Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Rozmawiałam przed chwilą z mężem - pomoc już dotarła. Dziękuję :))) Samochód zepchnięty na pobocze.
  2. Serock jest jakieś 30-40 km od Warszawy. Czy ktoś ma może konto w banku Milenium? Mój mąż ma kartę do tego banku, ale puste konto (założył połowę sumy za paliwo). Ja mogę zrobić przelew z Aliora, ale nie dojdzie do jutra. A z Milenium byłby w kilka minut na koncie męża - mógłby wrócić PKS-em do domu.
  3. Mój mąż wiózł psiaka do Wrocławia i potem Sabę do Pułtuska. I teraz ma wielki problem - stoi na skrzyżowaniu w Serocku (30 km od Warszawy). Akumulator nie wytrzymał zimowych warunków (niska temperatura + sól) i zdechł. Czy macie znajomych w tych okolicach? Mój mąż potrzebuje pomocy w zepchnieciu auta na pobocze. Nie ma przy sobie żadnych pieniedzy, nawet na bilet do Warszawy (o ile o tej porze jeszcze coś jeździ) czy ciepłą herbatę.
  4. To mój mąż wiózł Sabę z Wrocławia. I teraz ma wielki problem - stoi na skrzyżowaniu w Serocku. Akumulator nie wytrzymał zimowych warunków (niska temperatura + sól) i zdechł. Czy macie znajomych w tych okolicach? Mój mąż potrzebuje pomocy w zepchnieciu auta na pobocze. Nie ma przy sobie żadnych pieniedzy, nawet na bilet do Warszawy (o ile o tej porze jeszcze coś jeździ) czy ciepłą herbatę.
  5. Mały jedzie z moim mężem. Ruszają bardzo rano, planowo będą we Wrocławiu ok. 11-12. [B]Yuki[/B] - to nr mojego męża 668 155 860. Czy możecie spotkać się pod schroniskiem dla zwierząt? Jesli możesz, to zadzwoń do niego jeszcze dziś, nawet o północy ;)
  6. Tranport jest przełożony na poniedziałek. Piesek może do mnie trafić dopiero w niedzielę wieczorem - nie mam możliwości przetrzymania go dłużej niż jedną noc (mój Kazan jest psem terytorialnym i nie toleruje innych samców). Mój mąż mógłby też odebrać psiaka w poniedziałek rano z Mokotowa (ok. 5-5.30 rano).
  7. [IMG]http://images43.fotosik.pl/640/50b4a9f04c0cbcb5gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/456/7e08df71c1f992d2gen.jpg[/IMG]
  8. Mój mąż może zabrać pieska do Wrocławia, ale z Warszawy. Nie da rady jeszcze jechać po niego do Otwocka. Piesek musiałby dzisiaj wieczorem lub jutro bardzo rano (godz. 4-5) dowieziony do nas. Możemy go odebrać na Dworcu Wschodnim. Ale póki co czekamy jeszcze na pieniądze na paliwo, jeśli nie dotrą do wieczora to transport będzie przełożony na inny dzień.
  9. Melduję się na wątku - od potrzebie DT rozpuszczę wici po znajomych z Łodzi i Warszawy. Nota bene, nasz ś.p. Atos (w typie wyżła czeskiego) także bezbłędnie trafiał na grób swojego pana...
  10. Tak to jest właśnie Rysio... obecnie Reksio :) Ten, który mieszka w Krakowie. Muszę wysłać opiekunom zdjęcia rodziców, bo dopytują czy też byli tacy "rasowi" :))) mari23 - jeśli napisałaś pw, to nie dotarło :(
  11. [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/Rysio.JPG[/IMG] A tego przystojniaka rozpoznajecie...?
  12. Dobrze będzie ;) Moja Julka też była szkielecikiem - wyniszczył ją i głód i masakryczny stan zapalny. A teraz... kto ją później poznał, to nie wierzy ;) Bierka jeszcze da czadu ;)
  13. Coż mogę dodać... oprócz tego że żyjemy sobie radośnie. Julka jest trochę mniej upierdliwa, bo ma z kim bawić - panny potrafią godzinami ciągać się po podłodze za zabawki ;) Iskra jest bardzo "moim" psem. Gdy jest niepewna, zdenerwowana, to siada koło mnie i nie da się odkleić. Na początku nie mogłam nawet pójść się wykąpać, bo Iskra szalała - biegała po domu, jęczała, szukała mnie. Po kilku dniach już tylko chodziła zaniepokojona przez cały czas mojej nieobecności. Jubu wg Iskry jest fajny - można mu wpaść w objęcia (szczególnie jak woła: "chodźcie moje wszystkie rybki kochane!"), wleźć na kolana, pogrymasić przy podawaniu leków. Wczoraj musiałam wyjść na chwilę do sklepu. Jubu spał na kanapie. Gdy tylko wyszłam, Iskra obudziła go i poinformowała że wyszłam ;) Na tajniaka to ona się nie nadaje... ;) Porcje swoje zjada, choć muszę być przy tym i podziwiać jak pies ładnie je ;) Dodatek do karmy być musi - jogurt grecki został łaskawie zaakceptowany. Niestety, postawienie psu miski z samą karmą kończy powątpiewaniem Iskry w ludzki intelekt - patrzę na mnie jak idiotkę, ze znakiem zapytania na pysku "no chyba nie wyobrażasz sobie że to zjem!". Jogurcik, olej, rosołek, mięso dodane do karmy przywraca Iskrze wiarę w ludzi...
  14. Joanna83 - masz zapchaną skrzynkę. Czy o tego przystojniaka chodzi? Bo możliwe że miałabym transport łączony na tej trasie.
  15. Wbrew pozorom współpraca z niewidomym psem nie jest bardzo uciążliwa. Z moim ś.p. niewidomym Medem wypracowaliśmy sobie różne sposoby radzenia z taką sytuacją, dzięki którym mógł chodzić nawet bez smyczy po otwartym terenie. Jesli taka pomoc by się przydała opiekunom Bierki, to chętnie pomogę.
  16. Meldujemy się na wątku - Julka, Kazan i Iskra trzymają kciuki za Bierkę.
  17. Nadal walczymy. W dzień kanapa jest MOJA!!!! W nocy... hmmm... w nocy udaję że nie widzę tych 4 łap wyciągnietych do góry... Poza tym Iskra zdetronizowała (zdekanaponizowała?) Julkę...
  18. Zawsze mogę sobie pójść na antresolę... Mimo usilnych prób, nie udało się psom samodzielnie wejść wyżej niż jeden stopień :D
  19. Praga Północ (blisko Wschodniego i Wileńskiego). Mogą też dojechać na Paluch (blisko schroniska). A gdzie Ty mieszkasz? Może uda nam się podrzucić je w najbliższym czasie.
  20. Mam cały czas transportery, w których jechała Melba z mamą. Czyją są własnością?
  21. Bo Awka uczy się że świat nie jest taki zły właśnie przez rozwiazywanie kryzysów... Pamietacie jak miała problem ze spacerami? Każde nowe miejsce ją przerażało, zmiana trasy była traumą. A teraz? Kochamy spacery! Uwielbiamy wycieczki! Każde nowe miejsce jest witane z radością i entuzjazmem :) Podobnie było z bramą, przez którą nie chciała przejść gdy ktoś w niej stał. Teraz nie ma problemu. Albo z odgłosem szlifowania papierem ściernym - pierwszy raz był straszny dla psa... teraz nie rusza jej to ;) Natomiast sytuacja z Kazanem możliwe że jej coś przypomniała... jak faceci w roboczych ubraniach czy odgłosy prac remontowo-budowlanych. Nie wiem... ale myślę że przy następnym takim wydarzeniu, Awka sobie świetnie poradzi :)
  22. Nie wiem szczerze mówiąc co Awkę tak "uderzyło"... Emocje widziała nie raz - mieszka z nami od września, przez ten czas odeszło kilka ogonów z naszego stada. Pierwszy raz gdy chodziłam cały dzień zdenerwowana, Awka bardzo przeżyła... nastepne takie sytuacje już jej wogóle nie obchodziły. To że Kazan został zabrany, a ona i Julka zostały? Wczoraj znów Kazana zabraliśmy na kontrolę, ale wrócił od własnych siłach i Awka nie zareagowała na to wogóle. Cały czas ma jakieś zmiany, nowe sytuacje, nowe trasy spacerów, wycieczki, goście - ona nie ma czasu się nudzić ;) Nie wiem, naprawdę nie wiem... Awka mimo wszystko cały czas jest zagadką... Ale na pocieszenie mogę dodać, że humor już pannie dopisuje :) Dziś chciała się bawić w łapki przed spacerem, nie mogłam jej smyczy zapiąć tak się wdzięczyła :)))
  23. Awa dziś przeżyła bardzo silny stres :( Nie sądziłam że przejmie się tak Kazanem i jego niedyspozycją po kastracji... Gdy przynieśliśmy Kazana do domu, już praktycznie wybudzonego - Awka zaczęła biegać bardzo zaniepokojona. Nie cieszyła się do nas, nie reagowała na wołanie. Patrzyła jak Kazan zsiusiał się, jak mu się łapy rozjeżdżają... i wyglądała na toralnie przerażoną. Gdy przenieśliśmy posłanie psie (duża kołdra) pod kaloryfer... Awa załatwiła się pod siebie (kupa + siku). Potem trochę się uspokoiła, położyła na swojej ulubionej poduszce. Na dwór wyszła niechętnie. Lubi spacerować po okolicy, wie że załatwia sie potrzeby poza podwórkiem... ale tym razem od razu za dzwiami siku i ciągnięcie do domu. Teraz już sytuacja opanowana, posłanie wróciło na swoje miejsce, Kazan normalnie już chodzi po domu. Chociaż nadal Awka trochę poddenerwowana. Spróbujemy jutro pojechać na wycieczkę z Awą (uwielbia jazdę samochodem i bieganie z Julką i Kazanem), może zapomni o tym nie fajnym przeżyciu...
  24. Nikt tak pięknie nie rozpłaszcza sie na podłodze jak Iskierek...
  25. O taaaaak... Awcia jest łasa na pochwały i smakołyki :) Ostatnio mam wrażenie że się za bardzo jednak rozpuściła. Pamiętacie jak próbowałam nauczyć ją żebrać - jak na przyzwoitego psa przystało...? No to panna opanowała tą sztukę do perfekcji :D
×
×
  • Create New...