Jump to content
Dogomania

martik b

Members
  • Posts

    2869
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martik b

  1. Amelko w ten dzień dla Ciebie...Spij spokojnie
  2. To czekamy na zdjęcia Cudeńka..taka mała a tyle już przeżyła :shake:
  3. pies nie był w pełnej narkozie więc dojść po takim "głupim jasiu" powinien szybko w ciągu kilku godzin...nie wiem w jakim wieku jest twój pies ale psy młode metabolizują szybciej i potrafią już nawet i po 2-3 godzinach funkcjonować normalnie ....myślę że psiak jest tu bardziej osłabiony i obolały samą koprostazą niż premedykacją którą otrzymał...powrót do pełni formy zależy więc tu od postępów w samym leczeniu i usuwaniu tej koprostazy....
  4. a macie w swoim rejonie jakaś organizacje itp która zajmuje się pomocą w tego typu przypadkach? bo u nas w bydgoszczy działa np animal patrol który dysponuje odpowiednimi umiejętnościami i sprzętem np mają sprzęt do usypiania z daleka, tam działa lek wet...uczestniczą w akcjach gdzie policja, straż czy schronisko sobie nie radzą...byliśmy z nimi na akcji łapania kaczuszek w centrum miasta w fonntannie niby takie małe ale problem był i zostali wezwani :roll: może macie kogoś podobnego w tych rejonach kto by pomógł?
  5. no to kolejna psina będzie miała dom, super :) państwo jeśli będą mieć jakieś problemy to niech śmiało dzwonią w końcu jestem bliżej więc im to przypomnij proszę ;) to kiedy ma się przeprowadzka Tinki odbyć?
  6. może to być padaczka...czy wet przepisał ci czopki żebyś podał w razie takich napadów? jeśli napady będą się powtarzać to trzeba brać pod uwagę nawet i ciągłe podawanie leków a nie tylko w chwili takiego ataku ...może nagraj film jak pies dostanie kolejnego takiego ataku i pokaż to lek wet żeby miał pełny obraz jak to wygląda...bo nie opisaleś szczegółowo jak przebiegają takie ataki, jak długo trwają...podczas ataku padaczki musisz uważać żeby psiak sobie krzywdy nie zrobił, odsunąć wszelkie niebezpieczne przedmioty o które pies może się zranić, pilnowac żeby język mu nie wpadł, bo może się wtedy udusić, zapewnic psu cisze i spokój po takim ataku...czy pies od dnia tego ataku cały dzień chodzi taki pobudzony czy tylko taki stan pobudzenia utrzymuje się chwilę po tych napadach a później ustępuje?jesli chodzi o zwiększona ilość wypijanej wody to może być ona objawem wielu chorób m. in przy cukrzycy (ale to wykluczono) przy chorobach nerek, wątroby, przy ropomaciczu...psiak ma juz swoje lata więc jak najbardziej wykonajcie mu szczegółowe badania, krew, mocz, usg bo bez tego ciężko ocenić stan narządów...
  7. a ma sporo kamienia nazębnego? w jakim wieku jest pies? najlepiej wybrac się do weta który oceni stan dziąseł i zębów i jak bedzie zły to na pewno zleci zabieg usunięcia tego kamienia i ekstrakcji zęba psy starsze lub ras małych mają tendencje do odkładania się tego kamienia...jesli zęby będą ok to trzeba szukac przyczyn dalej nie tylko wątroba może wywoływać takie specyficzne, nieprzyjemne zapachy ale również i nerki chodzi mi głównie o mocznicę także wybierz się z psem do lecznicy, bo i tak "domowymi" sposobami nawet kamienia nie usuniesz...
  8. i psa trzeba poogłaszać na wszelkich możliwych forach, dają ja na nasze anonse regionalne...tu wszyscy jesteśmy zapsieni :shake: ona nie może wylądowac w schronisku, nadchodzi zimno to trudny okres dla zwierząt w schroniskach ...szczególnie tak wrażliwych i z taką krótką sierścią..poza tym pisałaś że różnie odnosi się do psów...schroniska nie mają gdzie takich psów trzymac, bo muszą być w osobnym boksie i niestety tego typu psy sa o wiele bardziej narażone na eutanazje...
  9. [quote name='civette']Przepraszam bardzo za nieobecność. Najpierw, gdy zaglądałam, nie było odpowiedzi, potem miałam na głowie szpital, a raczej nerwy przedszpitalne i na forum nie wchodziłam. Wczoraj wróciłam z dzieckiem do domu. Mam konto na allegro, ale tą opcję zostawiłam na koniec, w pierwszej kolejności napisałam na forum. Postaram się znaleźć / zrobić więcej fotek. Co do sterylizacji, bardzo bym chciała, żeby była wysterylizowana, od samego początku jak u mnie jest chciałam, ale ciężko się zorganizować finansowo, bo jak było "mnie stać" (z pieniędzy męża), to było to o tyle niewykonalne, że mąż był przeciwny psu i nie lubił na nią wydawać kasy, a sterylizacja nie była wg niego czymś niezbędnym. Niemniej, jeśli mi się uda, to zrobię to, bo nie chcę, żeby ktoś sobie zrobił z niej maszynkę do robienia szczeniąt...[/QUOTE] jesli jesteś z bydgoszczy zgłoś się do Animalsów od p. Janowskiej dyzury co czwartek miedzy 11-13 ul sielanka 8a w pałacu ślubów, wejście od prawej strony, mają z urzędem miasta podpisaną umowę na sterylizacje/kastracje kotów ale na psy też czasami dają jesli opowiesz im swoją historie i ciężką sytuacje to jest duża szansa że wydadzą skierowanie na damową sterylizację i za nic nie zapłacisz a pies jest ładny, rasowy wiec trzeba go chronić!
  10. Nie ma problemu:) I jakie są postanowienia?
  11. [quote name='Aga-ta']znacie moze kogos, kto moglby przeprowadzic wizyte przedadopcyjna dla suni w Bydgoszczy?[/QUOTE] Aga-ta masz pw ;) Sunia jest urocza! Służę pomocą :)
  12. [quote name='opus08'][B] Musimy mówić każdemu, kto chce słuchać, o konieczności sterylizacji niehodowlanych zwierząt.[/QUOTE] Nie tylko tym...również tym którzy słuchać nie chcą ;)
  13. przyjemny artykuł...tak sobie marzę żeby było takich więcej....
  14. no właśnie tyle jest tych biednych kotów tylko domów brak :shake:
  15. Cudna cudna i jeszcze raz cudna!!! Śmiem nawet stwierdzić, że na pewno ma więcej uroku od tej osoby ;) Tego typu wypowiedziami nie należy się przejmować...jak zaczynałam przygodę z dogomanią to adoptowałam 18-letniego psa, z wyłupiastymi oczami, ze zdeformowaną łapą i jechałam po niego jeszcze 250km... część rodziny i znajomych kazała mi się puknąć w głowę a jak Go ujrzeli to też ruszyły niezbyt miłe przymiotnik pod jego adresem...a dla mnie był to najpiękniejszy, najcudowniejszy i najśliczniejszy pies ze wszystkich których miałam...i żadne gadanie różnych "życzliwych" osób tego zmienić nie mogły ;)
  16. Karmelek [*] teraz są już razem.......
  17. [quote name='opus08']Dziękuję za odpowiedzi. Rzeczywiście szkoda, że ten lekarz nie zrobił "wykładu"tej pani o sterylizacji suczki. Ja nie zdążyłam, ale za to zrobiłam "wykład " lekarzowi co ja myślę o takim podejściu ludzi do bezmyślnego rozmnażania i uświadomiłam, że za pół roku znów ta pani przyjdzie z następnymi szczeniakami, bo tak łatwo poszło. Ech, ja jestem początkującą hodowczynią kotów NFO i wiem ile sił i emocji kosztuje odchowanie maluszków, człowiek wydałby każdego kociaka ze szponów śmierci, a tu takie coś. Smutno mi dziś z tego powodu....[/QUOTE] Nie dziwie się, bo to jest smutne ale niestety niekiedy konieczne choć rozumiem co czujesz, mimo, że próbowałam Cię przekonać, że czasami takie eutanazje to mniejsze zło...ja też nie zawsze bowiem jestem taka silna...też odchowuję psy/koty/ptaki..te właśnie które przynoszą do eutanazji do lecznicy... To są przykłady których jednak uśpić nie dałam i sama je odchowałam......ale nie dasz rady pomóc zawsze i wszystkim....niestety:( [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/2259/sv205697.jpg[/IMG][IMG]http://img202.imageshack.us/img202/7618/sv206999.jpg[/IMG] [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/2636/sv204260.jpg[/IMG][IMG]http://img440.imageshack.us/img440/8836/sv205363.jpg[/IMG] Edukacja edukacja i jeszcze raz edukacja...bo nic się inaczej nie zmieni na lepsze w tym naszym polskim społeczeństwie............
  18. niestety tak to już jest w polskich realiach :shake: zamiast sterylizacji czy choć upilnowania suczki dochodzi do takich właśnie sytuacji....lecznice nie odmówią ci eutanazji ślepego miotu...do nas do lecznicy w której pracuję przynoszą takie mioty, rzadziej psy częściej kociaki choć obserwuję, że jest ich coraz mniej, bo u nas urząd miasta finansuje w ramach walki z bezdomnością kotów ich sterylizacje....eutanazja takich dzieciątek jest rzeczywiście przykrą sprawą, żal tych zwierząt ogromnie, są takie bezbronne, ja często przygotuję wetowi co trzeba i wychodzę z gabinetu podczas takich czynności, bo to nie na moje nerwy ale trzeba się zastanowić czy to nie jest aby mniejsze zło jak później oddanie ich do i tak ogromnie przepełnionych schronisk gdzie zapadają na choroby z którymi często przegrywają, są też usypiane i to mniej humanitarnie jak to się odbywa w lecznicach weterynaryjnych, przeżywają ogromny stres, samotność, zimno i wiele innych nieprzyjemnych rzeczy.... nie pochwalam właścicielki, u nas w lecznicy nie jestem zbytnio uprzejma dla takich osób, dostają reprymendę i robię im zawsze wykład, bo walczyć z bezdomnością zwierząt powinniśmy poprzez sterylizacje/kastracje a nie poprzez takie eutanazje...ale jeśli nie mamy już wyboru to trzeba niestety pomyśleć o tej obecnej ogromnej przecież liczbie bezdomnych zwierząt które często latami czekają na nowych właścicieli i nie dopuszczać do powiększenia się tej liczby niestety choćby przez tego typu eutanazje :(
  19. Jeśli to jest sąsiad to ja bym zaczęła tu od rozmowy...edukacja edukacja i jeszcze raz edukacja...ludzie naprawdę nie są świadomi i często nie wiedzą jak prawidłowo opiekować się psem a juz tym bardziej jak sobie radzić z niektórymi problemami ...ja tak zamęczam nie tylko sąsiadów od lat żeby poprawili to czy tamto...tłumaczę, dyskutuje, proszę, perswaduję a na końcu jak to nie przynosi rezultatu to straszę i grożę sankcjami...ale często takie zamęczanie odnosi swój skutek więc ja mimo wszytko skłaniam się tu ku rozmowie, tłumaczeniu i edukacji...piszesz, że toz wysłał lek wet aby obejrzał psy czyli całkowicie nie zignorował twojego zgłoszenia..trudno tylko teraz określić czemu wet powiedział, że są w dobrej kondycji jesli rzeczywiście nie były...podejście zalezy od danej organizacji/fundacji...ja miałam kiedyś podobny przypadek...pies był maltretowany i trzymany w ciemnym zamkniętym pomieszczeniu, jedna z lokalnej organizacji zajęła się tą sprawą ale bardzo nieudolnie...właściwie to się nie dziwie bo osoby działające w niej nie znają nawet ustawy o ochronie zwierząt:/ byłysmy wtedy bezradne i tu na dogo dostałysmy kontakt do prezesa Pogotowia i Strazy dla Zwierząt który przyjechał i konkretnie podszedł do sprawy...niestety tez czekałysmy za długo, bo jak policja i PiSdZ weszła na teren posesji to psa już nie było:( my w kilka osób po tej sytuacji zostaliśmy członkami PiSdZ i sami teraz przeprowadzamy interwencję nie prosząc nikogo o pomoc..i jest to komfortowa sytuacja, bo nie musze się prosić i czekać na działanie innych osób jesli widzę jakieś zagrożenie dla zwierząt...a jeśli chodzi o policje czy straż to są służby które nie mają pojęcia jak się w tego typu sprawach poruszać więc zawsze lepiej zgłaszać takie przypadki stowarzyszeniom którym statutowym celem działania jest ochrona zwierząt a one już dalej zajmują się składaniem doniesienia o popełnieniu przestępstwa i współpracują z policją i prokuraturą...Nie wiem z jakiego jestes miasta ale w każdym większym masz przedstawicieli najczęściej kilku takich organizacji jesli jedna nie podejdzie poważnie do zgłoszenia to prosić trzeba o pomoc drugą...są stowarzyszenia które mają w różnych miejscowościach swoich inspektorów czy członków są też takie które nawet jesli mają do Ciebie kawałek drogi to dojadą ..do nas wtedy przyjechali choć dzieliło nas 120 km.... toz tutaj na pewno zasugerował się opinią weta i dlatego nikt więcej się u tej osoby nie pojawił..a jesli warunki w których były trzymane psy były niewłaściwe to powinni nakazać je zmienić, ocenić czy właściciel jest skłonny współpracować czy nie i czy występuje zagrożenie dla tych psów i wtedy w zależności od podejścia właściciela i oczywiście od samego stanu zwierząt oraz warunków w jakich żyją albo wskazać co należy zmienić i w jakim okresie albo zabrać je w trybie 7.3 ...powinni tez zasięgnąć opinii najbliższych sąsiadów co sądzą o jakości opieki nad psami...sąsiedzi są tez często swiadkami w Sądzie w danej sprawie, bo prócz materiału jakie gromadzi dana organizacja typu raporty, zdjęcia, filmy, ocena lek wet dotycząca stanu zwierząt powinno się wykorzystać też skłonnych do współpracy sąsiadów, którzy często są źródłem cennych informacji ...zabrakło tu kilku podstawowych działań...nie wiem też czy tu ktokolwiek z sąsiadów próbował porozmawiać z tą sąsiadką ale wnioskuje, że nie, bo piszesz, że nikt nie wie na ulicy co się stało z psami więc pewnie z nią nie rozmawialiście...a szkoda, bo naprawdę takie rozmowy, tlumaczenia i prośby wiele dają ...czasami jednak jak to nie daje pożądanego rezultatu to rzeczywiście powinny się wtedy włączyć do działania odpowiednie służby...cóż to doradzić ...jeśli jedne Cię nie słuchają to prosisz o pomoc inne...niestety tak to czasami u nas działa i trzeba się namęczyć żeby pomóc tym zwierzakom ale warto, bo możesz czasami właśnie swoją wytrwałością uratowac życie... możesz też sama dołączyć się do jakiejś organizacji byle sensownej, bo z tym też różnie bywa ;) przykro, że ta sytuacja się tak potoczyła ale teraz na twoim miejscu bym nie snuła domysłów tylko podpytała sąsiadki o psy...moze rzeczywiście je gdzieś wydała...możesz nawet ją sprytnie podejść, że masz znajomego który hoduje psy w typie tej rasy i jak Cie ostatnio odwiedził to się pytał czy może by nie można ich było odkupić albo coś podobnego..spróbuj i zobacz jak zareaguje i co ci odpowie....
  20. Super, że sunia będzie miała wreszcie nowych właścicieli:) Agata na pewno napisze coś więcej na wątku...ona adoptowała suczkę onkę z podobną smutną historią i już z rana telefonicznie mnie zawiadomiła, że ona koniecznie musi tę wizytę przeprowadzić, bo ją psina urzekła ;) Cieszę się, że wizyta przebiegła pozytywnie i 3mam kciuki za spotkanie zapoznawcze oneczki z nowymi włascicielami, niech będzie szczęśliwa!
  21. Szukamy domu dla 2-miesięcznego goldenka z metryką! Psiak miał trafić do schronu, przyniesli go właściciele u których był tylko kilka dni, bo wynajmują mieszkanie i nie spytali się właściciela czy moga kupić psa i jak się pojawił własciciel mieszkania nie zgodził się na trzymanie go więc stwierdzili że go oddadzą...przebywa w dt, jest zdrowy, radosny, na razie zdjęć nie mam. Apel w pomocy szukaniu domu kieruje głównie do dogomaniaków miłośników goldenów zajmujących się ich adopcją, macie jakąś fajną rodzinę która by chciałą szczeniaka goldena? Wiadomo że jak szczeniak z metryka i do oddania za darmo to zaraz pseudohodowcy tłumami sie zlecą więc pies musi trafić w sprawdzone, zaufane ręce, bo już w tak krótkim swoim życiu trafił na nieodpowiednich ludzi i po raz kolejny nie może się to powtórzyć :shake:
  22. Miałam już napisać kilka dni temu ale jak zawsze się nie wyrabiam;/...słuchajcie nareszcie po wielu ciężkich przeżyciach mogę napisać to co chciałam już napisać od początku... Beethoven ma dom!!!!!!!! I to jest wspaniały dom :cunao: :drink1: Ale od początku...bo od początku to wcale nie było tak różowo:roll:...dałam beethovena po raz kolejny do gazety na 2 wydania podając swój nr jak również i jego właścicieli...dzwonię do ludzi dzień przed ukazaniem się ogłoszenia żeby ich uprzedzić że moga byc telefony a oni mi mówią, że kilka dni temu oddali benia do schronu więc to już nieaktualne:-( przyjechała córka tej kobiety i wspólnie uzgodniły że dość już tych problemów więc oddają psa do schroniska...nikt mnie oczywiście nie powiadomił wkurzyłam sie niemiłosiernie choć w głębi duszy cieszyłam się, że choć dotarło do nich moje klepanie i mimo wszystko nie wybrali morbitalu a mniejsze zło:shake: Ponieważ miałam natłok pracy to dopiero po paru dniach wybrałam się do schroniska do Beethovena, kierowałam się od razu w stronę boksów gdzie są psy duże ...szukam szukam a go nie ma..ciśnienie mi skoczyło, bo już myslałam, że mi go uspili, pobiegłam do recepcji a tam mi oznajmili, że benio został odebrany przez właścicieli!!! Zadzwoniłam więc do ludzi o co tu chodzi a oni na to, że zadzwoniła z ogłoszenia super rodzina spotkali się i stwierdzili, że benio musi trafic do nich więc pojechali odebrać psa ze schronu i przeprosili, że nie dali mi znać o tej radosnej nowinie. Beethoven zamieszkał więc niedaleko Bydgoszczy w Świeciu z rodziną z dziećmi, mieszka w domu, ludzie mają jeszcze konie, podobno są super, Pani ma kontakt telefoniczny z tą rodziną i jesli będę chciała to moge go u nich odwiedzić ;) Historia więc w końcu skończyła się happy endem...warto więc walczyć i wierzyć do końca..pamiętam jak dawałam to ogłoszenie jaka byłam już zrezygnowana i bez wiary, że w końcu się znajdzie ktoś sensowny...a jednak... życie czasami robi nam jednak miłe niespodzianki:p
  23. [quote name='malva']przykro mi to mówi,ale włascicel Kliniki raczejo tym wie- to nie jest pierwszy przypadek,niestety, swego czasu było o tym głosno w gazecie lokalnej[/QUOTE] przykre to nawet bardzo :shake: nie ma juz chyba nic gorszego od tego kiedy lek wet los i zdrowie zwierząt jest obojętne.....
×
×
  • Create New...