-
Posts
3153 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ajlii
-
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
ajlii replied to inka33's topic in Już w nowym domu
[B]Goldenek2[/B] - nie wiem czy eko-patrol działa też na terenie Piaseczna. To w końcu inna gmina niż Warszawa. Może to zwykła straż miejska nie chciała przyjąć zgłoszenia? Jakiś rok temu dzwoniłam po straż miejską, bo pijaczek blokował jezdnię i sam dla siebie był zagrożeniem. Wiem że odsyłali mnie pod jakiś inny numer, bo właśnie kwestia gminy. W Warszawie współpracowałam eko-patrolem przy kilku interwencjach, byli bardzo pomocni. Ale to było kilka lat temu, możliwe że coś sie zmieniło (np. ludzie). Wtedy mieli tylko dwie jednostki, więc np. planowe interwencje trzeba było umawiać wcześniej. W kwestii uprawnieć straży miejskiej - niestety nie mogą wejść na prywatną posesję, nawet gdy życie zwierzęcia jest zagrożone. Na szkoleniach dochodziło do śmiesznych sytuacji (ale to śmiech przez łzy jest), że sami mówili: do godz. 15 jestem strażnikiem miejskim i nie mogę pomóc katowanemu psu, bo nie mogę wywalić dzwi. O 15 kończę pracę, jestem więc w prywatnym czasie inspektorem TOZ/członkiem organizacji która ma w statucie ochronę zwierzęt i wypier... dzwi żeby ratować zwierzaka. Opowiadali że nie raz stali - silne chłopy - i patrzyli jak dziewczyny mocowały się np. zamurowanym okienkiem piwnicznym za którym siedziały koty i choć serce im sie krajało, nie mogli pomóc rozebrać tego zamknięcia. I mała rada od samego strażnika miejskiego - zapisywać nazwisko osoby która przyjmuje zgłoszenie. On sam miał problem z uzyskaniem pomocy w odległej dzielnicy Warszawy, dzwonił kilka razy aż zagroził konsekwencjami osobie która przyjmowała zgłoszenie ale nie przekazywała do patrolu. -
Ewatonieja - myślę że tu chodzi o literówkę. 544 zł - 492 zł = 52 zł (te 52 zł ma AtaK). Mój mąż- Jubu - rozmawiał przed chwilą z Borówką i obiecała zrobić przelew jeszcze dziś. Nr konta wysyłałam 2 dni temu na pw. W poniedziałek mój mąż wiezie sunię na drugi koniec Polski, na którą czeka z utęsknieniem domek stały. Sunia musi opuścić DT jak najszybciej, bo nie jest akceptowana przez inne psy. A żadna ze stron nie ma możliwości pokrycia kosztów transportu w całości. Bardzo mi zależy żeby sunia pojechała (znam DS osobiście), dlatego też dorzucam się do kosztów. Ale jeśli nie będę miała pieniedzy na koncie, nie będę miała z czego zalać samochodu i sunia nie pojedzie.
-
Kolejna ciekawostka z przeszłości Awki... Suka panicznie boi się odgłosu szlifowania papierem ściernym! Wczoraj chciałam dokończyć pracę decupage i musiałam lekko przetrzeć powierzchnie. Awka na ten odłos w panice wystrzeliła z klatki i schowała się w kącie w kuchni. Odgłos nie był bardzo intensywny, Julka i Kazan chyba nawet tego nie zarejestrowały. Awce możliwe że coś się przypomniało... :( Awa boi się też ludzi w roboczych ubraniach - rozmawiałam kiedyś z Małgosią, że to może być po schroniskowa trauma. Ale teraz myślę że Awa mogła mieć styczność z pracami remontowo-budowlanymi, i nie są to miłe wspomnienia.
-
[quote name='Borówka16']Dziewczyny, czyli mogę tak zrobić? Malibo, Ajlii mi na PW pisała, że może być w dwóch ratach.[/QUOTE] Owszem, pisałam o dwóch ratach - pierwszej przelanej w czwartek lub max. w piątek. Borówko, czy zrobiłaś juz przelew na moje konto? Zaproponowałam 2 raty, bo widzę że na koncie psiaków nie ma pełnej kwoty, a są inne wydatki - pobyt w lecznicy, niezbędne zakupy w DT. Ale na zwrot pozostałej sumy nie mogę też czekać w nieskończoność.
-
Saba z lasu - została sama - Katastrofa Finansowa - POMÓŻ!!!
ajlii replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Skaneru nie posiadam. Mimo wszystko trzeba było dopilnować żeby umowa adopcyjna dotarła do mnie. Ponieważ podpisana umowa jest na SPS, skontaktuj się z przedstawicielem prawnym. Poinformuję opiekunów Ryśka, że chcesz z nim utrzymywać kontakt. -
Saba z lasu - została sama - Katastrofa Finansowa - POMÓŻ!!!
ajlii replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Nie dostałam żadnej umowy. Dlatego podpięłam Ryśka do SPS. -
Saba z lasu - została sama - Katastrofa Finansowa - POMÓŻ!!!
ajlii replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ladymonia0610']Nie ma żadnych wieści...Będę musiała napisać do Ajlii żeby umowe adopcyjną mi odesłała.[/QUOTE] Jaką umowę...? Żadnej nigdy nie dostałam - ani umowy na DT ani adopcyjnej. Rysio poszedł na umowę SPS, do której podpisania mam uprawnienia. Jeśli przedstawiciel prawny wyrazi zgodę, mogę przesłać kopię. Co do wieści o Ryśku - rośnie, rozrabia i daje dużo radości swoim opiekunom. -
Jesteśmy już w domu :) Droga w obie strony była niezła, choć miejscami jednak trochę padał śnieg. Ale na szczęście obeszło się bez ślizgawek na drodze, i innych "atrakcji" :) Psiaki jechały bardzo spokojnie. Są cudne! Tak miłe, przyjazne, radosne i ufne, jak by nigdy nie zaznały w życiu krzywdy od człowieka... AtaK - zapomniałam Ci powiedzieć: masz bardzo grzeczne i dobrze wychowane dzieci :) Naprawdę, dawno takich nie widziałam... Psiaki też fajne - największe wrażenie zrobiła na mnie Myszka, która żeby zwrócić na siebie uwagę (no psem sie zajmować, a nie jakimiś receptami czy umowami!) wskoczyła na stół :))))))) Co do km i kosztów... Łącznie przejechaliśmy dokładnie 1201 km i 600 m. Początkowo trasa była przewidywana na 950-970 km. Misiek miał być odebrany w Łodzi (Ewatonieja mogła go dowieźć w dowolne miejsce) - doszły więc dodatkowe km związane z dojazdem do Zgierza po Laskę i dalej do Łodzi po Miśka. Ze względu na pogodę i związane z tym trudne warunki na drodze oraz niepokojące objawy u Laski, psiaki musiały dojechać do Józefowa pod Warszawą. Skąd je dzisiaj odebraliśmy i pojechały prosto do Nowego Sącza. Niestety, dziś mogliśmy się poruszać tylko po drogach krajowych i wojewódzkich - które są w pierwszej kolejności odśnieżane - nie udało sie więc urwać kilometrów jadąc na skośkę przez małe miejsowości. I za te przejechane km chciałabym otrzymać zwrot kosztów: 1200 km x 0,5 gr/km = 600 zł Benzyna zdążyła zdrożeć od niedzieli, momentami litr kosztuje nawet 5, 44 zł/litr. Wychodzi więc więcej niż 50 gr/km. Ale te dodatkowe koszty zwiazane z podwyżką paliwa biorę na siebie, jako swój wkład w podróż psiaków do nowego domu.
-
Jutro ruszamy z rana. Po 9 odbieramy psiaki... i jak warunki pogodowe pozwolą, to będziemy po południu/wczesnym wieczorem w Nowym Sączu. Trudno przewidzieć godzinę niestety. W Polsce centralnej ma być ok, na południu mogą być nie wielkie opady śniegu. Wszystko i tak wyjdzie w praniu ;)
-
Dziś rano, mniej więcej w okolicach godz. 4.30, głośnym ziewnięciem Awcia dała nam do zrozumienia, że należy się podzielić z psem śniadaniem... Julka i Kazan przynajmniej żebrzą po cichaczu... ;) Awka wysępiła też dzisiaj od Jubu kartofla... psu się coraz więcej "należy" :D
-
Wróciliśmy właśnie do domu... I krótka relacja. Wyruszyliśmy o 5 rano. Sytuacja na drogach w Warszawie była kiepska, ale nie tragiczna. Problem zaczął się na trasie - to co się rozpuściło przez ostatni dni zamarzło w nocy, na to spadł śnieg. Miejscami żywy lód, na drogach korki, bo wszyscy "grzeją" po 40 km/h. Naprawdę było bardzo, bardzo źle. Przy prędkości 20 km/h, z hamulcem wbitym w podłogę i działającym abs, mój mąż nie był w stanie zatrzymać samochodu na lodzie! Żeby uniknąć wbicia się w tył innego auta, trzeba było zjeżdzać w zaspę... Kto jest kierowcą, rozumie dlaczego w tym momencie mieliśmy już wątpliwości czy kontynuować jazdę... Szczególnie że cały czas słuchaliśmy wiadomości dla kierowców w radiu, i nie były optymistyczne :( Zaczeliśmy więc szukać rozwiązania - żeby zabrać Laskę z przytuliska oraz Misia od Ewatonieja - wrócić do Warszawy z psiakami i kontynuować jazdę do Nowego Sącza jak warunki na drodze się ustabilizują. Astaroth zgodziła się przyjąć psiaki do hotelu na jeden dzień (dziękuję!). O 9 dotarliśmy do Zgierza, do schroniska Fundacji Medor, po sunię Laskę. Śliczna sunia, nieco wypłoszona, ale urocza :) Do 10 przebijaliśmy się do Julianowskiej - tylko kilka km dalej - po Misia. Przed zapakowaniem Misia do samochodu, trzeba było sprzątnąć po Lasce. Zrobiła bardzo brzydką, rzadką kupę - niestety, było to dość niepokojące. Misio wsiadł grzecznie, od razu chciał się do nas pakować i ogólnie zachowywał się bardzo towarzysko :) Ze względu na możliwą chorobę Laski (biegunka), zdecydowaliśmy że spróbujemy jednak pojechać do Nowego Sącza. Astaroth ma bowiem w hoteliku sporo starszych, schorowanych psiaków. Niestety nie dało się... Łódź była masakrycznie zakorkowana, nie mogliśmy się wydostać z miasta. Do tego w radiu podali, że jedyna droga którą braliśmy pod uwagę ze względu na to że może być odśnieżona i posypana solą, jest właśnie zablokowana. Wypadki. Korek po 10 km w każdą stronę, próby ruchu wahadłowego, przewidywane utrudnienia na kilka godzin. Skonsultowaliśmy się więc z weterynarzem. Jego zdaniem biegunka Laski wynikła raczej ze stresu lub nietolerancji karmy, niż np. choroby wirusowej. Jednak z powodu możliwego odwadniania się suni w czasie drogi oraz problemów z siusiakiem Miśka, weterynarz radził nie ryzykować utkniecia w trasie na kilka czy kilkanaście godzin. Zdecydowaliśmy się więc wrócić do Warszawy. W miedzyczasie psiaki znalazły nocleg w lecznicy - zorganizowała to Malibo57 (dziękuję :))) ). Po przyjedździe do lecznicy zostały oba zbadane dokładnie przez Panią Doktor. Dokładną diagnozę poda zapewne Malibo57, która jest w kontakcie z lecznicą. Ja byłam tylko przy badaniu i pierwszych niezbędnych zabiegach u psiaków. Laska miała miekki, niebolesny brzuszek - czyli biegunka to jednorazowa, stresowa sprawa prawdopodobnie. Wyłysiała szyjka, paszki i część brzuszka - stan zapalny. Czy na tle alergiczny - tego nie wiem. Osłuchowo ok. Pazury do przycięcia. Laska została umyta, wysmarowana środkiem leczniczym i przez 20 minut nie mogła się lizać ;) Musiałam ją zabawiać :) Misio, który nie susiał na spacerze (mimo że miał mnóstwo zapachów innych psów), miał niestety czyszczony "interes". I strasznie mu się to nie podobało... bardzo płakał w czasie płukania, lizał po twarzy mojego męża i prosił żeby go zabrać ze stołu. W czasie zastrzyku (dawka antybiotyku) także się żalił bardzo intensywnie - ogólnie to straszny panikarz... Po badaniach i zabiegach psiaki poszły na górę, do pokoju w którym chwilę pomieszkają. Myślę że będą tam miały dobrą, troskliwą opiekę :) Dalsza podróż - do Nowego Sącza jest planowana na środę lub czwartek. Wszystko zależy od warunków na drodze.
-
Macie ciotki na wieczór kilka Awcikowych fotek :) Awka zimową porą... [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/awka_zima_2.JPG[/IMG] Awka w akcji! [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/awka_zima.JPG[/IMG] Awka - pies tropiący! [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/awka_zima_1.JPG[/IMG] I moje ukochane, z krakowskiego Kazimierza - psi kulig... [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/psi_kulig.JPG[/IMG]
-
Dobra, a teraz jeszcze raz uprzedzam - właśnie wychodze z domu. Mam oba telefony przy sobie, jakby co prosze dzwonić.
-
[B]AtaK[/B] - prosze wyślij mi na pw adres i telefon, dogadamy się bezpośrednio. Misiek pojedzie jutro rano. Laska - nie wiem, to zależy czy zostanie mi dostarczona na trasie. Sytuacja wyszła jak myślałam. Ale bałam się zaryzykować i jechać, bo różne przypadki chodzą po ludziach. Równie dobrze mogłaś wyladować z chorą córką w szpitalu... Bliska mi osoba kiedyś wyszła z domu po kwiatki... kilka dni później był pogrzeb. Oj tej pory wierzę w to, że różne nieszczęścia przytrafiają się w najmniej spodziewanych momentach. [B]Majqua, Ewatonieja[/B] - opiekunką to się nie przejmujcie. Jakoś się z nią dogadam ;)
-
[quote name='ewatonieja']ja mam małą awanturę z TZ, Dajmon nie chce jeść, siedzi pod łóżkiem albo pod kołdrą, nie jestem w stanie trzymać Misia dłużej niż do jutra, nie takie było założenie, i od dziś mam zakaz przyjmowania do domu obcych psów czy na pewno chodzi o Muranowską? może o Marmurową, która jest na trasie z Warszawy, niedaleko ul. Brzezińskiej?[/QUOTE] Tak, chodzi o Muranową (tam gdzie jest schronisko). Przepraszam za literówkę ;)
-
[quote name='majqa']I to był duży błąd, że to PW nie zostało przeczytane. Ata podała adres, uznała zapewne, że został przekazany, teraz pewno myśli, że psy już jadą i z jej punktu widzenia niczego dziwnego nie byłoby w tym, gdyby włączyła tel. za np. godzinę, bo przecież wszystko jest dograne...[/QUOTE] Niestety, to bardzo prawdopodobne. Swoją drogą, w tym całym zamieszaniu ucierpią też moje psy. Jutro opiekunka może przyjść tylko raz, więc będą siedziały większość dnia same. A ja i tak muszę zapłacić dziś opiekunce za czas opieki, który nie został wykorzystany.
-
[quote name='Borówka16']Mam nadzieję, że to tylko kwestia tel. AtaK i zaraz go włączy ;/ Ajlo , ew. jutro mogła byś ich przewieźć ? A Ty go przetrzymać do jutra?[/QUOTE] Tak. Ale musi być to dobrze zorganizowane. Przede wszystkim - [U]muszę mieć adres i telefon dostarczenia psiaków!!![/U] I co ważne - dziś miałam więcej czasu do dyspozycji, mogłam się umawiać na późniejsze godziny. [U]Jutro wieczorem muszę być z powrotem w Warszawie[/U] - muszę więc ruszyć bardzo wcześnie rano. Między godz. 7-8 będę w Łodzi po Miśka. Dobrze by było, gdyby Misiek został podwieziony gdzieś bliżej trasy (Muranowa, Widzew Wschdów). [B]Ewatonieja - [/B]czy dasz radę podjechać? Laskę wezmę jeśli zostanie mi dostarczona na trasę - proszę to zorganizować. Jutro jest poniedziałek, od rana będę na wjeździe i w samy mieście korki. Nie mogę tracić czasu na przebijanie się w kilka miejsc. W Nowym Sączu powinnam być ok. godz. 14-15. I to jest moment w którym muszę zostawić psy i wracać, żeby do wieczora dojechać do Warszawy. Teraz wychodzę z domu. Mam przy sobie telefon. Jakby co, podaję drugi nr: 668 155 860. Wstrzymajcie się chwilę proszę z wieszaniem psów na winnych czy niewinnych. Wszystko jest możliwe. I nic nie wiemy na chwilę obecną. Choć tak naprawdę to wszystko można było spokojnie zorganizować już kilka dni temu, łacznie z poprzekazywaniem kontaktów. Ja nie pojadę z psami kilkaset km w jedną stronę, jeśli nie mam pewności że mogę je spokojnie zostawić. To że AtaK nie odbiera, to nie musi być zła wola. Telefony się psują, ludzie wychodzą na zakupy, zapominają zabrać telefon albo włączyć dzwonek. Ale wypadki też "chodzą po ludziach", można nagle wylądować w szpitalu czy mieć inny poważny problem, który uniemożliwia realizację wcześniejszych planów.
-
Zaraz powinnam ruszyć do Łodzi... ale nadal nie mam adresu, gdzie mam psiaki dostarczyć. [U]Nie rusze z domu, jesli nie wiem gdzie mam psy dowieźć.[/U] W razie czego nie mam co z nimi zrobić. O adres proszę od kilku dni. Jesli do 10.00 nie dostanę adresu w Nowym Sączu - NIE JADĘ. Nie zaryzykuję błąkania się w nocy z psami po obcym mieście, bo skoro to tej pory nie mam namiarów - to nie mam pewności czy je wogóle dostanę. Nie wiem czy DT będzie mógł odebrać psy wieczorem. Generalnie to wiem jedynie skąd mam psy zabrać i tyle. Po 10 nie ma sensu ruszać, bo trasa jest długa - a muszę jeszcze wrócić do domu. O zapowiadanych opadach śniegu nie wspominając. Przede mnie min. 8 godzin do Nowego Sącza (przy dobrych drogach, zakładając że nie będę się wykopywać z zasp lub stać w korkach z powodu śniegu), a potem kilka kolejnych powrotu.
-
Akumulatorki się ładują :) Niestety, były już za słabe żeby lampa błyskowa się włączyła.
-
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
ajlii replied to inka33's topic in Już w nowym domu
Kajtuna widziałam na żywo na różnych etapach jego życia i mam wrażenie patrząc na zdjęciach że jakoś schudł, zmalał... Ale może to złudzenie ;) Ciekawa jestem jego relacji z innymi psami. Nie wiem z psami Alice się dogadywał, ale z moimi nieźle. Z Julką się bawił. Kazanowi dał się dominować, choć nie obyło się bez wrzasków. -
Awka dostała dziś w prezencie... kombinezon. Elegancki jak diabli: w gustowną krateczkę, na polarku. Z wycięciem na siusiak :D Rozmiar jamnikowy... Dała się ubrać bez problemu, obiegła w ubranku całe mieszkanie... aż się jej łapki zaplątały w końcu (za szerokie "gumki" w nogawkach). Nie wiem czy wykorzystamy... ale napewno Awka wygląda w nim komicznie. Nie wyglądała też na bardzo straumatyzowaną faktem ubrania psa ;) Ostatnio zauważyłam też ciekawą rzecz... Awa, gdy wchodzimy, nie przybiega do przedpokoju witać się jak Julka i Kazan. Ale czeka aż ją poprosimy o to... Leży na posłaniu albo siedzi... i z niecierpliwością przebiera łapkami :D Na hasło "Awciunia" leci merdając ogonkiem i robi ukłon na przednich łapkach (wypinając tyłek), kładzie nisko uszka i wystawa jęzor. Pogłaskana po policzku (nie lubi specjalnie ręki nad swoją głową), liże po palcach. Ale cóż... żeby to wszystko zobaczyć, trzeba panienkę poprosić grzecznie by się raczyła przywitać... :D
-
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
ajlii replied to inka33's topic in Już w nowym domu
Jaka mizerota... strasznie go wymęczyło leczenie :( Czy w hotelu już poznał się z innymi psiakami? -
Awka właśnie wróciła z wycieczki do Krakowa. Pobłąkała się po Nowej Hucie i Kazimierzu. Zjadła obiad w knajpce wege. Zmęczona, ale zadowolona :) Relacja foto będzie na dniach.
-
Saba z lasu - została sama - Katastrofa Finansowa - POMÓŻ!!!
ajlii replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Dopiero wróciliśmy :) Obawiając się problemów na trasie (zima), zarezerwowaliśmy 2 dni na wyprawę. Rysio dotarł do nowego domku wczoraj ok. 20. Był już bardzo wyczekany, wytęskniony i natychmiast zabrany mi z rąk i utulony przez nową Panią. Na niego czekała miska z ciepłym domowym jedzonkiem, na nas ciepła herbata. Niestety, nie mogliśmy posiedzieć dłużej, bo nasze trzy psy siedziały w samochodzie (musieliśmy je zabrać bo opiekunka zastrajkowała). Rysio - obecnie Reksio - zamieszkał w mieszkaniu na parterze. Pan jest na emeryturze, Pani pracuje - ale dużo w domu. Za ścianą mieszka Ich syn z rodziną. Rysia będą więc czesto odwiedzać wnuczki Państwa - nie będzie się więc nudził. Podejście do psiaka bardzo fajne, widać dużą uwagę kładzioną na kwestię zdrowia i odpowiedniego karmienia. Ich owczarek niemiecki, który niedawno odszedł, przeżył 17 lat... Z wieści porannych - Rysio/Reksio wlazł Państwu nocy do łóżka. Ukochał sobie Pana. Bardzo chętnie wcina domowy ryż z mięsem i warzywami. Wygląda na to że Rysio/Reksio z Bełchatowa przez Warszawę dotarł do swojego domku w Krakowie...