początek w domu tymczasowym :)
×
×
  • Create New...