-
Posts
6246 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by wisela1
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Mój bieduś Hekunio sam, bez mamuni, w obcym miejscu i do tego bardzo chorutki..... Tak bardzo sie bije ze i ON mi sie wymyka........... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isabel']No tak, tylko jak taką ścisłą dietę wprowadzić w czyn przy gromadce zwierzaków?[/QUOTE] Da się Elu, da się. Musi się dać. To nie pierwszy mój nerkowy kotuś. :-( Tyle ze dom staje na głowie. Chwilam i mam już tego po kokarde... Ani trochę spokoju............ -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Wali się wszystko.... Przez budowę mostu korek już od cetrum....Nie sposób przejechać... Nie można ani kociny dowieźć do gabinetu ani wet nie może sie przebić... No i kolejna doba co dobrze nie wróży. Wet obiecał ze ok 19 jak się miasto odkorkowuje podjedzie po kocinę, ale i z powodu korków i z powodów medycznych Hekuś będzie musiał zostać pod opieką wetów,,,,, co najmniej 2 doby, może dłuzej. Ja nawet przez korki nie bedę mogła do bidusia jeździć bo zajmie mi to za wiele czasu a Rexik nie moze już długo zostawać sam... Max 2 godz. Tymczasem teraz to się 2 godz. jedzie w jedną stronę... Po tej stronie Wisły nie ma żadnego weta.......... Ponoć był przed powodzią ale został skutecznie wypłukany....... Idę do Hekunia... Muyszę spróbować wlać w do pycholka wody bo dziś moze tylko 4-5 razy zamoczył jezyczek w misce.............. Żeby mi się tylko nie wymknął............ -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Elu, Hekunio miał od zawsze mocznik odrobinkę powyżej granicy normy. . Przyznam ze to mnie uczuliło, ale 3 wetów stwierdziło że nic się nie dzieje, nie wiadomo jakie kociak miała zycie, a i schronisko może mieć w tym swoją działkę... Pamiętacie moją Dakotkę? To też był taki nagły atak mocznicy.... Oczywiście zaczęłam się obwiniać że moja wina że coś zaniedbałam że czegoś nie dopatrzyłam.... Wet dośc stanowczo stara się yprowadzić mnie z błedu to nie ma nic z tym wspólnego. Twierdzi że to sprawa wieku... A któż to wie ile Hekunio może mieć latek.... Nockę biedak spędził w umywalce. Znalazłam tylko niewielki ślad wymiotków bez krwi i tylko w jednym miejscu.. Kolejny zwierzaczek będzie na ścisłej dietce......... Ma któraś Ciocia może znajomości w jakimś wariatkowie.?????? Muszę już sobie zacząć szukac miejsca... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Marne szanse. Ja mocznik czuję przez skórę zwierzaka.. Miałam już kilka nerkowych........ A przecież w lipcu WSZYSTKIE futra były przebadane kompleksowo......... Już wczoraj wywąchałam mocznik ale sama sobie wmawiałam ze jest inaczej....... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
No to się zaczyna............ Za długo był spokój ???? Wstępna diagnoza - mocznica. Ciąg dalszy nastąpi......... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Jeszcze nie, a ja zaczynam sie bać odwodnienia...... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Nie sądzę.... Rok tremu????? Spokojnie .Lezy sobie na pralce w łazience.Mamunia ręczniczek podłożyła żeby nie miał twardo Wymiotki narazie ustały. Nie ciągnie już tak do zimnego. Reaguje na każde moje wejście... Zobaczę czy jak sie napije to zaraz zwróci. Acha, kupalek wydaje mi się gęściejszy... Ufam że skończy się na kuracji antybiotykowej..... Oby. Sięgnęłam do Hekuniowej książeczki.... To było 29 października ubiegłego roku. Są zapisane leki...Jakieś trzy ale gryzmoły.Lekarz będzie wiedział.Ja odczytuję tylko Dexametazon... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Najgorzej to było w nocy... Rano w wielu miejscach były ślady krwawych wymiotków... Drukarka chyba załatwiona..DVD odtwarzacz też. Ale to drobiazgi w porównaniu z Hekuniowym zdrówkiem. Sciany to się oskrobie a podłogę domyje. Teraz to biedak nawet wody napić się nie może bo zwraca. No i niestety ma temperaturę bo szuka chłodnych miejsc. Pokłada sie przy uchylonym oknie albo w umywalce.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isabel']Już kiedyś były podobne kłopoty żołądkowo-jelitowe z Hektorkiem :roll:[/QUOTE] Tak, były. Rok temu, mniej więcej w tym samym czasie. Staś był wtedy w szpitalu w bardzo cieżkim stanie, ok. miesiąc przed Jego odejsciem to było. Podniosłam wtedy alarm na wątku i któraś z Cioć zorganizowała Hekuniowi transport do weta bo ja wtedy ze szpitala wychodziłam tylko nakarmiś sforkę, sprzątnąć kuwete i psiaki wyprowadzić... Zyłam w innym wymiarze i nawet sie nie dopytałam wtedy co to było. Ograniczyłam sie tylko do wykupienia i podawania leków oraz robienia zastrzyków. Leczenie trwało ok 10 dni... Teraz czekamy na weta. Już zawiadomiony. Jak tylko wróci z wypadu to prościutko do nas.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
E tam. krzyczeć to nie będziemy. Raczej poprosimy, choć i to ciężko nam przychodzi... Wczoraj część rozparcelowałam innej karmicielce. A niech WSZYSTKIE bidusie poświętują. Swoim podopiecznym zrobiłam wykład że trzeba się dzielić ;-) Ok. roczna kotusia (już rodziła) coraz bliżej... podchodzi pod rękę, pozwala sie dotknąć ale jeszcze nie pogłaskać. Wycofuje się. Nie mogę załapać czy taka śmiała czy chora i szuka pomocy. Widzę jednak ze wygląda znacznie lepiej niż np. 2 tygodnie temu. Pożyjemy, zobaczymy. Rexiulek, Ksieciunio mój wczoraj był kiepściutki :-( Taki słabowity. Hektorek chory. Izoluje się. Wymiotował, rzadkie kupalki, ale oczka ładne, futerko też.... Jeszcze nie panikuję, ale jak dziś nie będzie poprawy to jutro wet... Najbardziej zaniepokoiło mnie ze nasikał na szufelkę. Nigdy jeszcze tego nie zrobił. Oby nie nereczki. Na samą myśl ciarki mi chodzą po plecach... Mam szczęście 9 albo pecha ) do nerkowych kotusiów... no i Bunieczka..., Dakotka.. Wogóle mam szczęście do nerkowców. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Ciotka Soema nas wczoraj odwiedziła... Z darami, a jakże !!! Ale bezdomniaczki będa miały uciechę !!! I kotki i pieski :-) Dzięki Karinko. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Rexiunia moja ukochana zawinszował sobie nagle i niespodziewanie spacerek. Biegiem !!! Już sie wystraszyłam ze z doopki się poleje, ale nie :-) Jako zem na usługach u Ksieciunia zadość się stało Rexiowym żądanim... Pędził, naprawdę !! Ponieważ nie spuszczam ze smyczy miałam lux przebieżkię. Porządnie się zasapałam. Powrót obok jednej z naszych 2 kocich stołówek. Słonko świeci, a na murku STADO kociszonów. Oczy mi się z orbit oddaliły, skąd tego tyle.... Te któe mnie poznały zaczęły się drzeć. no to biegusiem do domku. Nie było już mowy o gotowaniu makaronu, a ryżu tym bardziej... 2 puszki (425 g ) do pudełek i znów biegiem do kocinek... Nie zdążyłam sie za bardzo oddalić jak wszystko zassały...... Ale dziś już do zadnej stołówki nie będzie dostawy. Już widzę jak wieczór kiedy bedę na spacerku z synusiem będzie za nami podążała kocia wycieczka... LOudziska mają ubaw jak one tak za mną chodzą, nawet do sklepu... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Mały , a właściwie młody, bo kociszonek już wcale nie taki mały... wczoraj masakrycznie rozrabiał. Naprawdę wyprowadził mnie z równowagi. Na nic zdała sie moja ponadnormatywna cierpliwośc. Dostał kilka klapów po majtkach i sie schował. Było ok. 11. Jak zazwyczaj po 15 obierałam kurczaka dla Rexiulka. Młody zawsze pędził na złamanie karku bo bardzo lubi gotowanego kuraka, ale nie przyszedł. Jogurcik też smarkacza nie przyciągnął. Pomyślałam ze zarył się gdzieś obrażony... Przed 17 jak zwykle koty dostają mokre... Nie przyszedł. Nie plątał mi się po blacie w kuchni ku mojej radości bo nie toleruje tego... Sforka pojadła, zaczęła mnie zastanawiać przedłużajaca sie nieobecność młodego. Pozaglądałam do kątów.. Nie ma. No, ale przecież zawsze sprawdzam jak wychodzę czy nie próbuje się wymknąc... Wyniosłam bezdomniaczkom. Ok 19 poszłam z Rexikiem i przyznam ze już wtedy rozglądałam sie po osiedlu czy gdzieś nie ma uciekiniera. Byłam już pewna ze zwiał ale nie miałam pojecia kiedy. No tak , był listonosz, podpisywałam .. tylko wtedy miał sznsę... Poszłam raz jeszcze sama, osiedle, piwnica.... Bez powodzenia. Przed 23 odpuściłam i poszłam spać.. Trudno. Wybrał wolnośc. Ale gdzie tam, zasnąć sie nie da, wyrzuty sumienia mnie dręczą. Wstałam , Poniżej zera, wiec musiałam sie opatulić.. Daleko nie doszłam. Nawet do końca bloku. Szanowny kocur wyszedł spod samochodu.... Nie od razu dał sie wziąc. Poszedł pod inny... Wyszedł i wtedy dał sie zabrac. Jak wchodziłam z młodym do klatki zobaczyłam ze pod autem siedzi kolejny młody... No cóż poszedł z kumplem na balange... 13 godzin. W mieszkaniu najpierw sprawdził łóżko... później rzucił sie na jedzonko. Do rana nie pozwolił mi spać. Miałam sie cieszyć że wrócił ..... Bardzo domagał sie pieszczot... I wiecie co.... Cały dzień Hektorek dziwnie sie zachowywał, tak jakby bardzo chciał zwrócić na coś moją uwagę... Łazikował za mną, trącał mnie główką w nogi, wskakiwał na kolana, nawet bezpośrednio na ręce kiedy stałam... A ja tępa nie załapałam że mam szukać Hektorkowi kumpla, tylko sobie ubzdurałam że chyba coś mu dolega... Jak Hekuś sie ucieszył kiedy młody wrócił.... To było naprawdę wzruszające. Oczy przesunęły mi sie na mokre miejsce... Rexiulek znowy tylko siknął. Spacerku odmówił.. :-( -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
No, udało mi się namówić synusia na króciutki spacerek. Ale dobre i to, rozruszał troszeczkę kosteczki.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Moje Słoneczko znów odmówiło porannego spacerku .:-( a teraz wogóle odmówił wyjscia.......... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Pieguś jak na młodziaka to naprawdę bezproblemowy kotek.... Nie jest zawodowym szkodnikiem, rzekłabym że jak na młodzieńca to nawet grzeczniejszy niż przecietny młodzieniec... Ala ja nie tylko Piegusia mam na głowie.... no i niestety ze względu na reszte domowych i zewnętrznych nie jestem w stanie małemu poświęcić wystarczająco dużo czasu. Piegunio o dziwo jest kociną którą dałoby się wychować, a niewiele jest takich. I miedzy innymi dlatego włąśnie zależy mi żeby dostał szansę... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
jak dla mnie to AŻ................. Młodziaki to już nie na moja wydajność i wydolność........... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Albo telepatia, albo co........... Właśnie odmeldowali że to potrwa jeszcze ok. tygodnia...... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Potencjalna rodzinka dla młodego od 4 dni sie nie odzywa.... a kociszon tymczasem załapał ze jest jak by nie było facetem i ma przewage siłową i wiekowową nad moimi starszakami. Wykorzystuje to bez oporów. Hektorek jakoś daje sobie z ze smarkadłem radę bo mimo swojego kalectwa jest bardzo sprawny fizycznie. Ale Febe i Dyziek już nie. Mały bezbłędnie to odszyfrował ................ Na szczęscie własne i starszaków w sobotę postrzygłam pazurki i chyba tylko dlatego krew sie jeszcze nie leje. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Dziś rankiem było lepiej niż wczoraj, ale gdzie tam do Rexika choćby z przed roku... I tak sie ciesze nawet z minimalnej zmiany na lepsze............. Kocham, uwielbiam tego stworka ponad wszystko, Żyję JEGO życiem. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
A no nie............ to starowinka po ciężkich przejściach. Leki dostaje systematycznie, nigdy żadnego Rexiuniowi nie brakuje. Ja mogę już tylko bardzo, bardzo Księciunia kochać :-( Niczego wiecej dac Mu nie mogę, tylko siebie........... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Były 2 nocne wyjścia, a poranny spacerek................ było strasznie. Obawiałam sie czy zdołamy wrócić do domku. Rexiulek ledwie ledwie przebierał nóziami. Nie mam pojęcia co to było... Serdunio biło miarowo, nie próbował nawet lizać stawów, nie utykał. wiec raczej nie bolały.... nie zipał wiec nie dusiło Ksieciunia... Jakoś sie dowlekliśmy, stanął na środku pokoju i ani w tą, ani w drugą.......... Nie reagował na NIC !! Po jakimś czasie wszedł na posłanko i sie położył. Zasnął. Śpi do tej pory....... Jak ja sie okropnie boję........... Nie dopuszczam nawet myśli że może kiedyś nadejśc dzień PO...................... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
W piwnicy zamieszkały 2 kolejne młode kotki.... Były tak głodne że jadły z ręki... Musiały być bardzo zdesperowane, bo kiedy już trochę napełniły brzuszki nie chciały nawet bliżej podejść... Rexik zapadł na bezsennośc ale tylko nocną i w związku z tym ustalił zasady. Kiedy ON nie śpi spać nie wolno nikomu, no i jak nie śpi to chce wyjść na spacerek.... A kiedy dniem śpi to ma być cisza i spokój.... No i ja pół przytomna a czasem całkiem nieprzytomna stara wariatka nocami łażę po osiedlu a dniem chodzę po mieszkaniu na palcach....Staram sie nawet garnkiem nie szurnąć bo przecież Ksiażę musi sie wyspać bo już wolę nie doświadczać co będzie jak sie nie wyśpi. Kiedy sie budzi w ciągu dnia musze być natychmiast gotowa na wyjście... Dla Ksieciunia Rexiunia mojego najdroższego wszystko..................... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Nową mamy "atrakcję"........ Księciunio doczekał sie łupieżu.... [B]ooooookrooooooopneeeeeeeegooooooooooooooooo[/B]