-
Posts
3153 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ajlii
-
Morisowa - wysłałam Ci skan karty informacyjnej wizyty u dr Jagielskiego. Jaśmin pojechał z nami w środę wieczorem do miejsca, gdzie docelowo będzie mieszkał. Od razu spodobał mu sie ogród - po wyjściu z samochodu udał się na samodzielne zwiedzanie (tzn. bez smyczy). Był bardzo zadowolony, machał ogonem i uśmiechał się :) Sam dom też chętnie obejrzał i od razu nauczył się po nim poruszać bez problemu. Następnego dnia od rana prowadzał sie po ogrodzie razem z moim Kazanem. Wspólnie oglądali każde drzewo, krzak i dziurę wykopaną przez Julkę. Mnie osobiście zadziwiała samodzielność Jaśmina w poruszaniu po ogrodzie i podwórku. Moje psy buszowały po ogrodzie - bawiły sie zabawkami, grały we freesby, skakały lub przeczołgiwały się pod płotkiem dzielącym dawny ogród kwiatowy od reszty podwórka. Jaśmin też chciał uczestniczyć w zabawie, a ze względu na prawie kompletną utratę wzroku nie mógł ganiać za piłką. Natomiast uparł się na przeczołganie się pod płotkiem. Ciężko mu to szło, ale widać było że bardzo chce to zrobić. Gdy w końcu mu się udało - był tak szczęśliwy, uśmiechnięty i domagał sie uznania :) Zrobiłam kilka fotek, ale żadna nie oddaje tego szczęścia promieniejącego z psiej mordy. Dodatkowo czas spędzony na świeżym powietrzu poprawił mu apetyt - zjadł "za jednym posiedzeniem" pół puszki. Niestety, jeszcze na chwilę musieliśmy wrócić do Warszawy - tu ma 5-6 spacerów dziennie, ale widać że nie zastąpią mu one możliwości swobodnego biegania po ogrodzie. Ale już niedługo Jaśmin zamieszka na stałe w domu z ogródkiem :) Co do samego jedzenia - nadal jest problem z suchą karmą. Namaczam mu 2 razy dziennie porcję suchego (w wodzie, mleku, rosole) i praktycznie 2 razy dziennie muszę ją wyrzucić. Nie chce jesć żadnej, próbowałam też z karmami moich psów. Jest w stanie zjeść kilka suchych (nie namoczonych) kulek, podanych z ręki - ale nie jest w stanie tak zjeść całej swojej dziennej porcji.
-
Koniec tułaczki, Kudłaty Smok ma dom :) Zostały długi...
ajlii replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
[quote name='mru']klatke mam nadzieje dzis odebrać i będziemy z P. jechać stawiać.[/QUOTE] Skontaktuj się proszę z moim mężem (Jubu). Zna sytuację psów na tym terenie, może będzie mógł pomóc. -
Koniec tułaczki, Kudłaty Smok ma dom :) Zostały długi...
ajlii replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
Ta sunia to prawdopodobnie Ruda - zajmowali się nią przez jakiś czas pracownicy jednostki wojskowej. Przybłąkała się na ten teren. Miała budę, posłanie w kotłowni i codziennie dostawała jeść. Była bardzo zdziczała i nie chciała podejść do ludzi - nawet tych którzy miesiącami ją karmili. Pewnego dnia zniknęła i potem widywali ją tylko biegającą z innymi porzuconymi tam psami. Jak mój mąż zaczynał tam pracę, była podrostkiem - może mieć obecnie ok. 3 lat. -
Pusto u Jaśminka... Na jutro mamy w planie domową wizytę weterynarza - Jaśmin nie dałby rady pojechać autobusem (nie doszedł by nawet do przystanku), a taksówką trochę się obawiam. Zresztą w domu będzie bezpieczniej, spokojniej i może uda się zabrać weterynarza na spacer, żeby zobaczył jaśminowe sapanie i gięcie się łap. Niepokoją mnie te łapy, a szczególnie możliwość że to nie stawy, tylko problemy neurologiczne... jutro się okaże. Jaśmin na spacerach ładnie truchta, próbuje trochę biec. Ale w domu dziś się przewrócił, w sumie zwalił sie z nóg bez konkretnej przyczyny. W kwestiach kulinarnych - taaaaak, kochamy tuńczyka i makaron :) Jaśmin opierdzielił dziś całą miskę makaronu - w nagrodę za zjedzenie suchej karmy (namoczonej). Nie zjada swojej całej porcji, więc trochę mu dogadzam ;) No i muszę przyznać, że gust muzyczny to Jaśmin ma sensowny. Jest chyba fanem Lady Punk, bo piosenkę "Zawsze tam gdzie ty" uznał za swoje życie motto ;) Chodzi za mną krok w krok, pakuje się w różne zakamarki żeby tylko być blisko. Poza tym podrzuca rękę, mruczy... a czasem uśmiecha się prezentując połamane zębiska (zupełnie jak Szantusia... ;) ). Straaaaaszny pieszczoch z niego :) Z pęcherzem już chyba lepiej, skończyło sie susianie w domu.
-
Psi salon ma 20 m2, więc powiększać specjalnie go nie trzeba ;) Myślałam coś o różu/śliwce lub niebieskim... co by pasowało do pościeli z Hanah Montana, którą kupiłam Iskrze :P Wracając do Jaśmina - dorwałam go dziś w kuchni rozwłóczającego śmieci ;) Na pytanie "co pies wyprawia?" zaczął radośnie merdać ogonem i próbował wspiąć się na mnie przednimi łapami, ale niestety nie dał rady :(
-
Szczerze mówiąc to nie wiem co napisać o Iskrze... no Iskra jak to Iskra ;) Sama sobie wybrała dom, ja tu nic nie miałam do gadania :P Weszła w naszą psio-szczurzo-ludzką rodzinę jak by zawsze tu było jej miejsce... Patrząc z perspektywy tych dwóch mięsiecy... wypiękniała, zrobiła się pewna siebie i... czupurna ;) Wie że ją kochamy, i że może sobie na wieeeele pozwolić ;) Np. na włażenie na kolana nasze i gości... Robi się z niej też gwiazda, np. w lecznicy, w sklepie itp. Obecnie pojechała z Grześkiem remontować swój nowy dom. Pilnuje go zawzięcie, najchętniej z perspektywy... stołu ;) Ma też swój fotel, podobnie jak Julka i Kazan. Podobno tęskni za mną, ale rekompensuje to sobie leżeniem na łóżku przy swoim drugim człowieku. Cóż, ja nie mogę sobie znaleźć miejsca w domu... tak cicho jakoś i tylko jedno duże futro kręci mi sie pod nogami (nasz kolejnym tymczasowicz - Jaśmin z guzem mózgu). Tak w skrócie - Iskrunia to nasza królewna ;) Jak tylko przekroczyła próg naszego domu, było wiadomo że jest NASZA :) I że nie oddamy jej... bo jak oddać psa, który od pierwszej chwili, całym sobą okazuje jak bardzo tu jest jego dom i jego ludzie - których darzą całą miłością swojego psiego serducha???
-
Chciałam tylko poinformować, że Jaśmin ma się świetnie :) Pierwszy dzień był niepewny, ale od wczoraj rozruszał się bardzo. Jest strasznie towarzyski i przytulaśny. Chodzi za mną krok w krok po domu, podrzuca rękę. Rano wita sie entuzjastycznie :) Spacery lubi, nie chce wracać do domu ;) Próbował nawet trochę pobiegać, ale łapcie się gną... W domu mu się podoba - szczególnie kołdra na podłodze, na której można rozciągnąć sie na całą długość psa :) Albo plamy słońca, w których można się wygrzewać. Uznał też szafę za najfajnieszą "drapaczkę" i ociera się o nią regularnie (ma wystające w poziomie listewki). Zdarza mu sie nasiusiać w domu, narazie jeszcze nie dograliśmy sobie pór spacerów - ale to przyjdzie z czasem. Tabletki zjada chętnie w parówkach lub gotowanym kurczaku. Lubi też twaróg. Faktycznie mało je. Oglądałam mu zeby, a właściwie to co z nich zostało... Sucha karma to juz nie na jego możliwości niestety. Spróbuję mu ją namoczyć porządnie, ale generalnie raczej miękkie będzie musiał jeść. W sumie nie pomyślałam wcześniej - jak był w narkozie to można było zdjąć mu najgorszy kamień. Choć nie wiem czy by to wiele dało, bo zęby bardzo starte, a częściowo wypadły. Spróbuje powoli wprowadzić mu tarte jabłko, może uda mi się choć trochę "rozmoczyć" kamień i usunąć węglem leczniczym. Uczymy się już porozumiewania na wypadek gdyby jednak stracił zupełnie wzrok - bardzo dobrze to idzie. Budzi też dużą sympatię wśród sąsiadów - mieszkam w dzielnicy, gdzie jest dużo kudelków. Dzięki temy mój każdy tymczas był "socjalizowany" przez obgłaskiwanie przez mnóstwo osób. Jaśmin generalnie jest zachwycony każdą formą uwagi. A od dzisiaj rano jesteśmy juz tylko we dwoje w domu + szczuractwo, bo Grzesiek, Kazan, Julia i Iskra wyjechali remontować psi pensjonat (może ktoś ma pomysł na kolor ścian do psiego salonu? wszelkie sugestie mile widziane :) ). Mamy wiec z Jaśminem dużo czasu na przytulanie i głaskanie.
-
28.11.2011 Jaś pobiegł za TM... Jaśmin... Jaś... Jasiek... Jest obecnie u mnie od marca 2011 roku. Nadal w trakcie diagnoznowania i prób leczenie doraźnych problemów. Obecnie walczymy z grzybem candida glabrata... Prawdopodobnie otorbiony w jamie nosowej i uwikłany w śluzówkę zatok, powoduje patologiczną nadprodukcję wydzieliny (która zbiera się pod skórą tworząc ów guz). Ale to tylko czubek góry lodowej, nadal nie wiemy co Jaśkowi jeszcze dolega... Wiosną Jaś miał zdiagnozowany złośliwy nowotwór w jamie nosowej, ale dziś wiemy że jeśli to jest rzeczywiście nowotwór - to jednak łagodny. Jasio także nie widzi. Ma ciągły przewlekły stan zapalny oczu (przerwany kanalik łzowy + ucisk na lewe oczko). Ma przerost prostaty, anemię, wysoką leukocytozę i podwyższone wskaźniki wątrobowe. Doszły problemy ze stawami i zaburzenia krążenia. Walczymy o każdy dobrze przeżyty dzień - bez bólu, spokojnie i radośnie. Jasio ma lepsze i gorsze dni. Czasem je, czasem trzeba go karmić łyżeczką. Sam chodzi po domu, wychodzi do ogrodu. Chętnie spaceruje. Nie dosłyszy... ale jak otwiera sie paczkę biszkoptów, to leci na tych swoich chudych nogach..... uwielbia biszkopty i świeży chlebek :) Ale jest z nami i chcemy by jak najdłużej mógł cieszyć się życiem. Jaś jest naszym skarbem. Ma ogromną wolę życia, mimo tak wielu problemów zdrowotnych. Bardzo potrzebujemy wsparcia finansowego - na badania, leki, specjalistyczną karmą. Jaś bardzo wybrzydza przy jedzeniu, potrzebuje różnych karm by mógł sobie wybrać na co ma ochotę i co mu akurat służy... Kalendarium Jaśkowego diagnozowania i leczenia: 19.03. - Jasio trafia do mnie po rinoskopii. Diagnoza: nowotwór złośliwy z jamie nosowej (nie pobrano wycinka do badań histopatologicznych!!!). 25.03. - wizyta domowa weterynarza - pierwsza nadzieja na leczenie nie tylko paliatywne, ale też diagnoza wielu innych problemów Jasia. 30.03. - I konsultacja u onkologa. Propozycja lekarza leczenia paliatywnego za pomocą chemii. Przepisane leki p/c bólowe. 08.04. - I konsultacja u homeopaty. Przepisane leki homeopatyczne spowalniające rozwój nowotworu. 20.04. - w ciągu jednej nocy pojawia się u Jasia zmiana na głowie. 29.04. - usg jamy brzusznej i głowy. Zmiana na głowie okazuje się wypełniona płynem - podejrzenie że jest to płyn z rozpadu guza. 29.04. - II konsultacja u homeopaty. Natarcie zmiany na głowie sterydem, zalecenie antybiotyku. 12.05. - II konsultacja u onkologa. Diagnoza: rozpad guza, zanik nieprawidłowych odruchów neurologicznych. Propozycja onkologa poddania Jasia radioterapii. cdn... A to relacja z pierwszych dni Jasia u mnie... Dziś w nocy Jaśminek odkrył psi-raj-na-ziemi, czyli... kanapę :/ Usłyszałam przez sen, że coś mi ładuje z kanapy na podłogę, ale nie zajarzyłam że moich psów nie ma. A rano znalazłam kłęby sierści - czyli wszystko jasne :P Z jedzeniem sobie radzimy, ale sucha karma jest be ;) Próbowałam z vitake, wolsblutem, royalem - nie chce i już. Chyba że kulki z rozmoczonej karmy mu ulepię, to łaskawie weźmie... Problem ma też z samym jedzeniem, nie może sie nachylić, bo zaraz sapie - nowotwór w przegrodzie nosowej przecież... Dostaje więc jedzenie z talerza, podstawionego do boku mordki (żeby nie musiał jeść z nosem w pionie), albo z ręki (o tak, to Jaśminy lubią najbardziej ;) ). Wycfanił się też w kwestii leków... wg Jaśmina układ: 1 tabletka=1 parówka, jest jak najbardziej uczciwy. Na żadne kompromisy pies nie pójdzie ;) W każdym razie nauczył sie wypluwać z jedzenia leki. Poza tym próbuje się przeciągać, przysiadać na przednie łapki (choć ciężko, bo się gną). Ze spacerów wracać nie chce, najchętniej by chodził godzinę po trawniku i oglądał każde źdzbło trawy z osobna. Towarzyski też się robi coraz bardziej... od wczoraj "gada", czyli wydaje pomruki jak mu się coś podoba bardzo. Wczoraj wyspał sie też na górze materiałów, które wyciągnęłam do szycia - czyli wiadomo, pies domowy :D
-
Mojej Julki, w wersji cuchnącego ropą szkieletu, też nikt nie raczył zauważyć na stacji benzynowej :/ No może oprócz baby, która żrąc hot-doga, odpędzała wygłodzonego psa... Mam nutramigen (pełnowartościowy preparat mlekozastępszy dla niemowląt uczulonych na wszystko), mogę się podzielić. Pomaga przetwać wyniszczonym zwierzakom, które mają płynnę dietę.
-
[quote name='Lulka']no niestety moze to byc po urazie:( Pani doktor powiedziała, ze miał wylew. Cukier ma w normie, wiec to nie cukrzyca. Mogl miec wypadek samochodowy albo.... ktoś mu w głowę przyłożył:( [/QUOTE] Cukier zbadajcie mu jeszcze ze 2 razy - jeden wynik może być prawidłowy mimo nawet zaawansowanej cukrzycy. Mam paski do glukometru Accu-chek active, dla zwierząt nie są refundowane wiec dość drogie. Jeśli taki dostęp do tego typy glukometru, to mogę Wam przesłać opakowanie pasków.
-
Cześć Kazio :) Miło było Cię dzisiaj poznać :) Tak miłego, spokojnego, cierpliwego psa już dawno nie spotkałam... Dobrze zniósł jazdę samochodem. Wogóle jak tylko po niego przyjechaliśmy, natychmiast podszedł do nas, chętnie zajrzał do samochodu... tylko wsiąść nie miał siły :( W hotelu od razu wszedł pewnie do kojca, chyba mu się spodobało od razu :)
-
Strasznie słodka jest z tym jednym uchem na baczność, a drugim klapniętym :)
-
Spanielka Tusia - w NOWYM DOMKU! Dziękujemy wszystkim za pomoc!
ajlii replied to Avilia's topic in Już w nowym domu
Czy te kąpiele muszą być wykonywane tylko w lecznicy? -
Mam 3 psy, średniej wielkości. Chodzą na smyczy, ale bez kagańca. Nie są agresywne do innych psów, choć lubią obszczekać konkurencję. I mam sąsiada po drugiej stronie ulicy. Dziś był pijany, wyszedł ze swoim dużym psem na smyczy i w kagańcu. [B]Zaczął go szczuć na moje psy. [/B] Pechowo stałam z moimi tak, że nie miałam jak uciec. Za mną kilkanaście metrów byli inni ludzie z mniejszymi psami, gdyby doszło do awantury by ich maluchy też ucierpiały. Moje psy szczekały. Jeden spanikował, zerwał sie ze smyczy i próbował uciec do domu. Nie miałam komórki żeby zadzwonić na policję. Zaczęłam krzyczeć że atakuje mnie pies, że właściciel go szczuje. Zareagował inny sąsiad - przytrzymał właściciela psa, żebym mogła uciec z moimi z psami do domu. Pojawiła sie też moja koleżanka, pomogła złapać spanikowaną moją sunię. Sytuacja jest absurdalna i nie wiem co zrobić [B]żeby nie zaszkodzić tamtemu psu.[/B] Bo obawiam się że to on poniósł by konsekwencje za głupotę właściela. Jeśli będzie dalej szczuty na inne psy, albo zostanie w końcu pogryziony przez broniącego się psa albo dostanie kopa od właściciela psa którego zaatakuje. Moje psy mogły też ponieść konsekwencję, choćby spanikowana sunia która zerwała sie ze smyczy i próbowała uciec - mogła zostać potrącona przez samochód. Nie jest to pierwszy raz kiedy ten człowiek szczuje swojego psa na inne, ale bardzo dawno tego nie robił wobec moich psów. Czy ktoś miał do czynienia z taką sytuacją i może podpowiedzieć jak to rozwiązał?
-
Już w miarę na spokojnie... Dzięki za zorganizowanie szybkiej akcji pomocy :) Pan Ludwik wysłał dwóch pomocników z Serocka, którzy pożyczyli 20 zł na bilet do Warszawy. Dziękuję serdecznie :) Inga.mm - dziękuję za chęć sholowania auta... :) Auto stoi już na poboczu, w środę trzeba będzie pojechać autobusem z nowym akumulatorem i spróbować uruchomić samochód. Mój mąż niestety poszedł łapać stopa, bo z Serocka nie ma już o tej porze żadnego autobusu :( (ten którym miał jechać niestety kursuje co drugi dzień). Mam nadzieję że szybko coś złapie...