Jump to content
Dogomania

Mraulina

Members
  • Posts

    1751
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Mraulina

  1. Ja odchowuję notorycznie kocie niemowlęta, ale nie oseski! Z takimi tygodniowymi łatwiej sobie poradzić, niż z miniminimaluszkami. Wyrazy szczerego uznania!
  2. [I][B]Jestem w ZKwP od kilku tygodni (niebawem pierwsza nasza wystawa), więc nie jestem "działaczem", a raczej pragmatykiem. Zdaję sobie sprawę, że duży % członków ZKwP to handlarze - kupcy, a nie hodowcy rasy, a w handlu nie ma kolegów - biznes jest biznes.[/B][/I] Marciaschka - na psach trudno zarobić. Widać, że jesteś w ZK krótko. Większość ras sprzedaje się źle, zwłaszcza, że ZK ma ogromną konkurencję w postaci pseudohodowców. No i - koszta: materiału hodowlanego, wystaw, szkoleń, opłat związanych z miotem, odchowu szczeniąt, opieki weterynaryjnej (szczepienia, odrobaczanie)... Wielu ludzi, nastawionych na szmal, opuszcza szeregi ZK: szczeniaczki bez rodowodów sprzedaje się taniej, ale sprawniej, szybciej, nie musi się ich szczepić, odrobaczać (ZK na to zwraca uwagę na przeglądach miotu), czipować, tatuować, dokarmiać (chude i zabiedzone szczenięta też znajdują właścicieli!). Pomawiając hodowców ZK o interesowność robisz krzywdę większości z nich.
  3. Myślę, że gdyby Gorzała wypowiadał się spokojniej, jego wypowiedzi byłyby lepiej przyjmowane. Nie twierdzę, że Zk jest niereformowalny. Wszak w Krakowie swego czasu udało się odsunącćod władzy pewną grupę, która do tej władzy nigdy się dopchać nie powinna. Ale przeprowadzić reformy "na górze" jest dużo trudniej. Gorzale zrobiono krzywdę. [B]W ZK "są rachunki krzywd" [/B]- kiedy o nich myślę, serce boli. Pani Zosiu, czy pamięta Pani, jak wykończono Panią K? Pani K była trudnym człowiekiem, ale też człowiekiem nieprzeciętnym. wspaniałym kynologiem światowej (a tak!) sławy, historykiem sztuki, poliglotką, dla której nie istniały bariery językowe. Sprawę znam dokładnie, bo moja psiapsiułka, ksywa Miutka, była z Panią K. do końca, co zresztą było źle widziane. Kto wygryzł Panią K? Przecież zna Pani tę osobę! Jakimi metodami się posłużyła? No, zamilczę... Pani jest przecież, Pani Zosiu, świetnie zorientowana w sytuacji. Czy nie bolało Panią serce, kiedy wykańczano Panią K? -Cóż za nagroda za ogromny wkład pracy!
  4. Migotko - napisz jeszcze coś dowcipnego. dzień taki smutny...
  5. Gdyby dziadek myślał, to z kotkami dostarczyłby kotkę. Może ona i nie ma pokarmu - ale daje ciepło, masuje brzuszki. A pokarm jeszcze się może pojawić... o ile rzeczywiście go nie było. :shake:
  6. Próbujecie im jeszcze inaczej pomóc?
  7. A kiedy napisałam te słowa? Sprawdź datę. I nie czuj się urazona. Dla takich jak Ty mam wiele szacunku i uznania. A takich jak ty jest niewielu. Większośc wolontariuszy pojawia się - i znika, zniechęcona paskudną, brudną robotą. Sama wiesz, jak wielka jest fluktuacja. Chodzi też nie tylko o wolontariuszy, ale o sensownych wolontariuszy. Ja sama nie jestem wolontariuszem. Nie mam na to czasu. Sama mam w domu małe schronisko. No i dojeżdżam do pracy ładnych parę kilometrów.
  8. Portos ma strasznie zmienione krzywiczo łapki!!!!
  9. Wreszcie koniec głupich gadek o kuwetkach. Cóżź- niektórzy muszą sięna kimś wyładować. Wróćmy do naszych biewerów.
  10. [I][B] Tylko czy ludziom bedzie sie chcialo chciec??? Robic uprawnienia sedziowskie chocby?[/B][/I] Są tacy, którym egzamin sędziowski wybito boleśnie z głowy. Wiemy przecież, jak wyglądają egzaminy asystenckie czy sędziowskie. I kto, i dlaczego zasiada w komisjach egzaminacyjnych. I jak wygląda awans na sędziego międzynarodowego. I co się robi z niewygodnymi sędziami. A w ogóle - kto ma okazję, żeby sobie posędziować. Pani to też wie, Pani Zosiu. Łyżka dziegciu psuje faskę miodu.
  11. Chciałabym się wybrać...
  12. I są typowe dla rasy. A to ważne dla tych, którzy chcieliby sobie kupić biewera.
  13. I bardzo dobrze. No, ale czasem naprawdę jest trudno stwierdzić, czy nie mamy do czynienia z mixem, choćby z dokrycia (polispermia!). Przeglądy miotu powinny wykonywać osoby znające się na rasie i znające rozwój rasy, choćby po to, żeby nie przekreślać piesków z racji rzekomych wad (weźmy sobie podhalany z ogonkiem zakręconym w wieku 6 tyg. - znawca wie, że ogonek "się położy" - ... albo i nie.... Bolończyki w łatki - które się rozjaśnią... albo nie.... Bouwiery z cofniętą żuchwą, która pójdzie do przodu... albo nie...) Ale są rasy tak nieliczne, że trudno o speców. Ale są przypadki, kiedy widzimy, że coś nie gra. Mamy dwa czekoladowe pinczery - a szczeniaczki czarne podpalane... Na szczęście teraz są badania DNA. Ja sama jestem zwolenniczką "twardych" przepisów.
  14. Może by tak listę zrobić?
  15. A ten piesek z uprawnieniami to chłopczyk czy dziewczynka?
  16. Ja z własnego doświadczenia: Przeglądy miotu przeprowadza komisja, wyłoniona porzez sekcję. Nie jest to komisja hodowlana. Komisja hodowlana oddziału ZK nie jest w stanie przeprowadzać corocznie kilkuset (Kraków) przeglądów. W wypadku 6-7 tygodniowych szczeniaczków sprawa stwierdzenia ich pochodzenia jest niekiedy b. trudna do stwierdzenia. Pamiętam mieszankę malamuta i ONa, rottweilera i ONa - komisja nic nie zauważyła. Duże, czarne podpalane... Nawiasem mówiąc te rott/On wyglądały strasznie podobnie do beauceronów. Ale paluszków miały mniej, rzecz jasna......
  17. Weź go do domu chociaż na kilka dni! Jak trzeba, to ukradnij albo wykup. Jeżeli kot umrze - będziesz miała wyrzuty sumienia do końca życia! A w międzyczasie czegoś się poszuka.
  18. Czy ktoś wie, ile rodowodowych biewerów już jest zarejestrowanych w Polsce?
  19. Na naszych rodowodach dokonuje się wpisów dot. uprawnień hodowlanych i miotów. Ostatnio kazano mi coś takiego wypisać, ale mam taki charakter pisma, że przyjęto moją odmowę bez dyskusji. Słyszałam już o przekrętach w tej dziedzinie. Pewien pan przerejestrował się z jednego oddziału do drugiego, nie miał wpisu o miocie w rodowodzie suki i pokrył ją drugi raz w roku. Dostał tylko opr. Argument: odejdzie z ZK i będzie krył bez papierów.
  20. No, jestem po orzmowie z koleżanką... Te hodowle rzeczywiście handlowały pieskami bez rodowodów, a jedna jeszcze trzymała pieski w fatalnych warunkach i miała ich strasznie dużo. A rodowody PKPR wydaje się razem ze szczeniakim. Po prostu jak się szczeniaki urodzą, to hodowca natychmiast występuje z wnioskiem o wydanie rodowodów i kupując szczenię dostajemy rodowody do ręki. Kiedy dawno temu byłam na wystawie w Budapeszcie, to koleżanka pertraktowała o zakup shar peia. Piesek (FCI!) miał już rodowód. Koleżanka pieska nie kupiła, bo miał już jakieś zmiany skórne. Te pieski to niestety degeneraty. Skóra skórą, ale podobno są straszne problemy z mineralizacją kośćca i skłonność do skrętu żołądka. I te tylne nóżki! Zero kątowania! Jak toto może wogóle łazić?
  21. [quote name='Canaveral-staff']ale musisz uważać bo takie chodzenie po dogo jest bardzo niebezpiecznie :evil_lol::evil_lol::evil_lol: od takiego oglądania właśnie znalazły się u mnie dogi :multi::multi:a teraz mam wielką ochotę na afgana :loveu::loveu::loveu::loveu:na szczęście nie ma na razie miotów a raczej kolorów które mi się podobają:placz::placz::placz:[/quote] Koleżanka namierzyła szczeniaczka afgana do dania na charcim forum. Może wykorzystasz tę informację?
  22. http://forum-pkpr.pl/viewforum.php?f=15&sid=e771adede675e996044165d6395d4327 Tu są te komunikaty. Jeżeli idzie o sprawę metryczek, to ja się będę upierać, że są one bez sensu. A hodowcy są różni, uzyskane od nich informacje mogą być kłamstwem. Stary kynologiczny wyga się na nie nie nabierze, ale początkującym można wcisnąć ciemnotę o szeregu przodków - championów. Pamiętajmy - my już coś niecoś o hodowli wiemy, a szary człowieczek da się nabrać. A takie informacje nt. zawieszonych hodowli powinny się rzeczywiście znaleźć na głownej stronie PKPR, a nie na forum, na które trudno trafić. Takich hodowli nie można, w świetle prawa, wykreślić z rejestru do momentu udowodnienia winy - ale zawieszenie hodowli już coś znaczy. A ci zawieszeni, czy może potem wywaleni, itak będą "produkować" szczeniaczki... biedactwa.
×
×
  • Create New...