Jump to content
Dogomania

martik b

Members
  • Posts

    2869
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martik b

  1. Anurma dziękujemy za zainteresowanie ale Żuku ma od kilku dni nowych właścicieli..i to wspaniałych!!! Trafił do małżeństwa, które jest od niedawna na emeryturze, poświęcają psu bardzo duzo czasu, wszędzie z nimi jeździ, ludzie są naprawdę świetni:) Ale Anurma na dogo mnóstwo jest podobnych historii, tyle jest tu psiaków do adopcji, szukających rozpaczliwie nowego domu, na pewno jeśli będziesz zdecydowoana na psa to znajdziesz tu czworonożnego przyjaciela;)
  2. [quote name='QóBa']Jesteśmy już po dzisiejszych badaniach, czyli po badaniu krwi, EKG i RTG. Wiadomości są dobre :) Draka nie ma przerzutów, kwalifikuje się do zabiegu!!! :) Jej serce jest w dobrym stanie, ma leciutką arytmię. Musimy zacząć ją odchudzać, waży 37.5 kg, jakieś kręgi w kręgosłupie mają tendencję do zrośnięcia, bo próbują "udźwigać" jej brzusio, więc bierzemy się za redukcje masy. Jak widać 1.5h spaceru po lesie dziennie + 2 krótsze po podwórku nie wystarczają, trzeba chodzić więcej i dawać jeść mniej. Czekamy jeszcze na wyniki krwi. Z tego miejsca zachęcam wszystkich i polecam sterylizację suczek jak są młode - weterynarz mówił, że to w dużym stopniu eliminuje możliwość wystąpienia różnych cholerstw... Nie życzę też nikomu takiego czekania na wyniki, mało przyjemne. Jak dostanę wyniki krwi to dam znać, zabieg planujemy na 20.10.2010 :) Pozdrowienia![/QUOTE] Super że wszystkie wyniki w normie! Jeśli chodzi o otyłość to rzeczywiście dobrze wet radzi, labeczki/goldeny to rasa łakomczuchów, mają tendencje do nadwagi więc warto pilnować miski psa ;) Otyłość to choroba, sporo złego może wyrządzić, psy z nadwaga są bardziej narażone na zmiany w gruczołach mlekowych nie mówiąc już właśnie o zmianach zwyrodnieniowych w stawach czy kregosłupie także trzymaj linie psu! Pies z nadwagą dodatkowo gorzej znosi narkoze i przy zabiegach wzrasta ryzyko więc jak widzisz jak zrzuci kilka kg to będą same korzysci ;)
  3. [quote name='madzialek']niestety suni nie ma od wczoraj południa ... Pani z pksu mówi ze mogła iść sie szczenic i ja tez tak mysle. Obeszłam wszystkie rury i inne dobre miejsca na schron dla małych , niestety to jak szukanie igły w stogu siana. Najgorsze jest to że jutro wracam do wlkp poniewaz czas wracać do pracy .[/QUOTE] a na jakis weekend nie dasz rady przyjechać? nawet jesli jest już po porodzie to i tak głód ją zmusi do tego żeby pojawić się w miejscu gdzie zdobędzie jakieś jedzenie więc powinna wrócić na ten pks
  4. na sedalin psy różnie reagują, jedne sie uspokajają inne sa wręcz pobudzone u innych nie ma reakcji, nawet jesli podasz wiekszą dawke to rzeczywiscie wzrasta prawdopodobieństwo, że opadnie z sił ale musisz cały czas byc przy suni, bo niekoniecznie musi zacząc on działać po 15- 30 min czasami zaczyna działac po godzinie a co się stanie jesli w tym czasie sie i wystraszy stracisz ja z oczu :roll: z drugiej strony ciężko złapać jest nieufnego i bojazliwego psa..a animal patrol z bydgoszczy? z tego co się orientuje oni dystponują odpowiednim sprzętem do usypiania z daleka..tam lek wet działa...ale kurcze do nich chyba się mozna dostac jedynie przez zarządzanie kryzysowe, bo mają podpisaną umowę z urzędem miasta i poza bydgoszczą tez maja akcje...dowiem się na dniach jaka jest szansa żeby pomogli...
  5. obetnij włoski wokół rany, nie pozwalaj natarczywie psu tego lizać, niczym nie przykrywaj ale odkaź np delikatnym roztworem nadmanganianu, można kupić w aptece a jutro wybierz się z psem do weta, bo lepiej żeby takie rany się goiły z antybiotykiem i lekiem przeciwzapalnym...
  6. martik b

    psia tragedia

    niestety w polsce jest mnóstwo podobnych przypadków :shake:
  7. ehh te nasze schroniska :shake: zamiast ułatwiać życie tym już i tak pokrzywdzonym psom to utrudniają i nam i im a cierpią na tym najbardziej zwierzęta...biedny Torruś :(
  8. piszesz, że guzki są maleńkie ale czy zaczęły ostatnio rosnąć? nowotwory gruczołu mlekowego są dość często spotykane, lepiej je usuwać jak są właśnie małe, bo po pierwsze są wtedy lepsze rokowania i mniejsze szanse przerzutów a po 2 rana się lepiej goi, bo nie ma dużego napięcia jak przy usuwaniu sporych już guzów... jeśli zauważyłeś ostatnio wzrost tych guzów to ja bym nie czekała...antybiotykiem czy lekami sterydowymi możesz jedynie delikatnie spowolnić ich rozwój ale leki ich nie usuną...rzeczywiście po zabiegu mogą pojawić się kolejne żeby spowolnić troszkę ten proces można suczkę wysterylizować jeśli będzie dobrze znosiła narkozę...nie bój się zabiegu...choć każda operacja niesie ze sobą ryzyko..dlatego dokładnie się do niej przygotuj, pies ma już 8 lat więc tym bardziej wykonaj badanie krwi- najważniejsza jest biochemia parametry nerek i wątroby, bo te narządy obciąża narkoza najbardziej, niech lekarz przyjrzy się też krążeniu i zbada jaka jest wydolność serducha, to najważniejsze czynności przed zabiegiem...nie bój się, myślę, że psiak dojdzie szybko do siebie i nie będziesz musiał jej wnosić na 3 piętro, najgorsza jest właściwie 1 doba po operacji ale pies powinien zostać zabezpieczony w 1 dobach antybiotykiem i lekiem przeciwbólowym....operacji poddaje się nawet psy o wiele starsze więc nie zwlekaj..mastektomia to częsty zabieg chirurgiczny w lecznicach wet...tego typu guzy mogą mieć tendencje do szybkiego wzrostu, wzrasta wraz z tym zagrożenie przerzutem a i sam guz może ulec tak zmianie, że będzie się z niego sączyć ropa czy krew, skóra wokół guza zrobi się napięta a i operacja przy większych guzach będzie wydłużona w czasie, bo lekarz musi sobie poradzić z większym obszarem nie mówiąc już o większej bolesności dla psa po operacji, związanej z większym napięciem rany...będę 3mac kciuki za suczunię i życzę powodzenia oraz zdrówka ;)
  9. [quote name='Martens'] Myślę, że zdecydowana większość wegetarian nie została nimi ze względu a to, że kochają zwierzęta i czują, że nie należy ich jeść ale właśnie ze względu na to w jaki sposób hodowla i dalej już sam ubój się odbywa...mówi się, że świat powinno się zacząć zmieniać najpierw od siebie więc to właśnie wyławianie kotleta z talerza uważam, że jest tym zmienianiem świata i dla mnie sposobem walki z tym oto bardzo niehumanitarnym procederem..to tak trochę jak ze zwierzętami towarzyszącymi- nie tylko działam na rzecz poprawy ich losu ale również i sama na swoim obejściu nie trzymam swoich psów na łańcuch, nie głodzę ich, nie maltretuje ...analogicznie podobne mam podejście do zwierząt rzeźnych- walczę o ich lepszy los ale też dodatkowo nie lądują na moim talerzu ;) ....a czy lepszym jest tu działanie na rzecz poprawy losu zwierząt hodowlanych to jest to temat do dyskusji... a to dlatego, że jest to walka niezwykle trudna i dająca niestety bardzo niewielkie rezultaty..każdy kto choćby tylko delikatnie się w to zaangażował wie, że obojętnie co robisz jesteś na straconej pozycji... to jest zupełnie inna sytuacja jak walka o poprawę bytu psów czy kotów ...tu w grę wchodzi nie tylko zupełnie inne podejście społeczeństwa do tych grup zwierząt ale przede wszystkim chodzi tu o pieniądze i nikt kto zajmuje się hodowlą zwierząt rzeźnych nie będzie przywiązywać większej wagi do ich dobrostanu niż do tego ile kasy na tym zarobi ... a i wszystkie urzędy które sprawują nad tym kontrole też nie są tam z miłości do zwierząt tylko dla kasy...więc chów i ubój zwierząt będzie jeszcze przez lata masowy a warunki się tak szybko nie poprawią więc ja akurat będę wyławiać ten swój kotlet mięsny z talerza, bo widzę natychmiastowy "efekt" swojej walki ...działania na rzecz poprawy bytu zwierząt rzeźnych są jak najbardziej potrzebne ale mam tą świadomość, że do zmian w prawie i ustawach a przede wszystkim do przestrzegania tych przepisów i praw żeby nie były tylko kolejnym paragrafem na papierze mogę niestety nie doczekać ...bo przyjdą te zmiany za kilkanaście może i nawet za kilkadziesiąt lat:( jest tyle do zrobienia i tyle do zmiany w sposobie traktowania zwierząt towarzyszących a co dopiero zwierząt rzeźnych....uważam, że warto więc pomagać na wszelkie możliwe sposoby, wegetarianizm jest dla wielu właśnie też jednym z tych sposobów i wcale nie gorszym od działań na rzecz poprawy losu tych zwierząt:) co do agresji wegetarian ..hymm to działa w dwie strony ...od najmłodszych lat słyszałam najpierw od dziadków/rodziców/rodzeństwa dziecko będzie z ciebie chorowity niedorozwój jak nie zaczniesz jeść tego mięsa :roll:... dalej od szkoły...nauczyciele/pielęgniarka... bo się przecież dziecko zmarnuje, nauka będzie źle szła jak rybki nie zje itp później zaczęli męczyć przyjaciele/znajomi na spotkaniach/przyjęciach/grillowaniu..dochodziło nawet do sytuacji wymachiwania mi widelcem z karkówką przed moim nosem i talerzem w celu skuszenia mnie i udowodnienia mi, że się zamęczam nie jedząc takich pyszności :/ ...po drodze na moje nieszczęście zachorowało się pechowo na serce i się słyszało od 100 lekarzy..i niestety nie tylko lekarzy...że winna tu jest moja dieta (a okazało się to wadą wrodzoną!) ...później dalej słyszysz w pracy, że jesteś "szalona".... od partnera życiowego, że jak to nasz wspólny dom będzie wyglądać, wspólne obiady, jak zajdziesz w ciążę..... jak gdyby mój wegetarianizm to wszelkie zło świata było i nie dożyję z takim trybem życia 30-stki ..od lat słyszę ciągłe to gnębienie mięsożernych... zwariować można!!! więc kto tu jest bardziej agresywny i wciskający swój sposób bycia i życia??? ja chyba akurat żałuję, że nie jestem w takim razie tą "agresywną wege" za to ze wszystkich stron otaczają mnie agresywni mięsożercy...i choć wielu się na szczęście już to gderanie znudziło, bo ile można gadać jak rezultatów brak to niestety nie wszyscy się przyzwyczaili i są wytrwali w swoich przekonaniach ...i niestety jestem pewna, że wielu wege było zamęczanych przez lata w podobny sposób i nie będę w tym temacie wyjątkiem;/
  10. Świetnie opisane!!! Właściwie wszystko co bym chciała powiedzieć na temat wege jest tu zawarte:) Wegetarianką jestem od 11 roku życia czyli ponad 16 lat już mi mija bez mięsa na talerzu... Nat-Mare napisałaś: Podsumowując jeżeli chcemy pomóc zwierzętom nie należy być obojętnym na ludzką agresję wobec zwierząt...ja właśnie nie jestem obojętna na tą agresję i między innymi dlatego zostałam wegetarianką ;)
  11. może też dochodzić do jakiś zmian w obrębie mózgu- rosnący guz...niestety nowotwory też mogą dawać podobne objawy ...najlepiej wybrać się z psem do weterynarza na kompleksowe badania..
  12. [quote name='Weronia']Sory za offa... [B]Dziękuję bardzo martik b i jej koleżance, za interwencję w związku z jednym psem niedaleko Bydgoszczy![/B] (Można na Was liczyć) Dziewczyny, jak będziecie miały coś w Poznaniu, piszcie do mnie:)[/QUOTE] nie ma problemu, w końcu działamy w 1 drużynie ;)
  13. [quote name='dar_ling']Heh tylko, że tu nie o chorobę ale właśnie o tę nieszczęsną narkozę chodzi :placz: Pierwszy raz była usypiana w wieku 12 tygodni kiedy uległa wypadkowi samochodowemu (dodam że z winy prowadzącego pojazd a nie z winy psa czy naszej) i tak się ciągnęło przez cały czas.... Za każdym razem do zdjęcia rtg czy do jakiegoś poważniejszego badania (a było ich sporo z powodu komplikacji) była usypiana. [/QUOTE] nie pozwalajcie na to, żeby przy każdej komplikacji wet stosował narkozę u psa, nawet zwykłą ksylazynę czyli tzw głupiego jasia który nie usypia do końca! większość zdjęć rtg robi się bez narkozy są wyjątki np zdjęcie rtg dysplazji, bo jest to zdjęcie robione w nienaturalnej pozycji dla psa ale i tak nie powinna byc poddana wtedy całkowitej narkozie! z kazdym badaniem nawet poważniejszym wet powinien sobie umiec poradzić ze względu na dobro i zdrowie psa...narkoza bardzo obciąża nerki i wątrobę stąd masz już w wieku 13 miesięcy problemy z tymi narządami a całe zycie jeszcze przed nią przecież :shake: ja bym w takim przypadku zalecała odczekać z zabiegiem OH jeśli masz podwyższone parametry nerek czy wątroby ale antykoncepcja w iniekcji nie jest też bez znaczenia dla zdrowia psa, ma swoje minusy wyżej już opisane więc chyba najlepszym wyjsciem w chwili obecnej w tej sytuacji i przede wszystkim najzdrowszym dla psa jest jej pilnowanie podczas cieczki ;)
  14. smerfetka123 obiecane zdjęcia ;) daj znać czy babcia zaakceptuje...rzeczywiście jak dla starszej babcinki może i te 6 kg być troszkę za ciężkie, 2 zdjęcia są na rękach tak jak prosiłaś...nie ukrywam, że bym się bardzo cieszyła jeśli by się babcia zdecydowała :) [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/307/sv208017.jpg[/IMG] [IMG]http://img829.imageshack.us/img829/9227/sv208020.jpg[/IMG] [IMG]http://img692.imageshack.us/img692/2387/sv208023.jpg[/IMG] [IMG]http://img827.imageshack.us/img827/4027/sv208025.jpg[/IMG] [IMG]http://http://img245.imageshack.us/img245/2955/sv208030.jpg[/IMG][IMG]http://img245.imageshack.us/img245/2955/sv208030.jpg[/IMG]
  15. chcą bo nie mają co z nim zrobić a do polski mówią, że wróca może za jakieś 3-4 lata...a ten pies to istny cudak...pani twierdzi że pies się boi jeździć i będzie problem z transportem, bo on nie wsiądzie do auta a benio pięknie wsiadł do mojego małego punto zajął caaaałe siedzenie i był bardzo grzeczny podczas całej podróży...pani twierdzi że pies jest agresywny do innych psów a benio u tych ludzi nawet nie zawarknął na żadnego psa.....normalnie ideał z niego
  16. tak wrócił do poprzedniego domu...włascicielka benia była ze mną jak zawoziłam go wczoraj, dom był sprawdzony, właściciele byli ok ale niestety do końca nie było wiadomo jak psy się polubią...ciężko znaleźć dom który jest fajny, empatyczny, wrażliwy a który nie ma jakiegoś już innego zwierzaka, z reguły tacy ludzie maja już jakiegos czworonoga :roll: ja już wczoraj przekonywałam panią, że jak ds się nie znajdzie to to dt naprawdę jest już lepszym wyjściem niż morbital..
  17. ok...szkoda, że nie ma u Was działającej organizacji, przecież to spore miasto... a swoją drogą możecie się dołączyć do jakiejś organizacji i działać jak tam nikogo sensownego nie ma ..my tak zrobiłyśmy właśnie, bo był przypadek maltretowanego psa, policja rozkładała ręce, jedna z organizacji tu w bdg też rozkładała ręce i dziewczyna z dogomanii pixie podał mi tel do prezesa PiSdZ, jak przyjechali na interwencje to stwierdziłyśmy, że chcemy do nich należeć i tak się zaczęło ;) jeśli chodzi o kryteria to wynikają one z przepisów...musi być zarejestrowana organizacja/stowarzyszenie, która posiada odpowiedni statut a uprawnienia już otrzymujesz po przebyciu odpowiedniego szkolenia od danej organizacji...
  18. niestety nie ma happy endu :( ja też na to liczyłam...w domu były 3 psy, 2 suczki, bernardyn i labek i 1 mały kundelek..benio super podszedł do psów, bez cienia agresji za to w bernardynkę szatan wstąpił chciała Beethovena wręcz pożreć :roll: państwo mówili, że 1 raz u niej taką reakcje widzą, bo żyje przecież z innymi psami i nie ma jakiś wielkich kłótni między nimi...Państwo się przestraszyli, że jeszcze dojdzie do tragedi, bo rzeczywiście wyglądało to niezbyt ciekawie i coż wpakowałam psa do auta i odjechaliśmy...szukam więc dalej.....
  19. jak rozmawiałam ostatnio z hodowcą to mówił o terenach niedaleko bydgoszczy więc chyba poznań odpada...to jego decyzja, niestety nie mój to kot...ja słabo znam tego hodowce..przychodzi z kotami do lecznicy w której pracuje, kiedyś mu pomogłam z 1 z jego kotów wie, że działam w wolontariacie to teraz też mnie poprosił o pomoc zebym popytała o dom dla jego kotki...niestety tu na terenie bgd szukam kogoś sensowengo i jak dotąd cisza...
  20. Beethovena zawożę w niedziele do nowego domu niedaleko bydgoszczy...mam nadzieję, że wreszcie historia zakończy się happy endem..3majcie kciuki;)
  21. ja jestem członkiem pogotowia dla zwierząt, siedziba jest w woj wielkopolskim ale na terenie bydgoszczy działa kilka osób z tego stowarzyszenia, w toruniu od nas nie ma nikogo, prowadzimy interwencję, zabieramy w trybie 7.3 zwierzęta jesli jest taka konieczność, policaj czy straż słabo się znają na ustawie o ochronie zwierząt, my ich wzywamy głównie wtedy gdy nam podczas akcji coś grozi, właściciel jest agresywny itp w innych przypadkach nawet w interwencjach nie uczestniczą tylko po zabraniu zwierzaka jedziemy na komendę złożyc zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa...jestem co sb w toruniu więc mogę wtedy przed pracą podjechać, z opisu nie jest to tragiczna sytuacja, pewnie trzeba będzie ich pouczyć, w raporcie napisac zalecenia jesli np nie będzie budy i skontrolowac po tyg czy się do nich dostosowali, bo zwierzak raczej nie będzie się nadawał do odebrania ...podaj swój nr tel na pw i adres właściciela....o jesli chodzi o toruń to na pewno macie jakąs organizacje która ma uprawnienia do tego typu interwencji..u nas jest animals 1 od p/ łęgowskie, 2 od p. janowskiej, otoaz animals działający przy schronisku oni tez jeżdżą poza bydgoszcz na interwencje, która organizacja odmówiła pomocy w bgd?
  22. [quote name='kbk']martik b --> czy to była ta lecznica - [URL]http://www.klinikawet.torun.pl/[/URL] ? Skandal, naprawdę...niby całodobowy dyżur... Rozmawiałem z kimś, kto zna właściciela tej "kliniki" od siedmiu boleści, dra Garsteckiego, i powiedziałem o tej sprawie. Mam nadzieję, że pójdzie dalej, do właściwej osoby... Dyżurują tam ci lekarze na zmianę i każdy musi być w czasie swojej zmiany "pod telefonem" i zjawić się na każde wezwanie potencjalnego klienta. Twoja sytuacja jest absurdalna - zaprzeczyli definicji słowa "dyżur". Co za chamstwo... Czy ta lecznica, w której Wam pomogli to ta - [URL]http://www.lecznica.torun.pl/[/URL] ? Warto wskazywać takie zaniedbania i te lecznice lub lekarzy, które pokazali się z dobrej strony...[/QUOTE] Tak to były te 2 lecznice!!! na dogo jest wątek o wetach których polecamy a których odradzamy to też zaraz opisze sytuację żeby omijali lecznicę na kościuszki z daleka :shake: wprowadzają ludzi w błąd bo ta ich całodobówka jest tylko i wyłącznie na papierze!!! może jak bym była z rasową dużą suką przed drzwiami na cesarkę, bo by rodzic nie mogła to by się łaskawie może i ktoś zjawił, bo by wiedział, że za taką cesarkę to równo skasuje a pies bezdomny po wypadku to stwierdzili, że się im nie opałaca...zachowanie skandaliczne, niech dojdzie do własciciela może wyciągnie wnioski, ja na kościuszki przez tel rozmawiałam z jakąś pania dr, nazwiska nie pamiętam niestety..... a jesli chodzi o 2 lecznice to teraz tak spojrzałam na tego linka i na pracowników i obsługiwała nas dr anna prochenka, cudowny człowiek o wielkiej wrażliwości, wielu lek wet by mogo się od tej pani uczyć ;)
×
×
  • Create New...