Bębenek
Members-
Posts
529 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bębenek
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Trochę padło tego po wczorajszych zabiegach.. ale skóra jest jaka jest.. wkleje w linkach, żeby nam wszyscy goście nie zwiali, bo tu zaraza :) https://naforum.zapodaj.net/91dbcf910cc4.jpg.html https://naforum.zapodaj.net/c2769bf983c3.jpg.html https://naforum.zapodaj.net/3ed6e3be5fe1.jpg.html Czassmi się tak zastanawiam, co by to było, jakby nas jakaś kontrola nawiedziła, ze względu na zły stan zwierząt...i otoczenia.. - nie wpadłam żeby pyknac z kupką kłakow co docielam, zakrwawionym bandazem i kilkoma strzykawkami..no i jak to co w worku było rozrzucone.. Sfinksik już nie udaje skunksika i tak bardzo nie capi :) zjadł trochę rosołku z rozgotowaną odrobiną mięska i o dziwo zaczyna się miziac i lgnąć na całego, mimo że słabiutki jest jeszcze i jakby nie było - nieźle go wymeczylam.. -
Kurczę, tego albumu to ja jeszcze nie odkryłam.. muszę poszukać, ale już nie teraz, bo padam.. za to przeglądając zdjęcia, widziałam że ten boksiowaty staruszek, co go tak zapamiętałam wyjechał :) Kociaczka to żadnego dziś nie pomiziam...jeden na kwarantannie w łazience ogołocony z futra z wszolami, a ja już się odkazilam i z drugim w sypialni. Ten za to kark ma zakropiony na wszelki wypadek i mimo że to taka przylepa, to nie da rady, bo by się cały w ręce wcisnął..chomiśka miźnełam z lekka przy zakrapianiu oka :)
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Wróciliśmy. Filcak, dalej zwany sfinskem lub królem lwem i złe i dobre wiadomości przyniósł. Białaczka hiv testy ujemne. W morfologii dyskoteki nie ma. Reszta znośna też. Jak na cześć dalszą powiedziałabym - świetne. Na FIP- a raczej nie wygląda, ale nie wiadomo co się do 7-10 najbliższych dni wykluje. Zaczynając od zewnątrz. Skóra jest pocharatana przez te wszoły i kleszcze. Naprawdę nie da się tego objąć na zdjęciu, ale to są takie płatki strupków, masa jajek, mimo że już ogarnięty. Nie wiem jak ale jutro mamy się wykąpać w w leczniczym szamponie. Zęby - stara sprawa i ich nie ma z jednej strony - wybite albo wyrwane. Jeden rozłupany na tyle że ranił dziąsła - to było to dziwne dziąsło i cos, co wczoraj nie wiedziałam o co chodzi. Musiał mieć dziś to usunięte. Znaczy, niby nie musiał, ale tego stanu zapalnego nie dałoby się pozbyć, jakby ten ząbek tam orał wszystko wokół. Przy okazji został wykastrowany i to co zostało w pysiu wyczyszczone, a zostało niewiele. Raczej z tego względu właśnie ten języczek wypada. Nie robiłam już RTG. I tak za dużo tego, ale że wetka wie jak ja narkoz nie lubię to ciachnela od razu. Przy okazji wzięłam dla Łatki na pasożyty na kark. Nie wiem co tam chłopak jej dawał, ale przy tej ilości pcheł nawet myjąc ręce po łokcie coś mogę roznieść.. dla króla lwa szampon, dla p. Zosi 3 tabletki na robale (bo akurat dzwoniła jak jechałam po siersciucha). Dostałam receptę na te ranki jakby się źle goiły, antybiotyk na niedzielę, p.bolowe, na sierść do karmy. No i jakby nie to że miał łapcie masakrycznie pokasane, a weflon na tylnej bym kroplówkę do domu wzięła na jutro. Ale na tylnej łapce bym nawet Benkowi nie grzebała. Dostał oczywiście antybiotyk na miejscu. I trochę witaminek i oczywiście standardowo nowe chrupki dostaliśmy na kłaczki..i preparat do czyszczenia klatki i transportera...pewnie coś tam jeszcze dostawaliśmy o czym nie pamiętam... (tu widać kropeczki - jaja) może jutro coś pstryknę dokladniej, bo nie będę do przekładać i męczyć. Miałam włożyć matę grzewczą, ale materiały przy wszolach są do wywalenia, więc dałam butlę i podkrecilam ogrzewanie w łazience, zaraz cieplej będzie miał. Mam nadzieję że jutro będzie lepiej... Tak mi się coś wydaje że ten kot resztkami sił do mnie po pomoc się przywlókł.. -
Czytałam przedtym o Duszku na psim watku...a że się nie znam to się nie odzywałam.. najważniejsze ze jest diagnoza.. a to znaczy, że jest szansa żeby mu pomóc. Jakby płuca były wyniszczone, to podejrzewam że takiej szansy by nie miał.
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Ooo i znowu gości mamy :). Fajnie, bo jak coś mówię o siersciuchach do większości znajomych, to mam wrażenie jakbym gadała do siebie.. Filcak (jakieś imię ładniejsze mu pewnie nadam) został zawieziony do weta rano i tam został.. prawdopodobnie nie odbiorę już filcaka, bo coś mi on wszolami podchodził..jak się sprawdzi, to będę miała golasa..w ogóle wydaję mi się że żeby coś zacząć ogarniać przy nim, to trzeba go tak czy inaczej tych filcy pozbawić. Nawet do kleszcza ciężko się w tym dostać.. A ja to co najwyżej mu irokeza wytnę..albo i kilka.. przy pani asystentce (bo wetki jeszcze nie było kiedy go zawiozłam) filcuś podniósł ogonek radośnie skacząc i ukazały się jajeczka.. oznacza to że nie może być Zuzią, którą ukradli panu z ogłoszenia. Żeby nie było tak zabawnie. Ja w sumie tak patrzyłam na jego jajowatość, ale myślałam że to za sprawą tego futra i tego że na niskich łapkach przy ziemi chodzi. Asystentka wspomniała że brzuszek duży. To nie dobrze.. czekamy z Łatką i resztą już ogarniętego stada na telefon. A im dłużej czekamy, tym się bardziej stresuję. Na wagę tak wrzuciłam żeby wrzucić i +-4 kg z całością kudlow było. To wielkokot będzie. A to przylepka Łatka w oczekiwaniu ze mną. Łatka ma sporo fanów na olx-ie, ale...nie dzwonią... -
Na kociej, bo u mnie to papugi tylko brakuje i generalnie w żadne forum się nie wpasowujemy... A tak zauważyłam na wątkach, że radysiaki mają taką wspólną cechę - inny piesio jest pakowany do transportu, a chwilę po przyjeździe już całkowicie inne zwierz.. dlatego tak lubię zaglądać do nich..budujące takie metamorfozy, gdzieś kiedyś widziałam taki wątek ze zdjęciami przed/po, ale nie mam pojęcia czy to jakieś forum, czy fundacja, czy gdzie..
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
I mamy jeszcze tak: Sąsiad na niego mówię, stołuje się u mnie, tylko zazdrośnik fochuje i z bezdomniakami jeść nie łaskaw no a jak focha nie ma, albo zimno, to bywa i tak No i dziczki, mało mam ich zdjęć, niektóre zdjęcia stare, ale ich nie oswajam dla ich własnego bezpieczeństwa . Podejrzewam nawet że one nie do oswojenia dla takiego laika jak ja.. jak coś jeszcze znajdę to pokażę -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Oooo jak fajnie pierwszego gościa powitać :)) Dziś Łatka została zaszczepiona i postawiona na wadze...z 2,8 zrobiło się 3,2 kg w jakieś 10(?) dni.. taki magiczny z niej koteł, bo się drugi raz sam spakował do transporterka :). Weszłam do pokoju a ona ładnie leżała na podkładzie :) Puchaczu - sukces !!! Złapany. Wszystko wali walerianą kocimiętką i rybą i całej chałupie. Siedzi spokojnie. Wygląda koszmarnie. Z jednej strony przerażony, z drugiej tuli się tym filcem do ręki... :( Na dodatek żeby formalności dopełnić wczoraj wstawiłam ogłoszenie w znalezionych. Odezwał się jakiś gość. Że kotkę im ukradli, przedtym została potrącona (!!!) Jak gość po wypadku nie przystosował domu do tego żeby kot z urazem neurologicznym żył bezpiecznie (bo raczej do domu mu się nie włamali po kota, ani woliery czy innych zabezpieczeń nie pocięli nożycami do metalu żeby kota ukraść), w dodatku szukałam info jakiś po imieniu które podał i żadnego śladu żeby jej / jego szukał - w google grafika wyskakują też ogłoszenia archiwalne. Wysłałam też foto fundacji - żadnego sygnału że poszukiwana/y.. zajrzałam w paszczę i..nie wiem o co tam chodzi z tym dziąsłem. Przerazilam się i ani pięknego kiedyś z pewnością ogonka nie próbowałam podnosić, ani w uszy nie zajrzałam. Wszystko mnie swędzi... Oto Puchaczu zwane też Filcakiem Zobaczymy jak się to wszystko potoczy i jak będzie potrzebna to się zoo zgłosi na bazarek :) na razie nie jest źle, ale kotowate planowałam jedno, a że wyszło jak zwykle, to tak na wszelaki wypadek pokazuję... Cieszę się z tego że "dzikus" złapany. Nie wiem czy jutro z nim pójdę do wetki.. dziś postaram się rozgarnac filc i zakropić kark.. -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Jakby ktoś chciał zajrzeć, się przywitać, doradzić, czy cokolwiek, to zapraszam :) resztę postaram się na bieżąco uzupełniać.. A może ktoś się zakocha w którymś z futerek..? Mało prawdopodobne, ale bywa i tak. -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Bardzo mój zoologiczny potrzebuje osoby chętnej do wrzucania ogłoszeń (olx-a robię i czasami "coś") na portale lokalne przede wszystkim, oraz typu lento, owi, kupsprzedaj...masa tego była jak kiedyś miałam czasu więcej.. Bardzo by się przydały osoby z jajem (!) - a nawet trzema do wizyt... np na Katowice, Wrocław, Lublin, Poznań... Z jajem znaczy, jak ktoś mówi że zabezpieczone wszystko, a widzi że przy kocie rezydencie okno uchylne otwarte, czy cokolwiek niezgodnego z ustaleniami, to z takim domem nie dyskutuje i się żegna...trochę kociołków się pojawiło, ale lepiej im będzie w ciepłej budce, niż jakby miał jakiś spaść z 8 piętra... Mam nadzieję, że nic się nie wysypie i skarbnika potrzebować nie będziemy..może się kiedyś nauczę bazarek jakiś zrobić.. -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Psiaczki bywaly, może i jakiś się trafi.. -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
Bębenek replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Kociki Zacznę od pierwszego z forumowych - Benka (czyli tego co kawał serca zabrał ze sobą przeprowadzając się do DS.. ) - oto i on Łatka - ledwo ponad roczna kicia. Wprowadziła się kilka dni temu. Młodziutka koteczka, która kocha wszystko i wszystkich wokół. Nie schodziłaby z człowieka.. swego czasu zaglodzona, znaleziona w województwie podkarpackim przez młodego człowieka, który ją odkarmil, wysterylizowanal i bardzo się starał znaleźć bezpieczny dom (sam wyjeżdżał na kilka miesięcy, od początku odpowiedzialnie szukał jej domu, ale nie wyszło... Łatka musiałaby być wypuszczona do parku w którym ją znalazł kiedy była cieniem kota). Jak się na człowieka wgramoli, to się przylepia żeby nie spaść Łatka potrzebuje domu maksymalnie zabezpieczonego - boi się niektórych dźwięków (np maszynki), a innych podobnych nie (wiertarka). A jak się już przestraszy, to leci, skacze, wyrywa się - jak dziki kot w potrzasku. Myślę że skutek traumatycznych przeżyć (?). Idealna na dokocenie. Kocha wszystko i wszystkich :) testy (panleukopenia, białaczka i hiv koci) - ujemne, morfologia gra aż buczy, okaz zdrowia.. Jest jeszcze kocia stołówka i domki, ale zdjęcia dziczkow wstawię przy okazji. Są koteczki sąsiadów które stołują się u mnie. Też później :) No i jak znałam "swoje" koty, tak dziś się przerazilam że plaga jakaś...w sumie kociamberki się pasą radośnie już nie pierwszy rok.. zaczęło się w zeszłym tygodniu... Wydaję mi się że już go widziałam z rok temu. Wydawalo mi się że dzika dzicz. Tak też myślałam do dziś. Nie jest dziki, jest przestraszony. Ma futerko w paskudnym stanie, brązowe, kołtuny, brudne.. Podszedł już na odległość widelca, a jedząc dał się dotknąć palcem wskazującym w czółko. No nic, wymierzyłam ostatnią wolną lukę jaką znalazlam. Wyszło na to że ta luka powstała po wyciągnięciu z łazienki pudła na pranie i detergentów do tego prania, a mieści się między umywalką, a pralką. W dziurę ciężko klatkę wpasować jak ma się 47 cm szerokości do dyspozycji, ale znalazłam 44x74 to zmieści się kuweta dla kociąt na szerokości, a na domiar dobrego zmieści się nawet kot... I tak w poczuciu dobrze wykonanej pracy siadłam sobie w domu, włączyłam tv, aż się zabrałam za otwieranie puszek na stołówkę.. a tam to "To" wleciało między nogami za mną do mieszkania jakby na poduszkach miało sprężynki. I tak oto w podskokach zwiedzało, lasilo się, barankowalo, ocierało. Czyste, ladne, też kochane.. nie miałabym sumienia wyrzucić..dobrze że wyszedł sam.. pokazałam budki jak już wyszedł, bo...puchaczowi jest potrzebna pomoc wet, nie mogę nic bez badań do Łatki do pokoju nawet do klatki dać. W takim fajnym miejscu mieszkam, że nawet się chwaliłam, że u mnie jakoś nie wygodnie ludziom podrzucać / wyrzucac koty.. mogłam jakieś na sterylki ściągać...a dziś ryczalam zamiast odetchnąć że samo wyszło takie kochane kocio :((( (tak pchał się na ręce, że ciężko było coś pstryknąć, a zwiedzanie z ogonkiem w górze). Pocieszam się , że jakby ktoś wyrzucił to by zdjął obrożę i że ktoś się wprowadził z kotem wychodzacym..tylko czemu tak głodnym..) No i jest jeszcze Pimpuś... Pimpuś (mam wrażenie że pomyliłam imię).. to kocio od pani Krystyny / p. Zosi.. ma paskudny stan pysia. Miał przyjechać do mnie jakiś czas temu, ale nie dał się złapać. Jakby nie było obiecałam, że jak się złapie to go przejmę...to kocio z działek, z miejsca o którym świat zapomniał, a pani karmicielka sama jest nękana z powodu właśnie dokarmiania kotów.. tam mu nikt nie pomoże... Pani wstawała o 4 żeby dojechać na działki o 5 zanim ludzie się zaczną schodzić.. jak kocio się złapie, to mu od razu miejsce w szpitaliku zarezerwuje, nawet jakbym miała u siebie wolne..bo czuję że jego dolegliwości znacznie przerosną moją wiedzę, doświadczenie i możliwości.. to taki kot, który z pewnością niepotrzebnie się urodził - cierpi, choruje, zimą marznie, niedojada, praktycznie całe życie się męczy. Chociaż coś dobrego go spotka, o ile da sobie pomóc..jemu też coś od ludzi się należy.. -
Tak na zaś założę wątek, bo coś się za dużo pojawiło wokół mnie futer...w razie nie ogarnę... czegotamkolwiek...zobaczymy jak mi to wyjdzie, bo pierwszy raz jakiś temat tworzę, więc zapewne bez ładu i składu.. Zaczynając od początku. Mam sobie chomiczarnie. Tymczasiki i swoje. No i czasem jeszcze jakiś gryzoń się przewinie :) Ale to ogarniam i raczej jeśli pod auto nie wpadnę, to w tym pomocy nie będę potrzebowała :) ale takie stworki u mnie są.. Gucio jak go zabrałam i teraz (ostatnio problemy z okiem mamy ) A tu chłopak od którego się wszystkiego zaczęło - tzw sprawca bałaganu. Niestety przegraliśmy walkę z chorobą (jak już chory był..to była długa walka..)
-
Mamusia i czwórka jej dzieci pilnie potrzebowala pomocy.
Bębenek replied to AgusiaP's topic in Kotki już w nowych domach
Zdjęcia są :) Dobrze, że kociaki mają bezpieczne miejsce, gdzie mogą mieć budkę, której nikt im nie rozwali ani nie spali.. do budki można im naciąć polarów w cienkie paski, z jakiś starych ciuchów, ja w tym celu kupuję używane ciuchy z lumpexu w dzień kiedy mają wyprzedaż po 1 zł / szt.i tym sposobem za kilkanaście zł swoje budki ogarniam, a kocikom cieplej :) -
Wpadłam doczytać co tam.. bo też przebój miałam dziś, ale u weta futro pogrom zrobilo :) ehh...no z tego wszystkiego to najważniejsze dla mnie żeby psu było dobrze. FB mam sobie po to żeby czytać o zwierzakach, co i gdzie. Parę sobie stron "zaobserwowałam" szczególnie z pobliskich rejonów i jak wchodzę, to widzę co nowego, a wchodzę i patrzę po olx-ie i FB jak mam wolne miejsce...na wojny internetowych społeczności za leniwa albo może za bardzo zmęczona jestem.. może i jakby był blisko, miałabym transport, nie miałabym nowej tymczaski z dnia poprzedniego też bym na szybko go zawinęła i dała znać że biorę pod dach.. Z mojej perspektywy, to fajnie byłoby się pogodzić i mieć wieści dalsze...
-
Właśnie miałam nadzieję że jakiś kontakt jest z tą panią w szpitalu, albo ta pani sąsiadka ma dokładne informacje jak się piesio w domu zachowuje
-
Się powtórzę - jak lubi koty, to mogę zadzwonić przed południem na busy i jeśli się kierowca zgodzi, to na kilka dni bym go zabezpieczyła. Może lnieć pierdzieć bekać rzygać, ale musi lubić koty niestety.. musiałby ktoś na miejscu pomóc i kupić smycz obroże kaganiec i odwieźć mnie do Tomaszowa na ok północ za zwrot kosztów (tylko błagam najtańsze z najtańszych bo dzis, a właściwie wczoraj przyjęłam tymczasowiczke która jest na moim pełnym utrzymaniu, a nie byłam jeszcze u weta). Była propozycja hotelu z dojazdem. Z pewnością to pewniejsza opcja. Bo ze mną piesio może wcale nie zechcieć iść, pójść na spacer kiedy ją przyjadę po niego i wcale się nie pokazać, może go ktoś przegonić, czy może nie mieć mnie kto zawieźć do Tomaszowa, a bus który może by nas wziął jest aż raz dziennie.. ale jak uznasz żeby próbować, to spróbuję. Tyś(ka) - z moich skrupulatnych wyliczeń wynika że na ten moment to Ty jesteś osobą najbardziej decyzyjną :) to też Tobie swój nr zostawię jakby co :) jakbym nie odbierała, to mi napisz że Ty to Ty, będę wiedziała że tu trzeba oddzwonić.
-
Jesli to kwestia przechowywania przez jakiś tydzień aż się zwolni miejsce w hoteliku / kojcu / Figunia wróci / pani wróci ze szpitala i znajdzie kogoś z rodziny/ to jak jest kotolubny (!!!!) to może przyjechać. Ale musi być kotolubny bo od dziś mam tymczasowiczke kocią, zestresowaną, nie wiem jak jej zdrowie bo przyjechała dopiero i jutro wet a nie mam miejsca zwyczajnie, więc mogę tylko jeśli kotce nie zaszkodzę.. I znowu to samo - nie mam transportera psiego...
-
Figunia - ile Cię nie będzie?
-
Właśnie - da się dowiedzieć czy pani jak wyjdzie, to czy będzie możliwość żeby wrócił..? Jaki jest szacowany czas / czy w ogóle jakiś jest / aż pani wróci? Czy jeśli znajdzie schronienie bardzo awaryjnie tymczasowe, to czy będzie mógł z tego miejsca pojechać na kojce jeśli się zwolni miejsce, czy nie ma na to wpłyu żeby takie miejsce na niego czekało? Jak on do kotów????
-
Odprawilas komputerowca do domu i nie ma komu zdjęć ogarnąć :)) możesz przesłać też sobie na maila przekazując wiadomość dalej :) no i w samsungach jak klikam na zdjęcie raz, jednym palcem to mam takie coś potem sobie zapisuję klikając w kartę. O tym że zapisane wyskakuje komunikat. Wtedy od razu nawet z tel możesz wrzucić tak jak ja tutaj, wchodząc na tą stronę :)