-
Posts
3153 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ajlii
-
Saba z lasu - została sama - Katastrofa Finansowa - POMÓŻ!!!
ajlii replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
No dobra, a co z braćmi rudej sunieczki? Ona już tyłek grzeje w hoteliku, a dwa pozostałe maluchy marzną w lesie... Czy ten domek w Berlinie jest nadal aktualny? Czy ktoś go sprawdził? Kiedy jadą? Czy do tego czasu będę miały zrobione szczepienia i wystawione międzynarodowe książeczki zdrowia? Bez nich - jeśli straż graniczna się zainteresuj - to szczeniaki nie wjadą do Niemiec. Co z nimi wtedy? Czy osoba z którą jadą ma dla nich alternatywę jeśli nie przejadą przez ganicę? To trzeba załatwić TERAZ, żeby nie było więcej przykrych niespodzianek. -
Saba z lasu - została sama - Katastrofa Finansowa - POMÓŻ!!!
ajlii replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Co do pani która chciała "adoptować" sunię - mamy jej imię, nazwisko, pesel, nr dowodu... Gdzie jest wątek nowy sunieczki? -
Saba z lasu - została sama - Katastrofa Finansowa - POMÓŻ!!!
ajlii replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Właśnie ściągnęłam do domu. Sunieczkę odstawiliśmy do Astaroth - tam ma zapewnioną opiekę, będzie też zaszczepiona i odrobaczywiona. Jubu jeszcze pojechał ze szczurem. Jak wróci zda pewnie relację. Muszę teraz zająć się moimi zwierzakami. Jutro napiszę co widziałam na miejscu i dlaczego nie zgodziłam się zostawić małej. -
Nie oceniam Awki, nie mam do niej pretensji czy żalu... Po prostu smutno mi z powodu tej sytuacji. Julka i Kazan zostały ze ulubionym wujkiem, a mimo to były bardzo stęsknione. Są NASZE, wiedzą o tym i bardzo potrzebują naszej obecności - nie jakiegokolwiek człowieka, ale właśnie nas. A Awka mimo wszystko jest taka "niczyja". Był kiedyś jakiś tam dom, potem schronisko, domy tymczasowe. Nie ma sensu się przywiązywać. Nie ma potrzeby korzystać z uczuć. I tak wszystko przeminie, raz jeden człowiek nakłada jedzenie do miski - a jak nie ten to będzie inny... Po co kochać? Po co tęsknić? Tak tylko marudzę... Julka też kiedyś taka była... Kazan od zawsze z nami... Awka wciąż czeka - a jak nawet znajdzie swojego człowieka długo nie będzie wiedziała czy może już kochać, czy lepiej jeszcze nie...
-
Awka zaskakuje - jest bardzo pociesznym i nawet wesołym psiakiem! Dziś widziałam jak coś gadała Kazanowi na ucho... on leżał, ona musiała stać :D Mimo wszystko, nadal "lepiej" jej jak jest tylko ze mną. Potrafi za mną dreptać po domu, wdzięczy się przy misce, podchodzi do ręki. Przy Jubu jest bardzo ostrożna, wycofana... Mimo że on się bardzo stara, podkarmia ją przysmakami, głaszcze... Zgadza się tylko na spacery z nim. Wczoraj nasze psy zostały na prawe dobę same - tzn. z ulubioną opiekunką, ale bez nas przecież. Nasze rozpieszczone paniczątka nagle zostały porzucone na pastwę losu ;) Dziś odchodzi komedia - szczególnie jeśli chodzi o Kazana oraz jego chodzenie za mną krok w krok i tulenie się. Łącznie z zaanektowniem moich kapci i traktowaniem ich jako poduszki :D Julka reaguje na każde moje mrugnięcie - pies natychmiast zwarty i gotowy do przytulania się. Natomiast Awka nie przejawia żadnych głębszych refleksji - ot zmienił się osobnik który wyprowadza psa na dwór, ładuje karmę do miski, pogłaszcze, pogada do psa... nic nowego przecież :( Smutno mi jakoś... Szczególnie że wczoraj wieźliśmy taką schroniskową bidę, której smutek zdawał się wylewać z psich oczu... Przy niej nasze gnoje... ehhh... Chyba powinnam zacząć pisać blog... O tych paskudach, i kolejnych 30 mniejszych, ma ciągle duuuuużo do opowiadania... Nie będę Was wtedy zanudzać ;)
-
Oj, wesoło to mamy... ;) Dziś Awka dostała też kubek po śmietanie (uwielbia!). Najpierw rozłożyła się z nim w kuchni. Potem widziałam jak truchta na tych swoich łapinkach do pokoju, oczywiście z kubkiem w mordce. Za chwilę tą trasą podążą Julka... i zaraz wraca do kuchni - już ze zdobycznym kubkiem. No to Awa biegiem za Julką do kuchni. I wraca znów z kubkiem... a za nią pędzi Julka :D A to wszystko przy akompaniamencie powarkiwań Kazana, którego te drepczące panny najwyraźniej wyprowadzały w równowagi......... ;)
-
No właśnie wróciłam do domu... Na podłodze resztki jajek, które miały być dla szczurów. Przewrócony kubek z kawą... Wszystko można by było zwalic na Julkę, gdyby nie drobny szczegół - kawą śmierdoli Awce z pyska :D Dziś była też ulubiona sąsiadka Awki, ta która zawsze głaszcze moje psy na spacerach. Awka przyszła do kuchni, wlazła pod stół i machała ogonem :)
-
Awka potrafi zrobić "siad" :) Próbuję nauczyć ją podawania łapy, ale skutecznie utrudnia to Julka - która BARDZIEJ musi podawać łapę... Dziś Awka znów narozrabiała wspólnie i w porozumieniu z Julką... rozwlokły worek nici, kordonków i mulin, które dostałam od Astaroth. Część wyniosły sobie do klatki, rozplątały, rozemłały... ehhhh...
-
[quote name='malibo57']Uczą tego "specjalistów od zasobów ludzkich", hehe[/QUOTE] Czyżby przed Awą otwierały się możliwości zrobienia kariery? :P Ale faktycznie, Awka jest niesamowitym obserwatorem. Lubi mieć sytuację pod kontrolą... Niby nic, pies grzecznie siedzi, ale łypie cały czas na wszystko ;) Poza tym umie zrobić siad :) Lubi pomidory i wychodzenie na klatkę schodową w celu sprawdzania czy jest coś w skrzynce :)
-
No w zasadzie nie... myślałam że to wydelikacony jamniko-pinczerek... ;) Wczorajsze zdarzenie chodzi mi cały czas po głowie. Przede wszystkim to, że Awa nie miała oporów przez kontaktem i to bliskim! Ale miała w tym swój interes... chciała dostać się do kuchni. Podobnie jest z przychodzeniem do przypięcia smyczy przed spacerem, miauczenie w kuchni przy misce czy branie z ręki smakołyków. Awie musi się to opłacić... zastanawiam sie w jaki sposób pójść tym torem. A poza tym Awka pokręciła hierarchię w stadzie. Najwyżej jest Kazan - pobił się raz z Awą, która myślała że bez bólu wykopie go z klatki. Potem jest Awa. A na końcu moja biedna Juleczka, którą Awa gania po domu jeśli ma na to ochotę. Nie ma co się dziwić, Julie nawet szczury terroryzują :( Ciekawe jest to, że Julka za to włazi na głowę Kazanowi, który owszem, pogoni ją jak trzeba, ale bez zbytniego entuzjazmu :)
-
Dziś padło bardzo istotne pytanie: "Czy Awka ma coś z bulowatych"??? Szczerze mówiąc szczęka mi opadła... i to poraz drugi w ciągu 3 minut. Sprawcą pierwszego zbierania zębów z podłogi była sama Awa! Otóż panna postanowiła przespacerować się z pokoju do kuchni. Nie zważając na moje usilne porządkowanie dolnej szafki w kredensie... Dla niewtajemniczonych - kredens stoi w korytarzyku prowadzącym do kuchni. Czyli z metr szerokości zajmowałam ja i stado rzeczy przede mną. Ale Awka, niezrażona tym faktem, NA CHAMA I Z PREMEDYTACJĄ zaczęła przeciskać pomiędzy moimi plecami a ścianą. Robiła to z takim zaangażowaniem, że weterynarz z którym właśnie rozmawiałam przez telefon (hehe, oficjalnie robiłam porządki) zadała takie pytanie... Bo podobno bulle jak chcą przejść między ścianą i fotelem, a ściany nie da się przesunąć to jedzie fotel z ludziem ;)
-
[quote name='agata-air']Awa z Julcią :)[/QUOTE] Czyli moje dziewczynki wieczorową porą... na swoich poduszeczkach :D
-
Zdjęcie nie są we właściwej kolejności - pierwsze, robione w samochodzie, to wczorajsza wycieczka Awy. Pojechała z nami SAMA, czyli bez Julki i Kazana. Potem ja wysiadłam, a Awka poszła SAMA z Jubu na spacer (dotychczas wychodziła sama ze mną, a z Jubu to tylko z Julką i Kazanem). Następnie zwiedziła lecznicę weterynaryjną, gdzie miły pan doktor głaskał psa i dawał smakołyki. Kolejnym etapem wycieczki był parking pod supermarketem, gdzie Awa została na chwilę sama i musiała zmierzyć sie z tłumami przewalającymi się za oknem. Ostatnim "traumatycznym" przeżyciem były zakupy w sklepie, gdzie Awę dorwał starszy pan z kilkuletnią wnuczką i głaskali "takiego miłego pieska" :))) A mina Awy na zdjęciu mówi chyba wszystko na temat jej przeżyć tego dnia..... A przed chwilą wróciła ze spaceru z osobą, którą Awa zna z racji częstych odwiedzin u nas. Spacer był na próbę, żeby przekonać się czy Awa jest gotowa zostać sama na dłużej w domu, w czasie naszej np. całodziennej nieobecności i czy zaakceptuje inną osobę jako chwilowego opiekuna. Wszystko wskazuje na to że Awa nie zgłasza sprzeciwu........ ;)
-
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
ajlii replied to inka33's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam dziś z weterynarz, która operowała Kajtuna. Nie mam dobrych wieści. Możliwe że odtwarza sie żabka z innej jeszcze ślinianki lub został odprysk z usuwanego gruczołu i stąd spływa nawrót. Trzeba mu zrobić zdjęcie z kontrastem lub od razu otwierać - o tym zadecyduje jak go zobaczy. I tu moje pytanie... Kajtun będzie dalej leczony w Łodzi czy ma przyjechać na wizytę do Warszawy? Nie wiem ile wyniesienie leczenie w Łodzi. W Warszawie mamy zniżkę, ale dochodzi koszt dowozu psa. W połowie października jedziemy z Jubu do Łodzi, czyli Kajtek ma przejazd w jedną stronę gratis. Ale druga taka runda to koszt ok. 120 zł. No i potrzebny być może nocleg dla psa w Warszawie, ja go nie wezmę do domu gdzie króluje Kazan. -
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
ajlii replied to inka33's topic in Już w nowym domu
Jutro zadzwonię do weterynarz, która operowała Kajtuna. -
Awka rano miała zły dzień :( Kłóciła się z Julką i Kazanem. Twierdziła że nie będzie jeść w kuchni, jeśli na nią patrzę... Już myślałam że kryzys mamy. Przeszło jej wieczorem dopiero. Przyszła się powdzięczyć ;) A na dworze dziś... Wychodzę z trzema psami na smyczy. Julka ma specyficzne problemy, które niestety przekładają się na dyscyplinę. Żeby nie wyrwała mi nagle naprzód jak widzi psa, każe jej zrobić siad. Kazanowi też - bo on ma zapędy do napadania na psa, jeśli krzywo spojrzy na Julkę. No i na hasło: "siad" usiadły wszystkie trzy psy... :)))
-
już wysyłam ;)
-
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
ajlii replied to inka33's topic in Już w nowym domu
[quote name='ilon_n']qrcze, koleżance podsunąć jakiś delikatny 'smakołyk' tego typu !!! [QUOTE] Chociażby ze środkiem na przeczyszczenie... -
Wysyłam zdjęcia do Agaty. To fotki z pierwszej wyprawy Awy poza dom :)
-
Ogłoszenia dla MOJEJ Iskierki???? Na wiosnę mam nadzieję że w końcu się przeprowadzę, oglądamy już działki. Jeśli Iskier doczeka na mnie do tego czasu, to ja jestem zdecydowana na adopcję... Teraz kompletnie nie mam warunków na kolejnego psa w mieszkaniu :( Szczególnie tak energicznego, mam już m.in. mix charta na stanie...