Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. W niedzielę rano przywiozę Kajtuna do Warszawy. Jest już umówiony weterynarz-chirurg. Jest już w zapasie hotelik lub klinika (zależnie od stanu psa po zabiegu). Potrzebna jest pomoc finansowa!!! Na leczenie, na hotelik, na transport... Leczenie będziemy mieć ulgowe dzieki znajomej weterynarz. Transport do Wawy i dalej do hotelu pod Wawą - pokrywam połowę kosztów. Hotelik - jakieś 350 zł/m-c...
  2. [quote name='alice midnight']mam problem z załączeniem zdjęć, poprosiłam kogoś by załączył i wkrótce powinny się pojawić.[/QUOTE] Wkleiłam fotki - też mam problemy z forum, musiały iść w dwóch postach.
  3. [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/kajtun_1.jpg[/IMG]
  4. [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/kajtun.jpg[/IMG]
  5. No toż mówiłam że najbardziej wygląda mi na dżungara! Roborowskiego on nie jest z pewnościa - jest za duży jak na 2-3 tygodnie, i ma pręgę (roborowszczaki nie mają, to jedna z cech charakterystycznych). Kuba powiedział czym Alfreda żywić obecnie?
  6. [B]Abrakadabra, [/B]to dzwońcie teraz: 668 155 860 lub 698 695 459. Możliwe że byłam z psami na dworze, nie brałam telefonu. Mam kiepską klawiaturę i nie dam rady opisać wszystkiego co bym chciała na temat gryzoni.
  7. Ten mały nie wygląda czasem podobnie? [URL]http://img141.imageshack.us/i/dzungarskikn3.jpg/[/URL]
  8. Dałoby się zrobić lepsze zdjęcia? W takim ujęciu to może być dosłownie wszystko... Jeśli zwierzak je karmę która ma w pudełku, to ją mu zostawcie. Tylko o obserwujcie czy napewno je, bo bardzo prawdopodobne że to jeszcze bardzo mały dzieciak (matka mogła uciec, albo ktoś wywalił tylko młode). Nie znając gatunku nie moge polecić żadnego sposobu żywienia malucha... Młode szczurki można karmić mlekiem dla niemowlat, ale nie mam zielonego pojecia co to za zwierzak... Martwy zwierzaczek wygląda na mniejszego - czy ma taką samą sierść jak żywy? Czy ma taki sam ogonek? Oczka były w pełni otwarte (chodzi o to, czy miały możliwość otwierania się, czy były częściowo jeszcze zarośnięte)? Napewno potrzebna jest miseczka z wodą (może być pokrywka od słoika). Można sprobować go też napoić kroplami ze strzykawki. Macie możliwość sprawdzenia nawodnienia u niego (odcień spojówek i/lub odwodzenie skóry na karku). Do jutra można go przetrzymać w chusteczkach higienicznych, ręcznikach papierowych, czy nawet nie barwionym i nieperfumowanym papierze toaletowym. W kwestii klatki niestety nie pomogę, jestem poza Warszawą. Pytajcie na forum SPS, tam szybciej ktoś może mieć.W sumie wystarczyłby ażurowy tranporter czy nawet taki plastykowy koszyk piknikowy z klapkami (ażurowy - są w "paski" albo w plecionkę"). Dziś już niewiele zdziałacie w kwestii lecznicy. Jutro polecam Hematowet - trzeba dzwonić i pytać o której będzie dr Soszyńska lub dr Puławski (a najlepiej obydwoje naraz). Telefon do Hematowetu: 22 639 80 82. Polecam też dr Bieleckiego, powinien jutro przyjmować w Klinice Małych Zwierząt na SGGW (nie wiem czy nie trzeba się tam rejestrować na wizytę).
  9. [quote name='AnnaA'] Sunia jest już po pierwszych pomagających zabiegach. [/QUOTE] Wiem, wiem... Jubu (mój mąż) ją trzymał podczas czyszczenia ran ze strupów i robaków...
  10. Podnoszę - walcz sunieczko! Wieźliśmy ją z mężem z jej "domu" do lecznicy w innym w Warszawie. Jeden wielki koszmar... Sunia nie miała opuchniętej mordki - ONA NIE MIAŁA JUŻ MORDKI !!! Tylko wielką jedną ranę, w której lęgły się robaki. Sypały się też z ran na grzbiecie. A mała tak strasznie walczyła o życie... Ammounie - myślimy o Was cały czas. Oby mała dała radę...
  11. Witam ponownie ze Stowarzyszenia Przyjaciół Szczurów :) A wiec... mam do przekazania 240 zł, przeleję je w poniedziałek na konto schroniska. 100 zł to darowizna od zaszczurzonej Joanny :) 40 zł to różnica między kosztami transportu psa a sumą jako dostałam jako zwrot kosztów (zajmujemy się z mężem transportami psów z dogomanii) 100 zł to darowizna od pani Jolanty, do której pojechał piesek :) Wątek o schronisku jest też na forum SPS: [URL]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/viewtopic.php?t=3948&postdays=0&postorder=asc&start=0[/URL]
  12. Czy jest może jakiś baner do akcji? Mogę go wrzucić na nasze forum także. Czy są gdzieś jakieś gotowe ogłoszenia, które można wydruknać i rozwiesić po lecznicach? Czy ktoś ma nr telefonu do osoby zorientowanej w sytuacji na miejscu (chodzi o bieżące potrzeby)? Mogę zaoferować transport z Warszawy do Sandomierze (przewóz darów). Połowę kosztów paliwa mogę wziąć na siebie, niestety nie całość bo sama bujam sie z wiecznymi tymczasami. Mam forda escorta, jest w miarę pakowny po złożeniu tylniej kanapy. Bardzo dużych cieżarów nie da rady, ale 200 kg np. karmy da sie wpakować. Tyle że wyjeżdzam w I połowie lipca, wiec albo ostatni tydzień czerwca, albo po 15 lipca.
  13. Z jednej strony cieszę się że Wolwerin i jego łapa mają sie dobrze. Z drugiej - szkoda że inny pies cierpi :( Ja w każdym razie mam w Wawie dobrego chirurga, który zgadza sie konsultować trudne przypadki które mu przyprowadzę ;) Jakby była taka potrzeba, to dajcie znać.
  14. No cóż... zdażyłam załatwić i konsultację i dom tymczasowy (bezpłatny!) na czas leczenia Volwerina w Warszawie...
  15. Wysłałam 10 zł (deklaracja - czerwiec). Słuchajcie, mam propozycję co do tej łapki. Jeśli znalazłby się transport i dt na ten czas w Warszawie, załatwię mu konsulatcję u naszego chirurga stowarzyszeniowego. Pokryję też koszty tej konsultacji i ew. części leczenia (mam zniżki w lecznicy). Weterynarz jest dobra, postawiła na nogi m.in. Noel z dogo, którą nawet "wybitny ortopeda" spisał na straty, i operowała głowę mojej Julki. U siebie go nie przetrzymam, bo mam psa który z chęcią odgryzie mu pozostałe łapy :/ Możliwe że około 19 czerwca będę jechać do Zabrza, mogę go zabrać tym kursem - ale trzeba by szukać noclegu dla niego i później transportu z powrotem.
  16. [quote name='obraczus87']Lenka noc u Ajlii spedzila wlasnie w klatce - sama tam weszla, wyganiajac psiaki Ajlii, ktore kochaja tam spac :) Czula sie tam chyba naprawde bezpiecznie. Klatka ma pelnic role azylu dla psa, a nie ulatwienia dla czlowieka - trzeba o tym pamietac, gdyz zniechecajac psiaka do klatki, zniechecamy Go niestety już do konca zycia.[/QUOTE] Moje dwa gnoje często kłucą się o klatkę ;) Potrafią cały wieczór dyskutować kto będzie w niej spał. Mają tam koc, poduszkę... i mnóstwo śmieci, które samo sobie znoszą (pudełka po jogurtach do wylizania, zaginione skarpetki itp.).
  17. Moja propozycja transportowa niestety nieaktualna - zepsuty samochód :( Cioteczki, a spójrzcie na art 286 KK...
  18. Lenkę trzeba nauczyć załatwiania potrzeb poza domem - jak szczeniaka. To jest do zrealizowania, tylko potrzeba cierpliwości. Narazie trzeba jej ustabilizować dietę. Nie wiadomo co jadła wcześniej, zanim jej trawienie będzie prawidłowe, może robić często brzydkie kupy. Trzeba sie zdecydować co do pór posiłków i wyprowadzania na dwór o określonych porach - a potem chwalić ją za każde załatwienie się na dworze. U nas spała w kenelówce i nie załatwiła się w niej, dopiero rano została wyniesiona na rękach na dwór - może to jest jakieś rozwiązanie? Łatwiej jej pokazać rano, jak dobrym jej psem, który załatwił się dopiero poza domem. Na pocieszenie dodam że moja suka też nie umiała załatwiać się poza domem, ale zapała w ciągu paru dni :) Trzeba tylko trochę cierpliwości, bo Lenka jest niestety na poziomie szczeniaka :( Natomiast co domowych tymczasów - zawsze może zdarzyć się sytuacja, że nawet nauczony czystości pies zacznie załatwiać się w domu z powodu stresu (zmiana miejsca). Moja własna suka tak robi, jak ją zostawiamy u rodziny. Zawsze jest takie ryzyko niestety :(
  19. [quote name='natalijo']Lenka nie jest zdziczała, zagłodzona, pobita - tego się trzymajmy. Patrzmy na dobre strony sytuacji - trafiła do wspaniałego DT, coś czję, że teraz szybko domek znajdzie.[/QUOTE] To mogę potwierdzić: Lenka jest kontaktowym, wesołym psem. Potrzebuje chwili by oswoić się z nowym człowiekiem, ale nie jest lękowa czy wycofana. To raczej typ przytulanki i rozrabiaki :) Zagłodzona też nie jest :) (wygląda lepiej niż moja własna prywatna suka, ale Julka jest w typie charta - to mogę tylko dodać na swoje usprawiedliwienie ;) ). Została przyniesiona do samochodu przez Alinę S. na rękach i było widać że ufa swojej byłej opiekunce.
  20. Co do załatwiania sie Lenki w domu... U nas spędziła noc w kenelówce (najspokojniejsze miejsce w domu). Rano mój mąż zapiął jej smycz i nastepnie wziął sunie na ręce i wyniósł na dwór. Załatwiła się już na dworze. Obawiam się że Lenkę będzie trzeba nauczyć czystości jak szczeniaka. Co do sterylek - rozmawiałam z weterynarzem-chirurgiem z naszego stowarzyszenia. I dowiedziałam się takich rzeczy: - Lenka musi mieć dobre usg żeby coś stwierdzić (rtg nie wykaże w 100 % co zostało usunięte) - jest możliwa sterylka która nie zostawia dużej blizny na brzuszku - jest robione małe nacięcie z boku... ALE to wg naszej weterynarz to nic innego jak chałtura! Bo suce zostaje macica i często odprysk jajnika, co nie chroni jej m.in. przed ropomaciczem i innymi problemami na tle hormonalnym (a czasem wystarczy do zajścia w ciążę). Czyli sterylka dla ograniczenia płodności, a nie ze wzgledu na zdrowie suki. I zdaniem naszego weterynarza największym chamstwem jest branie pieniędzy za taki "zabieg" jak za normalną, pełną sterylizycję. Chciałabym żeby sprawa sie jakoś rozwiązała przede wszystkim ze względu na Lenkę. Żeby sunia nie musiała przeżywać kolejnych stresów...
  21. Moja bidulka :(((( Tyle miała wrażeń od wczoraj :( Niestety, ja dowiedziałam się kilku rewelacji na temat "sterylek" wykonywanych przez pewnego weterynarza... że jeśli jego nazwisko pojawi się w książeczce zdrowia Lenki, to na 100% nie było zabiegu.
  22. Lenka jest bardzo sympatycznym psiakiem :) Oby udało się jej szybko znaleźć stały domek (Ewanko, może podbije Twoje serce?). Dodam że Zorba Ewanki jest cuuuuuudnym psem! Nie wygląda na psa po przejściach, tylko na wypięlęgnowanego, wypieszczonego salonowca :) Co do sterylki, to ja sobie ręki uciąć nie dam że nie miała... Ale jak na mój gust to brzuszek jest gładki, bez śladu jakiekolwiek zabiegu. Moja suka owszem nie ma blizny po sterylce, ale minęło już 1,5 roku od zabiegu! Bardzo długo miała jasną linię. U Lenki po 5 miesiącach od zabiegu powinien być jakikolwiek ślad, nawet bardzo delikatny. A nie ma nic kompletnie... Mnie osobiście niepokoi brak książeczki. W tej chwili to jedyny dowód na to, że sunia była szczepiona. Wydaje mi sie że to obowiązkowa sprawa. Jesli był wykonany zabieg sterylki, też powinien być wpis.
  23. Lenka jest teraz u mnie, zaraz ruszamy dalej. Bassety odstawione wczoraj w nocy na DT.
  24. Dzisiaj wieczorem zabieram dwa bassety oraz Lenkę. Lenka jedzie jutro do Ewanki (Sochaczew).
  25. Dzisiaj wieczorem PRAWDOPODOBNIE jadę po dwa psy do Popielarni. Mogę zabrać jakieś mniejsze, niekonfliktowe sunie do Warszawy lub Piaseczna - z tym że musiałyby być odebrane w nocy "z samochodu". Piaseczno - okolice Oultetu, Warszawa - Dworzec Wschodni/Dworzec Wileński (nie mogę ich rozwozić po Warszawie, bo jutro rano czeka mnie kolejna trasa). Jutro rano jadę do Sochaczewa, wiec jeśli jest jakaś sunia która może tam trafić z Popielarni, to mogę ją przetrzymać w domu (tylko sunia, bo mam psa-agresora do innych psów). W razie czego oferuję transport w niedzielę rano, ale tym razem już za zwrot kosztów. Proszę o kontakt: 698 695 459 (nie śledzę wątku) Poza tym polecam hotelik u Astaroth (Brzeziny, pod Warszawą). Nie wiem jak z miejscami, bo jest dość oblegany. Natomiast moje własne psy tam były na wakacjach oraz sunia i szczurki ze Stowarzyszenia Przyjaciół Szczurów. Dobre warunki i przede wszystkim duuuużo serca dla paskud ;)
×
×
  • Create New...