Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. Ja KSięciunowi życia nie skrócę a już napewno jeszcze nie teraz. Śpi sobie teraz moje Książątko.... Tak słodko wygląda. Jeszcze ładnie je, jeszcze chodzi. Dziś w nocy nawet wszedł do mnie na łóżko.... Kiedy Rexika braknie to ja już nie będę miała po co życ....
  2. Wytrzymał mnie w pionie do 5 rano.... Jestem bazsilna i wkończona.....Biedulek mój kochany....
  3. [quote name='asiaf1']Wiadomo że zmysły w odwrocie... a taboret to wcale twardo nie stoi i dlatego moje dodatkowe obawy. On go kufą podnosi. w którymś momencie taborecik gruchnie i coś Rexiowi złamie., a wtedy.......... wolę wyobraźni nie uruchamiać....[/QUOTE] Właśnie miałam to napisać.... Malawaszko, steryd Rexik dostaje regularnie co 3-4 tygodnie od dawna...... Kiedyś BARDZO był pomocny. Tak bardzo że nazwałam ten zastrzyk eliksirem młodości... Teraz.... wyraźnej poprawy już nie widze ale żyję nadzieją ze dzięki niemu stan Ksieciunia nie pogarsza się za szybko........ To już tak zeby był komplet informacjii Rexiulo dostaje oprócz tego zastrzyku: [B] Enarenal[/B] 2x5mg na dobę [B]Kreon[/B] 1000 2x2 kapsułki na dobę [B]Lucetam[/B] 400mg na dobę [B]Anafranil [/B]75 mg na dobę [B]Karsivan[/B] 4 tabletki na dobę [B]Tramal[/B] 100 mg na dobę bo Aglan nie pomógł
  4. Może któraś Ciotka ma lub miała podobnie, może któraś doradzi........ Straciłąm kontakt i porozumienie z moim Ksieciuniem... Wiem że tu gdzie jesteśmy staruszek nie czuje się za dobrze, ale to co się teraz dzieje nie ma chyba z tym wielkiego zwiazku... Przestał mnie słuchać.... Myślałam początkowo ze to zazdrość bo pomieszkiwały z nami szczeniorki, ale szczeniaczki już w nowych domach a to sie nasila z każdym dniem.... 1. Rexik maniacko kręci mi się pod nogami. Zważywszy gabaryty to już zagraża kalectwem albo śmiercią jego lub moją......... To tak wygląda jakby sam okropnie sie czegoś bał.... Wychodzę na korytarz to tak sie pcha że mało mnie nie przewróci. Efekt taki ze do sklepiku na przeciwko nie mogę nawet sama wyjsc... Nocą nie pozwala mi spac. Pcha mi kufę na szyję... Siedze już przy jego posłanku do 2 nawet 3 zeby twardo zasnął i po cichutku wymykam sie do łóżka... CZASEM uda mi sie wyrwać godzinę nie przerwanego snu... 2. Taboret. Gdziekolwiek by nie stał Rexik zaczepia taboret jak człowieka. A to łapką za nogę jak za moją kiedy chce pieszczot, a to kufą po siedzisku jak po mnie kiedy się położę... Już pomyślałam - Staszek, widzi Go... Ale Staś NIGDY na tym taborecie nie siedział i tak w ogóle taboretów nie cierpiał. Mawiał ze to pieniek nie siedzisko... 3. Nie zejdzie nawet kilku stopni jak nie idę równo z nim. To samo z wejściem choć to akurat nie zawsze.... Kiedy odmawiam wyjścia z nim to rezygnuje z sioo i wraca na posłanie to znaczy do plątania sie pod nogami... Tak długo póki z nim nie wyjdę.... Leki dostaje wszystkie jak zalecił wecik... Dostaje tez dotleniacz mózgu oprócz psychotropa... ja już chwilami tracę cierpliwość. To naprawdę jest i dziwne i przerażające i denerwujące.... Bywa ze cały dzień nie mogę zrobić kompletnie NIC jeśli to zbiega sie z gorszym dniem Febe i Hektora którzy też maniacko sie na mnie wieszają... Wyć mi sie chce....
  5. [quote name='malawaszka']A może mu się spało tak mocno???[/QUOTE] No wiesz............. o tym nie pomyslałam, ale z otwartymi ślepkami.... W każdym razie tą hiptezę też trzeba brać pod uwagą.............
  6. Na dzień dobry miałam dziś ...... horror- to delikatne słówko. Obudziłam sie i jak zwykle natychmiast nogi z łóżka....trafiłam na puszysty dywanik którego NIGDY tam nie było......... Dywanik to mój Księciunio. Jeszcze dobrze oczu nie przetarłam widzę......spod Rexika wypływa strumyczek siurków. Oczka jakieś takie trochę rybie, ale oddycha, szybciej ale oddycha. Ja stoję, Rexik leży. Normalnie się zrywa i pędzi ze mną do łazienki. Oczy przesuwają mi sie na mokre miejsce... Powycierałam, podłożyłam kocyk, obróciłam biedaka przez plecki, obmyłam ile pozwolił i w ryk.... Najpierw - Staszek, zabierz synusia do siebie zeby sie nie męczył.... Potem - pójdę po pomoc.......... ale łzy zalewały mi oczy i okulary, sama zaczęłam dyszeć jak ryba bez wody. Wtedy Synuś ruszył główką, spojrzał na mnie tymi ledwie co widzącymi ślepkami jakby chciał powiedzieć nie rycz głupia i............... wstał. Musiałąm wyjsć do sklepu. Poszłam z dusza na ramieniu, ale kiedy wróciłąm Książątko na mnie czekało przy drzwiach STOJĄC !. Teraz właśnie wróciliśmy z takiego średniodystansowego spacerku. Synuś nawet nie jest za bardzo zmęczony. Główkuję co to było..........i wykombinowałam ze może nóżka zdrętwiała i dlatego nie mógł wstać............ Już mam po czubek głowy atrakcji wszelkich.
  7. A dzisiaj nasza rocznica. Byłaby.........................
  8. Dzisiaj Stanisława.............. Kochamy Cię Stasieńku gdziekolwiek jesteś....
  9. O 21,07 minie 5 miesięcy..... Rexik nadal szuka Pana, a ja dalej płaczę....
  10. [quote name='shirrrapeira']Witam, patrzę na pięknego Koksika i uśmiecham się. A i chciałam się pochwalić, że dostałam się na staż do ARiMR. Pozdrawiam cioteczki.[/QUOTE] Cioteczki, a przynajmniej ta jedna gratuluje
  11. Książątko od dzisiaj ma włączony Tramal.... On wyraźnie chce jeszcze żyć a ja nie chcę żeby u schyłku musiał cierpieć....
  12. Takie "rozjazdy" przy wchodzeniu to rzec mogę - normalka od roku..... Ale to nigdy nie było groźne...A wczorajsza przygoda zmroziła mi krew w żyłach.
  13. Wczoraj byliśmy milimetr od nieszczęścia....Księciunio rozjechał się schodząc ze schodów....Szczęście moje i Rexiulka ze byłam tuż obok.... Złapałam obróżkę i wyhamowałam zjazd. Pomogła"pozbierać" nózie i jakoś jakoś udało się zejść i wejść..... Gdyby był sam... Strach myśleć.... Złamanie tylko 1 nózi byłoby wielkim szczęściem.... Biduś mamusin najsłodszy....
  14. Dziś byliśmu z Rexikiem u weta wyczyścić uszka.... Tradycyjnie HORROREK...... Bunieczka nereczkowo - stan stały, ale zaczyna mi sie dziewczynka "rozjeżdżać" :-(
  15. No tak.................... Nie wolno chwalić dnia przed zachodem słońca.......... :-( Do tego jeszcze Rexik jakoś tak dziwnie.... Marzę o jednym, jedynym dniu bez zgryzot i łez............
  16. Bunieczka przynajmniej objawowo lepiej.... Już przez 3 kolejne nocki nie było kałuży w pokoju... No i z Ksieżniczką inaczej niż z Ksieciuniem, nie ma kłopotu z lekami. Nie szaleje przy zastrzykach, bez wiekszych problemów łyka paskudne wieeeelkie tabletki, Ipakitina też w jedzonku nie przeszkadza... Cukier skoczył ale to jeszcze daleko do czerwonego alarmu... Tyle ze nadal śpi, śpi i śpi.... Zobaczymy za czas jakiś co powiedzą nam wyniki.....
  17. Popatrzcie na tego mojego najdroższego połamańca...Jak on siedzi...Serce samo się kroi w plasterki.... Kiedy usiłuje poleżeć też ma takie powyciągane nózie............ Wracamy do Karsivanu...moze się uda raz jeszcze. [URL=http://img638.imageshack.us/i/mojamioe.jpg/][IMG]http://img638.imageshack.us/img638/3972/mojamioe.th.jpg[/IMG][/URL]
  18. Wczoraj sobie poszliśmy z Rexiuniem Księciuniem na dłuższy spacerek... Wydawało mi się że jest w dobrej formie to chciałam to wykorzystać .... Poszliśmy sobie do lasku.... ale po drodze zrezygnowałam wymyśliłam że to dla nas za daleko... i przespacerowaliśmy sie tylko obrzeżem. Na szczęście szlismy "po okręgu". Rexiulek zaczął zwalniać, zwalniać...ale doszliśmy. I do dziś robię sobie wymówki....Biedak już nie dał rady wciągnąć sie na schody. Musiałam dźwigać psiątko.... Dziś też ledwie chodzi i schody są problemem.... Zachciało sie babie i pies teraz cierpi......... Bunieczka dla odmiany buntuje sie przeciw zmianie i ograniczeniu jedzonka, ale dziś tylko 1 raz wychodziłąm z suczydełkiem nocą i kałuży w pokoju nie było... Tyle że ja już wcale nie potrafię sie cieszyc z niczego.....
  19. [quote name='Isabel']To samo co u mojej Tiny, ale u niej albo to stwierdzono za późno, albo choroba postępowała błyskawicznie:-( Jakie rokowania u Bunieczki?[/QUOTE] U Dakoty leczenie zaczęte natychmiast przyniosło doskonałe efekty i nagle w ciagu doby tak się pogorszyło ze po niespełna tygodniu od tego dnia Dakusia odeszła....
  20. Taki średnio zaawansowany początek.... Dziś zdiagnozowana do końca. Tylko że u Buni jakoś tak dziwnie z cukrem. Diabli wiedzą co jeszcze z tego sie może wykluć.... We krwi nie ma, wręcz tendencja spadkowa, a w moczu jest... Takie dziwadełko z mojej Bunieczki..... Leczenie oczywiscie już zaczęliśmy, jeszcze antybiotyku nam brak i jednych tabletek co to tylko w lecznicy.... I w naszej chwilowo brak.... CZekamy aż dojada....
  21. Bunieczka ma niewydolnosc nerek...... Mamy powtórkę z Dakotki....
  22. Za dobrze mi było....????????????......... Bunieczka się sypie ;-(
  23. Pamietam o Tobie Kruszynko.... Kocham CIE niezmiennie i na zawsze... Tyle że wiesz Leduś.... Ciotka stara już,pozbierać się dalej nie może... a i Rexiulek z Bunią też dają popalić że o Febe już nie wspomnę....
  24. Może załapał żeto już NIE podwórko [URL=http://img265.imageshack.us/i/czarnuszki.jpg/][IMG]http://img265.imageshack.us/img265/9395/czarnuszki.th.jpg[/IMG][/URL]
  25. [quote name='ania14p']Kokosik-Panterek, to spokojny zrównoważony koteczek, czasami coś kombinuje, ale bez przesady, więc niech ciotka Ela na niego nie nadaje![/QUOTE] A czy ja na NIEGO kiedykolwiek nadawałam?????? Ja tylko OBIEKTYWNIE opisywałam JEGO wyczyny...... Teraz kotuch nabrał już stołecznego obycia i zrównoważonym brunetem się stał.....
×
×
  • Create New...