Jump to content
Dogomania

Neris

Members
  • Posts

    15551
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neris

  1. To jest jakiś inny Maksio, też ładny ale nie nasz :)
  2. To cud, że on jeszcze żyje... niestety nie mogę w żaden sposób pomóc, tylko pokibicować...
  3. A jakiś miłośnik jamników się tu znajdzie? :) Podobno na ringu sędziowanym przez włoskiego sędziego był totalny zamęt i masakra, ale jestem ciekawa kto wziął grupę i rasę SM.
  4. Maleńka ma się bardzo dobrze, jutro zdjęcie szwów. Wraca z ogrodu na każde zawołanie, bo już na przykład tymczasowy Szekspir z OS udaje że wołania nie słyszy i Ela musi go znaleźć w ogrodzie i przynieść do domu na rękach... Jest tak idealna, że w sumie nie można nic złego napisać. Wstawiłyśmy ją na naszą stronkę: [URL="http://www.adopcjejamnikow.waw.pl"][IMG]http://adopcjejamnikow.waw.pl/banery/adopcjejamnikowbaner.jpg[/IMG][/URL]
  5. Ta, a ja to nie biedna jak mi prześcieradło osikał? :mad:
  6. Maksio jest umówiony na piątek, dzwoniłam dzisiaj do pana doktora żeby ustalić łączne koszty za wszystko, ale nie mógł mi tego podać bo był w swojej lecznicy, a karta Maksia jest tylko w Elwecie. Jutro najwyżej zadzwonię kiedy będzie w trakcie dyżuru w Elwecie i podliczy nas za wszystko.
  7. Wysłałam do kilku znajomych osób z Wawra i Pragi. Jedna z nich porozwiesza ogłoszenia jeśli będzie wersja elektroniczna, może w pracy trochę wydrukować i powiesić.
  8. Zdjęcie szwów we wtorek, czy jest już na oku tymczas dla małej?
  9. To właśnie pan doktor zaproponował kastrację jak mu opowiedziałam o wyczynach Maksia... Wyrok pieczętuje samcze osikanie łóżka.
  10. Dziewczynki na naszej stronce: [url]http://www.adopcjejamnikow.waw.pl/mieszance.html[/url]
  11. Akrum, oczywiście że masz głos w tej sprawie, bardzo dużo pomagasz Maksiowi. Myślę, że umówię się na piątek. Przy okazji pan doktor może go wykastrować, rozważmy proszę również to.
  12. Dzwoniłam wczoraj do Kikou, obiecała w weekend policzyć wpłaty i wysłać mi sms. Mam nadzieję, że się to uda wykonać, bo inaczej będzie problem z opłaceniem operacji. Kikou również przychyla się do wersji amputacji, chociaż to naprawdę dla wszystkich bardzo trudna decyzja.
  13. [quote name='kikou'][B][SIZE=3][COLOR=teal][/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=3]Max jest malutki, bardzo miły, nieśmiały, bardzo lubi kontakt z człowiekiem.....[/SIZE][/B] [B][SIZE=3] w schroniskowej rzeczywistości Maksiu leży trzęsący w rogu skrzynki i praktycznie nie wstaje ze strachu.... [/SIZE][/B] [CENTER] [B][SIZE=3]jest zagrożony zagryzieniem[/SIZE][/B][/CENTER] [B][SIZE=3] nie wychodzi na zewnątrz gdzie ktoś mógłby go zobaczyć,[/SIZE][/B] [CENTER] [B][SIZE=3]jak Pan pielęgniarz ma chwilę czasu to coś da mu osobno do jedzenia....[/SIZE][/B] [B][SIZE=3]jak nie ma to piesio pewnie nawet do jedzenia nie wychodzi ze skrzynki...[/SIZE][/B][/CENTER] [CENTER][B][SIZE=3]niemniej wzięty na smyczke, na spacer odzyskuje normalny stan, ładnie spaceruje[/SIZE][/B][/CENTER] [CENTER][B][SIZE=3]Maksiu ma 8 latek i na pleckach wyłysienia, zmiany skórne... [/SIZE][/B] [B][SIZE=3]dodatkowe czynniki utrudniające ewentualną adopcję....[/SIZE][/B][/CENTER] [/QUOTE] Ile razy czytam ten pierwszy post, tyle razy wyobrażam sobie jak bardzo musiał Maksiula cierpieć. Zapewne te wszystkie ropnie sprawiały mu koszmarny ból, dlatego nie wstawał, nie jadł, nie miał chęci do życia... Teraz jest wesoły, odważny (aż za bardzo czasami), je aż miło. Strasznie się boję tej operacji. Wysłałam sms do Kikou z prośbą o info ile Maksio ma kasy.
  14. Ta oddzielona część żuchwy trzyma się na skórze i szczątkowych mięśniach. Nie mam wykształcenia medycznego, ale wydaje mi się że jest ona narażona na urazy i może się jej coś stać, jak Maksio o coś na przykład zahaczy.
  15. Z tego co widziałam na modelu, będzie obcięte ok. pól żuchwy, nawet ciut więcej. Ale ona i tak nie spełnia teraz swojej funkcji, myślałam że Maksio nią trochę "nagarnia" jedzenie ale chyba bardziej pracuje język. Jeśli chodzi o koszt operacji to w ogóle nie jest mi na razie znany, a trzeba pamiętać że poprzednie 2 zabiegi nie były rozliczone, pan doktor mówił że podliczy nas na końcu "ryczałtem". Pewnie po kosztach, ale ileś to będzie.
  16. Byłam na spotkaniu z panem doktorem. Bardzo fachowo do tego podszedł, przyniósł model czaszki psa i pokazywał mi dokładnie gdzie ewentualnie byłaby amputacja. Wychodzi to mniej więcej w 4/10 żuchwy. Jeśli chodzi o tę ewentualną próbę zespolenia - żuchwa musiałaby zostać przycięta, bo "wolne" końce kości pokryły się nabłonkiem i trzeba ponownie odsłonić samą kość. Tak samo musiałoby być z tą nieprzyrośniętą częścią żuchwy. Drugi etap to zrobienie z membrany czegoś w rodzaju tulejki obejmującej obydwa końce kości i nasypanie w powstałą "rurkę" granulatu kościotwórczego. Ten materiał nie jest stabilizatorem - nie ma żadnej odporności mechanicznej. Żuchwę trzeba by ponownie unieruchomić, albo przy pomocy mikropłytek albo takiej samej "obejmy" z drutu jak miał ostatnio. Kość powinna "zrozumieć" i przyjąć granulat jako część tkanki i zacząć produkować włókna przerastające granulat. W przypadku Maksia prawdopodobieństwo tego, że kość "zadziała" jest niewielkie, ale jest. Koszty są w tej chwili niepoliczone, bo pan doktor prosił o podjęcie decyzji i zawiadomienie go. Ale to jest wszystko bardzo drogie. Same materiały bio to między 800-1400zł. Mikropłytka drugie tyle. Bardzo długo rozmawialiśmy o obydwu wersjach. Ja nie ukrywam, że po przepłakanych kilku godzinach przychylam się do opcji amputacji tej nieprzyrośniętej części żuchwy. Maksio jest bardzo starym psem, nie wiem ile może jeszcze pożyć. Skazywanie go na ponowne unieruchomienie żuchwy na 6 tygodni wydaje mi się okrutne. Gdyby to był młody pies, okostna byłaby skłonniejsza do regeneracji. Teraz co prawda jest całkowicie wyleczony stan zapalny żuchwy, ale nie ma żadnej gwarancji, że będzie się ona regenerować. Może być tak, że kość się wytworzy, a może się skończyć na amputacji za te 6 tygodni.
  17. Sunia jest podobno idealna - nie szczeka zostawiona sama, nie drapie w drzwi, nie niszczy, nie gryzie rzeczy. Może mieszkać ze starszą osobą bo jest bardzo spokojna, zrównoważona.
  18. Dostałam takiego maila: Pani Maria spod Warszawy to starsza kobitka, malutka, chudziutka hodowczyni malutkich efektownych pieskow, bardzo chcialaby pojechac na wystawe do Kielc (bez zadnego psa), obejrzec psa z IX grupy. Gdyby ktos moglby ja zabrac do swojego auta i zafundowac jej takie "Spelniamy Marzenia" ,to byloby super ! Chodzi o niedziele (wtedy jest IX grupa)... P. Maria dojedzie pod wskazane miejsce wyjazdu... Nr. tel do niej 22 783 10 37 Może ktoś z Warszawy mógłby pomóc?
  19. Jeśli ktoś zrobiłby plakat, ja powieszę w znajomych lecznicach i sklepach.
  20. Część wpłat z allegro poszła na konto Selengi, zostały przelane do mnie, też jest to ujęte w poście z rozliczeniem. Mari23, dostałam na PM wzór pisma, jutro je wyślę, bardzo Ci dziękuję za pomoc. Czy w razie gdybyśmy zrobili kolejną aukcję również będzie możliwość użyczenia konta? Ja też mam ostatnio fatalny net i otwarcie jednej strony potrafi zająć do 30-40 minut, wgranie zdjęcia na fotosik też około 30 minut. Być może w związku z pogodą net bezprzewodowy tak działa. Mam nadzieję, że na tym wątku nie będzie żadnej nagonki ani zbędnych dyskusji, teraz próbujemy wszyscy znaleźć jakieś rozwiązanie żeby usprawnić funkcjonowanie wątku. Jutro jadę na spotkanie z panem doktorem. Będziemy dyskutować o tej metodzie granulatowo-membranowej. Ale koszt samych materiałów to między 800-1400zł. Według mnie tego już nie zbierzemy. Nie wiem też ile już mamy kasy i czy w ogóle jest się do czego przymierzać. Chcę jednak posłuchać, zobaczyć zdjęcia, rozważyć za i przeciw. Przez telefon nie jest to takie proste. Prosiłam pana doktora o radę co robić, ale powiedział że on mi tylko może opowiedzieć jakie są możliwości a nigdy nie zdecyduje za nas. A Maksio na razie daje radę. Opędzlował wczoraj wieczorem miskę kaszki dla niemowląt (nie wiem czy to najodpowiedniejsza dieta dla staruszka) i to samodzielnie. Rano całe udko z kurczaka - tym razem małe kawałki które mu podawałam do buzi. Potem wyjmowałam z zamrażarki drugie udko, tym razem dla mnie. Maksio jak tylko zobaczył znajomy kształt zaczął w wielkim podnieceniu poszczekiwać i biegać wokół mnie. On mógłby jeść i jeść bez przerwy. Wiem, że może to dziecinne, ale strasznie się boję tej amputacji. Jutro po południu opiszę wszystko co mi powiedział pan doktor. Trzeba będzie zdecydować co dalej.
  21. Przypominam, że mała ma tymczas tylko do zdjęcia szwów. To awaryjny DT. Trzeba naprawdę pilnie szukać innego miejsca dla niej.
  22. Ja wpisałam kilka postów wyżej wszystkie wpłaty jakie mam. Starałam się jak najdokładniej sprawdzić konto. To są według mnie wpłaty na leczenie Maksia. Nie wiem w ogóle ile jest stałych deklaracji na pokrycie kosztów pobytu i czy takie są. Staram się jak mogę rozpowszechnić historię Maksia i zdobyć pieniądze na jego leczenie, jednak uważam, że zdobycie pieniędzy za płatny DT nie należy już do mnie. Przez cały weekend myślałam i konsultowałam się z osobami, w których obiektywizm i zdrowy rozsądek wierzę. Po namyśle proponuję: Mogę rozliczać wpływy i koszty leczenia Maksia. Pieniądze za leczenie mogą spływać na moje konto. Jeśli ktoś będzie miał wątpliwości co do mojej uczciwości zgadzam się na wspólne przejrzenie przez jedną wyznaczoną osobę stanu konta (wyciąg albo online) ale w mojej obecności. Jeśli jednak chodzi o przejęcie wątku - opiekunem psa jest Kikou i tak musi zostać. Nie chcę nikogo urazić ani zdenerwować, jednak bardzo proszę, postawcie się w moim położeniu. Jako że gonię w finansową "piętkę" zgodziłam się przyjąć Maksia żeby nieco podreperować budżet. Wyszło jak wyszło, koszty jego utrzymania na pewno przekraczały - szczególnie na początku - te 200zł. Jeśli przejęłabym opiekę nad psem, a znając życie zainteresowanie nim też się skończy, jak prawie każdym psem na dogomanii, zostanę z kolejnym psem na moim utrzymaniu. A na to w żaden sposób po prostu nie mogę sobie pozwolić. Nie wiem co dalej napisać, wiele rzeczy bym jeszcze chciała powiedzieć ale może później zdołam to ubrać w słowa...
  23. A tak tu przyszłam, pomyśleć chwilę...
  24. Poszło ;) mam nadzieję że nasza projektantka szybko zrobi i wstawi.
  25. To muszą być kawałki. Maksiowi trzeba je dawać prosto do buzi. I to prawda, Maksio obwąchuje KAŻDY kawałek przed zjedzeniem. Jeśli coś w misce - miska musi być bardzo szeroka, więc nalewam mu tam rosołku i sobie pije kiedy ma ochotę. Ta żuchwa jest skrócona ale wg mnie działa jako "nagarniacz", tyle że nic twardego nie da rady nagarnąć. Maksio MUSI być karmiony z ręki i to trzeba starannie pilnować, żeby zjadł a nie wypluł. Za duży kawałek - wypluty. Źle pachnie - wypluty. Jamnik podejdzie- kawałek wypluty na jamnika. Moje jamniki muszę wywalać z sypialni na czas karmienia Maksia bo stoją wokół i czyhają aż mu coś wypadnie. Ale wiecie co - zauważyłam, że W OGÓLE mu już nie śmierdzi z buzi.
×
×
  • Create New...