Jump to content
Dogomania

demi

Members
  • Posts

    3511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by demi

  1. BARDZO SUPER. Tylko czy nie prościej będzie przez internet zamówić:razz: wtedy i ty nie będziesz musiała benzyny tracić;) trzeba kombinować jak sie da:roll:
  2. Mam wyrzuty sumienia, że sie wszyscy tak starają, a ja nawet podliczenia nie chcę zrobić...:oops: Wiec zrobiłam: Mru- 30zł Teresa R z Kalisza- 50zł Kasia F z Kalisza- 25zł Jacek S. z Wolbrom- 40zł Basiaprom, za bazarek- 124zł Razem 269 zł Wcześniej także dostałam 15 euro od Kamili_s, które już wydałam na eukanubę dla Czucza- na samiutkim początku, kiedy po sterydach jadł jak wariat, a myśmy wyrobić nie mogli, bo kto by mu aż tyle ugotował:roll: Magda_fundacjaazyl- pieniążki jeszcze nie doszły, zapewne jutro dojdą;) To myślicie, że będę mogła kupic lepszej suchej karmy dla Czuczmaczka? Co o tym sądzicie? Z pewnością będą ją podjadały wszystkie moje animalsy:roll: ale co zrobić... Czasem jak mnie dlugo nie ma w domu, to lece "na przeciwko" po puszke Chappi czy innego dziadostwa... Bo przecież nie bede ich głodzić, a spać czasem też muszę:oops: jakie wasze zdanie?
  3. nom na AR jest wielu wspaniałych ludzi :loveu: zobaczymy co nam na kontroli powiedzą... ale mam nadzieję, ze nic złego! Bo wydaje mi sie, ze jest coraz lepiej! Zaraz napiszę do Folen;) dzięki!
  4. nom na AR jest wielu wspaniałych ludzi :loveu: zobaczymy co nam na kontroli powiedzą... ale mam nadzieję, ze nic złego! Bo wydaje mi sie, ze jest coraz lepiej! Zaraz napiszę do Folen;) dzięki!
  5. dziąszki kochane, dzisiaj już padam na dziub... tak mi sie liczyc nie chce, ze szok! Persy mnie wykończyły:shake: Jutro na pewno wszystko podliczę:roll: Kończą się nam pampersy, wiec bedziemy mieć za co kupić:loveu: bo jak przyjdzie mi pieluchy prać to... nawet nie chcę sobie myśleć:roll:
  6. [quote name='majqa']Dobrze by było, jak piszesz, wykluczyć wszystko. :-( Nie dziwię się Twoim wizjom. Czy niezależnie od pomyślności operacji, Biś będzie musiał jeść na stojąco z zachowaniem wszelkich środków ostrożności?[/quote] Wszyscy mówią, ze Biś powinien tylko przez pierwsze tygodnie jeść na stojąco. Ale nic mi nikt nie gwarantuje- wszyscy mnie tam pocieszają, bo co mają zrobić:roll: Ale powiem wam, że dzis Biś nie wymiotował ani razu!!! :multi: a zjadł już 6 zmiksowanych udek z kurczaka wraz z wywarem z nich:lol: to, ze pójdziemy z torbami, to swoją drogą:oops: ale moja mama patrzeć na te kosteczki nie może i pasie go ile wlezie:cool3: co po chwilę go woła i karmi:evil_lol: dobrze, ze jej nie było jk Bis był u mnie przed operacją.. to naprawde był koszmar, ciągle wymiotował! A dla mnie jego operacja stawała pod znakiem zapytania, bo nie wiedziałam czy ją przeżyje, był taki słabiuchny:shake: Za to dziś zaczepiał już mojego Przypała, ma wiecej energii i tyle nie śpi. Kocham tą kluskę normalnie:loveu: tak sie cieszę, że jakoś to lepiej jest;)
  7. co do rehabilitacji to nie mam zielonego pojęcia, zapytam dr Stańczyka jak bede z Bisiem na AR w tym tygodniu. Jakoś o tym nie pomyślałam. Irysku, to nie tak, ze chcą mnie wywalic i mieć w dupie. Poprostu powiedzieli mi, ze oni nie chcą z taką ilością zwierząt mieszkać- bo się gryzą, sikają, demolują itc. Powiedzieli, ze mają już dość, a ja zamiast sie pozbywać zwierząt to tylko znoszę kolejne. Dobrze, ze ojciec jest za granicą w pracy, bo by mnie wysiudali do końca tygodnia:lol: powiedzieli, ze mi opłacą mieszkanie i w ogóle pomogą, ale nie chcą w takim syfie żyć...:roll: A dużo by tu opowiadać... Zobaczymy co to bedzie:shake: Póki co zmieniłam taktykę i podłogi myję codziennie- ale przy rzygającym Bisiu i robiącym pod siebie Czuczu nie jest tak kolorowo. Bo wcześniej z moją siódemką jakoś było znośnie, mimo, że dt przychodziły i odchodziły, ale zdrowe, nie takie choruski jak te:roll:
  8. co niesamowitego w tym, ze się walczy o to co się kocha:roll: najgorsze jest to, ze to właśnie przez Czucza muszę gdzieś przemieścić się ze swoimi dzieciakami... Moze się to odwlecze... nie wiem, zobaczymy:shake: co czas nam da. Przez taką biedną mordeńkę... Ale ciotka i tak go kocha, dałaby się za niego spalić, więc zawsze to jakoś zwycięsko wychodzimy z każdej (chyba) sytuacji :roll:
  9. jeśli Biś nie przestanie wymiotować w ciągu tygodnia, to bedę naciskała na endoskopie, bo może jeszcze coś tkwi w przełyku czy gdzieś tam w środku... może jakieś żylaki? Nie wiem, ja mam już takie wizje, ze szkoda gadać :-(
  10. Dzięki Selenga... a te kropki to śrut :placz:
  11. [quote name='agusiazet']I pieseczku bądź już zdrowy!!![/quote] Oj, bądz zdrowy, bo twoja ciotka wykończy sie w mgnieniu oka:roll:
  12. a tak wygląda miejsce po zabiegu: jedna wielka dziura na żebrach i jedna mniejsza pod żeberkami, zabardzo nie widać na zdjęciu, ale był to koszmarny zabieg, że Biś przezył to chyba jakiś cud:roll: [IMG]http://img387.imageshack.us/img387/3069/szwydi0.jpg[/IMG] [IMG]http://img231.imageshack.us/img231/3223/szwy1wz3.jpg[/IMG]
  13. no i tutaj siedzimy z Czuczem na AR, to było przed kontrastem, jak sobie przypomne to,aż mnie skręca:shake: z nami był jeszcze Biś i Piti/Pitek vel Filipek badz Chybaczek/Kiwaczek- kociak z objawami neurologicznymi- zajmujący moje łóżko:lol: wtedy cała chirurgia nasza była:evil_lol: Nie wiem czemu, ale Czucz okropnie zdjęć nie lubi :roll: Kochani, rozliczę się jutro, dobrze? Bo dzis już tak mi sie nie chce... Muszę się brać za ogarnianie kuwet, powyprowadzać psy i cały cyrk posprzątać:roll:
  14. w ostatnim czasie doszedł do nas Bibiś z PPT Botalla oto jego wątek I Czucz jak zawsze kochający wszystkich i nie konfliktowy, jak zobaczył na "swoim" podwórku to tak rwał, ze poobdzierał sobie łapki i zgubił pieluchę...:evil_lol: a po co tak leciał... po to, żeby się na Bia rzucić :lol: ale już się dogadali:roll:
  15. [quote name='Dorothy']demi jestes kochana ze wzielas go pod skrzydla. Jakie lekarze stawiaja teraz rokowania? Jestescie dzielni, to naprawde wyczerpujace - niby najprostsza czynnosc pod sloncem- jedzenie...:-( on napewno znajdzie wspanialy dom- jest piekny, i taki mlody. Trzymam za zdrowienie..[/quote] Weci powiedzieli, ze jak już przezył to bedzie dobrze;) mogą być zrosty, po miesiacu mamy zrobić znów zdj z kontrastem. Moze być też tak, że pysiolec bedzie musiał juz do konca życia na stojąco jeść... ale jeszcze nic nie wiadomo. Wczoraj tylko ja go karmiłam i ani razu nie wymiotował:multi: a dzis do karmienia moja mama się dobrała i oczywiscie sie pohaftał :shake: ale tylko raz. PRzed zabiegiem to do 8 razy wymiotował po jedzeniu, zjadał i tak w kółko. Zwariować szło...:shake:
  16. o proszę a to zdjecie z dnia wczorajszego, tak Biś sobie odpoczywa:loveu: [IMG]http://img231.imageshack.us/img231/9580/biijezorzx9.jpg[/IMG] [IMG]http://img152.imageshack.us/img152/2020/bisodpoczywauz3.jpg[/IMG] a tutaj Biś po zabiegu, zdjęcie zrobione w nocy, jak już robił przerwy miedzy tym wyciem:-( [IMG]http://img152.imageshack.us/img152/1769/bispo1yg4.jpg[/IMG] [IMG]http://img80.imageshack.us/img80/9583/bispo2wv9.jpg[/IMG]
  17. Zapomniałam napisać, że: [SIZE=5][B][FONT=Verdana] [SIZE=4]BIŚ ma 4 miesiące i waży zaledwie 10,5 kg :angryy:[/SIZE][/FONT][/B][/SIZE]
  18. [quote name='Dorothy']jak to 1 wrzesnia, 1 wrzesnia juz bylo... Jezu jak ten biedak dotrwal do dzis w ogole??[/quote] tak, 1 września miał zabieg... nie zrobiłam wcześniej mu wątku, bo miałam tyle pracy, ze sie w głowie nie mieści, spałam po 3-4 godziny i ciągle w biegu!
  19. a w między czasie, Biś znów w nocy wył... To w autobus i do nocnej apteki po czopki- wcześniej nie wykupiłam, bo po co... i pół nocy znów zarwane:shake: Później tj. w czwartek zrobił się Bisiowi okropnie wielki krwiak pod brzuchem... I jak tu nie zwariować? :placz: Dopiero jutro miał być ściągany, ale na moje oko już zszedł:roll: eh... wariatkowo gwarantowane...:roll: Biś nadal wymiotuje po jedzeniu, ale jak dostanie zmiksowane mięsko z wywarem, na którym się gotowało jest ok:loveu: oczywiscie musi jeść na stojąco/ pionowo. Czyli dostaje michę na stole, łapki na góre, ciotka trzyma i chlipamy:lol: Ale od razu widać, ze czuje się lepiej! Bo wiecej chodzi, zaczepia inne psy, chce sie bawić. Wcześniej tylko spał- myślałam, ze nie dożyje zabiegu. Ale wygląda na to, ze wszystko bedzie dobrze!:roll: Kochani, pomóżcie mi, znaleźć Bisiowi najlepszy dom pod słońcem!!! Po zabiegu, po kontraście, jeśli okaże się, ze jest wszystko ok, znaczyc to bedzie, że BIŚ JEST KOMPLETNIE ZDROWY!!!! A jeśli okaże sie że nie, to jak nic ide sie wieszać:-(
  20. Biś miał operacje w poniedziałek. 6 godzin siedziałam pod AR i myślałam, ze się powieszę. Dosłownie nikt do mnie nie wyszedł, zeby mi powiedzieć, ze Bi żyje. Myślałam, ze o 8 rano widziałam go ostatni raz... Ale na szczęscie Biś żyje! Ale za to co w nocy przeszliśmy po zabiegu to koszmar. Biś cały czas płakał. A ja razem z nim i resztą psiaków na ziemi i pocieszalismy malucha jak mogliśmy. A gdy już po 4 w nocy Bis zasnął i ja mogłam odetchnąć. Przebudziałam się po 6 i patrze, a Biś wstał i drepta i hopsia na łózko... a ja na ziemi... pięknie... Ale najważniejsze, ze po 24 godzinach dał mi jakoś żyć, przestał tak płakać, ze boli, bo było to nie do zniesienia. Zresztą to samo było przed zabiegiem... Biś ciągle szukał jedzenia! A co zjadł to wymiotował... I ani moje psy nie były porządnie najedzone, ani domownicy. Bo Bisiowi by chyba serducho pękło, gdyby mu nie dali...
  21. [B]Bibiś -piękny 4 miesięczny wyżeł weimarski. Urodził się 15 maja 2008 roku. [/B] [CENTER] [IMG]http://www.toz.wroclaw.pl/upload/interwencje/bibi/bis10.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] Jego właściciele wysprzedali cały miot. Biś był chory i pozostał. Podobno kochali go, ale widocznie nie, aż tak, żeby pomóc piesiowi operacją. [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://www.toz.wroclaw.pl/upload/interwencje/bibi/bis1.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] Bibiś co tylko zje, to zaraz zwymiotuje... [B]Po czterech miesiącach takiej katorgi Bis wygląda jak żywy szkielet…[/B] Cały czas szuka jedzenia… Jak tylko dostanie jeść zaczyna się walka, wymiotuje, je, wymiotuje i tak w kółko. Większość dnia przesypia. Nie ma siły się bawić, biegać. [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://www.toz.wroclaw.pl/upload/interwencje/bibi/bis9.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] Biś trafił do jeden z naszych członkini TOZ Asi, teraz mieszka ze sparaliżowanym Czczem i resztą jej podopiecznych. Oto jej słowa: [/CENTER] [CENTER] [I],,Biś jest cudownym pieskiem. Taki delikatny i wrażliwy. Patrzeć się nie da na to jak szuka jedzenia, a jak tylko je dostanie zwraca. A jego oczy… Ból w sercu ściska… Biedak chciał by się tylko przytulać i siedzieć na kolanach. Biś musi trafić do domu wyjątkowego! Do takiego, w którym nie będzie najmniejszego cienia wątpliwości, że jego sytuacja może być niepewna. Jego nowi właściciele muszą obdarzyć go olbrzymią miłością i podarować dużo czasu! Na pewno nie zostanie oddany pierwszej osobie, która się zgłosi z chęcią jego zaadoptowania." [/I] [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://www.toz.wroclaw.pl/upload/interwencje/bibi/bis4.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] Po wizycie na Akademii Rolniczej okazało się, ze Biś ma wrodzoną wadę serca tzw. [B]przetrwały przewód tętniczy Botalla. Czeka go poważna operacja, na którą jesteśmy umówieni 1 września o 8.00 na AR. Zabieg przeprowadzi dr Skrzypczak. Zabieg jest bardzo drogi.[/B] Przy Bibim będzie pracować cała kadra lekarzy, a aparatura będzie za niego oddychać… [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://www.toz.wroclaw.pl/upload/interwencje/bibi/bis6.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] [B]Co to jest Przetrwały przewód tętniczy Botalla? [/B]Przewód tętniczy fizjologicznie ulega zamknięciu około 8 godziny po urodzeniu: wzrost stężenia parcjalnego tlenu we krwi tętniczej powoduje obkurczenie ściany naczynia i zamknięcie jego światła. W przypadku, gdy przewód nie ulegnie zamknięciu, powstaje przeciek lewo-prawy, prowadzący do przeciążenia objętościowego lewego przedsionka serca i krążenia płucnego. Przewód ten uciska na cześć przewodu pokarmowego i aortę w konsekwencji doprowadzając do zwracania pokarmu, chwile po jego przyjęciu. Leczenie operacyjne PDA polega na podwiązaniu przewodu lub przecięcie z podwiązaniem kikutów. [/CENTER] [CENTER] [B]Rokowanie [/B]Skorygowanie odpowiednio wcześnie wykrytej wady przed wystąpieniem powikłań jest obarczone bardzo niską, bo tylko 1% śmiertelnością operacyjną, rokowanie jest bardzo dobre. [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://www.toz.wroclaw.pl/upload/interwencje/bibi/bis3.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] [B]Bibiś ma olbrzymią wolę życia! Pomóżmy mu odzyskać wiarę w ludzi i w końcu pozwolić spokojnie najeść. Pomóż nam pokryć koszty leczenia Bibisia. [/B] [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://www.toz.wroclaw.pl/upload/interwencje/bibi/bis5_1.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] [B] Każda, nawet najmniejsza wpłata się liczy! [/B] [B] Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział we Wrocławiu [/B] ul. Żeromskiego 56, 50-312 Wrocław [/CENTER] [CENTER] Z dopiskiem:[B] Bibiś[/B][/CENTER] [CENTER] [B] Nasze konto: PKO BP 79 1020 5242 0000 2602 0018 6734 dla wpłat zagranicznych SWIFT: PKOPPLPW [/B] Jeśli ktoś z Państwa chciał by podarować Bisiowi wspaniały dom, prosimy o kontakt- Joanna Kleszcz 693-511-896, [EMAIL="toz.wroclaw@wp.pl"]toz.wroclaw@wp.pl[/EMAIL] . [/CENTER]
  22. wiecie co... udało mi sie z 25 persami, jakoś te biedy schorowane wydać w dobre dt/ds, udało się cudem! Ale taki cud to chyba kolejny szybko się nie ziści:roll:. A pewne jest to, ze byle gdzieś Ciućmojdy nie oddam, miedzy nami jest miłość jakiej mało gdzie można spotkać:roll: i jak tu być mądrym?:oops: A jeszcze jedno zapomniałam napisać... Byliśmy u Pana Piotra w piatek, który robi wózeczki dla piesków- jest podobno świetny- robił Kraksie, Frotce i wielu wielu innym- prawie dwie godziny pokazywał mi zdjęcia na kompie i opowiadał co któremu pieskowi/kotkowi/szynszyli czy śwince morskiej dolegało- oczywiście on im wózeczki robił;) I Czuczka zmierzył! Mieliśmy czekać 2 tygodnie na wózeczek, ale wczoraj zadzwonił i pytał czy my na targi zoo-botanika w wekend się wybieramy. A ja mu mówie, ze TAK, mamy tam stoisko i napewno Czucza ze sobą zabiorę. I kochany Pan Piotr powiedział, ze środa bądz czwartek wózeczek bedzie gotowy:loveu: Zrobi nas z poza kolejki- a niestety kolejka po wózeczki jest... Nawet dla wielkich 70 kg psów, facet zdolniacha, nie powiem;)
  23. dziś troszke odespałam- w końcu, bo wyglądam okropnie, w sumie to już nie wyglądam...:roll: a czuje się... eh... mam skierowanie do szpitala- ciekawe kiedy mam jeszcze tam dodreptać:lol: Zaraz zrobie jeszcze rozliczenie;) ZDJĘCIE RTG- KONTRAST CZUCZMACZKA no właśnie kurcze, nie mogę wrzucić, czy mogłabym komuś na maila podesłać? Bo to jest jakiś dziwny format... i nie potrafię, a informatyk, jak widać ze mnie beznadziejny:oops:
  24. Kochani, przepraszam, za tak długą nieobecność... Ale miałam tyle na głowie, że dosłownie spałam po 3-4 godziny i chodziłam jak zombi, a czasu i tak było za mało:-( Miałam te 28 persów w domu, po zmarłym właścicielu- to dopiero była masakra:-(! Ale chwała bogu zostały już tylko 2:roll: Ale wróćmy do Czuczmaczka. Po wypadku już ponad miesiąc, lekarze najpierw szprycowali go sterydami, antybiotykami i innym dziadostwem- w sumie 5 zastrzyków dziennie przez 2 tygodnie. Ale lepiej nie było. Czucz ma czucie głębokie. Jak to mówią moje wetki MEDYCYNA TO NIE MATEMATYKA, WIEC WSZYSTKO MOżE SIę ZDAżYć. I tak samo jest z Czuczem. Dzień, w którym Czucz miał robiony kontrast, myślałam, ze wyjdę z siebie i stanę obok. Pocieszali mnie, że będą konsultować wyniki z innymi specjalistami z innych miast, że może z czasem..., ale kazali rozglądać się za wózeczkiem- dr nawet mi maila wysłał, gdzie można wózeczek zamówić:placz: I Czucz nie chodzi.... Dalej biega w pieluszkach. W miedzy czasie wzięłam do siebie 4 miesiecznego wyżła weimarskiego z chorym serduszkiem- z przetrwałym przewodem tętniczym Botalla- a co z nim przeżyłam to już sie w ogóle w pale nie mieści- działam już ponad swoje siły:-( Ale co najlepsze to wrócili moi rodzice z wakacji, i byli pewni, że Czucza juz gdzieś oddam, a tu jeszcze dwadzieścia parę kotów w łazience i rzygający po każdym jedzeniu wyżeł- no i wiecznie gubiący pieluchy Czucz:lol: No i dostałam eksmisje... :oops: Moja rodzinka ma już tego wszystkiego po dziurki w nosie... W sumie nie dziwię się im. Bo jak można z 9 psami ( w tym chore) i tabunem kotów żyć. Śmierdzi im, i nie ma co ukrywać. Bo Czucz jak zgubi pieluszkę to podlewa co popadnie, legowiska, łazi po holu i kuchni to brudzi, reszta to roznosi po kanapach i tak w kółko. Plus te moje mniejsze animalsy... I kot z obiawami neurologicznymi, który zamieszkał no moim łóżku bo nigdzie indziej nie mógł, by sobie ząbki powybijał... eh można pisać i pisać:shake: No i zobaczymy co to będzie z tym wszystkim, eh...
  25. tak ciężki że zęby połamać idzie....:placz: o uśpieniu w każdym razie nie ma mowy. jakoś sie przemęczymy to 10 lat:placz: zresztą nawet weci wiedzą, ze mi takich rzeczy sie nie mówi...:shake: Po operacji może być gorzej, albo bedzie tak samo. Najgorsze to to, ze bedzie przez 3 tygodnie sie goiło i go bolało... Ale mówią mi, że cuda się zdarzają... Wszyscy mi tak mówią, bo co mają powiedzieć :-(
×
×
  • Create New...