-
Posts
7367 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by romenka
-
Zakrwawiony, mały pies już po operacji. WŁAŚCICIEL SIĘ ODNALAZŁ!!!!!!
romenka replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Wspaniałe zakończenia:loveu: A już myślałam co dalej biedna chrupek ma zrobić.Teraz jest szczęśliwa:loveu: i piesek te. Kora jesteś cudowna!!!!!:loveu: :loveu: :loveu: -
Tak xxxx52 masz racje co do nazy tej choroby to spedeloza ale mnie zmartwiłaś jednak tym że "...miały żle"Mi się już z tego wszystkiego wyć chce i wyje a co!Ja ją znalzłam i ja do tego dopóściłam!xxxx52 czy ta choroba rozwinęła by się gdybym ją miała u siebie i poświęcała jej dużo czasu i gdyby dobcia miała wybieg?Pytam się bo czuje się winna temu wsystkiemu.Wiadomo że Schronisko to nie hotel i mogłam bardzie dooope ruszyć i jechać do niej by poświęcić od samego początku jej czas a nie siedzieć i myśleć o dooopie i marynie!Nie obwiniam Broń Boże schroniska o nic! Ula18 tak mówią w schronisku.Wiem że tam robia dla niej wszystko co najlepsze.Ma ciepło i jedzonko.Kora się nią opiekuje a to oznacza że jest w dobrych rekach :loveu: no i Pani Dyrektor również ją uwielbia jednak ja zawsze będę miał do siebie jakieś "ale" bo zawsze mogłam zrobic wiecej!
-
Zakrwawiony, mały pies już po operacji. WŁAŚCICIEL SIĘ ODNALAZŁ!!!!!!
romenka replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Chrupek i gdzie teraz jest psiak?? Kurcze nikt mu nie może dać na kilka dni schronienia?Potem zawsze można się z kimś innym wymienić:oops: -
[...]Dobcia miała operacje bo na prześwietleniu wyszło, że ma wielki gwóźdź po prawej stronie do tego doszła jeszcze narośl na krzyżu z którą na razie nie wiedzą co robić i stany zwyrodnieniowe (tu wymienił jakąś chorobę której nazwy nie pamiętam) i że to będzie się tylko pogłębiać i dobcia może przestać w ogóle chodzić.:placz: :placz: [...]Dobcia ma na imię Dianka i śpi w biurze adopcyjnym. Jest pod stałą opieką weterynarza i nie jest absolutnie do adopcji. Był jeden chętny, który chciał ale Pani dyrektor zaufała sercu i przeczuciu i nie wydała suni. Moim zdaniem dobrze zrobiła. Dobcia na sam widok Pani dyrektor cieszy się. Wiem że nie jest jej tam źle bo ma ludzi którzy dbają o nią, ale nie ma pola do biegania by choć troszke te nóżki rozchodzić. Sama Pani dyrektor powiedziała że jak Dianka wiecej pochodzi to i chód ma jak pies zdrowy więc dlatego będę jeździć do niej i zabierać ją na spacery by ćwiczyła mięśnie bo nie mogę dopuścić do tego by przestała chodzić.:placz:
-
Tak morisowa to właśnie Dianka:-( W zyciu nie spodziewałabym się że dobcia będzie w tak fatalnym stanie. Co do smyczy chetnie pozycze sobie od Ciebie jeśli to będzie tylko możliwe .Ja będę pojutrze na paluchu by dobcię wyprowadzić.Powiedz mi gdzie wy z tymi psiakmi chodzicie??Ja wyszlam poza teran i nie miaalm gdzie pójść :oops:
-
[quote name='morisowa']Romenka, właśnie Tigress pytałam o petardy, bo sunia u niej sylwestra spędzała. A u Ciebie się bała? uciekała? jak wg Ciebie reaguje na strzały? To mieszkanie w bloku. Podam Twój numer, to wypytasz o wszystko.[/quote] Morisowa ona u mnie się nie boi petard i nie chowa się ale to kwestia czasu i przyzwyczajenia jej do człowieka.Na początku jak ją zabrałam to ona bala się własnego cienia teraz już jest zupełnie innym psiakiem.Chyba że coś huknie z nienacka na dworze wtedy się boi ale w domu czuje się bezpiecznie. Ps.Morisowa moja Dobcia to Dianka:placz:
-
[quote name='Tigress']Ej to nie tak że ona się boi petard. U mnie w sylwestra jak strzelali nawet z kanapy nie wstała a stoi obok okna. Mogła się chowac ale tego nie robiła , totalny brak zainteresowania[/quote] W domu może nie ale jakby ją spóścił ze smyczy to poleciałaby ze strachu gdzie nogi by ją poniosły. Wczoraj skubana mi się zerwała ze smyczy oczywiście moja wina :oops: i poleciala mi prosto pod samochód który wychamował ale normalnie ni eprzyszłaby do mnie tak się przestraszyła gdyby nie Roma bo zaczełam romę głaskać a że wiem że ona jest zazdrosna od razu przyleciała zazdrośnica mala :eviltong:
-
[quote name='morisowa'][B]romenka[/B], mogę podać Twój numer kobiecie, która szuka małej suni? Starsze małżeństwo, ale w razie choroby pies pójdzie do dzieci (sama o tym od razu powiedziała). Szuka małej, spokojnej suni, która nie boi sie petard. Poza tym wygląd nie istotny. Może to szansa dla małej.[/quote] Oj kochana ale moja Punia boi się petard.Jak najbardziej możesz podać nr mój telefonu tylko nie wiem czy coś z tego wyjdzie?A oni mieszkaja w bloku czy w domku?
-
Kiedy zajechałyśmy na na paluch zobaczyłam od razu dobcie. Nie było problemu z rozpoznaniem jej przeze mnie. Leżała na murawie przywiązana do płotu cała się trzęsąc. Oczywiście zaraz jak to zobaczyłam poleciałam do biura z pretensją dlaczego, po co, ?? Pan starszy, który zaczął mi tłumaczyć, że właśnie dobcia jest na spacerze:crazyeye: , a kiedy ja to usłyszałam aż mnie tylepnęło! Jak on nazywa spacer przywiązywanie psa do płota to ja jestem matką Boską!!! Nie!!! Nie mogłam tego tak zostawić! Źle zrobiłam bo zamiast spokojnie do tego podejść to się uniosłam. Zaraz po tym poszłam do weterynarza pytać się co ze zdrowiem dobci bo powiedzieli mi w biurze że ona nie jest do adopcji więc Pan doktor powiedział mi o bardzo złym jej stanie zdrowia. Co się okazało: Dobcia miała operacje bo na prześwietleniu wyszło, że ma wielki gwóźdź po prawej stronie do tego doszła jeszcze narośl na krzyżu z którą na razie nie wiedzą co robić i stany zwyrodnieniowe (tu wymienił jakąś chorobę której nazwy nie pamiętam) i że to będzie się tylko pogłębiać i dobcia może przestać w ogóle chodzić.:placz: :placz: Kiedy nie mogłam już się na to patrzeć zapytałam się czy możliwe jest wzięcie dobci do środka biura adopcyjnego gdzie wcześniej dowiedziałam się że tam jest jej legowisko oczywiście pozwolili mi ale po jakimś czasie przyszedł starszy pan i zaczął narzekać na mnie że ja ich obwiniam o to w jakim stanie jest teraz pies. Oczywiście tak nie było ja tylko mam sama do siebie pretensje za to co się stało bo moim zdaniem można było tego uniknąć tego znaczy mdlejących nóg dobci które już ledwo chodzą, ona już prawie je ciągnie za sobą -gdybym ja zapewniła jej wybieg... bo moje przeczucie mówi mi że to przez to. Przyjechała Pani dyrektor. Wszystko mi jasno wytłumaczyła. Dobcia ma na imię Dianka i śpi w biurze adopcyjnym. Jest pod stałą opieką weterynarza i nie jest absolutnie do adopcji. Był jeden chętny, który chciał ale Pani dyrektor zaufała sercu i przeczuciu i nie wydała suni. Moim zdaniem dobrze zrobiła. Dobcia na sam widok Pani dyrektor cieszy się. Wiem że nie jest jej tam źle bo ma ludzi którzy dbają o nią, ale nie ma pola do biegania by choć troszke te nóżki rozchodzić. Sama Pani dyrektor powiedziała że jak Dianka wiecej pochodzi to i chód ma jak pies zdrowy więc dlatego będę jeździć do niej i zabierać ją na spacery by ćwiczyła mięśnie bo nie mogę dopuścić do tego by przestała chodzić.:placz:
-
JESTEM.DOPIERO PRZYJECHAŁAM BO JESZCZE BYŁAM W SKLEPIE. JEŚLI CHODZI O DOBCIE TO ZA CHWILĘ NAPISZE.ALE POWIEM TYLKO JEDNO:JEST ŹLE!!!DOBCIA NIE MOŻE BYĆ ADOPTOWANA BO MA ZMIANY W KRĘGOSŁUPIE I LEDWO CO JUŻ CHODZI!!!MA CHOROBĘ NIEULECZALNĄ KTÓRA BĘDZIE POSTĘPOWAĆ!PLUJE SOBIE W TWARZ BO MOŻE GDYBYM JEJ NIE ODDALA NIE STAŁO BY SIĘ TO:placz: :placz: :placz: CHOCIAŻ PANI DYREKTOR MÓWI ŻE TO CZY BYŁA BY ZE MNĄ CZY W SCHRONISKU I TAK BY NADESZŁO!BĘDĘ DO NIEJ CO DRUGI DZIEŃ PRZYJEŻDŻAĆ I CHODZIĆ NA SPACERY MOŻE JEJ CHOCIAŻ W TEN SPOSÓB POMOGĘ! RESZTĘ NAPISZE ZA JAKIŚ CZAS TERAZ MUSZE SIĘ USPOKOIĆ PRZEZ TO WSZYSTKO. CHCIAŁAM SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ PANI DYREKTOR ZE SCHRONISKA NA PALUCHU ZA SERCE DLA DOBCI :Rose: :Rose: :Rose: :modla: :modla: BO NAPRAWDĘ DBA O TĄ PSINĘ.
-
Dzisiaj rano odebrałam Pw od morisowej niestey wieści są nienajlepsze.Dobci nie ma tam gdzie powinna być :placz: Dzisiaj jadę i wszystko sprawdzę bo pies od tak sobie nie może zniknąć tym bardziej że identyczna sytuacja była 3 miesiące temu kiedy pojechalam ją zobaczyć.Czyżby do tej pory nie wpisali gdzie psa przetrzymują??Nie chce mi się wierzyć!!! Musze pjechać i zobaczyć czy z nią wszystko jest w porządku!!!Jeśli byloby coś nie tak nie wiem co zrobię:placz: Chyba zabiorę ją tylko że pójde razem z nią juz na ulice.Biedna sunia!!! Pójdę dzisiaj do samej pani dyrektor by pomogła mi odnaleśc dobcie bo sama chyba tam sobie nie dam rady :placz: Ale jak byłam ostani przecież raz przeszłam po wielu boksach i nie było jej więc gdzie może być?? Nie będę nic pisać narazie póki sama nie sprzwdzę.Was proszę-trzymajcie kciuki by okazało się wszystko tylko zwykłą pomyłką i sunia była:-(
-
Zakrwawiony, mały pies już po operacji. WŁAŚCICIEL SIĘ ODNALAZŁ!!!!!!
romenka replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lulka']Bardzo bardzo dziekujemy za wsparcie :loveu: psiak mial fajna obroze, ale bardzo brudna od spodu, uszy tez ma zaniedbane, jest juz starszym psiakiem, widac duzy kamien i bielmo na oczkach[/quote] To tym bardziej chyba nie został wyrzucony.Psiak może się zgubił na wystrzał petard albo poprostu poleciał za suczką... Jutro wkleje następne ogłoszenia może psiaka bedą szukać.Przede wszystkim teraz ogłoszenia na prystankach.Może warto by było porozklekjac w autobuisach ogłoszenia?Nawet jeśli miałyby być tylko jeden dzień(bo zapewne je zerwą) ale warto wtedy więcej ludzi zobaczy że psiak się zgubił. Chrupek wyślij mi może na wszelki wypadek ogłoszenia jakie masz do wydruku.Ja zobaczę jak mi je wydrukuje (bo niesty czarny tusz mi się skończył),jak jutro mi się uda rozwiesiłabym je w autobusach tylko przydało by się by ktoś mi pomógł w tym bo jeszcze mnie wyrzucą w trakcie jazdy :p Narazie inaczej nie moge pomóc :-( -
Zakrwawiony, mały pies już po operacji. WŁAŚCICIEL SIĘ ODNALAZŁ!!!!!!
romenka replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
a i przepraszam za imie Kasia :oops: Miało być ewa ale coś mi się pomyliło w ogłoszeniach :ices_bla: