MARS
Members-
Posts
727 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MARS
-
[quote name='ravik'][B][COLOR=#008000]Np. nikt nie pluje na podłoge w autobusie, mimo że nie ma takiego prawa, które akurat tego zabrania. [/COLOR][/B][/quote] [CENTER][FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]Uchwała Nr XXX/596/2004[/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]Rady miasta stołecznego Warszawy[/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]z dnia 13 maja 2004 roku[/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]w sprawie regulaminu przewozu osób i bagażu środkami lokalnego transportu zbiorowego w m.st. Warszawie[/B][/SIZE][/FONT][/CENTER] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Załącznik[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]do uchwały Nr XXX/596/2004[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Rady m.st. Warszawy[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]dnia 13 maja 2004 r.[/SIZE][/FONT] [B][FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]Regulamin[/B][/SIZE][/FONT][/B] [CENTER][FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]przewozu osób i bagażu środkami lokalnego [/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]transportu zbiorowego w m.st. Warszawie [/B][/SIZE][/FONT][/CENTER] [B][FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]Rozdział II[/B][/SIZE][/FONT][/B] [B][FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]Przewóz osób[/B][/SIZE][/FONT][/B] [CENTER][FONT=Times New Roman][SIZE=3]§ 13[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]1. W pojazdach lokalnego transportu zbiorowego, na stacjach metra oraz na przystankach pasażerom zabrania się:[/SIZE][/FONT] [/CENTER] [CENTER]4. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]zanieczyszczania[/B] i zaśmiecania lub niszczenia urządzeń i wyposażenia,[/SIZE][/FONT] [/CENTER]
-
Wystarczy że o terminie szkoleń oraz psach w nich biorących udział zostanie powiadomione nadlesnictwo i KŁ i problem przypadkowego postrzelenia znika. Natomiast aby zgodnie z prawem te psy w lesie szkolic, należałoby wprowadzic w ustawie wyjątek dotyczący takich psów w trakcie szkoleń. Ale nie wiem czy problem jest istotny, bo nic do tej pory nie słychac było aby był jakiś problem ze szkoleniem psów ratowników...
-
[FONT=Courier New]Niestety nie jestem aż tak biegły w czeskim żeby to tam znaleźc :-( . [/FONT] [FONT=Courier New]Trzeba sie jednak cieszyc że obowiązująca u nas [B]Ustawa o Lasach[/B][/FONT][FONT=Courier New], nakazując prowadzenie psa na smyczy w lesie definitywnie zapobiega takim wypadkom :p . Trzeba się tylko do niej stosowac :mad: :mad: :mad: [/FONT]
-
Hoho widzę że robi się problem międzynarodowy... A ja to słyszałem że w Wietnamie to psy jedzą. Może i z tym coś trzeba zrobic?? Co do linku powyżej, te cztery przesłanki trzeba by sprawdzic u źródła, w ich ustawach. Czy chodzi o rasy pasterskie, czy też o psy które pracują jako psy pasterskie. A to istotna różnica. Ogólnie cała sprawa jest przedstawiona tylko przez stronę poszkodowaną. I nie wiadmo jak było naprawdę... Oczywiście nie wykluczam też że jakiś narwaniec złamał prawo...
-
[QUOTE]No a czy nadzor weta nie jest po to, zeby wszystko odbywalo sie jak nalezy? [/QUOTE] Owszem jak najbardziej, jednakże z ratowaniem życia to dużo wspólnego nie ma. [QUOTE]Mowil mi o tym nadzorze i o badaniu miesa. Nie sadze zeby go interesowala taka praca tzn jestem pewna, ze nie. [/QUOTE] Sporo osób na studiach jest takimi idealistami. Swą przyszłośc widza tylko w lecznictwie. Niestety... zycie wprowadza swoje poprawki. [QUOTE]Zastrzeli psa i powie, ze pies np. gonil sarne albo, ze pies go zaatakowal. Mysliwi dobrze wiedza, ze te psy nie sa bezpanskie wiec kamizelka nie pomoze[/QUOTE] Bzdury Wasc Panna piszesz... Zresztą jak możesz pisac co w takiej sytuacji zrobi myśliwy skoro myśliwym.... [B]nie jesteś[/B]. Ad ULKA Obroża odblaskowa, czy kamizelka to bardzo dobry pomysł, aczkolwiek nadal nalezy pamietac że ustawa zabrania puszczania psów luzem. Przed zastrzeleniem psa Ci to uchroni, przed mandatem nie. [QUOTE]Jasne, masz racje, ale zapomnij na chwile o innych, mowimy teraz o Tobie. Mowilas o tym czego szukasz w polowaniu, byciu mysliwym (zdrowe mieso, obcowanie z przyroda itd) a ja wykazalam, ze wszystkie te potrzeby mozna zaspokoic bez zabijania. Skoro nie lubisz zabijac to nie rozumiem co Cie tam trzyma. Nie ma zadnych przekonujacych argumentow za tym, ze w byciu mysliwym nie chodzi o przyjemnosc z zabijania[/QUOTE] Nie możemy zpominac o innych bo to co piszesz odnosi się do wszystkich myśliwych. Większośc z nich poluje właśnie z takich przesłanek. A co do samego odebrania życia zwierzęciu, to w momencie strzału nie jest to dla mnie ani przyjemne, ani nieprzyjemne. Po prostu wiem, że tak jest świat zbudowany, że żeby zjeś mięso to trzeba najpierw odebrac życie przechodzę nad tym do porządku dziennego.
-
woodybear, sprecyzuj pytania w punktach bo w tej chwili to trudno wyczuć co jest pytaniem a co twierdzeniem zakończonym tylko znakiem zapytania. Tylko nie wiem czy to wszystko nie będzie trochę off topic. O łowiectwie jest już jeden temat na dogo i tam sporo zostało już napisane, wystarczy przeczytac.
-
Dziczyzna w sklepie może wziąć się tylko z jednego źródła, czyli z polowania. Ktokolwiek by nie polował zawsze powiesz że nie musi bo może kupić w sklepie. To jest BŁĘDNE KOŁO... [QUOTE]Nie potrafie sie dopatrzyc zwiazku miedzy badaniem miesa (ktore ma zapobiec zjedzenia miesa z pasozytami) a polowaniem.[/QUOTE] [QUOTE]No widzisz dla niego jako przyszlego lek. weterynarii jest niezrozumiale, ze ktos kto wybral zawod polegajacy na ratowaniu zycia i uldze w cierpeniu [/QUOTE] A ja nadal nie widzę związku między ratowaniem życia i przynoszeniu ulgi w cierpieniu a nadzorem nad ubojem. Badaniem mięsa też, ale wyżej pisałem o nadzorze a nie badaniu, czyli o patrzeniu na ogłuszanie i skrwawianie. Po za tym badanie poubojowe nie kończy się na samym szukaniu pasożytów. Popytaj swego TW to Ci powie na czym polega praca całej IW.
-
[quote name='LALUNA']O Mars to dobry początek na inne wątki, wreszcie zaczęliśmy się zgadzać, moze przeniesiemy te zgodę na inne wątki. Tylko moze byc wtedy nudno:evil_lol: ;) [/quote] Widzisz Laluna, Ty dla mnie jesteś partnerem do dyskusji. Masz swe argumenty których bronisz, ale słuchasz też moich. To że one wzajemnie nas nie przekonują, czy też mają dla nas inną wartośc, to inna sprawa. Co innego np. taka [COLOR=darkgreen][B]osoba [/B][/COLOR][COLOR=black]z rozdwojeniem jaźni i klapkami na oczach. Cos wróble cwierkają że bana miesięcznego dostała za obrazę 10 tys osób wykonujących pewien zawód... Tyle off topic[/COLOR] Wracając do tropienia, może nie psów, ale zwierzyny dzikiej... Ciekawostka. Wiadomo że najlepszymi psami do tej pracy są posokowce obydwu ras. Jednakże raz na kilkadziesiąt zdaża się taki pies, praktycznie profesor sztuki tropienia, który nieobezanych z jego pracą na poczatku może nawet irytowac. Otóż te egzeplarze dochodzą często niefarbującą sztukę po 10 km, a innym razem nie chcą podjąc tropu mimo ewidentnie obfitej farby na zestrzale, Podlożenie innego, mniej doswiadczonego psa skutkuje tylko tym ze idzie się kilka km po coraz mniej obfitej farbie, a potem trop się urywa. Skąd ten pierwszy pies wiedział że nie warto zaczynac szukac jeszcze nikt nie odkrył. Jednakże o takich psach mówi się że czują [B]zapach śmierci.[/B]
-
Berek... Skąd Ci Egipcjanie powiadasz??? [quote]Ja już chyba nie mam więcej pytań. Albo inaczej - mam - ale może do kogoś innego, i nie w tutaj. Bo Kopernik się wśród kynologów chyba jednak jeszcze nie narodził...[/quote] Trudno jest podejmowac dyskusję z kimś dla kogo jedynym partnerem do takowej jest osoba o tych samych poglądach, i nie przyjmująca kontrargumentów. (to zresztą dotyczy nie tylko tego wątku :P )
-
Nalezy jeszcze pamiętac że co innego szukanie psa który szedł ścieżką 5 minut temu, a co innego po dwóch dniach. Według mnie, nawet posokowcowi byłoby niezmiernie trudno, a co dopiero innym psom ze słabszym węchem. Trzeba pamiętac że ranna zwierzyna, nawet jeśli nie farbuje, to ma zupełni inny, mocniejszy odwiatr tropu z powodu podniesienia się we krwi poziomu hormonów walki.
-
Trutki oparte na kumarynie działają właśnie z opóźnieniem 1-2 tygodniowym. Szczury to bardzo inteligetne zwierzaki, jeśli zauwazyłyby że zaraz po zjedzeniu czegoś ich pobratymca pada martwy, przestały by to jeść, a chodzi o to żeby jadły jak najwięcej. My przy jakimkolwiek podejrzeniu trutki dajemy zapobiegawczo witaminę K (Vitacon). Dodatkowo można jeszcze podawac cyclonaminę aby uszczelniała naczynia. Ale oba leki niestety na Rp. Dobrze by było Vitacon dac też domięsniowo co by szybciej zaczął działac. Na sprawdzenie czy to zatrucie trochę późnawo. nie wiem czy jakiekolwiek lab. toksykologiczne znajdzie kumarynę we krwi po tygodniu, ale może... tyle że to koszty, na wynik się czeka a psa trzeba leczyc... Ale sa też inne choroby, na szczeście bardzo rzadkie, w których spada krzepliwość krwi, np. coś al'a hemofilia u ludzi. Trzeba by niestety zrobić kompleksowe badania krwi żeby coś szukac dalej.
-
[QUOTE]Doberman by miał jeszcze kopiowane uszy. Pozatym po polujących rodzicach?:razz: No i ten pies miał to wpisane w ksiażeczce zdrowia przez weterynarza. Widać w wieku pierwszych szczepień tak było podane. [/QUOTE] Moe jak przyszedł czas na kopiowanie uszu to jednak stwierdzono że to nie będzie doberman? I Co niby, że lekarz wpisał że po polujących rodzicach? A skąd wiadomo że rasę wpisał lekarz a nie właściciel bądź hodowca? Swoim szczeniakom sam wpisywałem rasę... [QUOTE] I jeszcze coś, nie ma rasowy bez rodowodu. Po czym poznasz czy tatus nie był zwykłym kundlem? Poznasz cechy rasowe w wieku 3 dni? No to gratuluję. Ja nie.[/QUOTE] No cóż... Ja jak widzę boksera, to wiem że to bokser. Skoro Tobie do stwierdzenia tego samego potrzebne jest sprawdzenie tatuażu to Twój problem. Cech rasowych w wieku trzech dni nie poznam, dlatego opieram się na trym co mówi hodowca. A że czasem może kłamac to już nie mój problem. Z resztą... w Łodzi na przykład wybuchła ostatnio afera z astafami podłozonymi pod miot suki hodowlanej. I wiesz że na przeglądzie sędzia kynologiczny, opiekun sekcji terierów, nie poznał w szóstym tygodniu na przeglądzie, że to były według twego kryterium mieszańce, i poddał je tatuowaniu? No proszę, sędzia a nie poznał... Z resztą... Nie raz słyszałem o praktykach w pseudohodowlach psów rasowych z metrykami, kiedy po kryciu psem z papierami, sukę poprawiał jeszcze kilka razy inny burek, juz bez papierów, co by pewniejsze krycie było...
-
Ten pies to nawet koło gończego polskiego nie stał... [IMG]http://img484.imageshack.us/img484/565/goczelx6.jpg[/IMG] Z resztą jak widaćna załączonym obrazku, wzorzec gończych nie przewiduje kurtyzowania ogonów. A może to miał byc doberman??? Jest wiele ras do polowania którym się ogonów nie kopiuje. Wszystko zależy od przewidzianego rodzaju pracy. Wyżły brytyjskie były wyhodowane do pracy w otwartym polu, gdzie urazów się łatwo nie nabywa, wiec i ogony mają niekopiowane. wyzły kontynentalne miały równiez pracowac w szuwarach i zaroślach i te już mają ogony kopiowane, obojętnie czy rasa pochodzi z Niemiec, Węgier czy Czech. Jedynie kontynentalne wyżły długowłose maja niekopiowany ogon, gdyz dłuższa sierśc chroni go przed urazami. A co do pytania o cięcie. Równie dobrze możesz zapytać czy jakby ktoś przyjdzie z mocno chorym psem do mnie to czy mu go uśpię. Wszystko zależy od poszczególnej sytuacji. Co innego pies rasowy bez rodowodu, co innego mieszaniec nic nie przypominający.
-
Nawet nie wiedziałem że yorki biora udział w konkursach agility... Muszę to kiedyś zobaczyc na własne oczy.
-
[QUOTE]Dziczyzne mozna kupic jesli ktos juz musi takie mieso jesc.[/QUOTE] Tiaaa, ciekawe skąd się tam wzięła??? [QUOTE]ktos kto wybral zawod polegajacy na ratowaniu zycia i uldze w cierpeniu[/QUOTE] No to zapytaj go gdzie jest miejsce dla tych przesłanek podczas takiej pracy jak nadzór nad ubojem zwierząt czy badanie zwierząt rzeźnych. [QUOTE]- polowanie dla trofeow (co z tego, ze trzeba zdbac jakis tam egzamin? potwierdza to tylko, ze ludzie poluja dla trofeow...)[/QUOTE] A według mnie potwierdza to że mysliwi mają opracowane specjalne zasady selekcji których muszą przestrzegac podczas polowania... Dla trofeów także polują, jednakże pozyskanie trofeum nie jest celem samym w sobie, a niejako ubocznym produktem gospodarki łowieckiej. [QUOTE]- zanizanie liczebnosci zwierzyny w stosunku do obliczen przyrodnikow[/QUOTE] No to chyba tylko się cieszyc??? Skoro na podstawie wiosennych wyliczeń opracowuje się plany pozyskania, to znaczy że myśliwi nie chcą dużo strzelac a zależy im żeby wiecej zwierzyny chodziło po lasach. Swoją drogą nie widziałem w obwodach gdzie polują nigdy żadnych "przyrodników" liczących zwierzynę. A bywam tam dośc często. [QUOTE]- proby wciagniecia na listy zwierzyny lownej nieszkodliwych wedle przyrodnikow zwierzat[/QUOTE] A jakich to?? Jak na razie to na siłę się chce myśliwym wcisnąc na listę łownych bobry i kormorany, żeby wypłaty odszkodowań spadły z państwa na koła łowieckie. [QUOTE]- polowania na ktorych mysliwi sa pod wplywem alkoholu[/QUOTE] Tiaaa, pewnie jeszcze klej wąchają i trawę palą...
-
[quote name='woodybear'] Zauważ że żaden z przytoczonych przez dogomaniaków przypadków nie opisuje postrzelenia amstafa prowadzonego przez obwieszonego łańcuchami pana w dresie bez karku... [/quote] Masz rację, nikt nie opisuje przypadku postrzelenia psa [B]prowadzonego[/B] na smyczy Ad blow Opinia jest taka jaką sobie ktoś wymyśli. Dorodne byki mogą byc odstrzelone po przekroczeniu wieku reprodukcyjnego, czyli dopiero kiedy skończą 11 lat. Wcześniej za odstrzał takich osobników mysliwemu grożą sankcje karne. Myśliwi mogą strzelac zwierzynę trofealną po skończeniu kursu i zdaniu egzaminu selekcjonerskiego, a obowiązują ich zasady selekcji przedstawione tutaj: [URL]http://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www.pzlow.pl&_PageID=120&_RowID=948&_CheckSum=820438105[/URL]
-
Wytłuszczenia zostały bo była inna koncepcja napisania posta - zapomniałem przed wysłaniem zmienić - przepraszam.
-
[quote] Przyznaje racje. Wiec ustalmy, ze mysliwi poluja , bo: - chca zdobyc w ten sposob smaczniejsze mieso i traktuja to tak samo jak prace w rzezni,[/quote] [B]Owszem to prawda że polowanie jest sposobem na zdobycie zdrowszego i smaczniejszego mięsa. Prawdą też jest że mysliwy zabija sam, nie wyręczając się rękoma rzeźnika aby to mięso miec na talerzu, w przeciwieństwie do większości społeczeństwa. Jak pracę w rzeźni tego nie traktują, bo nikt im za to nie płaci, raczej sami przeznaczają na łowiectwo duże sumy.[/B] [quote]- lub robia to, bo lubia zabijac. [/quote] [B]Tiaaa... Podobnie jak wszyscy zabijający na święta karpie, wędkarze, działkowcy hodujący drobny inwentarz, osoby wysypujące trutki na gryzonie etc.[/B] [quote]Nikt, kto pracuje w rzezni nie uzywa specjalnych sygnalow trąbki na wykrwawianie krowy i nie przydaje do swego zawodu frazesow o milosci do krow. Checi ich podziwiania przed smiercia. Rzeznik - tak mysle - nie ekscytuje sie chyba trwaniem w zasadzce az krowa czy ciele dojdzie w zasieg palki. I raczej rzeznik nie trzyma w domu wypchanej glowy wyjatkowo dorodnego tucznika, czyz nie tak? [/quote] [B]A w czym to Tobie przeszkadza? Toć chyba Tobie nikt do domu tych trofeów nie wpycha na siłę? [/B]
-
[QUOTE]Trzymanie żywego karpia w wannie to tradycja[/quote] Polowanie to też tradycja, poniekąd dużo starsza. [quote] o to też się nie obraź ale dla mnie "polujący" weterynarz, to trochę jak ginekolog, który "po pracy" zajmuje się aborcją... [/quote] A nie uważasz że lekarz weterynarii, jako osoba najlepiej w tym kierynku wykształcona, jest najbardziej kompetentną do przeprowadzania selekcji wśród zwierząt? Odróżniania, chorych, osłabionych, czy po prostu nie rokujących nadziei hodowlanych od zdrowych, pełnowartościowych. Osoba która najlepiej zna budowę anatomiczną zwierzęcia przez co wie jak najszybciej i najmniej boleśnie zabrać życie. Bądź co bądź w rzeźni przed ubojem też każde zwierzę najpierw bada lekarz weterynarii. Swoją drogą, wracając do poprzedniego wątku, można by powiedziec że na weterynarię idą Ci co chcą zabijać, bo czasem trzeba uspić psa czy innego zwierzaka. Kto wie czy pracując w klinice nie pozbawiam życia w ten sposób więcej zwierzaków niż na polowaniach...
-
[QUOTE]Widzisz Mars, jesteś mysłiwym, bo LUBISZ zabijać... [/QUOTE] Czy uważasz że ktoś kto trzyma na działce króliki, hoduje je, opiekuje sie nimi, karmi, a jak urosną bierze pałkę i je zabija, to cała ta hodowla tylko po to aby spełnic swe mordercze zapędy i miec możliwośc zabijac? Przecież mięso można kupic w sklepie... Czy osoba która w rzeźni zajmuje się ogłuszaniem i skrwawianiem wybrała taką pracę bo lubi zabijac? To tyle mozliwości pracy na świecie... Czy jak ktoś kupuje na wigiliję żywego karpia, zamiast martwego równiez robi to bo lubi zabijac?
-
[quote name='jaszczurka']Mars, Twoj pelen usprawiedliwienia ton wypowiedzi dotyczacy filmu dreczenia dzika pokazuje jak pozbawionymi skrupolow i jakiejkolwiek wrazliwosci sa mysliwi. Po prostu okrutnymi. Moj TZ nie czyta dogomanii i czasem opowiadam mu co tu piszemy - nie moze sie on takze nadziwic Twojej postawie (studiuje weterynarie). A potem pisza mysliwi jakie to straszne rzeczy wyprawia wataha zdziczalych psow z sarna... nie watpie. A potem wyplywa filmik z polowania i pokazuje jak humanitarnie ci sami mysliwi zabijaja... szybko i bezbolesnie...taaa...mam ogromna nadzieje, ze kiedys kiedys swiat doczeka sie zakazu uprawiania tego chorego "sportu" a pozwolenie na bron i odstrzal osobnikow (chorych, meczacych sie) beda miec wylacznie lesnicy i pracownicy lesni....[/quote] No i co w związku z tym że studiuje weterynarię? Jest nas w Polsce kilkuset polujacych lekarzy weterynarii. A czemu uważasz że akurat leśnik ma miec obowiązek odstrzału zwierzyny? Znam wielu leśników których polowanie nie interesuje, wiec czemu by mieli robic coś czego nie lubią? Co do filmu to po prostu tłumaczyłem czemu dzik nie został dostrzelony od razu. Widac niektórym jednak ciężko to zrozumiec. Może trzeba poczytac kilka razy?
-
Skoro Czesi w sprawie kopiowania uszu tak radykalnie i natychmiastowo postapili, a w sprawie kurtyzowania ogonów (przy okazji tych uszu) nie, to najwyraźniej widzą że kurtyzowanie ma wyższy cel...
-
Zawsze mozna sobie zamówic prenumeratę na ich stronie. Drogo nie wychodzi.
-
[quote name='Mokka']A mnie zawsze zastanawia, dlaczego dogi, amstafy, jamniki i cała rzesza innych ras jakoś sobie radzą z ogonami, a niemal wszystkie psy z najbliższego otoczenia miłośników kopiowania posiadanie ogona niemal przypłacają życiem. Krew się leje po ścianch, ogony łamią się nagminnie - to niemal jak teksańska masakra...[/quote] Dogowi i posokowcowi bawarskiemu miałem już (nie)przyjemność skracać ogon z powodu urazów. Co do amstafów i jamników to wydaje mi się że mają jednak ogony krótsze od wyższych ras, wiec i siła z jaką uderzają o przedmioty jest mniejsza. Aczkolwiek jamnika któremu lis na polowaniu skrócił ogon też widziałem.
-
Ile ma ruchu to dokładnie nie wiem, ale zapewne sporo bo właścicielka jest stażystką w PZŁ, a pies jest już po próbach polowych a teraz jest w trakcie szkolenia do konkursów użytkowości.