Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. Wczoraj Soema zeszła do szczylków... Naliczyła 10 albo 11............ Jak zobaczyłam z jaką miną wdrapała sie spowrotem na górę to się naprawdę już przeraziłam..... Nagle dotarło do mnie że mam dodatkowe 11 - 12 paszczydełek do nakarmienia... Z przytuliska dostajemy karmę. Wczoraj przywiozła też nowa dostawę. Kotów jest na stołówkach kilkanaście Tych które zaopatruję. W piwnicy już napewno wiecej niż jeden bo widzę po jedzeniu....Koty dostaję suche i gotowane to znaczy makaron albo ryż z saszetkami....bo samych saszetek to pewnie by w okolicy zabrakło. Dziennie na wszystkie 5 - 6 saszetek 400g pudełko suchego - 1 dzień. W porywach jak dobrze idzie dostają jeszcze kocie mleczko. Suczydełko dostaje gotowane, wczoraj dostała też chrupki Profilum - dostawa z przytuliska. Wykarmić 10 czy 11 szcylków to nie takie proste. Ona musi dostawać solidne kaloryczne jedzonko z witaminkami. Maluchy mają jak mówi Soema ok 4 tyg. Już same biorą sie za jedzenie tego co gotowałam dla matki. Jak sie wczoraj małe przypięły do jedzonka to matka porwała drugi woreczek i zwiała z nim do góry bo też była głodna. Później przyszła do mnie sie przywitac. Cudne suczydełko. A ja mam kłopot czy przypadkiem nie zjadła też woreczka, bo poszłam za nią ale nie znalazłam... Przytulisko ma chyba ok 50 psów, to też nie takie hop jak nagle dochodzi 12.... Na suche, witaminki mogę liczyć. To dowioza. Ale im trzeba dawać ciepłe gotowane jedzonko. Choćbym nie wiadomo jak bardzo chciała nie dam rady wziąc na garnuszek tyle pustych brzuszków. Zanim zaczną jeść suche to jeszcze trochę czasu minie.... Soema wczoraj mówiła ze otworzy maluchom profil na facebook-u. Za 3 tyg. już mogą iść do domków... Problem jest również z przedzieraniem sie do nich...Pani która schodziła już się ciut buntuje że ona nie może tak codziennie czemu wcale a wcale sie nie dziwie . Od dziś bedę próbowała suczynkę przywoływać. Pewnie zacznie wychodzic,tyle że nie będzie już kontroli nad maluchami... Sunia już dużo lepiej wyglada. Nie jest już taka skurczona i przygarbiona. Radośnie merda ogonkiem... Widać że odżyła. Ciocie, jakieś pomysły? Nasłuchujcie czy ktoś normalny nie ma ochoty na szczeniaczka....
  2. No, piwniczna kocina sie na mnie nie obraziła za wczoraj..... Zjadła bidunia to co wczoraj zostawiłam. Chyba z apetytem bo aż miseczki poprzewracane ;-) Za to ze taka wyrozumiała dostałą dzisiaj wiecej frykasów ;-)
  3. One nie takie młode.... poprostu trochę młodsze i zdrowsze ode mnie ;-) Podprowadzić to ja Cię też podprowadzę, ale chce zeby poszła z Tobą ta która do suni schodzi bo bidula może wpaść w panikę, no i może Cię nie dopuścić.... Tesia wie że masz przyjechać i wie ze ma z Tobą iść.... [B][U]Cykloferon to rosyjski koci interferon, podobno silniejszy i szybciej działający do ogólnie dostępnego w polsce. [/U][/B]
  4. Aż tak perspektywicznie to ja narazie nie myśle... Jak zacznie być gorzej to będę kombinować jak koń pod górę. Na najbliższy czas to najważniejsze jest dobre, kaloryczne i z witaminkami jedzonko dla suni i wkrótce jedzenie dla szczylków..... Pewnie jest ich ze 12 jak mówi sąsiadka która do nich schodzi... Ło matuchno......... teraz to już sama sie przeraziłam... Na dzś przygotowuję dwa dania - kurczak z ryżem i jarzynami ( to również dla Ksieciunia) i wątróbka z drobniutkim makaronem i marchweką.... ( a to również na kocią stołówke ) Witaminek dziś już nie ma...
  5. Całus w ten psipiękny nochalek od ciotki proszę przekazac
  6. Wiesz jak to jest... Jak jest sie jedyną osobą która karmi to jest BARDZO cieżko.... Czasem jest tych osób kilka ale każda robi to sama na włąsną modłe. Nie jest wtedy dobrze bo w jednym miejscu jest duuuuużo a w innym nic i zwierzaki przemieszczają się w poszukiwaniu jedzenia przez różne niebezpieczne miejsca i giną.... Tu gdzie teraz jestem udało mi sie zdziałac wiecej. Już tak mam ze jak widzę psa to do psiny na ogół zagadam. Czasem właściciel sie uśmiechnie i już jest znajomośc. Zaczyna sie od "dzień dobry"i wymiany poglądów na pogodę... Później juz przystaje sie na moment aby pogadać o zwierzaku. I wtedy już jest dobrze. Teraz już mamy siatkę 3 dokarmiaczek. Każda z nas wie o jakimś samotnym dokarmiaczu. I dzięki temu dzielnica jest w miarę "pokryta" Dla suni ja gotuję kurczaczka raz z ryżem raz z makaronem i jarzynkami. Daje wiecej mieska niż sie psinie należy ale ona jest okropnie wychudzona... Dostaje również kocie mleczko i saszetkę kociego jedzonka które dostarcza Soema. Do suni schodzi jedna. Po pierwsze, zeby suni nie stresowac, a po drugie dotarcie zimą jest tam trudne dla mnie. Trzeba przejśc pod rurami a ja mam usztywniony kręgosłup. Musiałabym przeczołgać się. Po trawie to nie ma sprawy, ale teraz to się boję zapalenie płuc jak sie przemoczę. Wszystkie zbieramy również resztki jedzonka w domu i zostawiamy przy torach bo tam przychodzą inne bezdomniaki.Jak mam psie suche to też tam dokładam. W określonym miejscu gdzie najwiecej ptaków też sypię kaszę czasem chlebek. Nadal wierzę ze to jest zaraźliwe i siatka sie powiekszy. We 3 jesteśmy odważniejsze bo na tym terenie to nie jest łatwe zadanie. Jeszcze nie tak dawno robiliśmy to razem ze Staszkiem.... Wieczorem braliśmy wałówki i szliśmy każde w swoją stronę... On z Gasparem, później z Turkiem, ostatnio z Rexikiem, a ja z Zorką póki chciała i mogła... Wczoraj wystraszyłąm kocinę w piwnicy i teraz sie martwie. Jeden został w piwnicy... schodzę codziennie wieczorem zeby bidę nakarmic bo na stołówke nie przychodzi. Wczoraj jak stawiałam jedzonko kocina wskoczyła mi na kark. Wstałam a ona siedzi. Pomyślałam ze wezme do domu jak takie proludzkie. Jutro pójdzie na sterylkę bo po może spoko u nas przemieszkać. Wogóle jej nie trzymałam. Siedziała mi tak na ramieniu. Wchodziliśmy do mieszkania i zobaczyłą Rexika. Panika.. tak bardzo chciała uciec że zamiast od razu zeskoczyć to w panice podrapała mi twarz i szyję... Bałam się rano spojrzec w lustro, ale nie jest źle. Myślałam że bedzie dużo gorzej. Sąsiadka pielęgniarka postraszyła mnie wprawdzie wścieklizną... ale czy to pierwszy dzikusek który mnie pocharatał...
  7. Byłam z jedzeniem u suczydła i dzieci z jedzonkiem. Ja tam nie zejde. Młodsze pokolenie tam schodzi..... Dzieci jest duuużo. samych białych chyba 8.... Trzeba mame dobrze karmic. Nic wicej sie dla nich teraz nie zrobi... Buda nie jest konieczna. Mieszkają w bardzo głebokiej jamie w ziemii. Nawet słomy się nie wepchnie bo tam nikt nie wejdzie.... Tylko dużo kalorycznego jedzonka, jakieś witaminy. Dziś dałam reszte i już nic nie zostało... Miejsce jest bezpieczne póki małe nie wychodzą do góry... Jak zacznę łazić będzie gorzej bo parking przed bramą.... mogą je porzjeżdżac wtedy.
  8. Nadzieja w kanałach.... Część kocinek tam spi. może pozostałe tam też pójdą.....
  9. Skurczysyny pozamykali wszystkie okienka w hotelu :angryy: :mad: :stormy-sad: :2gunfire: :chainsaw:
  10. To jest nad kanałem zwanym zbiornikiem retencyjnym w okolicach bramy osobowej Pilkingtona po prawej stronie mostku.... Tam jest takie wężowisko rur.... Trudno wieczorem ocenić co tam da sie zrobić. Trzeba iść jak będzie jeszcze widno....
  11. A rodzinne foty to gdzie????????????????????????
  12. Z OSTATNIEJ CHWILI !!! Gniazdo suni zlokalizowane. Młodsze pokolenie karmicielek tam sie przedarło. Ja przynajmniej teraz nie mam szans tam dotrzeć. Dziś dostały ciepłe posłanko, no i tam juz teraz trzeba nosić jedzonko. Dzieci są i białe i brązowe i czarne. Conajmniej 8, ale może być wiecej.... Są malutkie ale slepka już otwarte... Sunieczka całą sobą zdaje sie wołąć ZABIERZCIE NAS STĄD !!!.....
  13. 21,07. Właśnie minął rok........... dzięki że myślami ze mną jestescie....
  14. czytałam o Molly ale spróbuj spojrzec na to okiem brata.... Co do suni - narazie nic nie planuję. Najpierw muszę gniazdko zlokalizować....
  15. Komentarzem do pogrubionego mnie podłamałaś.... Ale nic... Trzeba dzieci zlokalizowac, policzyć, zobaczyć w jakim są stanie i wieku. Sunieczka wygląda kiepsko....Zaniedbana, wychudzona ale śliczna i przesympatyczna. Z pycholka urodą bardzo podobna do Twojego rekonwalescenta Soema....
  16. Oj, jak tylko uda sie rodzinkę znaleźc w komplecie przewieziemy do przytuliska i będziemy dzieciom domków szukać. Jeśli odziedziczyły urodę po mamie to problemów nie będzie
  17. Udało mi się, udało mi się, udało mi się !!!!! :multi: :klacz: :B-fly: :bigcool: :cunao: :laola: Sunieczka do mnie przyszła !!! Spotkałam akurat drugą karmicielkę, zagadała suczydełko, przytrzymała a ja biegiem do domu bo było świeżo ugotowane cieplutkie jeszcze jedzonko dla Księciunia. Złapałam do miseczki i zaniosłam suczynie.... Ale pałaszowała !!! Chyba już zapomniała ze jedzonko może być takie pyszne i cieplutkie.... Dała się głaskać nawet w czasie jedzenia. Nie ulega wątpliwości ze miała bliski kintakt z człowiekiem... Przesympatyczna, pogodna mordusia.... Jutro będę z drugą karmicielką tropic suczydełko... Dziś nie przeszła przez tory.... Może dzieci są bliżej.....
  18. W Tokfm i Polsacie mówili co innego.... Chyba z innych fusów wróżyli.
  19. W nocy nie padało, mróz popuścił i Rexiunio Księciunio a włąściwie ksieciuniowe stawy osłabły. Koło południa zaczęło sypać jak diabli. Nie mam pojecia ja w zamknietym pomieszczeni to moje psisko to wyczuwa... W każdym razie udaje sie psinie namówić mnie na spacer.... Wyszliśmy, prawie ze zamieć, okulary miałam całkiem zalepione, ledwie dyszałam ze zmeczenia bo dla mnie brodzenie po wysokim śniegu nie jest proste... Miałam w pewnym momencie serdecznier dośc.... starałam sie namówić Ksieciunia na powrót. Nie dał mi szansy. Zaparł się wszystkimi czterema łapsiami, opuścił łebunia i łypał na mnie bokiem wściełymi ślepkami.... No i oczywiście pozwoliłąm się wlec dalej... Jak wreszcie raczył iśc w kierunku domu ja byłam już prawie w stanie zawałowym. Ksiązątko całe oblepione śniegiem. Taki pieskowy bałwanek... Przed wejsciem ani myslał sie otrzepać. Jak ja sie za to wziełam to wyraził sie jasno że sobie nie życzy... Chciał sobie wziąc troche śniegu do domku a matka nie pozwalała.... Myślałam ze padnie po tym spacerku. Po jakiejś godzinie byłą pora mojej wizyty na kociej stołówce. zgadnijcie kto był pierwszy pod drzwiami? Oczywiście poszłam sama. Wróciłam a tu niespodzianka. Rexiunio płacze.... Wiedział ze znowu pada. I cóż miałam zrobić. Poszlismy. W telewizacji włąśnie mówią ze silne opady śniegu powrócą wkótce.... Przyjdzie mi przestać lubić zimę a przynajmniej śnieg...
  20. Wrednota jakas ukradła suni wiaderko na jedzonko :angryy: :mad: Sąsiadka miała więcej szczęścia :-(... Spotkała sunię.. Mówi że chyba docenia zostawiane jedzonko bo chyba mniej się boi ludzia... Zachowuje dystans ale już nie ucieka w panice... Ja na ogół widzę "szklankę w połowie pustą..,, " i dorobiłam natychmiast ideologię do tego spotkania... Wymyśliłam ze jest już bardzo zdesperowana i z tego powodu nawet przed człowiekiem nie ucieka....choć sasiadka twierdzi że sunia miała pycholek uśmiechnięty.... Nie uspokoje sie póki to się nie wyjaśni. Na szczęście dla NIEJ i SZCZENIORKÓW mróz odpuścił .... Księciunio wieczór miał juuż po staremu problem ze stawami....:placz: Wmawiam sobie ze to z przeforsowania i już dziś rano nie pozwoliłam poszaleć :loveu:
  21. Ciotka Anka, a MÓJ Koksownik już nawiązał poprawne relacje z Kasztanowcem ?
  22. [quote name='Soema'][B][COLOR="Green"]Ja tylko żeby się poskarżyć. Toto nadgryzło mi dywanik :obrazic: bo Toto sobie śmiga po pokoju, wychodzi z klatki na siusiu (wszystko nadal pod nadzorem) no ale dywanika, nie upilnowałam :sha[/COLOR][/B]ke: Poza tym Molly łazi sobie na 3 łapkach i pakuje się na kolana :) a mnie umarł akumulatorek od aparatu :([/QUOTE] A fuj !!! jaka skarżypyta. Ładnie to tak kablować ? :nono:
  23. [quote name='Soema']Zaczynam lubić zimę :) [B][COLOR="Red"]o suczkę już poinformowałam, kogo trzeba[/COLOR][/B].[/QUOTE] Dzięki....... Spać nie mogę przez tą suczyne........ Dziś przed 4 poszłam na miejsce karmienia z nadzieją że może bidunię spotkam ale kicha. Tylko wiaderko na karmę pełne śniegu :-( NA szczeście miałam kieszeń pełną karmy. Wytrzepałam wiaderko i zostawiłam jedzonko. O 8,00 było już puste......
  24. [B][COLOR="Red"]Dziś rano sunieczka była widziana w okolicy bramy towarowej Pilkingtona.....[/COLOR][/B] Świtem Rexik sobie wszedł na trawnik pod blokiem i .............. zginął.... Zapadł się pod ziemię, to znaczy pod śnieg. Musiałam psinkę dosłownie odkopać.... I jeśli któraś Ciocia pomyślała że się zniechęcił to jest w błędzie... Poszedł drugi raz, ale już sam się "odkopał". Uznał to za swietną zabawe!!! On mnie naprawdę zadziwia. Chyba mi podmieniono Ksieciunia.....
  25. Śnieg sypie, ślisko, wiatrzysko, minus 12, odczuwalna chyba -25.... A Księciunio nie chce siedzieć w domu...Wystarczy że zbliżam się do drzwi , synuś już stoi i merda.... Ze spaceru nie mogę psiska zaciągnąć do domku... Chyba na czas mrozu i śniegów postawię dla Rexika budę pod blokiem.... Najlepsze to jest to ze jeszcze niedawno ledwie dreptał, musiałam zachęcać do wyjścia, zapraszać, przekupywać, czasem ciągnąć na siłę, a teraz .............. sama nie mogę za nim nadążyć. Naprawdę.... [B][COLOR="Red"]Soema, mam info ze to suczydełko idzie gdzieś z okolic portu, stoczni.... Rudobrązowa, stojące uszka, chyba tak pod kolano. Znak szczególny jak pisałam wiszące sutki.... :-([/COLOR][/B]
×
×
  • Create New...