Jump to content
Dogomania

Bębenek

Members
  • Posts

    529
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bębenek

  1. Sytuacja na razie u nas opanowana :)) Chyba w wigilię coś Filcka przestraszylo, bo jakiś nie swój był i nawiewał jak drzwi otwietalam..Ale ogólnie widzę że jest ok. Znaczy jak poglaskalam to zamruczal i wychodził z kryjówki, czyli raczej nic mu nie jest, tylko był nie swój pod tym względem... Pani Zosia dzwoniła jeszcze przed świętami, że Pimpek lepiej radzi sobie z jedzeniem. Więc dopiero na wiosnę będziemy mu w pysiu sprzątać. Myślę że to dobra decyzja - to starszy kocio, brać teraz na tydzień do szpitala, a potem wypuścić - nie wiadomo czy na 5 czy -20 st- to miałoby sens tylko jeśli byłoby teraz pogorszenie i nie mógłby jeść. Tego wydatku się najbardziej bałam, bo jak wyszła Filcusiowi białaczka, Łatka wróciła do łazienki, to nie mam miejsca na pół kota, więc cały pobyt by spędził w szpitalu, nawet np czekając na transport. Dopiero po nowym roku będziemy myśleć i decydować o tym interferonie. Bo nie wiadomo co to na tych węzłach chłonnych. Czy to z białaczki, czy z nowotworu. Można wziąć wycinek, ale jeśli to nowotworowe, to biorąc wycinek można to rozsiac (?), znaczy ruszyć to i przez to się to zacznie rozrastać. Jeśli to białaczka jest w węzłach chłonnych, to może w tym wypadku interferon szkodzić. Muszę ustalić, ile ten interferon działa - znaczy jak byłaby białaczka w węzłach ile po podaniu będzie on działał na węzły. Może w ogóle zaczniemy od krzemu ? Nie wiem, postanowiłam dać kociolkowi do końca roku spokój, żeby się ustabilizował. Wtedy powtórzyć badania. W niedzielę i na dziś mam zastrzyki, no i na jutro jakiś sprowadzony odpornościowy.. nie znalazłam tak zagmatwanego medycznie przypadku kociołka..ani takiego co wyszedł z tego, ani takiego któremu się nie udało.. nie mam pojęcia jaki jest koszt tomografu ani kiedy on tak naprawdę będzie działał. Póki co zapisałam Filcaka. Pani zapisując mówiła, że ok.20 stycznia powinien ruszyć. Może dopiero po tomografi podejmiemy decyzję jak z interferonem? Już ponad tydzień nie robiliśmy morfologi - ostatnia pod względem płytek była idealna pod interferon. Ale nie jest stabilna, więc ciężko teraz wyrokować.. cokolwiek zacznie się kształtować w leczeniu, to dopiero z tydzień po nowym roku... teraz nie jest źle.. malutka strasznie płacze, że sama siedzi :( ale nic nie poradzę... przytulanka by najchętniej w ogóle z kolan nie schodziła, a teraz sama zamknięta.. nie mam pewności, że te dzieci okna zabezpieczą państwu którzy chcą ją adoptować, ale też nie ma kolejki chętnych do Łatki, chociaż to naprawdę świetny kot.. nie żeby mi przeszkadzała, ale marnuje się koci potencjał strasznie w tej łazience i smutna jest.. Czyli z finansów, to nie najgorzej stoimy. Znaczy Łatka tylko jeść musi, żwirek zużywa i zrobię jej PCRa, dwa chomiki są tymczasowe, ale to niby, bo ich nawet nie ogłaszam, Filcata puchatka okazało się że ma jakiś tam właścicieli, a nawet jakby nie miała, to wyzebralam u fundacji że ją przejmie. Stadku dziczków jeszcze tylko z jeden duży worek sanabelle outdor powinien syknąć na zimę, potem na smille przerzucam kiedy jest ciepło. Na mokrej też są calorocznie w 90% na smilli i mam trochę jeszcze trochę, ogólnie poluje na promocję urodzinową bo dużo tańsza jest, do tego ładniej im wchodzi niż smilla mrauu - taka bardziej galaretkowata jest, a obie bezzbozowki, ogólnie % mięsa w większości 40.. jeden domek do wymiany jest, ale już zamówiony, z tego co czytałam u Szczebrzeszyniaków, to trochę na niego poczekamy. Jeden jeszcze tej jesieni dolozylam, taki drewniany ocieplony styropianem, z daszkiem na karmę, to futrzakom nie moknie, bo z moimi deskami ustawianymi, które mają karmę zabezpieczać bywa różnie.. Bankowo będę potrzebować pomocy, jak jakiś chory mi stanie na drodze. Muszę przy okazji wetki zapytać jak to wygląda u niej z opłatami, znaczy z rachunkami itp, bo nigdy na zwierzaki nie zbierałam...jak było kiepsko, za dużo na raz wypadło, to sama na minusie byłam.. ostatnio jak sama była, to zapłaciłam nie całe 200 za morfologie, 2 razy odpornościowe sprowadzone dla nas (jeden na miejscu i jeden na wynos z zastrzykiem), ok.10 szt na święta onkologicznych, 4 na ciśnienie (po 1/4 się daje), 4 zastrzyki na wynos, na wynos steryd i p.bolowe na wszelki wypadek. Do czyszczenia uszu nic nie mieliśmy na stanie to też wzięłam i od razu uszy przeciscila, bo tam jeszcze coś wypadło.. same te na "z" na odporność plus morfologia to ponad 100..za Filcaka rachunek wzięłam dwa pierwsze razy, czyli komplet badań, sterylka z zębami, raz jak mojej nie było - to co tu z 2 czy 2,5 dnia, w tym ok.dobowy pobyt, co jak mi na prawie 600 przyniosła to nie wiedziałam czy nie udawać że zemdlalam:) na drugi dzień było chyba 80 ze szczepieniem Łatki - wstawiłam z badań wtedy, tak bardziej humorystycznie.. i jak mojej nie było tam gdzie wysłałam PCRa i tą dużą bakterię w innej lecznicy. . Tylko Filcak jest już mój, to pewnie jakbym potrzebowała, to by trzeba było w dziale dla mają dom, ale potrzebuja pomocy? Mam nadzieję, że wylecą mi z kosmiczną ceną tomografi. Chociaż mogą, bo to pierwszy tomograf w naszym województwie..nie pytałam o koszta.. Zorientuje się jak to ogarnąć, w przypadku jakiegoś bardzo nadprogramowego podopiecznego, żeby bardzo pod kreską nie wylądować :) wtedy chyba się bierze faktury z przełożonym terminem płatności? I można lekarzowi przelać na konto ? Na ten moment chyba w najgorszej sytuacji finansowej jest w wątku (oczywiście tytułu nie pamietam) - gdzie dziewczyna jeździła po surowice przed świętami, zaczęły nawet duże psy chorować na parwo.. nie dość, że surowice trzeba zdobyć, po nią pojechać, to jeszcze zapłacić. A ilość też jest ograniczona.. no i szczebrzeszyńskie bidy, bo zawsze jakieś dochodzą.. ja się trochę przeorganizowalam, ale jakoś wyciskam średnio 10 godzin dziennie żeby popracować.. Ale dzięki wielkie za troskę. Bo tak naprawdę, to żeby ktoś mi pomógł, to dostałam trochę ziół dla chomikow od wetki, sporo dla kociolkow od wetki i pół marchewki dla gryzoni od pana który ważył zielonke :)) pierwszy raz to tu ktoś zapytał przy Benku czy czegoś nie potrzebuję :) A pamiętam jak musiałam ściągać i dostosowywać woliery, terraria dla chomikow, pisałam gdzie się dało o pomoc, żeby chociaż po 1-2 ktoś przejął, potrzebowałam potwornej ilości porządnej ściółki i jedzenia, domków, kółek, tuneli, misek, pięter, drabin itp itd - czyli na już pełnego wyposażenia na kilkanaście stworkow dodatkowo, to żadnej pomocy nie dostałam...jeszcze się bałam że u którejś zaciazonej zastrzyk aborcyjny nie zadziała, albo jakieś komplikacje wyjdą... /Dopiero teraz zobaczyłam, że imię przekrecili, ale wynik bankowo nasz / /jeszcze coś mi się w oczy rzuciło http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,24303403,jadowity-pajak-ukasil-mieszkanke-rzeszowa-skutki-kobieta-ma.html -chociaż ten nasz chyba krótsze i okraglejsze łapki miał/
  2. Cała zgraja zewnętrznych i wewnętrznych futer, swietujacym życzy świąt wesołych, a nie swietujacym żeby sobie przy tej okazji chociaż trochę odpoczeli ;) na czele oczywiście pan domu
  3. Zobaczymy, jak dalej będzie z Filcusią.. dam znać, jak ją nadal będę widywać.. Tymczasem pan Filcuś dorobił się pakietu VIP w lecznicy.. Kiedy to pani doktor sobie coś w papierach robi, czy ogólnie coś szykuje, pan Filcuś dzielnie jej towarzyszy, nie siedzi w klatce czy transporterze..czuje się już tam jak w domu. 2-3 dni w tygodniu spędza tam połowę doby prawie, od przedpołudnia do ok.21-22.. musi być silny i mieć dużo płytek przed interferonem...A przede wszystkim musi być stabilny. W międzyczasie ja się np.nauczylam trzymać szczurka do zastrzyku.. dziś się pokażemy z tego drugiego domu ostatnie to mina dumnego Filcka, kiedy to udowodnił, że kolejny raz z rzędu torba jest słabo pilnowania i uda się ja zasikać.. gdzieś mam jeszcze takie zdjęcie mega - jak się oblizuje..ostatnio jak nie wiadomo gdzie coś jest, a nie znajdzie się w telefonie, bądź dokumentach w lecznicy, to może być np.w lodówce, pod łóżkiem, albo koło budek dla kotów..
  4. Nie wiedziałam, że maluszki tak mają :)) na całe szczęście, u mnie starsza ekipa, chyba bym się zalamala, jakby się pojawiła jakaś kotka z maluchami na wiosnę.. A tymczasem, Benuś, sprawdzając czy Mikołaj czegoś smacznego w czapce mu nie zostawił, świątecznie pozdrawia wszystkie futerkowe ze swojego rodzinnego miasta i nie tylko...
  5. Dzięki za info. Ja ten problem miałam, że nawet jak z tabletki zrobiłam pół.. to reszta właśnie była jakby ją czołg przejechał :D
  6. Wow, świetne wieści z maluszkami :) ciekawa jestem czy wybrała który ma się tymczasować, no i jak to w praniu wyjdzie, czyli jak przyjdzie go oddzielić i oddać...jakieś dobre przeczucie mam.. A nasze lecznicowe siedzą. Myślałam, że ekspresowo domy znajdą, a ich miejsce zajmą szczebrzeszyńskie..tymczasem szczebrzeszyńskie będą się pakować na święta, a rzeszowkie widoku żadnego na dom przed świętami.. :( nie wiem czy te budki nowe to z Zielonej Góry, ale też miałam kilka tam zamówić. Wyszło jak wyszło, zamówiłam na razie jedną. Jeśli masz te same, to na zdjęciach wyglądają super. Nie wiem czy u mnie się sprawdzą, bo nikt się u mnie nie kumpluje, tym bardziej razem nie sypiają..jak możesz, to daj znać, jak ten bidulek sam w budce się miewa. Dajesz do jedynej więcej polaru?
  7. Też wbije się z prywatą - co to za gilotynka? - albo jak się to zwie specjalistycznie? /podejrzewam że jak tym razem wylecę w aptece z tekstem że po gilotynkę przylazlam, to kolejnym będą czekać na mnie z kaftanikiem :) , a i po moim ostatnim pytaniu czy zniżek dla domów tymczasowych nie mają, to i tak się rozglądam za panami z kaftanikiem:)) /
  8. Ja mam tu ten wąski grzejnik.. W zasadzie z góry uznałam, że hamak kaloryferowy nie zmieści się między kaloryfer a szafkę, nie mierzylam tej "dziury.. mata przez Filcka została potraktowana jak karny jeżyk przez dzieci. Jak było z nim gorzej, był bardziej łysy, to wlaczylam na łóżku, położyłam gdzie siedzieć lubi i w pełni zadowolona, posadzilam Filcusia na tym. Zszedł. Czynność powtorzylam za jakiś czas, siadajac koło niego i glaszczac. Zlazl.. zostawiłam na noc..nic.. Znaczy coś się zmieniło tej nocy - ulubiona część łóżka się przeniosła się na drugą stronę :D następnego dnia matę schowalam.. W zasadzie, to na wątku Sylwi zobaczyłam koteńkę we wdzianku. Chyba była przed zabiegiem, bo wtedy Sylwia o badaniach pisała.. uznałam że skoro da się zrobić wdzianko, w którym kociołek chodzi, to kiedy bezproduktywnie siedze, mogę równie dobrze coś wyszywac, podcinac i mierzyć. Ucielam kilka rękawów, nogawek i sobie dobralam dwie. Pierwsza - jak w worku na ziemniaki :) z drugą w zasadzie fajnie, więc z tą dzialalam dalej. W dodatku kolorystycznie bomba ! Jedno nawet kolorem bardziej na ziemniaki się nadawało, drugie..jak w szpitalnych spiochcach, a jeszcze inne w barwach jak u Sylwii - toć jawny plagiat by był :D z resztą mając tyle rękawów i nogawek do dyspozycji nie ubiorę chłopaka w dziewczynski kolor :) no i fakt - ktoś tu dobrze zauważył- kocio od razu nie ściągnął, tylko trochę w nim pobyl, żeby mi przyjemność sprawić :) Na moje niewprawne oko, to ładnie odrasta. Może jakby był całkowicie zdrowy, to już miałby tą sierść dłuższą, a że jest jak jest, to organizm część pozyskanych mocy z pożywienia wykorzystuje na walkę z chorobą, a część na odbudowanie futerka, żeby ciepło było? Nie znam się, ale zwierzęce organizmy są dobrze zaprogramowane :) Łatka jest jak mały niedźwiadek, a kocio oswojony ze stołówki jak niedźwiedź polarny :))
  9. W sumie to obrozke tak bez powodu. Wyczytałam że ponoć te są takie ładne, ale się same rozpinaja i koty gubią, a ludzie właśnie narzekali że rozpinaja się za lekko.. wdzianko chciałam, żeby tak nie dogrzewac mieszkania, bo jemu ta sierść wolno odrasta. Czasem ręce mi opadają jak widzę rachunek na ponad 600, chomiski zimno nie mogę mieć, to się staram tam 18-19 mieć. W łazience muszę grzać żeby grzyb mi jakiś nie wlazł. A w sypialni by 15-16 styklo, dla mnie bankowo, dla kota z kompletnie długą dla danego osobnika sierscia raczej też.. teraz sporo całość dogrzewam, bo i sierści i wdzianka brak :) w ogóle Filcunio, to tak średnio lubi być przykryty. Ani sam wejścia pod kołdrę nie szuka, ani w polarach, ani w moim szlafroku, czy kocyku. Owszem, lubi te rzeczy, ale się nie zagrzebuje w tym jak inne kociki, tylko leży na nich.. obrozke zdejmuje, nie podoba nam się...W sumie lekko ona zlatuje, bardziej się tych antystresowych boję, chociaż tu by musiał się jakiś wyjątkową inwencją popisać, żeby gdzieś zaczepic..te "moje" wdzianka, to są takie badziewne że i kotka po sterylce zaraz sciagnie :) po prostu nie wychodzą mi jak powinny. W drugim już Filcuś trochę pobyl, polezal, zaczął się bawić jak się zorientował że można się w tym ruszać, a wtedy stwierdził że do d...taka zabawa we wdzianku i się rozpakowal :)
  10. Filcuś jest jednym z aktywnejszych kotów jakie znam.. pod koniec zabawy, tak to wygląda, a w trakcie ganianiny ciężko za nim nadążyć https://uploadfile.pl/pokaz/1584595---87cb.html A jaki po maratonie głodny jest...dziś policzylam, to aż wstyd się przyznać ile zjadł.. oczywiście dzielone miał.. od wieczora jakieś 3-4 razy miał dzielone po ok.85-100 g..żeby pół kilo na raz nie wciągnął.. jak nad ranem leci przeze mnie petarda, z myszą w zębach to już wcale zaskoczona nie jestem.. ostatnio jak ktoś przychodzi i zwróci uwagę że oooo kotek, to Filcuś zaczyna popis z zabawkami, nawet bez zachęty.. teraz coś cuduje z myszą na dywanie, a w międzyczasie sprawdza łapką czy miską przypadkiem drugiego dna nie ma i coś tam się nie ukrywa.. widzę, że obojgu średnio wchodzi Taste z suchego, to "w nagrode" ma Filcuś, Łatka raczej za karę- znaczy przy okazji że duży worek otworzyłam. Łatka jada mokrego prawie tyle ile na opakowaniu podają plus trochę chrupek, nic by się nie stało jakby trochę więcej jadła. Ale drugiego worka nie otworzę czegoś innego póki żadne nie będzie się slaniac na łapkach z głodu.. trujące to nie jest.. Filcuś miał dostać ładną obrozke, ale wygląda ona okropnie odpustowo. Ładniej mu w moro..do tego ciepło..ale komandos nie chce w ciuszkach chodzić.. Krzem dowiedziałam się gdzie fundacja zamawia. Interferon ma być i czekać na mnie najprawdopodobniej w czwartek. Czyli wszystko testowane już na innych biednych chorych kocikach.. tymczasem Filcuś wrócił do łóżka i się myje. Znaczy na dziś dość. Do akwarium nie wpadł, a pół głowy mokra :) nie dół tylko połówka w pionie, jakby wjechał na dywanie do miski.. on chyba nie miał kociego dzieciństwa i tak sobie odrabia teraz. ..W sumie, to tu nawet za moim komandosem dałam radę :) https://uploadfile.pl/pokaz/1584608---hcvd.html Łatka zaczyna olewac wodę z miski, kiedy odkryła ludzki wynalazek w postaci kranu, z którego jakaś taka fajniejsza ta woda..nie przylapalam jej na tym z telefonem jeszcze. Najlepsza zabawa wodą z kranu jest z pewnością wtedy, kiedy to ja podłogę myje..
  11. Dziewuszka I za drzewem widać początek parkingu- a to młodzieniec, którego sledzilam ze 2-3 miesiące temu. Myślałam że do wiochy pod Rzeszowem za nim dojdę. Też ma dom kawał ode mnie. Tylko właściciele nie bardzo pamiętają że oni mają psa i nie bardzo się orientowali gdzie on jest. W każdym razie też zaskoczeni byli że ktoś się interesuje ich psem, który postanowił sobie posiedzieć głodny gdzieś tam, pod jakimś blokiem i zmoknac przy okazji. Przecież normalne, że jak deszcz pada, to pies na dworze moknie, nie??.
  12. W międzyczasie, kiedy to się spieszylam do pracy, znaczy w czasie najbardziej oczywistym dla takich akcji.. Tak - to ta - puchatka. Ponad godzina śledzenia. Zgubiłam kota znalazłam właścicieli. Zdziwieni, że ktoś się interesuje oswojonym puchatym kotem, co lata luzem między budynkami, przy śmietniku, parkingu, ulicy (kawałek dalej mieszkaja w domku na górce). Futro przyzwoite, kocia daje się głaskać, dała sobie futro obejrzeć, życia w futrze nie dostrzegłam, bo zanim jej dom znalazłam, to na ile dała się oglądać i zaglądać w otwory, to badalam wzrokiem i macalam. Pozostało mieć nadzieję, że pod autem nie wyląduje Wstępnie mam namiar na krzem, a interferon też będę mieć. Jak będę mieć chwilę to napiszę coś więcej. Dobrze że kocia się pokazała, bo chyba ludzie zaczynali na mnie patrzeć jak na wariata, któremu mało bezdomnych przychodzi to sobie wymyślił kolejnego kota. Już sama zaczynałam się zastanawiać czy mi się ona nie przysnila. Ale widać nie jest z moją głową aż tak tragicznie
  13. Jak zadzwonili do mnie z wynikiem, to od razu Łacie przeniosłam do łazienki.. toaletę miały przez ok 2 tygodnie wspólną. Miski niby oddzielne, bo jak Filcuś lapal gastro, to czyscił wszystkie do dna.. ja już nie wiem..moze to Łatka była pierwsza z bialaczką? Tylko niby Filcak dołączył do niej po dwóch tygodniach, po pozbyciu się dodatkowo pierwotniakow.. Łatkę poznali już u mnie fajnie ludzie. Czekają tylko żeby wprowadzające się dzieci im okna zabezpieczyly. Za wcześnie na PCRa Łatki. Nie wiem czy im powiedzieć przed wynikami. Nie dość że być może przeze mnie któreś się zarazilo, to Łatka może stracić szansę na fajny dom... dla mnie na 99% Filcuś przyszedł z bialaczką... na dziś, myślę że jakby dzwonili, to powiem, że zrobię badanie pod kątem kociej odporności. Bo powiem, że bialaczką mogła się zarazić to spanikuja, a jeśli jej nie miała, to małe wg mnie prawdopodobieństwo żeby się zarazila. Ani się nie drapaly, ani nie lizaly, ani nie gryzly. Korzystały z tych samych misek i tej samej kuwety ok.2 tygodni. Łapkami machaly, ale się nie trącały. Wachaly się na odległość 0,5-1 cm. Nie wiem tak naprawdę czego się spodziewać po tej bialaczce. Czy będzie jakaś inna od tej zwykłej. Poczytam wątek dopiero jak ochlone i coś mi do głowy zacznie wchodzić.. Nie dość że ma guzy, boję się ruszyć tego na węzłach chłonnych do badań, bo jak to złośliwe to biorąc wycinek można to "rozruszac".. mowilam jak zaczynalam badania, że coś jest w Filcusiu jeszcze, nie wiem co ale wiem że jest..że trzeba znaleźć i wyleczyc to coś.. no to mam..za dużo jak jednego 4,4 kilogramowego kociaczka..
  14. Szukałam aż znalazłam. Nie to co chciałam, bo planowałam coś wyleczalnego znaleźć. Po dwóch płytkach ujemnych, PCR dodatni. Morfologia względnie dobra. Filcuś czuje się dobrze. Łatkę na biegu wyeksmitowalam do łazienki. Muszę jej też PCRa zrobić, tym bardziej że Filcuś się slini. Nie wiem ile wirus się trzyma w slinie i jak to się ma do misek.. tym bardziej w "naszej" pokręconej bialaczce która nie wychodzi na pasku. Nie mam już nawet ochoty dzwonić po wetach i się pytać, bo ten nasz wirus jest taki dziwaczny, że równie dobrze mogę sobie w lotka pograć, co pytać.. Nie wiem czy mówić ludziom którzy byli Łatkę poznać, czy po wynikach. Już zupełnie nie mam siły.. W zasadzie równie dobrze to Łatka mogła z bialaczką być, skoro to ta specyficzna białaczka .. Coraz bardziej to jakieś fatum ciąży na tych moich stworkach.. chyba pecha im przynosze. Jak Łatka będzie ujemna, to już naprawdę tylko ja tym swoim przynosze pecha.. Tak właśnie było z moim Benkiem.. Na ten moment rozglądam się za ludzkim interferonem. Zapisałam się na tomografie z Filcusiem - znaczy jak odpala aparat mam być na początku kolejki.. Łatkę przebadam. I nic więcej nie mogę zrobić... Padam.. Po prostu nie mam siły. Jakby mi ktoś bateryjki wyjął.
  15. Benia z niebieskimi oczętami. Benkowi w zależności od światła, też czasem niebieskie wychodziły, ale u maluszków te kolory chyba intensywniejsze? Piękne ma te oczy..
  16. No tak...czasem mam wrażenie, że się uwsteczniam...innym razem mam pewność, że to wcale nie było wrażenie.. W ogóle nic nie skojarzylam, tylko klepalam w googlach i myślałam co za rzadki dziad, że tylko jeden wynik znalazłam i nic w grafice :D Jak wpadłam do domu, zapoznać zainteresowaną rodzinę z Łatką, to taki obrazek zastalam. Po pierwsze Filcak ma kota, po drugie, jak większość futer u mnie, ma zdecydowanie za mało miejsca.. pierwszy w pełni polubiany pluszak Filcaka. Inne były bo były, z tym czasem nawet śpi w dzień. Łatka, jak to Łatka, namiziala się, narobila ósemek wokół nóg, wywalila brzuchol do glaskania, dała głos, polizala po rękach, pochodziła na zawołanie, czyli zrobiła wszystko, co powinien pso-kot z reklamy zrobić :) to taki egzemplarz, którego nie da się nie lubić, szczególnie jak ktoś przylepki szuka. Teraz mają skompletować wyprawkę, podziałac z oknami, porobili fotki tego co pannica jada i w co kupa.. Coś mi się zdaje, że Filcuś dziś bardziej jezyczek wystawiał, ale mam nadzieję że to akurat tylko wrażenie. Z resztą chłopak uwielbia ziewać. Ziewa jak się wchodzi. Nawet jak się wchodzi co 5 minut. Ziewa za każdym razem jak pierwszy raz po wejściu się go poglaszcze. No i oczywiście ziewa kiedy się jest w pokoju, dłuższy czas go nie rusza, a następnie poglaszcze :) ziewaniu zazwyczaj towarzyszy wyciąganie i prezentowanie niedostatecznej ilości miejsca, ale i jezyczek jest wtedy bardziej wystawiony.. usliniony nie jest nadmiernie, jadł ładnie, a bawił się aż za bardzo jak na swój wiek. Takiemu panu kotu bym powiedziała aż tak nie wypada. Teraz padł koło mnie na łóżko blokując dostęp do większej części kołdry, a Łatka robi za szal z lisa ... https://naforum.zapodaj.net/86be37dd8f74.jpg.html Jestem potwornie zmęczona tą miesięczną świąteczną atmosferą.. nic nie idzie jak powinno, wszędzie kolejki, ogłoszenia jakby ich nie było wiszą, a ludzie się szykują jakby to 25 lat wojny nas czekało, a nie 2,5 dnia świąt.. lubię ryby, lubię sałatki, lubię śnieg, ale coraz bardziej mam ochotę się okopać z kilkoma konserwami i pizza.. A te pająki przejrzałam już, chyba do tego naszemu było najbliżej http://makrodrogi.blogspot.com/2014/11/katnik-domokrazca.html?m=1 W zasadzie to najistotniejsze, że przy żadnym nie wyczytałam żeby był jadowity, chociaż przyznam, że czytałam w drodze i coś mogłam przeoczyć.. też wylądował na zewnątrz za życia, nie został ani pozarty, ani rozdeptany...najwazniejsze, że wyeksmitowany. W pierwszej chwili pomyślałam że jakiś jadowity i przez niego Filcuś choruje, to wetce wysłałam.. ...Na marginesie, to Łatka jakiś suchy jezor ma i ciepłe uszy..patrzy na mnie jakby czuła, że coś się święci..
  17. Może i to, że na zdjęciach domowo-poscielowych, to zwierzaki zawsze wychodzą lepiej, korzystniej, na takie zaadoptowane i wyluzowane :) tych całych świąt 2,5 dnia, a od miesiąca wszystko idzie jak po grudzie, ze zwierzakami, zleceniami, pracami, terminami..jakby naród szykował schrony na III wojne światową, a nie na jeden wieczór i dwa dni świąt..
  18. Na szybko wpisalam w googla nożycodzioby - jeden wynik mi wyskoczył z krzyżakiem- to ten??? Ja w tym totalnie głupia jestem.. znaczy jak ten to niebezpieczny? On sobie może tak żyć "luzem " i z dworu się przyblakac??? Zdjęcia robiłam w plastiku, więc kiepska jakość, na tym oczy widać, na większości czarna plama.. Z tymi butami, to łatwo nie jest- jak na męskie to małe.. trochę kurtek itp wysłałam już, jakieś puszki, zupki w proszku (pan bierze wrzątek od sąsiada). Przy okazji nosi mnie z pomysłowością urzedasow- koło mieszkania w którym moja mama mieszka stawiali budynek socjalny gdzie wszystko jest na prąd. Na osiedlu z wielką płytą, gdzie jest gaz, media miejskie, ogrzewanie za grosze..
  19. Czasem burczą na siebie, czasem śpią całkiem przyzwoicie :) dziś z rana, kiedy musiałam się z łóżka wydostać to oba mnie obsiadly.. Filcuś pilnował nóg, Łatka głowy.. Laciata na wadze nie przybrała ostatnio dużo, ale na puchatosci o wiele jej więcej.. Filcuś pięknie odrasta, wczoraj dolozylam dwie najzwyklejsze myszy z tego zooplusowego pakietu to szalał jak stado kociakow...Jutro wioze chłopaka do weta, to myślę, że wypadałoby morfologie powtórzyć. Poprzednie wyniki były dobre, ale...pierwsze też były dobre, a potem katastrofa.. no i coś się dzieję- jest to złe rozproszenie krwinek, może się produkują, może giną... zostawiłam duuuuzo za dużo żarcia, może jakoś noc bez jedzenia przetrwamy.. Takiego tłustego "goscia" mieliśmy w piątek (chyba). Nie wiem co to, ale z pewnością nie ten "zwyklak " na długich chudych łapkach. Zdjęcia porobilam i wetce wysłałam, czy to przypadkiem nie jakieś jadowite, czy futrom krzywdy nie zrobiło, ale ponoć futrom nic nie grozi.. jednak kociaste mnie na trop gościa naprowadzily, ale łapać intruza wcale nie chciały.. Z resztą, od czego jest obsługa :) /Z prywaty - potrzebuję męskich zimowych używanych (!) butów 42-43, dla starszego pana któremu zabrali rentę..W budynku socjalnym nie ma gazu, prąd mu odcieli, zimno...W zasadzie resztę mniej-więcej ogarnęłam. Fajne śniegowe nawet znalazłam w decatlonie za 55 zł, a pan zapowiedział że przyjmie tylko takie które ktoś ma do wyrzucenia, bo "wystarczająco kłopotu narobil"/
  20. Kociaki ekspresem się zaklimatyzowaly :) Ale co się dziwić, łóżko, pościele, prawdziwy dom :) czują się dobrze i bezpieczne
  21. "Moj" jeden z dzikusków, głównie pokazuje się zimą, już trzecią z kolei.. Jeden który przychodzi się wypasać (jakby czyjś, tylko dziwnym trafem głodny), bywa że przez jakiś czas codziennie z samego rana stoi i czeka, a czasem ze 2 miesiące go wypatruje i zawsze rozpaczam, bo to jeden z ulubieńców.. te "moje" to raczej starszaki, nie wiem jak to jest z maluszkami. Ale ogólnie kociaste potrafią po długim czasie wrócić.
  22. Uff...czyli misja zakończona sukcesem :)) Ja już kilka razy logistycznie rozgryzalam, jakby to się można było zabrać za taki bazarek.. zaczynając od tego skąd się bierze kartony, folie i papiery, po to gdzie i jak załatwić lewe konto, do zebrania wpłat i szybkiego przekazania dalej :)) może poczekamy do końca weekendu, może ktoś coś jeszcze dołoży, a jak nie, to będziesz tłumaczyć co i jak.. moje kociaste tymczasowe, to jedno tylko jest, Filcak zostaje, niby dwa chomiki tymczasowe (których nawet nie chce mi się ogłaszać), reszta oswojonych to sasiedzkie, jakby się Filca pojawiła to ją fundacja ma wziąć, a reszta to dzika dzicz, raczej się żaden do tymczasowania nie nada :) p.Zosia dziś dzwoniła, że Pimpek lepiej więc jak tak dalej będzie, to poczekamy do wiosny i hotelowac się w szpitalu nie będziemy...
  23. A no chłopak był wyjątkowo wytrwały :)))) początkowo w nim leżał w bezruchu, to ja chciałam zobaczyć czy da radę w tym pobiegać i...dał.. jak dotychczasowe moje kubraczki, ten również został ściągnięty przez nogi.. W sumie to pierwszy na próbę był jak worek. W tamtym nawet nie wstał...spróbuję z szelkami, bo u nas coraz chłodniej, i na zewnątrz i w domu..Z szelkami to już jak żołnierz będzie :D względny rozejm na czas spania. Tylko ciekawe jak ja jutro szyją będę ruszać, jak tak ograniczone manewry poduszek..
  24. Filcusiowi chciałam ciepłe, męskie ubranko sprawić... niestety marna ze mnie krawcowa i po 15 min kociołek zdjął.. nigdy nie potrafiłam robić kubraczkow...
  25. Ktoś będzie jakiś bazarek w najbliższym czasie na ten cel tworzył, albo pół na pół z jedzeniem? Trochę mam maskotek, niektóre z metkami, trochę ciuchów się znajdzie, mogłabym wysłać..
×
×
  • Create New...