Jump to content
Dogomania

martik b

Members
  • Posts

    2869
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martik b

  1. Co tu dużo pisać jest cudna :loveu:
  2. Prawda, że jestem słodki :) [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/2914/sv207683.jpg[/IMG] [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/5600/sv207688.jpg[/IMG]
  3. Jak co sobotę jechałam z koleżanką wieczorem do torunia do pracy. Wszystkie auta śmigają po 100km/h aż tu nagle zaczynają przede mną zwalniać i coś omijać. Dojeżdżam a tam na środku jezdni leży On. Podnosi główkę, która się kiwa, cały się trzęsie, tylnymi kończynami nie może wstać, zdezorientowany z całych swych sił próbuje się podnieść ale nie może. Musiał go potrącić jakiś samochód chwilkę przed nami. Zatrzymałam więc na środku jezdni auto w obawie, że jakiś wariat zaraz pojedzie i wyhamować nie zdąży i będzie po psie, wrzuciłam awaryjne i biegnę po psa, ludzie debile zaczęli trąbić, jeszcze się wdałam w zbędną pyskówkę z panem z auta obok, bo normalnie podniósł mi tak ciśnienie, że szok:angryy: Nie zastanwiając się długo wpakowałam psa do auta i dalej w drogę. Ponieważ byłyśmy już bliżej torunia a nie bydgoszczy stwierdziłyśmy, że pojedziemy do lecznicy w toruniu. Pies był we wstrząsie, cały dygotał, ślinił się niemiłosiernie i krwawił mocno z pyska więc żeby ustabilizować ten stan leki i wet były niezbędne. Wykonałam tel do koleżanki z torunia z którą uczę się na technika weterynarii, bo wiedziałam, że pracuje ona w lecznicy na kościuszki z pytaniem czy otwarte i jak tam dojechać. Powiedziała, że tak i wytłumaczyła drogę. Na miejscu drzwi były zamknięte, zaczęłśmy z tym krwawiącym psem na rękach walić w te drzwi a tu cisza. Zadzwoniłam więc pod wskazany na drzwiach numer i otrzymałam informacje, że pomocy mi nie udzielą, bo całodobowo to właściwie to jest tylko w awaryjnych i wyjątkowych sytuacjach. Na moje pytanie czy dla pani doktor pies z wypadku we wstrząsie nie jest awaryjną i wyjątkową sytacją pani dr odpowiedziała, że jest jej przykro ale nikt nie podejdzie i nie pomoże. Na do widzenia powiedziała, że mamy się kierować gdzieś indziej. Zapytałam więc gdzie do cholery, odpowiedziała, że może na wyszyńskiego ale dokładnie to w ogóle to nie wie czy jeszcze o tej godzinie nam ktoś pomoże! Normalnie prawie tam wybuchłam:angryy: Współczuje serdecznie torunianom że mają taką opiekę weterynaryjną w swoim mieście:shake: Zadzwoniłam na infolinię żeby podali nam tel na wyszyńskiego, bo stwierdziałam, że może będę błądzić i szukać tej lecznicy, bo nie znam dobrze torunia po czym pocałuję klamke jedynie. Pani powiedziała, że zaraz kończą ale poczeka, wytłumaczyła ładnie drogę i dojechałysmy. Pies otrzymał wszystkie niezbędne leki przeciwstrząsowe, zrobiliśmy usg czy pęcherz i śledziona cała, pani dr chciała jeszcze robic rtg ale ja też jestem z branży weterynaryjnej i powiedziałam, że to sprawa drugorzędna więc zrobię to u siebie jutro w lecznicy i najwyżej już dalej składać będziemy go u siebie jesli będzie coś połamane choc palpacyjnie raczej był cały, jedynie może miednica, bo wstać na tylne kończyny nie chciał. Dała nam jeszcze wlew który podłączyłam juz mu w pracy bo i tak byłyśmy już nieźle spóźnione i za ta całą pomoc weterynaryjną pani dr skasowała mnie 19 zł:-o:-o:-o Byłam w szoku, pani powiedziała, że kasuje mnie tylko hurtowo za leki. Dziękuję, że istnieją jeszcze tacy wspaniali ludzie i tacy cudowni lekarze:p Przez pierwszą dobę myślałam, że pies się nie podniesie, po lekach się nic nie poprawiło a było nawet gorzej, pies w ogóle się nie ruszał, leżał zwinięty w kłębek i nie dawał właściwie oznak życia, jak tylko miałam chwilkę to leciałam do niego i sprawdzałam czy jeszce żyje, bo wyglądało to bardzo nieciekawie:-( Jak wróciłam rano do Bydgoszczy podałam 2 część kropówki, zwymiotował 3 razy ale mimo to się trochę ożywił, rozglądał się, próbował podnieść więc się ucieszyłam że jest jednak może szansa dla niego. Prócz tego wyjęłam z niego chyba z 20 kleszczy! W południe pojechaliśmy do mojej lecznicy, został zbadany, była powtórka leków i kroplówki, okazało się, że połamane nic nie jest za to jest bardzo zbolały. No nie dziwie się, psiak waży 6kg po takim zderzeniu z autem każdy by był przecież zbolały:roll: Wieczorem jednak dał nam powód do radości, zjadł pierwszy posiłek, napił sie wody wymiotów juz nie było. Ruszać sie jeszcze nie chciał ale bacznie obserwował co się wokół niego dzieje. Z godziny na godzinę było coraz lepiej:p Dziś już Żuczek( tak go nazwałyśmy z koleżanką) chyba całe szczęście nie pamięta o złych chwilach. Jest radosnym psiakiem, uwielbia pieszczoty i spacery, gumową zabawkę, kocha jeść, widać, że nie miał kiedyś tego pod dostatkiem. Bardzo lubi inne psy i wspólne z nimi zabawy. W pierwszym kontakcie z człowiekiem jest dość nieufny i ostrożny ale jak pozna, że nic mu złego nie grozi to staje się bardzo otwarty i przyjacielski. Psiak jest w chwili obecnej u mojej koleżanki, ma ona już 2 psy w małym mieszkaniu w bloku i nie może sobie pozwolić na 3 więc Żuku szuka po tych swoich tragicznych przeżyciach nowego, kochającego domku. Psiak na oko ma jakieś 2-3 latka. Oto Żuku, kto go pokocha ;) [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/5995/sv207684.jpg[/IMG] 1 doba po wypadku [IMG]http://img808.imageshack.us/img808/8536/sv207667.jpg[/IMG] [IMG]http://img295.imageshack.us/img295/5307/sv207671.jpg[/IMG] [IMG]http://img153.imageshack.us/img153/8307/sv207674.jpg[/IMG] [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/7495/sv207678.jpg[/IMG] [IMG]http://img28.imageshack.us/img28/4228/sv207680.jpg[/IMG] W lecznicy: [IMG]http://img801.imageshack.us/img801/4950/sv207682.jpg[/IMG]
  4. Paulina nie dochodzą do Ciebie pw :roll: Masz więc wpis w profilu ;)
  5. super się ogląda takie zdjęcia z wyczekiwanego domu wśród kochających psa ludzi...życzę Pusince dużo dużo szczęścia :loveu:
  6. rozmawiałam z hodowcą, szuka domu niezbyt oddalonego od bydgoszczy, na terenie kuj-pom, bo koteczkę sam chce dowieźć i poznać przyszłych właścicieli, po wstępnej rozmowie tel jest w stanie oczywiście powysyłać maile ze zdjęciami kici...
  7. [quote name='Sankja']padły propozycje kilku dt na wątku. dt BEZPŁATNYCH. Dlaczego psiak tam jeszcze nie dojechał? po co w ogole mówić właścicielom, że to dt. Powiedzieć ze to ds i po kłopocie. Nie rozumiem całej tej sytuacji...liczba stron na wątku rośnie a psiak dalej w niebezpieczeństwie...[/QUOTE] może po to, że oni chcieli rozmawiac z przyszłym dt czy ds, bo chca przyszły dom poznać ...tak tez było z panią uzgadniane, po wstępnej rozmowie ze mną podawałam do właściciela numer i oni szczegóły uzgadniali nie ja tak też było z ds do którego pies trafil na 1 dzień i wrócił.... a po 2 nie widziałam na wątku kilku propozycji dt do których pies mógł trafić...1 dt które zaproponowała małgorzata ma sukę która zaraz będzie w cieczce i pisała o psie który toleruje inne psy a benio nie wszystkie toleruje jak mam jej zagwarantować, że pies nie zaatakuje jej bernardynki? 2 dt po 1 też ma psy po 2 został częsciowo skontrolowany przez ilon_n i jesli pies tam sie nie znalazł to tez mamy jakieś ku temu powody bo już by tam był więc nie jest to wszystko takie łatwe i proste... reszta to propozycja hoteli....myslisz że mi nie zależy na tym żeby on był już bezpieczny? nie było mowy wczesniej o tym że nie wydadzą psa do dt więc jak dzwoniłam w dniu w którym pies miał zostac zabrany to nie widziałam przeciez przeszkód zeby nie powiedziec prawdy że ma jechac do dt bo państwo wcześniej mówili że to obojętne... jeśli by mi od początku twierdzili że tylko ds wchodzi w grę to chyba oczywiste że to dt by było wersją dla właścicielki że to ds biorąc oczywiście pod uwagę wczesniej, że bym się z panem ugadała, że w rozmowie by pani po prostu powiedział, że są domem stałym...bo też to trzeba by było uzgodnić....teraz to i tak muszę czekać na właścicielkę bo i tak z psem nic nie mogę zrobić... magdalena...dziękuję za wszystkie ogłoszenia :loveu:
  8. czas ucieka :shake: co tu robić... ona ma jakieś ogłoszenia?
  9. moje zwierzaki mają podobnie bo ja jestem wegetarianką więc z mojego talerza nic ciekawego nie dostaną ;) kasiorka właśnie została przelana na twoje konto....mam nadzieję, że choc troszkę pomoże Kropeczce :)
  10. pomysły to jakieś są ;) nie mam pojęcia czemu ci ludzie zmienili tak nagle zdanie i psa mi nie wydali na to dt....pani powiedziała, że jak za miesiąc będzie tu na kilka dni to da znać, bo ta osoba co przychodzi doglądać domu psa mi nie wyda, tak byo ustalone przez tel z panią więc nawet jeśli by się nawet i ds znalazł to i tak trzeba czekać na właścicielkę...ja mimo wszystko liczę, że przez te kilka tyg uda się znaleźć kogoś sensownego na ds :roll:
  11. [quote name='Neigh']Można zawsze zrobić zbiórkę na sterylkę, albo poszukać talonów itp - jakby co to się polecam. Podobnie jak ponawiam informację, iż miałabym dom na kota:-)[/QUOTE] masz pw :)
  12. [quote name='elinka']Domek z Bydgoszczy już po wizycie przed adopcyjnej. Martik już do mnie dzwoniła, domek wypadł bardzo dobrze, śmiało tym ludziom można by Pusię oddać. Państwo są bardzo odpowiedzialni, niedawno pożegnali swoją 16-letnią sznaucerkę (o ile nic nie przekręciłam) też zaadoptowaną ze schroniska. Teraz mają tylko królika. W rodzinie jest dwójka dzieci (10 i 14 lat). Państwo mieszkają w domku jednorodzinnym z ogródkiem, niedaleko jest las. Pusia będzie mieszkać razem ze wszystkimi w domu. Martik, dziękuję za przeprowadzenie tej wizyty [URL="http://www.webfetti.com/MySpace/Graphics/Smileys/Emotions/Happy2.jhtml"][IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/4/4_1_3.gif[/IMG] [/URL] [/QUOTE] troszkę poprzekręcane ale to już bez różnicy ;) wybór będziecie miały trudny ale ja tez bym była za bydgoszczą, bo pies jest bliżej mamy z 40 km do inowrocławia a do katowic to jednak spory kawał drogi jest...państwo wyrazili również chęć żeby po psa jechać....no ale decyzja nalezy do Was ..3mam kciuki za ta najwłaściwszą !
  13. śliczna Mordunia :loveu: piołun....podaj mi proszę nr konta na pw zebym mogła kaskę posłac z bazarku ;)
  14. benio przebywa nadal u dotychczasowych właścicieli...opisałam wszystko w poście nr 104....szukamy nadal domku...popytaj prosze wśród rodziny, znajomych...może znajdzie się jakiś miłośnik benków....
  15. kolejna bida :( mogę jedynie umieścić w podpisie bo dt niestety dać nie mogę.....
  16. do kotów stosunek pozytywny, żyje w mieszkaniu z wieloma, psa pewnie by się bała bo psów pan w domu nie ma...ja tez jestem za sterylką, proponowałam jak najbardziej panu ale pan nie chce tych kosztów ponosić a mnie na to nie stac żebym ja ją pokryła..niestety nie mój kot pośrednicze tylko w adopcji i pomagam więc sugestie pewne daję ale na to co ten hodowca zrobi niestety nie mam już do końca wpływu :roll: więc czujnym trzeba być, obojętnie gdzie by kot poszedł to wizyta przedadopcyjna musi byc, wizyty poadopcyjne tez musza byc a i umowa adopcyjna też z uwzgędnieniem, że koteczka nie może byc używana do rozmnażania...
  17. [quote name='elinka']Znakomicie! :smile: Ciekawe, na kiedy umówi się martik b z domkiem w Bydgoszczy? [/QUOTE] jutro wszystko się okaże;) będę dzwonić i zdam relacje z wizyty!
  18. tak aktualne ....zaraz napisze e-mail ;)
  19. Kochani sprawy potoczyły się zupełnie inaczej jak myślałam...a mianowicie Beetohovena nie odebrałam...podczas wczorajszej rozmowy z Panią kobieta po konsultacjach z córką i rodziną stwierdziła, że jesli się Beniowi super dom nie znajdzie to ona go nie odda na dt...zostawiają tutaj duży dom i maja jakiegoś zaprzyjaźnionego pana który ten dom ma im doglądać i stwierdziła, że dogadała się z tym panem i będzie przychodzić częściej ze wzgledu na Beethovena więc chłopak ma zostać u niej, bo ma opiekę...na moje sugestie że przecież pan pewnie nie będzie codziennie przychodzić i benek będzie sam większość czasu siedział powiedziała, że uważa że to jest lepsze rozwiązanie niz tułac się z nim najpierw po dt później po ds..szkoda tylko, że żyłam w nerwach strasznych ostatnie kilka dni i nie powiedziała mi tego szybciej :roll: ja wczoraj jeszcze załatwiłam mu sprawdzone dt niedaleko bydgoszczy nad zalewem koronowski, jest tam pensjonat i jeździ tam na konie kumpela opowiedziała tam historię benia i mieli tam też kiedys sukę bernardyna, kochają te psy i pan się bardzo przejął i powiedział, że krzywda mu sie nie może stać i on go bierze, ma duży teren, kojec bez problemów możemy psa dostarczyć jesli nie mamy co z nim zrobić...rozmawiałam z tym panem i chciałam z beniem tam jechać no ale sprawy się inaczej potoczyły i obecny właściciel psa wyda tylko i wyłącznie do ds i to ma być ds super, bo pani sama widzi jak niepoważni i nieodpowiedzialni ludzie potrafią dzwonić z ogłoszenia......nie wiem czy dobrze się stało...chcę wierzyć, że nic mu się u tych ludzi nie stanie i też zrozumieli swój błąd że uśpić go nie można, bo zmienili dość nagle przecież zdanie...pani powiedziała, że nadal mamy szukać mu domu za jakiś miesiąc będzie na kilka dni w polsce to się odezwie czy coś sensownego udało się znaleźć..... benio ma kilka ogłoszeń w necie, tam gdzie jestem zalogowana tam mu zrobilam ogłoszenia, allegro też ma ale jeśli tak teraz wygląda sytuacja to zamówię na bazarku ogłoszenia żeby był na kilkudziesięciu stronach ....
  20. dobrze to czekam na tel jestem do 21 w pracy wiec jesli bym nie odbierała, bo akurat nie będę miała wolnej chwili, to się nie stresujcie ;)
  21. pewne jest tylko to, że pies nie zostanie uspiony, bo nie pozwolę na to..miejsca pewnego jednak brak...dzisiaj jedna z dogomaniaczek gloria była w schronie i rozmawiała z dyr w sprawie umieszczenia tam benia i dyrektorka wyraziła zgodę, żeby miał osobny kojec...państwo nie chca go oddac do schronu ale jesli się nie znajdzie domu to ja przecież jutro wieczorem jestem umówiona i odbieram psa więc powiem najwyżej, że jedzie na dt....nie wiem do końca co zrobić :shake: ... ale jutro jest jeszcze kolejne ogłoszenie a dziś do benia przychodzi rodzina zobaczyć go...mieli niedawno bernardyna i zmarł im w wieku 9 lat więc jest ciągle szansa.... a jak się wali to się wali wszystko :placz: od wczoraj w lecznicy jest kot ze świerzbem, grzybem, 3 powieka obu oczu tak zniekształcona że kot jest prawie niewidzący, ma pełno ran i oto tego kota jeszcze po kastracji chcą wypuścic tam gdzie go złapali czyli przy jakimś bloku....więc pewnie i dziś po pracy wrócę z tym oto "cudem" do domu bo on sobie nie poradzi przecież sam i umrze :( no a jutro będę miec jeszcze lepiej bo cudo ważące 70 kg dobre choć tyle że zdrowe :roll: mam jeszcze na dt też chorego kota od 3 tyg a żeby było ciekawiej to jeszcze dostałam tel od znajomej, że psa prawie zakatowali jej sąsiedzi pijacy pies powłóczy tylnymi łapami i nie zdążyła go wykraść z podwórka bo wyszedł właściciel i zabrał psa do domu i jeszcze mam nerwy przez psa bo nie mam jak jechac teraz na interwencje ale wysłałam tam inny patrol ....i martwię się teraz o pobitego psa, chorego kota i benia ....ja kiedyś normalnie zwariuję przez te zwierzęta lub dostane zawału :roll:
  22. zgłaszam się ;) napisałam szczegóły na pw
  23. a czy wy nie macie jakiejś fundacji która ma podpisaną umowę z urzędem miasta w ramach stop dla bezdomności zwierząt i wydaje skierowania na bezpłatne sterylizacje? my mamy w bygoszczy 2 takie fundacje, 1 ma podpisaną umowę na ten rok na 25 tyś zł i wystawia skierowania na bezpłatne sterylki dla bezdomnych zwierząt czy też przygarniętych z ulicy właśnie, nie wiem czy coś takiego jest w innych miastach ale nie sądze żeby tylko bydgoszcz cos podobnego prowadziła...warto się może dowiedzieć jak jest w towim rejonie
  24. [quote name='Iś & Chester']ja bym tam chciała spać z psem w łóżku ale on nie chce -.-[/QUOTE] hehe ja też ci mogę mojego pożyczyć to będziesz mieć 2 :lol: a ponieważ mój jeszcze popuszcza mocz to niekiedy mam niezwykle ciekawe doznania :roll: myślę, że dojdziesz jednak do wniosku, że jesteś w tej ciut chyba lepszej sytuacji ;)
×
×
  • Create New...