Jump to content
Dogomania

Neris

Members
  • Posts

    15551
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neris

  1. Mi to nic, ale co obsikał Neigh to niech ona sama powie
  2. Ja Ci wyjaśnię: BĘDZIE ŻYŁ. Do czasu aż znowu nasika gdzie nie trzeba i go tępą siekierką NIEKÓRZY zaciukają.
  3. TO homeopatyczny lek, musi go chyba dłużej przyjmować żeby był efekt?
  4. To mój ulubieniec z tego domu, cud nad cudami. nie wiem czy aż tak przeżywają, na razie "idą" psy z któymi sa mniej związani.
  5. Na razie nie jadę tam bo mam sukę po skomplikowanej sterylce i nie zostawię jej dopóki się dobrze nie wygoi. Na razie na pewno jest do oddania suka 7-letnia japan-chin, ten 5-letni standard szorściak i nie wiem co jeszcze. Wlaścicielka psów niechętnie zgadza się na ich oddanie, ale ze zdrowiem nie za dobrze więc powolutku, powolutku będzie je oddawać. Pojechał ten pies: [IMG]http://images32.fotosik.pl/394/550b41428f1d608f.jpg[/IMG] Serce mi peka normalnie...
  6. No to oby już tego hałasu nie było, ale i tak przed Sylwestrem cos jej uspokajającego z lekka kup.
  7. Będzie, będzie... wczoraj do domu poszedł mój ulubieniec - tatuś mojego Muminka. W kolejce jest teraz szorstki standard, PL CH, tylko w Warszawie i tylko w super ręce.
  8. Czyżby ruszyła budowa stadionów na Euro2012? Ale na zimę pewnie przerwą robotę, bo nie da rady przecież.
  9. Na leczenie Nemo za zgodą Kikou przerzuciłam 50zł które miałam dołożyć do transportu Artura. Dziękuję. Łączny rachunek wyniósł 216zł - wzięłam kwitek. Lekarz obiecał mi, że zrobi opis schorzenia Nemo i na piśmie da przyczynę śmierci ale byłam w piątek w lecznicy i do tej pory tego nie zrobił. Wiem, że było porażenie/paraliż lewostronny jakiegoś nerwu w przełyku i to powodowało, że jedzenie wpadało nie tam gdzie trzeba. Więcej nie udało mi się zapamiętać.
  10. Dzidzia ciągle czeka. Zrobił jej się po operacji jakiś krwiak, więc właścicielka woli ją doleczyć tutaj. Jutro do nowego domku w Warszawie idzie inny pies z tej hodowli, mój ulubieniec. Zaraz potem zaczynamy ogłaszać kolejne...
  11. Dobrze, nie daje sobie założyć ubranka i na spacerku marznie i trzęsie się troszkę. W Pomiechówku widziałąm wczoraj pinczerka miniaturę, ona zdecydowanie coś z pinczerka ma.
  12. Przepraszam, ale ciągle nie jestem się w stanie pozbierać. Fakt, że lekarz tłumaczył że to badanie jest konieczne. W przeddzień badania reanimowałam Nemo który przestał wieczorem oddychać - dławił się jedzeniem które "wróciło" jakby parę minut po połknięciu. To było tak straszne doświadczenie, że w koncu zgodziłam się na badanie. Jeszcze przed kliniką podbiegł, osikał drzewka, to nie był umierający pies. On jeszcze miał żyć. I dostał jakieś znieczulenie kardiologiczne, które miało być bezpieczne. Przestał oddychać już w trakcie badania, reanimacja nic nie dała. A w przeddzień pierwszy raz od kiedy był u mnie poszczekiwał i merdał ogonem. Wyraźnie merdał do mnie. Pomyślałam że po tak dlugim czasie nareszcie nawiązaliśmy jakiś kontakt. Ciągle słyszę to jego zachrypnięte szczekanie. Nie mogę zrobumieć tego absurdu. Przecież powierzyłam go lekarzom.
  13. Papką się dławi natychmiast, próbowałam. Jak mu się daje malutkie kawałeczki i czeka aż przełknie - jest ok. On sam nie trzyma głowy do góry - ja mu tak robię przy karmieniu i to daje jakiś efekt. Wg mnie albo "beknął" tym jedzeniem albo nie wiem co, wróciło ono na 100% do buzi bo ja pilnowałam czy połknął. Jakbym wyszła się kąpać a nie tylko siusiu to już by go nie było! Już miał oczy zasnute mgłą, to było koszmarne. I ciągle nie zaczynał oddychać :shake: A jak zobaczyłam że te wrednowate oczka znowu patrzą na mnie przytomnie to się potyczałam jak kretyn Trudno, nawodniłam go teraz glukozą podskórnie, jutro go biorę do weta i niech robią wszystko co konieczne, muszą znaleźć o co biega.
  14. A czego ona płacze skoro ma Bazolka do przytulania?
  15. Jeden tylko :roll: ale to jest taki protest. Jeśli to rak wątroby to niestety nie ma dużo czasu
  16. On ma serce mocno powiększone, ja się nie zgodziłam na głupiego jasia do badania. Dokładnie obejrzałam gardło i podniebienie jak w nim grzebałam - tam nie ma żadnej widocznej dziury, to zadrapanie musiało się już zagoić. To jest jakaś inna sprawa. Może jakaś perforacja tchawicy? ALE z drugiej strony kontrast się do tchawicy NIE przedostał!!!! Co tu robić, iśc do piątego weta? Chyba iść, ale do kogo??
  17. Kochany malusi Muszkieterek... Miał z Tobą Celinko piękne życie, otaczała go miłość, takiego Go pamiętamy - kochanego, szczęśliwego Lukrusia...
  18. Właśnie reanimowałam Nemo :-( Zachłysnął się malusieńkim kąskiem jedzenia, przestał oddychać, bałam się że jak mu zacznę paluchy pchać to koniec, wepchnę ten kawałek do oskrzeli ale próbować musiałam. Jadę jutro do innych wetów niech zobaczą co to jest bo ja tak nie dam rady, jutro muszę wyjść z domu do lekarza i będę musiała go zabrać i zostawić w lecznicy, nie mogę go zostawić na ani chwileczkę w domu samego... Boże jak ja sie przeraziłam, to było koszmarne. Może trzeba się zdecydować na tę operację skracania podniebienia? Ale czy on przezyje narkozę? Co robić ludzie, przecież on miał jeszcze długo i szczęśliwie żyć.
  19. NIe wiem czy jest małe, ale przy wyjątkowo długim podniebieniu podono właśnie organizm tak reaguje, tak mówiła lekarka. Świecili mu w to podniebienie światełkiem, wtykali jakieś ustrojstwa, nic nie znaleźli.
  20. A czy wet powiedział, jaka była bezpośrednia przyczyna śmierci? Bo każdy ze srodków któego mozna użyć powoduje określone objawy, nie zagłebiam się w szczegóły bo rzeczywiście rózne osoby moggą to czytać...
  21. Reksiu, a Poziomka od pani Romy - ta, która była u Wet-siostry, jedzie do Ciebie?
  22. Można poprosić moderatora - dać treść postu i wtedy moderator wklei. Też mi brakuje Agi, to juz chyba ze 3 tygodnie jak jej nie ma?
  23. Do końca listopada już bardzo niewiele czasu...
  24. W tej chwili to wygląda tak jakby miał zatkany nochal - nie wiem jak bardzo budowa czaszki psa rózni się u nas i u psów, ale dla mnie to wygląda jakby ten nochal powodował trudności w połykaniu bo trzeba na raz złapać oddech i połknąć jedzenie. Kiedy bylismy u weta oni od razu postawili na ciało obce w przełyku, no ale laryngoskopem udało się wyjąć tylko troszkę kłaków - tak jakby Nemo troszkę połknął przy "myciu". RTG z kontrastem też nic nie pokazało, zupełnie nic, a badanie po prostu obrzęk krtani i jakieś na niej zadrapanie, rankę (?). Czterech lekarzy (z "pierwszej" zmiany a potem z "drugiej") debatowało nad tymi rentgenami i wszyscy bez pomysłu, co się mogło stać. W każdym razie kontrast bez problemów dotarł do żołądka, więc łykać się da, tylko być może jest to bolesne albo nieprzyjemne. Rozgrzebałam kolejną paczkę mięsa - myślałam, że może są tam kawałeczki kości, ale nic nie ma. Jest tylko mięso, ale BYĆ MOŻE w którejś partiii był kawałeczek kości który skaleczył mu to podniebienie?? W tej sumie któą zapłaciłam wtedy były wszystkie leki na cały tydzień, więc na razie więcej kosztów nie ma, dzisiaj tylko dokupię ze 4 butle kroplówek ale to mała kwota. Do kolejnej kontroli mamy w czwartek na 15.
  25. Rzeczywiście wygląda bidnie...
×
×
  • Create New...